Opublikowano Jeden komentarz

Pamięć o augustowskich Żydach

Serdecznie zapraszamy na spotkanie pt. "Pamięć o augustowskich Żydach", które odbędzie się 28 stycznia 2023 r. o godzinie 17:00 w sali widowiskowej Miejskiego Domu Kultury w Augustowie, Rynek Zygmunta Augusta 9. Augustowskie Placówki Kultury są współorganizatorem tego spotkania.
Zaczniemy je premierową emisją filmu dokumentalnego "Księga (nie)pamięci" w reżyserii Patrycji Zięciny (film potrwa ok. 30 minut). Potem panel dyskusyjny z udziałem m.in. tłumaczek "Księgi pamięci Żydów augustowskich":
  • Magdalena Sommer (język hebrajski)
  • Monika Polit (język jidysz)
  • Patrycja Zięcina (realizacja filmu)
  • Mira Kamińska (żywy świadek historii Żydów w Augustowie)
Spotkanie poprowadzi nasza koleżanka z JZI - Urszula Zalewska.
Przy okazji spotkania można będzie nabyć książki naszego wydawnictwa związane z kulturą Żydów w Augustowie, a więc:
  • Memorial Book of Augustów Jews
  • Augustów. Historia w zdjęciach zapisana
  • Ludzie wielkich marzeń

Strona wydarzenia na facebooku: https://www.facebook.com/events/3226775710966312

Opublikowano Dodaj komentarz

Najfeldowie z Ziemi Sztabińskiej – losy potomków w Polsce i Ameryce

Dzięki poszukiwaniom genealogicznym, którymi zajmuję się zawodowo, otrzymałem niedawno prośbę od potomka jednego z emigrantów do Stanów Zjednoczonych, pochodzącego z Ziemi Sztabińskiej w sprawie uporządkowania genealogii rodzinnej. Emigrantem tym - przodkiem osoby, która się ze mną skontaktowała był Hipolit Romuald Nejfeld, najmłodsze dziecko Karola Nejfelda, bednarza ze Sztabina i Julii z Łapsisów. Hipolit urodził się w Sztabinie w roku 1852. Karol Najfeld, ojciec Hipolita Romualda pochodził z Augustowa. Był synem Jana Nejfelda i Elżbiety Szurkus. Urodził się około 1812 roku. Do Sztabina sprowadził się dzięki małżeństwu z Julią Łapsis, urodzoną około 1816 roku, córką Franciszka Łapsisa i Elżbiety z Kotowskich. Ślub Karola Nejfelda odbył się w Krasnymborze w roku 1835 i od tego roku rodzina mieszkała w Sztabinie. Karol w niektórych dokumentach określany był jako mularz. Bratem Karola Najfelda był Gottlib Najfeld żonaty z Emilią (Amelią) Sztermer (Sztormer). Gottlib był kotlarzem, mieszkał z rodziną w Hucie Sztabińskiej i prawdopodobnie pracował w fabryce Karola Brzostowskiego. Po śmierci pierwszej żony w roku 1858, Gottlib zawarł powtórny związek małżeński z Ludwiką Rafałowicz. Małżonkowie aż do śmierci w połowie lat 80-ych XIX wieku mieszkali w Hucie Sztabińskiej.

Hipolit Romuald Nejfeld miał następujące rodzeństwo:

  • Ludwika Karolina (ur. 1838 Sztabin),
  • Justyna Julia (1840-1842 Sztabin),
  • Julian Antoni (ur. 1841 Sztabin),
  • Teofil (ur. 1844 Sztabin),
  • Wincenta (ur. 1847).

Ludwika Karolina Nejfeld poślubiła Aleksandra Marcina Sztamerta w Krasnymborze w 1855 roku. Po ślubie rodzina mieszkała we wsi Ewy. Julian Antoni Nejfeld ożenił się z Anną Tomaszewską w Jaminach w roku 1863. Ich syn Augustyn Artur Nejfeld po ślubie z Franciszką Ławrynajtys mieszkał z rodziną przed II woją światową w Sztabinie.

O potomkach Gottliba Najfelda można również przytoczyć dalsze informacje. Ludwika Nejfeld wyszła za mąż za Augustyna Błażyńskiego w Krasnymborze w roku 1862. Ich potomkowie Błażyńscy i Świerkowscy na początku XX wieku mieszkali na terenie parafii Sztabin. LudwikNejfeld poślubił Rozalię Oleksy w Bargłowie w roku 1876. Ich potomkowie Nejfeldowie i Wronkowie mieszkali na terenie parafii Bargłów na początku XX wieku. Wiktor Nejfeld poślubił Michalinę Tomczyk w 1885 roku w Krasnymborze. Ich potomkowie Szymańscy, Nejfeltowie i Nejfeldtowie mieszkali przed II wojną światową na terenie parafii Krasnybór i Sztabin. Marianna Nejfeld poślubiła Aleksandra Okrągłego w 1882 roku w Krasnymborze. Franciszka Emilia Nejfeld wyszła za Antoniego Kaczkowskiego w 1885 roku w Krasnymborze. Ich potomkowie w pierwszym ćwierćwieczu XX wieku mieszkali w Komaszówce koło Augustowa. Bronisława Nejfeld wyszła za Franciszka Antoniego Gębickiego w roku 1886 w Krasnymborze. Rodzina mieszkała w Hucie Sztabińskiej.

Wróćmy jednakże do Hipolita Romualda Najfelda. Interesujące jest w jaki sposób Amerykanie, potomkowie emigrantów XIX wiecznych dochodzą do informacji o tym, skąd pochodzą ich przodkowie. Idealną sytuacją jest gdy istnieją dokumenty rodzinne, z których można dowiedzieć się o tym, skąd i kiedy przodkowie wyemigrowali do Ameryki. Często w poszukiwaniach genealogicznych pomocne są serwisy internetowe, w których można znaleźć dokumenty emigracyjne przodków, a wśród nich listy pasażerów statków kursujących między portami europejskimi, a Ameryką, zawierające wiek pasażerów oraz miejsce pochodzenia. Niezwykle pomocne informacje znajdują się w dokumentach naturalizacyjnych, które składali przodkowie, po to aby stać się pełnoprawnymi obywatelami amerykańskimi. Dokumenty te często zawierają dane rodziców, datę i miejsce urodzenia, nazwę statku oraz datę przybycia do Ameryki. Ale nie w każdym przypadku udaje się do takich dokumentów dotrzeć.

Rod Nayfield, prawnuk Hipolita Romualda Najfelda nie odnalazł ani dokumentów naturalizacyjnych swego pradziada, ani listy pasażerów statku, na którym dotarł do Ameryki. Według przekazów rodzinnych Hipolit Romuald pochodził z terenów Polski, blisko granicy z Litwą, a jego nazwisko używane w Europie brzmiało Nejfelt lub Nejfeld. Dodatkowa przesłanka wskazująca na parafię Krasnybór, skąd Hipolit przybył do Ameryki, pojawiła się gdy został odnaleziony potomek Wiktora Nejfelda (tego samego, który ożenił się z Michaliną Tomczyk – patrz wyżej), a analiza porównawcza DNA wskazała, że Wiktor musiał być kuzynem Hipolita. Odkrycie, że Hipolit nosił drugie imię Romuald było prawdziwą niespodzianką. Takie imię nosił jego wnuk, który znany był pod imieniem Rome w Ameryce. Jedyna pisemna „amerykańska” wzmianka dotycząca Hipolita pochodzi z książki „Biographical and Genealogical Sketches from Central Pennsylvania” (Szkice biograficzne i genealogiczne z Centralnej Pensylwanii), wydanej w roku 1944 znajduje się w niej biogram Silasa Nayfielda, który był bankierem, wiceprezesem Liberty State Bank & Trust Company of Mount Carmel. W biogramie czytamy, że Silas urodził się 12 września 1886 roku w Nanticoke w Pensylwanii, jako syn Hipolita Nayfielda i Josephy z Nowickich, obojga obywateli rosyjskich.

Hipolit Nayfield przybył do Ameryki, jako młody człowiek i osiadł w Luzerne County, jako górnik. Zmarł młodo w roku 1887.

Jak długa musiała być droga, którą pokonał Rod, jego prawnuk, aby móc ustalić, że pradziadek pochodził ze Sztabina.

Artykuł ukazał się w numerze 2 z 2022 roku Naszego Sztabińskiego Domu.
Opublikowano Dodaj komentarz

Księga chrztów z Sejn z lat 1682-1700

Księga urodzeń (chrztów) z lat 1682-1700 to najstarsza zachowana księga z parafii Sejny. Brak jest spisu czy podsumowania całościowego księgi, więc dopiero indeksacja ujawniła że w księdze znajdują się 1273 wpisy, wszystkie w języku łacińskim. Kilka urodzeń bliźniąt odnotowano pod jednym aktem. Zanotowano 664 urodzenia chłopców i 606 urodzeń dziewczynek. Płci trojga dzieci (a także ich imion) nie udało mi się zidentyfikować ze względu na braki we wpisach lub nieczytelność samego zapisu.

Była to jedna z najtrudniejszych ksiąg które indeksowałem. A może w ogóle najtrudniejsza? Oto przyczyny.

Zapisy

Język łaciński nie jest moją mocną stroną. Mimo to, jeśli zapisy są wyraźne i czytelne, z indeksacją radzę sobie w miarę dobrze, a wątpliwości rozwiewam zadając pytania w różnych grupach dyskusyjnych. Niestety znakomita większość księgi była prowadzona niechlujnie, a znaczna część zapisów nie była wykonywana atramentem lecz ołówkiem kopiowym. Te po kilkuset latach mocno wyblakły, a niektóre istotnie się rozmazały czyniąc proces rozczytywania niezwykle uciążliwym. Niechlujność zapisów skutkowała brakiem dat, miejscowości czy imion lub nazwisk w bardzo wielu wpisach, co na pewno nie ułatwi poszukiwania przodków osobom z tego regionu.

Zmiana zapisujących

Ciężko też było przyzwyczaić się do konkretnego charakteru pisma. Mimo tego iż zapisujący ani razu się nie przedstawiali, nie potrzeba mieć grafologicznych umiejętności, aby stwierdzić iż jedna osoba zapisywała kilka, kilkanaście metryk, po czym pióro, bądź ołówek przejmował ktoś zupełnie inny.

Brzmienie nazwisk

Parafia sejneńska leży na pograniczu polsko-litewskim. Zamieszkujące ją pod koniec XVII wieku osoby posługiwały się bądź językiem polskim, bądź litewskim lub też mieszanką obu. To samo dotyczyło licznych zapisujących. Nakładając dodatkowo na tę sytuację geograficzną fakt, że nazwiska nie były w pełni ukształtowane otrzymujemy pełne spektrum zapisu nazwiska tej samej osoby, czasem w kilkunastu wersjach: z polskimi lub litewskimi końcówkami, z innym układem samogłosek lub spółgłosek lub wręcz zawierające elementy charakterystyczne dla gwar lub wad wymowy bądź to stawających przy spisywaniu aktu, bądź samego zapisującego.

Miejscowości

Parafia sejneńska pod koniec XVII wieku była znacznie rozleglejsza niż choćby po 1744 r. kiedy to Synod Diecezji Wileńskiej ustalił jej nowe granice. Ponadto przy chrzcielnicy sejneńskiej pojawiało się wiele osób tymczasowo zamieszkujących w tym rejonie bądź podróżujących przez Sejny, które leżały na szlaku pomiędzy Żmudzią a Mazowszem. Wśród rodziców i chrzestnych były osoby zamieszkujące rudnie, osady osoczników, smolarzy czy młyny. Każda z nich miała swoją nazwę lecz z biegiem lat utraciły swoje znaczenie, wyludniły się i próżno ich szukać czy to na późniejszych mapach czy w różnych spisach miejscowości. Mało tego – spośród miejscowości, które przetrwały wiele nosiło nieco inne nazwy niż później, a może różne osoby (miejscowe, przybysze) w różnoraki sposób je nazywali.

Skład księgi

Najstarszy wpis widniejący w księdze ma datę 6 sierpnia 1682 r., ale próżno go szukać na pierwszej stronie! Znajduje się on na stronie 123! Najwyraźniej księga była rozebrana (a może rozpadła się) i w procesie renowacji ponownie została złożona w obecne, tekturowe okładki i płócienny grzbiet. Niestety podczas prac introligatorskich nie ustrzeżono się od błędów i część początkowych stron wklejono w środek. Próżno też szukać w księdze wpisów z okresu od października 1693 do stycznia 1698. Nie jest dla mnie jasne, czy ten fragment został zniszczony jeszcze przed oprawą księgi, czy został oprawiony osobno i nie przetrwał do dzisiejszego dnia. Po oprawie strony i wpisy ponumerowano fioletowym atramentem.

Ogólnie księga przetrwała w dość dobrym stanie. Można ponownie wziąć ją pod lupę i poprawiać/ujednolicać poszczególne wpisy czy nazwiska. Genealogom będzie ciężko odszukać w niej swoich przodków ze względu na luki i skąpość zapisów, ale na pewno jest to bezcenny zestaw informacji dla badaczy regionu i miłośników historii lokalnej.

Opublikowano Dodaj komentarz

Niewymieniona matka

Czyżby to był przykład braku szacunku dla matki, która urodziła dziecko z nieprawego łoża (illegitimi tori)? Zapisujący nie wymienił jej nawet z imienia w tej krótkiej metryce z Sejn z końca XVII wieku!

Dnia 21 [lipca roku niewiadomego] ochrzciłem dziecię [imieniem] Jerzy z nieprawego łoża. Chrzestnymi byli Jan Łabanowski i Zofia Wiszniewska z Pomorza

Na skutek tej wzgardy zapisującego (a może tylko przeoczenia) nie poznamy nazwiska dziecka…

Opublikowano Dodaj komentarz

Trojaczki w Jaminach

Indeksując akta metrykalne zawarte w księgach urodzeń co jakiś czas można trafić na zgłoszenia urodzeń bliźniąt, a nawet trojaczków. Dawniej każdy poród wiązał się z dużym ryzykiem i nierzadko kończył się zgonem dziecka, matki lub obojga, a ich los często w dużym stopniu zależał od wiedzy i umiejętności mniej lub bardziej doświadczonych kobiet – akuszerek, zwanych babkami. Ogólnie, poziom umieralności okołoporodowej kobiet we wsiach i miastach Europy na początku XIX wieku wynosił ok. 15-17 zgonów matek na 1000 urodzeń, a poziom umieralności niemowląt kształtował się na poziomie 150-350 zgonów niemowląt na 1000 żywych urodzeń. Ok. 40-50% dzieci nie dożywało 5. roku życia.[1] W przypadku ciąż mnogich wskaźniki te były wyższe, a ryzyko komplikacji i powikłań – wielokrotnie większe. Ciąże mnogie występowały rzadko. Ogólną ocenę prawdopodobieństwa występowania ciąż mnogich u ludzi określa reguła Hellina: bliźnięta = (a) = 1:80 = 1,25% wszystkich ciąż, trojaczki = (a²) = 1:80² = 1:6400 = 0,015% wszystkich ciąż.[2] XIX-wieczne dokumenty wskazują na 2-3-procentowy udział porodów mnogich w stosunku do ogółu porodów.[1]

Urodzenia (chrzty) bliźniacze lub trojacze były różnie zapisywane w dokumentach: albo w formie jednego wspólnego, albo oddzielnych aktów. Ze względu na dużą umieralność noworodków do czasu chrztu, zdarzało się, że zapisywano tylko jedno z dzieci, tzn. to, które przeżyło (zmarłe mogły być wpisane do księgi zgonów lub w ogóle nie zostać uwzględnione).

Interesujące wpisy dotyczące narodzin trojaczków możemy odnaleźć w Księdze Urodzeń z lat 1826-1830 z parafii Jaminy. W dniu 15 sierpnia 1829 r. ks. Tadeusz Borczak chrzci trojaczki urodzone w nocy tego samego dnia. Matką jest Józefata Gruda z d. Kozłowska (ur. w 1796 r. w Czarnym Lesie). Wg ojca, Bartłomieja Grudy, który zgłasza narodziny dzieci, pierwsza, ok. 1 w nocy, urodziła się Aniela; pół godziny później – Marianna, a ok. 2 w nocy – Bartłomiej. Marianna umiera po tygodniu, a Bartłomiej dwa tygodnie później. Najsilniejsza z rodzeństwa okazuje się Aniela, która osiąga wiek dorosły i w 1849 r. wychodzi za mąż (za Piotra Kowalewskiego), rodzi sześcioro dzieci – wszystkie z ciąż pojedynczych – i umiera w wieku 70 lat w 1899 r. Poród trojaczków przeżywa też matka i cztery lata później, w 1833 r. rodzi jeszcze bliźnięta – Rozalię i Józefę. Józefata umiera w wieku 72 lat w 1868 r.

[1] Cezary Kuklo „Demografia Rzeczypospolitej przedrozbiorowej”

[2] https://pl.wikipedia.org/wiki/Ciąża_wielopłodowa

Opublikowano Dodaj komentarz

Pudencjanna

Zindeksowałem już dziesiątki tysięcy metryk z obszaru Suwalszczyzny i Mazowsza i wydawało mi się, że zetknąłem się już ze wszelkimi możliwymi imionami męskimi i żeńskimi z obszaru dawnej Polski w okresie od XVII do XIX wieku. O! W jakim ja byłem błędzie. Aż oczy ze zdumienia przecierałem, gdy w powyższej metryce z parafii Sejny z 1692 roku natrafiłem na imię Pudencjanna.

19 października [1692 roku] ochrzciłem niemowlę [imieniem] Helena [córkę] Szymona i Małgorzaty Kajdysz z Klejw. Chrzestnymi byli urodzony Michał Jakimowicz ze szlachetną panną Pudencjanną Białozorówną.

W książce Williama Hoffmana i George’a Hellona „First Names of The Polish Commonwealth: Origins and Meanings” imię Pudencjanna w ogóle nie występuje. Pojawia się natomiast wersja tego imienia Pudencja wraz z informacją, że w Polsce cztery osoby nosiły takie imię (autorzy wykorzystali dane z 1994 roku) i odniesienie do imienia Prudencja.

Na pół miliona metryk i kilka milionów osób znajdujących się w bazie Geneo imię Pudencjanna również nie pojawia się ani razu. Bazy geneteki po imionach niestety przeszukać nie można.

Szybki research internetowy pokazał mi, że Pudencjanna to imię żeńskie pochodzenia łacińskiego, oznaczające „wyzwolona i adoptowana przez Pudencjusza”. Pudencjusz zaś to wtórny przydomek pochodzący od innego przydomka, Pudens, używanego w rodzie Klaudiuszów, a oznaczającego „skromny, obyczajny”.

Opublikowano Dodaj komentarz

Wiżajny, rok 1691

Indeksując najstarszą księgę chrztów z parafii Sejny co jakiś czas natrafiam na różne ciekawe metryki. Niektórymi odkryciami staram się podzielić szerzej. Oto kolejne.

Źródła pisane wymieniają Wiżajny w 1606 jako miasto, choć data otrzymania praw miejskich nie jest znana. Wiadomo natomiast, że zostały one potwierdzone w 1693. W roku 1638 nadane zostały Radziwiłłom. Znaleziona w księgach sejneńskich metryka chrztu Anny Pachuckiej z 1691 roku potwierdza, że Wiżajny podówczas były miasteczkiem. Do statusu wsi zostały zdegradowane w 1870 roku.

18 lutego [1691 roku] ochrzciłem niemowlę [imieniem] Anna z rodziców Marcina Pachuckiego i Marianny Miszkowskiej z Wiżajn. Chrzestnymi byli Grzegorz Miszkiewicz i Marianna Pachucka z miasta Wiżajn.

Jest to jak dotąd najstarsza metryka jaką widziałem wzmiankująca Wiżajny.

Opublikowano Dodaj komentarz

Bardzo stara metryka sejneńska

Indeksuję chyba najstarszą zachowaną księgę chrztów z parafii Sejny i natrafiłem na wydaje mi się bardzo ciekawą metrykę. Jest oczywiście zapisana w języku łacińskim, a ja łacinę znam tylko na tyle, aby tłumaczenie jej przytoczyć 🙂

7 sierpnia [1687 roku] ochrzciłem niemowlę imieniem Konstancja z rodziców Kazimierza Karwowskiego i Katarzyny Siwickiej z powiatu słonimskiego. Chrzestnymi byli Jan Łukaszewicz, z województwa podolskiego i Anna Jakasewiczówna z powiatu grodzieńskiego.

Wydała mi się ciekawa ze względu na nagromadzenie osób z rejonów odległych od Sejn, gdzie ją spisano. Wprawdzie nie zaznaczono tego wyraźnie, ale takie „towarzystwo” może świadczyć (i prawie na pewno świadczy) o tym, że rodzice byli szlachetni. Przeszukując wzmianki o szlachetnym Kazimierzu Karwowskim, który w 1687 r mógł mieć dziecko przychodzi mi na myśl tylko marszałek na Sejm I RP Kazimierz Karwowski ur. ok. 1670 r. Ale czy to chrzest jego córki tutaj odnotowano?

Opublikowano Dodaj komentarz

Karolina Chapko czyta “Eldorado nad Biebrzą – Zofia”

Czytany fragment rozdziału XIV

Kilka dni przed weselem Mańka przyszła na piechotę z Czerwonki pomagać w przygotowaniach. Uszczęśliwiona Olcia nie odstępowała od niej, starając się pomagać na swój sposób. Mańka szybko wysprzątała dom, ozdobiła święte obrazy kwiatami z papieru i zmieniła papierowe firanki w oknach. Przejrzały razem z Zofią obrusy i wybrały najładniejsze. Sporo czasu zajęły im wyroby mięsne, bo Zofia uparła się, że oprócz tradycyjnych kiełbas, będą też szynki, pasztety i salcesony. A kiedy zaczęły wypieki, przypominała przepisy z Ameryki, by zadziwić gości wymyślnym ciastem czy ciastkami z nowych foremek w kwiatki, księżyce i gwiazdki. Specjalnie zgromadziła w spiżarni tuziny jajek i zapasy cukru. Masło przechowywała w kance na mleko zanurzonej w studni. Na szczęście tegoroczny lipiec był dość chłodny.
Wieczorem Zofia przysiadła odsapnąć chwilę po całym dniu krzątaniny. Już zapadała w drzemkę, gdy do jej uszu doszedł cichy płacz. Rozejrzała się po kuchni i dostrzegła na stołku Olcię, z głową w rękach.
— A czegoż ty płaczesz, maleńka?
— Bo znowu u nas wesele!
— To dobrze, będziemy bawić się i tańczyć.
— A czy Franek też wyjdzie z domu jak Mańka?
— Nie, on zostanie. I jeszcze przyprowadzi tu Franię.
— Ale ja wolę Mańkę zamiast Frani! — Olcia rozpłakała się na dobre.
— Skończyłaś pięć lat i takie głupstwa opowiadasz. Nie wstyd ci? — podeszła do niej i przytuliła czule. — Chodź ze mną, polukrujemy te ciastka w gwiazdki, a potem udekorujesz każde malinowym groszkiem.
Otarła jej łzy, poprawiła warkocze i posadziła przy stole. Obie potrzebowały zająć ręce pracą i nie zadręczać się myślami.

 

Więcej informacji na stronie poświęconej książce: https://jzi.org.pl/produkt/eldorado-nad-biebrza-zofia/

Opublikowano Dodaj komentarz

Obywatele Ziemi Augustowskiej!

W latach 1929-1933 kraje kapitalistyczne doświadczyły największego w dziejach kryzysu gospodarczego. Nie ominął on również Polski. Mimo wielkich cięć budżetowych z jednej strony i podwyższenia podatków, akcyz i opłat z drugiej, luka w budżecie państwa wynosiła 371 milionów złotych, czyli ok. 20% całego budżetu. Z uwagi na słaby poziom wykupywania przez ludność obligacji emitowanych przez II Rzeczpospolitą, a także lęk przed dodrukiem pieniędzy i inflacją, dnia 5 września 1933 r. prezydent Mościcki, na prośbę premiera Janusza Jędrzejewicza podpisał dekret zobowiązujący obywateli, by dla ratowania budżetu pożyczyli państwu polskiemu kwotę 120 milionów złotych. Obligacje 6-procentowej pożyczki były bardzo korzystne – zwolnione od wszelkich podatków i danin, zarówno państwowych, jak i samorządowych, nie podlegały zajęciom z żadnych tytułów, przyjmowane były według ich wartości nominalnej przez wszystkie kasy urzędów skarbowych na okoliczność spłat należności z tytułu podatków od spadków i darowizn itp. Pożyczka przyniosła bardzo dobre wyniki. Obligacje w kwocie około 350 milionów złotych zakupiło około półtora miliona obywateli. Na zespół subskrybentów złożyły się wszystkie warstwy społeczne: pracownicy państwowi, samorządowi i prywatni, przemysłowcy i robotnicy, kupcy i rzemieślnicy, duchowieństwo, emeryci i inwalidzi, wolne zawody, rolnicy, młodzież szkół wyższych, średnich, powszechnych, a nawet dzieci. Sukces nie byłby możliwy bez patriotycznego zrywu obywateli, do którego wzywali wszyscy politycy i urzędnicy. Wydawany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego w Augustowie periodyk „Nasz Głos” poświęcił cały numer z 26 września 1933 r. na agitację na rzecz Pożyczki Narodowej. Przytaczamy apel z pierwszej strony wraz z listą augustowskich osobistości wchodzących w skład Powiatowego Komitetu Obywatelskiego Pożyczki Narodowej i organizacji wspierających.

Obywatele Ziemi Augustowskiej!

Dla podtrzymana dobrobytu w Państwie, dla utrzymania w należytym stanie gospodarki państwowej, celem przełamania szalejącego po całym świecie kryzysu gospodarczego Rząd Rzeczypospolitej Polskiej ogłosił subskrypcję Pożyczki Narodowej w wysokości 120 milionów złotych. Zwraca się do nas Ojczyzna w potrzebie i musimy jako Jej synowie stanąć ramię przy ramieniu, by zgodnie przyjść z pomocą. Przyszłość wywalczonej naszemi rękami Ojczyzny musi być jasną i wielką. Walka o tą wielkość nie skończyła się z chwilą zwycięstw wojennych. Przeciwnie – ugruntowanie pomyślności w Ojczyźnie wolnej jest najważniejszym i najświętszym nakazem każdego prawego obywatela. W myśl hasła Wielkiego Budowniczego Polski Marszałka Józefa Piłsudskiego, iż „zwyciężyć i spocząć na laurach – to klęska” – winniśmy niestrudzenie dążyć do jak największej pomyślności i świetności Naszego Narodu. My, Obywatele Ziemi Augustowskiej mamyż pozostać na szarym końcu, kiedy w całej ojczyźnie szeregi naszych braci śpieszą z subskrypcją Pożyczki Narodowej?! Czyż ta Ziemia, która tak ofiarnie spłynęła krwią Swych Synów podczas walk o Niepodległość, ma pozostać obojętną na zew Ojczyzny? Nie damy się ubiec w wyścigu spełnienia obowiązku wobec Państwa: zwartą masą podążymy dając świadectwo umiłowania serdecznego swej Macierzy, której przyszłość jest naszą przyszłością. Damy świadectwo, że tam, gdzie zaczyna się potrzeba Ojczyzny – kończą się wszelkie nasze wzajemne nieporozmienia, a powstaje jeden wielki zbiorowy czyn.

Idźmy więc spełnić swój obowiązek – Ojczyzna nas woła!

Powiatowy Komitet Obywatelski Pożyczki Narodowej

Prezydium Komitetu:

  • Kazimierz Siwik – prezes – Starosta Powiatowy
  • Józef Wnorowski – vice prezes – sędzia grodzki
  • Franciszek Cyburt – inspektor szkolny
  • Bronisław Leplawy – sekretarz – urzędnik starostwa
  • Wacław Cylwik – buchalter
  • Jan Jakubowski – nadleśniczy nadleśnictwa Szczebra
  • Michalina Kostrubina – prezeska ZOPK
  • Zelik Kuszelewski – rabin augustowski
  • Jan Litewski – podpułkownik, zastępca dowódcy 1 pułku ułanów Krechowieckich
  • Antoni Krzywiński – kupiec
  • Adam Łucejko – inżynier, dyrektor państwowych zakładów drzewnych
  • Michał Łazarski – poseł na sejm
  • Boruch Liberman – prezes gminy wyznaniowej żydowskiej
  • Antoni Małyszko – naczelnik urzędu skarbowego
  • Ludomir Olszewski – ziemianin
  • Stanisław Staniewicz – burmistrz m. Augustowa
  • Ignacy Stolarski – kierownik banku spółdzielczego
  • Władysław Śliwa – prezes stowarzyszenia rzemieślników chrześcijańskich
  • Zygmunt Warakomski – prezes oddziału powiatowego ZNP

Straż Obywatelska:

  • Hieronim Jonkajtys – preses rady powiatowej Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem (BBWR)
  • Calko Inanowicz – prezes cechu piekarzy
  • Włodzimierz Kuczkowski- komendant powiatowej policji państwowej
  •  Michalina Kostrubina – prezeska Związku Obywatelskiej Pracy Kobiet (ZOPK)
  • Benjamin Markus – prezes stowarzyszenia kulturalno-oświatowego „Tarbut”
  • Antoni Małyszko – naczelnik urzędu skarbowego
  • Julian Piaskowski – sekretarz rady powiatowej Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem (BBWR)
  • Stefan Podgórski – urzędnik skarbowy
  • Helena Rutkowska – przedstawicielka cechu rzeźniczego
  • Dr. Eugenjusz Ścibor – lekarz powiatowy
  • Dr. Stanisław Winiarczyk – lekarz weterynarz m. Augustowa,
  • Mordchaj Wolmir – prezes stowarzyszeń rzemieślniczych żydowskich
  • Józef Wysocki – rzemieślnik.

Sekcja Propagandowa:

  • Witold Wołosewicz – prezes – dyrektor seminarium nauczycielskiego
  • Franciszek Cyburt – inspektor szkolny
  • Bronisław Chudzik – nauczyciel
  • Władysław Klimaszewski – sekretarz wydziału powiatowego
  • Henryk Kodź – vice prezes oddziału powiatowego ZNP
  • Bohdan Michciński – inspektor samorządu gminnego
  • Szyja Rancman – lekarz dentysta
  • Józef Witek – redaktor czasopisma „Nasz Głos“
  • Inż. Jan Zasztowt – kierownik powiatowego zarządu dróg