Posted on Leave a comment

Nieistniejący kościół św. Małgorzaty w Netcie

Zarówno początek, jak i koniec roku kalendarzowego zmu­sza do refleksji nad życiem i przemijaniem naszego byto­wania na ziemi. Nie często zastanawiamy się jednak nad tym, że zmienia się również przestrzeń dookoła nas. Do­ tyczy to także architektury, w tym sakralnej. Od wie­ków nie ma na terenie Netty (obecnie Netty Pierwszej) w parafii Bargłów kościoła pw. św. Małgorzaty.

Najstarsze wzmianki

Józef Golubiewski, wnikliwy kronikarz bargłowski, w Kronice kró­lewskiej parafii bargłowskiej wynotowuje z dokumentów trzy informacje mówiące o istnieniu kościoła w Netcie. Pierwsza z nich jest zaczerpnięta z listu króla Zygmunta Augusta z 1561 roku, druga z 1700 i trzecia wzięta z inwentarza kościelnego spisanego w 1783 roku. Po istnieniu kościoła w Netcie powstały ślady w niewielu dokumentach i nielicznych publikacjach, a także pamięć wśród niektórych mieszkańców wsi.

Historyk Jerzy Wiśniewski w pracy Dzieje osadnictwa w powiecie augustowskim od XV do końca XVIII wieku podaje miejscową nazwę wzgórza „Kościółek” i przypuszcza, że na nim mógł właśnie stać kościół filialny bargłowskiej świątyni. W czasie, gdy poszukiwałam we wrze­śniu 2006 roku śladów po tymże miejscu, większość pytanych przeze mnie ludzi nie słyszała o istnieniu niegdyś kościoła w Netcie. Ktoś anonimowy skierował mnie nad Kanał Augustowski, a tam spotkany przez mnie Tadeusz Połubiński dokładnie wskazał mi wzgórze, na którym stał kościół i podzielił się informacjami.

Zbudował Jan Radziwiłł

Pracując nad zabytkami sakralnymi Bargłowa Kościelnego, zapo­znałam się z kopiowanymi przez Józefa Golubiewskiego dokumentarni parafialnymi. Wśród nich znajdowała się kopia listu króla Zygmunta Augusta z grudnia 1561 roku do proboszcza bargłowskiego Tomasza Bohdana Szaciły (Józef Golubiewski w Poczcie Księży proboszczów i administratorów parafii bargłowskiej podaje go jako pierwszego pro­boszcza w Bargłowie), w którym to władca przydzielił mu znajdujący się kościół w Netcie wraz z ziemią w wysokości trzech włók, trzech morgów i dwóch prętów. Z listu wynika, że kościół ów, nazywany w dokumencie kościołkiem, pobudował Jan Radziwiłł . List napisany został na prośbę plebana. Miał zapewniać probostwu ziemie te jako własne na wieczne czasy. Położenie ich, cytuję z kopii, w Wólosty naszoy Korolewskoy w obrubie wsi Netty [..] lezaszczyie w koncu wolok naszych koncom do Rzeki Netty a bokom podle wolok Nettowskich. Jedynym obowiązkiem proboszcza było każdego dnia sprawować w tymże kościele nabożeństwa: kromie to/ko Nabożeństwa każdo dziennocho tak on sam, jako i następcy Pilnie powinni czyniti. Nieznany jest rok budowy kościoła. Netta, zwana niegdyś Metą, została założona z upoważnienia Jana Radziwiłła, podczaszego litewskiego, przez pochodzącego ze Srebrowa pod Wizną Mazowszanina – Macieja Srebrowskiego około 1532 roku. Zapewne prywatny kościół Radziwiłłów powstał po założeniu Mety, a przed wcieleniem tych terenów do dóbr królewskich i przed powołaniem w 1544 roku parafii w Bargłowie. Wcześniej tereny te przynależały do parafii w Rajgrodzie. O tym, czy był on pierwotnie kościołem filialnym parafii rajgrodzkiej, do końca nie jest wiadome. Józef Golubiewski w kronice nazywa go kościółkiem prywatnym. Z późniejszych dokumentów wynika, że erygowano go pod wezwaniem św. Małgorzaty.

Wielkiego spustoszenia na ziemiach obejmujących parafię bar­głowską dokonała wojna szwedzka. Zniszczone zostały doszczętnie kościoły: parafialny w Bargłowie i prywatny w leżącym na terenie parafii Grabowie. Kościół w Netcie przetrwał zawieruchę wojenną i w 1700 roku jest notowany jako jedyny na tym terenie. Wspomnia­ny historyk Jerzy Wiśniewski podaje, że: W lepszym stanie byt kościół filialny św. Małgorzaty w Netcie. Zapewne jednak wojna zaszkodziła jego późniejszej świetności and zarazem przyczyniła się do jego upadku. Wieś Netta w czasach potopu szwedzkiego została bardzo zniszczona, a ludzie zubożali. Historyk Jarosław Szlaszyński na podstawie mate­riałów z Państwowego Archiwum Litewskiego w Wilnie podaje, że Netta ogniem zniesiona, tylko cztery pustych chałup zostało.

Wygląd świątyni

Opis kościoła znajduje się w dokumencie wystawionym z okazji ge­neralnej dziekańskiej wizytacji parafii bargłowskiej w marcu 1783 roku. Położony jest on o pół mili od kościoła bargłowskiego. Stoi na górce pod lasem, odległy od Wsi Nety na stay 30. Określany jest mianem spustoszo­nego, nienadającego się do naprawy, a co z tego wynika niezdatnego do odprawiania nabożeństw. Zbudowany jest z drewna. Ma dwoje drzwi i pięć okien. Jedne drzwi podwójne, na zawiasach żelaznych z Zamkiem Wnętrznym z cmentarzyka, drugie również na zawiasach żelaznych, z dwo­ma Proboiami y Skoblem do zakrystii. Okna oprawione są w ołów. Cztery z nich znajdują się w kościółku i jedno w zakrystii. Posadzka w kościele z tarcic. Na wyposażenie kościółka składa się ambonka, dwie ławki i ołtarz z obrazem św. Małgorzaty. Nad babińcem wznosi się kopułka z dzwonkiem, zwieńczona żelaznym krzyżem. Kościół, o czym pisze inwentaryzator ks. Szymon Pienczykowski, w cało spustoszony, tak w Dachu, Scianach iako y we Wnętrzney Ozdobie. Podłoga w nim zgniła, a okna potłuczone, zaś wyposażenie pobutwiałe. Nie jest zdatny do odprawiania nabożeństw, mimo to nadal są one w nim odprawiane. Według starego zwyczaju odprawia się w nim cztery mszy święte w roku: na św.Małgorzatę, drugiego dnia Bożego Narodzenia, drugiego dnia Wielkanocy i drugiego dnia Zielonych Świątek. W opisie parafii stwierdza się, że według tradycji kościółek ten jest erygo­wany pod tytułem św. Małgorzaty. Przy kościele znajdował się cmentarz, określany w opisie sporządzonym z okazji wizytacji cmentarzykiem, który niegdyś był oparkaniony.

Ziemię przynależną temuż kościołowi uprawia pleban bargłowski. Dokumenty kościelne z 1822 i 1832 roku podają, że włóki we wsi Netcie przez poprzedników rozdane są za prywatną umową włościanom, którzy mieszkają we własnych chatach. Podane są również nazwiska tychże. W 1822 roku są to: Maciej Dudek, Jan Drozd, Tomasz Romanowski, Piotr Szymański i Jan Gulan. Dziesięć lat później wymieniani są: Jan Drozd, Kalisz (bez imienia), Antoni Gulan, Andrzej Kościuch i Mateusz Karp

Co się stało z kościołem?

W protokole z wizytacji generalnej z 1822 roku, podpisanym przez proboszcza Jana Kantego Zawadzkiego i dziekana wąsowskiego ks. Modzelewskiego zapisano, że kaplic publicznych w parafii nie ma. Nie wspomina się w nim także kościoła z Netty. Sądzić można po tym, że wówczas kościół św. Małgorzaty w Netcie już nie istniał. Został zapewne rozebrany i według tradycji, podobnie jak spróchniałe krzyże, spalony.

Irena Baturowa w zamieszczonym w „Jaćwieży” artykule o Net­cie-Folwarku wspomina również o wzgórzu z Netty Pierwszej, gdzie stal niegdyś kościół św. Małgorzaty. Podaje, że u jego stóp wypływało źródełko, którego woda leczyła choroby oczu. Według przytoczonej przez nią legendy pewnego razu wodą z tegoż źródełka jakaś bogata pani obmyła oczy swemu ślepnącemu psu i przez to woda utraciła uzdrowicielską moc.

Mój przewodnik po wzgórzu Kościółek opowiadał o tym, że pamięta z opowieści swoich przodków, że w XIX i na początku XX wieku stał na nim drewniany krzyż. Jeszcze do niedawna wyorywane były na wzgórzu kości, co poświadcza istnienie niegdyś w tym miejscu cmentarza.

Myślę, że warto jest zachować w pamięci istnienie kościoła w Netcie i w dalszym ciągu poszukiwać wiadomości, a tym samym odpowiedzi na liczne związane z nim pytania, chociażby takie, kto kościół ten erygował i dlaczego za jego patronkę wybrano św. Małgorzatę?

Wzgórze Kościółek, wrzesień 2006. fot. Józefa Drozdowska
Wzgórze Kościółek, wrzesień 2006. fot. Józefa Drozdowska
 
Posted on Leave a comment

Słowa niosące ukojenie

W kilku zdaniach chciałabym przedstawić antologię wierszy zatytułowaną „Pomiędzy dłonią a niebemˮ. Jest ona wyrazem hołdu dla Niezwykłego Człowieka, jakim był Jan Paweł II. Inicjatywa jej powstania zrodziła się w środowisku poetów skupionych w Nauczycielskim Klubie Literackim działającym przy Zarządzie Okręgu Podlaskiego Związku Nauczycielstwa Polskiego. Pomysłodawczyniami, a zarazem redaktorami tego wyjątkowego tomu są białostockie poetki Regina Kantarska-Koper i Joanna Pisarska. W tytule mojego tekstu przywołałam myśl autora wstępu do antologii o. Bartłomieja Józefa Kucharskiego. Zwrócił on szczególną uwagę na łagodność słów w zawartych w niej wierszach i kojący ich charakter. Tego właśnie, według niego, potrzebuje hałaśliwy i pełen zamętu świat, w którym przyszło nam żyć.

Kilka poetek: Krystyna Gudel, Regina Kantarska-Koper, Leonarda Szubzda i Józefa Drozdowska współpracuje wydawniczo z Jamińskim Zespołem Indeksacyjnym, stąd moja propozycja zaprezentowania antologii w tym miejscu. Mam nadzieję, że tą publikacją zainteresują się miejscowi bibliotekarze i sympatycy naszego Stowarzyszenia. Autorami wierszy są: Halina Alfreda Auron, Grażyna Cylwik, Anna Czartoszewska, Marek Dobrowolski, Józefa Drozdowska, Tadeusz Dudek, Jolanta Maria Dzienis, Katarzyna Grabowska, Krystyna Gudel, Janina Jakoniuk, Regina Kantarska-Koper, Urszula Krajewska-Szeligowska, Beata Kulaga, Barbara Lachowicz, Edward Lipiński, Grzegorz Nazaruk, Joanna Pisarska, Daniela Polasik, Maria Roszkowska, Agnieszka Ruczaj, Irena Słomińska, Ewa Danuta Stupkiewicz, Leonarda Szubzda i Regina Świtoń. Zgrupowane są w jedenastu ciekawie nazwanych rozdziałach. Opowiadają o wewnętrznych zmaganiach człowieka, doświadczeniu krzyża i miłości Maryi. Są poetyckim odczytaniem przesłania Ewangelii, słowami modlitw, opowieścią o spotkaniu z Bogiem oraz człowiekiem, przedstawiają świętych patronów, opowiadają o napotkanych kapliczkach i widzianych religijnych obrazach, dotykają spraw doczesnych i ostatecznych. Ostatni z rozdziałów zatytułowany „Papież z Wadowicˮ poświęcony jest osobie i świętości Jana Pawła II. Poprzedza go portret Świętego Papieża, nakreślony ręką młodej artystki (prywatnie wnuczki jednej z redaktorek antologii) Julii Magdaleny Koper. Tom liczy 206 stron, oprawiony jest w twardą okładkę ozdobioną ciekawą fotografią autorstwa Joanny Pisarskiej, symbolizującą, według mnie, furtkę prowadzącą zarówno do serca drugiego człowieka jak i do nieba. Obie, co głosił i potwierdzał własnym życiem Patron tejże antologii, są konieczne każdemu z nas do owocnego istnienia tu na ziemi i przyszłego zbawienia.

Poniżej dwa wiersze (Krystyny Gudel i mój) związane tematycznie z obszarem zainteresowania Jamińskiego Zespołu Indeksacyjnego. Mój dyptyk jest dedykowany Barbarze Salwockiej, współpracującej na polu wydawniczym z JZI.  Dodaję swoje zdjęcie krzyży z Wólki Karwowskiej.


Józefa Drozdowska

Dyptyk o krzyżach z Wólki Karwowskiej

Barbarze Salwockiej

Krzyż na początku wsi / Idąc od strony Pruski

Gdy słońce staje w zenicie, rzucasz cień swój na drogę,
zachęcając, bym uklękła na Anioł Pański i spotulniała nieco.
Twój kamienny postument z początku poprzedniego wieku,
żłobiony kroplami deszczu wypraszanego w procesjach,
smagany wiatrem przeganiającym burze stulecia,
daje mi poczucie trwania. Twoje ramiona w obłokach
i tęczy ze wstążek, a u podnóża rumiany polne
bieleją niczym dziewczęca sukienka od Pierwszej Komunii Świętej.
Wchodząc do wsi, odkrywam gościnność Słowa
wypowiadanego z ciebie i w Nim się zakorzeniam.

Krzyż na rozdrożu / Idąc w stronę cmentarza lub Bułkowizny

Gdy się zmierzcha wokół, jaśniejesz przede mną,
bym nie straciła z oczu drogi. Dziękuję za dłonie
nieznanego mi kamieniarza, bowiem kształt,
będący znakiem miłosierdzia, zachwyca wędrowców
od wieku wdziękiem i swą proporcją. Po drodze mijam
skruszałe schody kościoła spalonego podczas wojny,
na których modlą się przed nocą dzikie wino, kminek
i wiechlina. Na widok ten pokornieję i już mniej boli to,
że żegnasz mnie jak tych, których odprowadzają
do ciebie w ostatniej drodze na cmentarz.
Wychodząc ze wsi, niosę innym gościnność Słowa
rozpiętego na twoich ramionach i w Nim dojrzewam…

 

 

Krystyna Gudel

List do błogosławionej
matki Marianny z Lipska nad Biebrzą

Jak Ci tam, matko Marianno,

u dobrego Pana?

Czy nie masz zbyt dużo zajęć

od samego rana, wszak pełno sierot

na niebiańskich łąkach i niejedna matka

z bagażem win się błąka?

Czy pamiętasz chwilę,

kiedy bez wahania stanęłaś za synową

wśród tych do rozstrzelania?

U nas, jak wiesz zapewne,

bardzo różnie bywa. Raz strajk biały,

raz czarny na powierzchnię wypływa.

Ty, teściowych patronko,

miej na nas baczenie, abyśmy mogły

osiągnąć wieczyste zbawienie.

Bo to nie takie proste, gdyż zagrożeń

tyle czyha na każdym kroku.

Pomóż, matko Marianno,

mieć w życiu takie chwile, by tylko

łza szczęścia drżała w naszym oku.

A gdy ziemska wędrówka

będzie ukończona, wyjdź na spotkanie,

matko Marianno, błogosławiona.

 

 
Posted on Leave a comment

About the Holy Place in the "Orli Lot" magazine

The presented article, entitled "The Holy Place in the Augustów Primeval Forest", appeared in 1932 in the "Orli Lot" magazine. It was a ethno-geographical monthly published by the Polish Society for Local Studies in Krakow for the purpose of Circles of Local Studies. from 1920 to 1950. The author of the text is Seweryn Udziela, born in 1857 and deceased in 1937, teacher, ethnographer, folklore researcher and folk expert. The Ethnographic Museum in Krakow bears his name. Illustrations of crosses and roadside shrines from the area of Augustów and Suwałki were made by Stefan Bykowski from Bydgoszcz, a collaborator of the Augustów regional magazine "Nasz Głos".

More information on this topic can be obtained, among others on the websites of the Seweryna Udziela Ethnographic Museum in Krakow, Benedictine Publishing House in Tyniec, PWN Encyclopedia, PTTK Central Library and Wikipedia.

The Holy Place in the Augustów Primeval Forest

Seweryn Udziela

In the spruce forest with a mix of pine trees at the mouth of the Rozpuda River to Jałowe Lake, there is the so-called "Holy Place" already in the territory of the village of Jaśki in the Raczki parish in the Suwałki poviat.

It is a group of wooden crosses and chapels placed on poles and iron crosses plugged on top of them. The most interesting is a pole carved out of one piece of stone, and showing a tree trunk 2 meters high and 4 decimeters in diameter. Imitates the pine trunk as accurately as possible; at the bottom you can see the roots coming out of the ground, the bark is forged with meticulous accuracy, on the trunk there is a hub and another mushroom with a hat; upper part is evenly cut and iron cross is stuck in it. The most important among these chapels is the one with the statue of St. John the Baptist, carved in a tree, about 6 dm high. The other one has a picture of the Mother of God set behind the glass, and the other has Jesus Crucified.

All these chapels stand close to each other in a group, you can see that they are old and they create this "Holy Place" known and worshiped by the Polish and Catholic population; in an area with a radius of several miles, it is considered a wonderful place.

Tradition maintains that the "Holy Place" is very ancient; the oldest people say that their parents have already said that it existed for a long time. Legends about its emergence are also vague and general. Everyone says that the Virgin Mary once appeared on a tree to a girl grazing a cow, so a chapel with the Virgin Mary was put on the spot. Again St. John the Baptist appeared to the shepherd boy, so another chapel is dedicated to Saint John. Then a few wooden crosses were placed there.

They were once not liked by some Moscow forester and he ordered to cut them. However, when no one dared to cut these crosses, angry he cut them off by himself and pushed them into the River Rozpuda flowing here. However, the crosses did not flow with water, but even when they were pushed further, they returned here, swimming under water. Seeing this, people saw this miracle as an indication that the crosses want to stay at the Holy Place, pulled them out of the water at night and put them again where they once stood.

People come to this wonderful Holy Place with prayers for health, and in the stream flowing at the foot of the crosses, flowing from the neighboring Jałowe Lake to Rozpuda River, sick children are washed, leaving their T-shirts and handkerchiefs with which they tie the crosses.

Also older patients go to the care of the Mother of God and Saint John and make pilgrimages to this place. They wash themselves with water, dip in handkerchiefs and cover sick areas. Such wraps are effective when a rash covers the body, when ulcers form, sores, when the head hurts. I saw a mother leading a lame girl into the water, maybe nine years old with one crutch.

On a day of St. John the Baptist, June 24, there is a kind of church fair, I say kind of, because there is no church in the place, there is not even a chapel in which there would be even a small altar, used to celebrate mass. Priests also do not take part in any folk festival. Only a vicar from Raczki has been sending a church servant with a iron can to collect contributions from some time. He stands under the statue of St. John, puts the can in an accessible and visible place, and next to it - a church crucifix.

People from all around come on foot and arrive in carts. All cars full of older and smaller children and babies, because today is a children's festival; after all, the Virgin Mary and Saint John appeared to the children.

The church fair is crowded, there are several thousand people there. They leave the carts in the woods, and the path leading through the woods to the Holy Place is crammed with stallholders on both sides. In the stalls I saw the most candy, some cakes; there are stalls with rolls, puppets, and sausages; there were only two stalls with devotions, beer, soda water and ice cream in others; a couple of stalls with children's toys, but these were factory products, not local folk products.

A bunch of beggars wailed songs about the Mother of God and Saint John and asked for alms.

Everyone who came knelt in front of the shrines, prayed and tossed a penny to the can. Who was sick he went to the water. The priests do not want to take care of the Holy Place and organize this folk fair and sanctify it somehow. Yes, it is really a folk festival.

This day is also a pastoral holiday.

When rushing the cattle home from the morning feed, each shepherd dresses them with field flowers, hanging wreaths made of them on the horns and on the neck of each cattle. Today each shepherd also receives from the landlady in the gift 50 groszy for each cattle grazed.

 
Posted on Leave a comment

Bargłowskie cmentarze parafialne

Parafia bargłowska została utworzona przywilejem fundacyjnym wystawionym przez króla Zygmunta II Augusta w 1544 roku. Pierwszy cmentarz grzebalny w Bargłowie Kościelnym znajdował się zapewne, jak to bywało w zwyczaju, przy świątyni. W inwentarzach kościelnych z 1775, 1783 i 1804 roku znajdują się jedynie informacje o stanie ogrodzenia cmentarza. Inwentarz z 1775 roku mówi, że chociaż jest ono dawne, poza znacznie zniszczonym wierzchem bramki, nie wymaga reperacji. W sporządzonym osiem lat później przez ks. Szymona Pieńczykowskiego, autora Opisania Kościoła y Probostwa Bargłowskiego z 1783 roku czytamy, że reperacji potrzebuje, zaś w 1804 roku owy parkan bardzo już podupadł, słupy w nim pogniły i kołkami są tylko podpierane. W inwentarzu z 1819 roku księża Jan Kanty Zawadzki i Jan Nepomucen Dąbkowski podają, że cmentarz przy kościele nowego erygowania potrzebuje. Parkan stary upadł, na nic się zda jego reperacja i potrzebne jest nowe ogrodzenie. Mowa jest w nim też o nowym cmentarzu założonym w niewielkiej odległości od kościoła ku wschodowi południowemu w kwadrat zabudowanym, ale jest on dla parafii znacznie za szczupły.

W The Chronicle of the Royal Bargłów Parish, sporządzonej przez Józefa Golubiewskiego, czytamy, że drugi cmentarz grzebalny koło kościoła ma powierzchnię około 60 arów. Nowy cmentarz w polu, będący częścią obecnego, określanego potocznym mianem starego, powstaje zaś w drugim dziesięcioleciu XIX wieku. Po raz pierwszy wymieniany jest on w dokumencie z wizytacji generalnej z 1822 roku. Jest on oparkaniony tarcicami, a brama do niego zamkiem zamykana bywa. Nie ma w nim, co podaje owy dokument, oddzielnego miejsca na grzebanie dzieci zmarłych bez chrztu. Może to nastąpić w czasie, ponieważ planowane jest jego powiększenie.

Inwentarz kościoła bargłowskiego z 1825 roku podaje, że obydwa cmentarze, zarówno przy kościele, jak i w polu, mają ogrodzenie w dobrym stanie. O ich stan zatroszczył się ks. Józef Szumowicz, co imiennie podaje ks. Jan Nepomucen Dąbkowski sporządzający inwentarz kościoła bargłowskiego roku 1832. Sześć lat później nadwyrężył je czas i uległy dewastacji. W inwentarzu podawczym funduszu kościoła bargłowskiego z 1838 roku, sporządzonym po śmierci plebana, ks. Klemensa Ratokle, stwierdza się, że cmentarze nie mają prawie żadnego parkanu, co potwierdza rok później dokument z wizytacji generalnej. Zmieniło się to w drugiej połowie XIX wieku. Inwentarz 1872 roku podaje, że cmentarz grzebalny jest dostatecznie oparkaniony drewnianymi słupami i półtoracalowymi deskami. Posiada dwuskrzydłową bramę na żelaznych zawiasach opatrzoną zamkiem i podobną furtkę. W 1842 roku pobudowana zostaje na nim klasycystyczna kaplica rodziny Karwowskich. W pierwszej połowie XX wieku zostaje założony drugi cmentarz grzebalny, w potocznym nazewnictwie określany nowym cmentarzem. Położony jest na terenie Bargłowa Dwornego. W 1920 roku ówczesny zastępca proboszcza, ks. Wincenty Astasiewicz, zwrócił się do ministra wyznań religijnych i oświecenia publicznego o wytyczenie miejsca na nowy cmentarz, sugerując jego miejsce po prawej stronie szosy w kierunku Augustowa w wielkości od 6 do 7 morgów. Siedem lat później, w 1927 roku, Kuria Diecezjalna w Łomży wyznaczyła dziekana augustowskiego do poświęcenia nowego cmentarza na dzień 5 maja tegoż roku. Pierwszym pochowanym na nim zmarłym prawdopodobnie jest Adam Zedelo, który odszedł z tego świata w wieku 72 lat 2 września 1927 roku, o czym świadczy tabliczka na krzyżu stojącym dotąd na jego grobie. Zapewne do czasu poświęcenia cmentarnej ziemi nikt nie chciał w niej grzebać swoich bliskich. W lipcu 1931 roku w protokole zdawczo-odbiorczym stwierdza się, że kościół posiada dwa cmentarze i oba wymagają uporządkowania. Jeden z nich ogrodzony jest drutem kolczastym, drugi — obłożony został kamieniami. Powiększenia i obudowania kamiennym murem starego cmentarza dokonano za czasów proboszcza Józefa Perkowskiego. W Kronice parafialnej kościoła bargłowskiego wspomina on sam: Prawda, z nabyciem gruntu trzeba było nieraz forteli i dowcipów Zagłoby, ale sam mur wyrósł jak spod ziemi.

Po zniszczeniach wojennych oba cmentarze pozostawały bez ogrodzenia. Ich uporządkowania dokonano za czasów probostwa ks. Adolfa Romańczuka. W latach 1984-85 suwalski historyk Zygmunt Filipowicz obu miejscom pochówków założył karty dokumentalne. Według niego cmentarz stary liczy 2,1 ha powierzchni, położony jest około 250 m na południe od wsi, na wzniesieniu, po zachodniej stronie drogi biegnącej do Brzozówki i Tajna Starego. Rozplanowanie jego autor uznaje za regularne, wytyczone na planie sześcioboku, z orientowanymi grobami. Ogrodzony jest siatką. Najstarszy nagrobek ma pochodzić z 1885 roku. Cmentarz nowy liczy 1,8 ha powierzchni, jego charakter określa jako regularny. Wytyczony zestal na planie zbliżonym do pięcioboku, a kwatery na nim są przejrzyste. Muru ogrodzeniowego na nim brak. Autor zauważa także rosnący starodrzew na obu cmentarzach.

W 1986 roku stary cmentarz parafialny w Bargłowie Kościelnym został wpisany do rejestru zabytków nieruchomych. Trzeba dodać, że znajdują się na nim poza dziewiętnastowieczną kaplicą Karwowskich również inne cenne obiekty zabytkowe: płyty, krzyże i pomniki nagrobne. Niektóre z nich pochodzące ze słynnej huty sztabińskiej Karola hr. Brzostowskiego. Jest też kwatera żołnierzy poległych w latach 1919-1920 w wojnie polsko-bolszewickiej. Kwaterą opiekuje się tutejsza szkoła. Leży ona po prawej stronie alei prowadzącej od bramy głównej do kaplicy Dalsze losy bargłowskich cmentarzy to już czasy współczesne.

Artykuł ukazał się w czasopiśmie Martyria 11/2015
 
Posted on Leave a comment

Graves in Uścianki

Sometimes we go to the cemetery. Standing at the graves of our loved ones or friends, we pray, pride ourselves on their lives and deaths. It happens that our ancestors or their relatives rest outside the cemeteries. When wandering around, we meet lonely graves of insurgents, partisans or even suicides. We also come across forest war cemeteries and rural graves. Each of these places makes us reflect, teaches life and history. Interesting and usually little known to us are places called village graves. Often they arose as a result of the plague prevailing in this area or were so-called village burial grounds where our ancestors, living some distance from the parish cemeteries, buried their relatives.

Looking for information about the graves of my native village of Jeziorki, I also came across the graves in Uścianki. Uścianki were once very closely associated with Augustów, in the 16th century as one of its four suburbs were part of the Augustów parish. In the Geographic Dictionary of the Kingdom of Poland and other Slavic countries we read that in the 19th century the village was located in the Augustów poviat, in the Bargłów commune. It is currently the area of ​​the Augustów commune and the Żarnowo Drugie parish. My interlocutors from Jeziorki and Uścianki mentioned that the graves in Uścianki were the result of the plague. Most of them described it as cholera, but I also came across the statement that it was typhus. Or perhaps their roots date back to the early eighteenth century, when plague reigned in our area, as described in the monograph of the Augustów commune, entitled In The Splendor And Shadow of Augustów , Jarosław Szlaszyński. In the historical monograph of Augustów, the same historian mentions an epidemic of cholera, which visited our area several times in the nineteenth, and the typhus epidemic took place in 1912. It is possible that the inhabitants of Uścianki and Jeziorki pass on to next generations the news about these misfortunes and the graves in Uścianki come from that period.

The mounds are located on a low hill in the fork of the road, both branches of which lead from Uścianki to Jeziorki. Just abroad with my native village. They are overgrown with grass and a shrubby tree grows at the foot of the hill. The outlines of individual graves are no longer visible. There are three crosses in the grave. In the middle stands a tall cross made of wood. A talented carpenter had to make it, as evidenced by the remains of ornaments on the shoulders and the top. From the remainder of the chamfer it can be concluded that they could be in the shape of a heart or a rounded leaf. From the bottom, the cross was profiled. It must have been rotting and therefore has been secured with a concrete platform. It is not known exactly when and by whom it was made. Earlier he stood at the Grochowski estate. It was moved to the graves in the 1970s by Józef Grochowski and his son Stanisław and placed in the place of the previous cross. The remains of his predecessor were buried in the graves. The old cross was once tall, but it decayed over the years, so the rotting part of the pole was cut off one by one so that at the end of his standing he was very small. It was hewn from a tree and his arms - says Edward Grochowski, who was a child at the time - had wooden knobs . The villagers recall that during its burying, human skulls were found. Jaws preserved in the ground pointed to the young age of those resting there. The buried cross, they said, could have been 250 years ago.

On both sides of the wooden cross are currently two modern small metal crosses. Over ten years ago, Stanisław Prawdzik from Uścianki, who lived nearby, put them in this place. He remembers that formerly, just before St. Antony, people came here to pray and sing religious songs. This custom ceased after the church in Żarnowo was built. People still give glory to the cross, as evidenced by the flowers that decorate it. In the Inventory of Monuments of the Augustów Commune located in the Commune Culture Center in Żarnowo I found the message that the cemetery is dated to 1800, and the wooden cross on it, known as a memorial, is to be from 1911.

How many secrets are hidden in this grave hill and wooden cross guarding the mortal remains of people once buried here.

Artykuł ukazał się w czasopiśmie Martyria 2/2015
 
Posted on Leave a comment

From the history of the Bargłów church

Various versions of the history of the brick church in Bargłów are given. I quote the one I traced, reading into the documentation available to me on this topic. In The Chronicle of the Royal Bargłów Parish written by the late Józef Golubiewski, we read in 1838 that the then priest was building a stone church. The chronicler also gives the church dimensions: length 30.5 m, width 12.5 m. It has a burnt brick floor, a wooden ceiling and a roof covered with tiles. This information is confirmed in The Inventory made on September 7, 1838 after the death of priest Klemens Ratokle, builder of that church. It also says that the temple is unplastered and unfinished inside, so it is not possible to hold any services in it. Still, although in very poor condition, the wooden church is open. A detailed description of the newly built brick church can be found in the documentation of the general visit to the parish from 1839. We read in it that the church has twelve windows, six doors, including one double (in the front from the road side, entering Babiniec with an iron lock). The windows in the sacristy and treasury are fitted with iron bars. There are two domes on the church. One of them, containing a bell, is above the high altar, it is finished with an iron cross three cubits high. The second, from the front, is crowned with an iron cross with a brass knob one cubit higher than the previous one. The length of the church is fifty-one Warsaw cubits, and twenty-one cubits width. There is a pulpit inside the temple made of carpentry lumber.

Post-visit documentation also informs that the church is built at the expense of the Government and the Parish. The Inventory from May 5, 1840, signed, among others by the dean of Augustów, father Paweł Makowski and father Aleksander Grudziński, the new Bargłów parish priest, states that the services are still held in the old church, which is eligible for demolition, because the new church in internal order is not finished yet. There is only the pulpit and three menzas without altars. Prepared due to the transfer of the former head of the Bargłów parish Fr. Jerzy Maciukiewicz to another parish, the Inventory of January 10, 1872, states that the brick church built thirty years ago is in poor condition. It threatens a sad accident. His current condition is the result of constant infiltration, from which rafters, beams and soffit inside the church have come to an end. The brick floor in the presbytery and nave was also partially damaged. In place of it, a floor of 1.5-inch boards was laid. This inventory accurately describes the altars found. There are three of them, just like in the previous wooden church. The great altar made of wood last year (by carpentry and woodcarving work), reworked and enlarged. It was painted white varnish and partly gilded. There is also a similar tabernacle on which a lamb with an apocalyptic book is placed, partly gold-plated and silver-plated. This altar has a stone menza and canvas antepedium and one cornice made of sawn timber. It houses a new painting of Our Lady of Częstochowa, oil-painted on a wooden board and framed in gilded frames.

Side altars, like the great one, are set on stone menzas with one step and made of the same material and enlarged by one floor. The first of them has a frontal with flowers. There are three paintings in it: St. John, St. Anna and the Lord Jesus Nazarene. Saint Anna's was painted on paper, while the other two were painted on canvas. All three paintings are framed in gilded frames. Previously hanging image of the Virgin in this altar is placed above the sacristy. The second side altar houses a painting of St. Antoni with gilded frames, decorated with a silver dress and a silver crown. It was moved to this place from the great altar. Placed above it there is also a painting of St. Of Archangel Michael in gilded frames, oil-painted on canvas. On all three altars, instead of old wooden and black polished, there are factory-made crosses with gilded figures of the Lord Jesus and canons under the glass. The church includes the newly varnished pulpit, three confessionals and eight benches. The Inventory also informs that in the frames on the front of the church were placed large, woodcarving work figures of saints Peter and Paul. I could not find anywhere the name of the building architect or builder.

The aforementioned chronicler and copyist of documents Józef Golubiewski, states in the chronicle he has prepared and here cited that Fr. Tadeusz Skarżyński built a stone church in 1883 on the site of the previous temple. Apparently, the previous one fell into further ruin, so it was decided to build a new one in its place. In published in 1880 Dictionary of the Kingdom of Poland and other Slavic countries in the description of the town of Bargłów Kościelny we can read: A new brick church is being built here, built from parishioners' contributions valued at 50,000 rubles. Prepared by the church builder, Fr. Tadeusz Skarżyński, a report sent in August 1888 to the head of the Augustów poviat says that for the construction of the temple 34,714 rubles and 78 kopecks were received.

Some historians say that the current stone church is the same church that was built in the 1830s. In the conservation documentation, I met with both information, such that the existing church was built in 1833, and other, that it was built in 1883. This second date is confirmed by the Inventory of the Parish Church in Bargłów from 1929. I quote: The church in Bargłów is parish, vernacular, brick, built in 1883, thanks to the efforts of priest Tadeusz Skarżyński, then the administrator of the parish [...]. It is also shared by released in 1975 The Jubilee Schema of The Łomza Diocese.

I think they were two different buildings, which I tried to show by citing the above documents. However, the case is open. Studies of historians may confirm this thesis in the future, or refute it. The history of the current temple is a material for another text.

The article appeared in the journal Martyria No. 5/2016