Posted on Leave a comment

Produkcja i dystrybucja alkoholu w powiecie augustowskim w XIX wieku

My interest in this subject area began after I discovered that two ancestors of mine, Stanisław Szociński, living in Rogowo, and Jan Słomka of Dziekanowice, both in the Poznań province, were listed as tabernator, Latin for innkeeper. I thought this was pretty fascinating as I am, let’s say, pretty familiar with the tavern life – the sights and sounds, the comradery and social aspects, and of course, the drinks. It has been part of my life for a long time. To know that I had some ancestors in the business seemed like life coming full-circle.

Early in the 1990s, I was researching a branch of my Orbik family in Barglów-Kościelny parish who held the occupation strzelec lasów, or forest shooter, which led to a nice article about forestry occupations [1]. While researching that article, I noticed a fair amount of non-farming occupations in this otherwise farming community [2]. I examined baptism records between 1855-1867, primarily to see what other occupations existed and whether some of the farming occupations, like gospodarz, pokątnik or luźniak, changed titles after the emancipation of Polish peasantry in 1862. I went through every baptism record from that time period because the Geneteka database, at that time, only occasionally mentioned an occupation, and then, only of the father. This was a very time-consuming process.

Spośród wielu różnych zawodów pozarolniczych fascynowało mnie poznanie sieci produkcji i dystrybucji alkoholu w różnych posiadłościach i wioskach. Byli gorzelni/gorzelnicy, piwowarowie, karczmarze, szynkarze, winnicy and propinatorzy. Było też mnóstwo zawodów pomocniczych, takich jak młynarze, bednarze and kotlarze. Manufaktury związane z produkcją alkoholu znajdowały się w pobliżu największych dworów, a gospody i tawerny rozsiane były po wsiach.

Typowa polska karczma.
Typowa polska karczma [3].

Zaskoczyło mnie, że wszyscy zaangażowani w produkcję alkoholu w tych latach byli chrześcijanami. Przez lata, zaspokajając ciekawość o ojczyźnie moich przodków, przeczytałem wiele książek historycznych o Polsce, a także te z dzieł literatury pięknej, które mogłem znaleźć w języku angielskim. W tych książkach karczmarzami zawsze byli Żydzi. Ale dlaczego inaczej było w parafii skąd pochodzą moi przodkowie? W 2012 r. skontaktowałem się z koordynatorem indeksacji zasobów metrykalnych parafii Bargłów Kościelny dla Geneteki, Bartoszem Choroszewskim, i zapytałem go, czy podzieli się arkuszem kalkulacyjnym zawierającym wszystkie osoby związane z produkcją i dystrybucją alkoholu, co uprzejmie zrobił. Dane pokazały, że od 1807 do 1812 r. to Żydzi byli dzierżawcami karczm i tawern. Po tym czasie termin dzierżawca zniknął, podobnie arendarz karczmy, a pojawiły się określenia karczmarz and szynkarz. Czytałem kiedyś, że rząd zakazał Żydom prowadzenia takich placówek, głównie z powodu antysemickiej polemiki, że żydowscy karczmarze rujnują polskiego chłopa, namawiając go do nadużywania alkoholu, a następnie rujnując finansowo poprzez oszustwo i podstęp [4]. Usatysfakcjonowany tym wyjaśnieniem, zagadnienie odłożyłem na bok, mając nadzieję, że kiedyś głębiej wejdę w ten temat.

W międzyczasie przeczytałem kilka książek o Żydach w polskiej literaturze: Stranger in Our Midst: Images of the Jew in Polish Literature, autorstwa Harolda B. Segela [5] and The Jewish Tavern Keeper and His Tavern in Nineteenth-century Polish Literature, autorstwa Magdaleny Opalskiej [6]. Wydawało się, że potwierdzają wspomniane uprzedzenia, za wyjątkiem Jankiela, dzierżawcy karczm w Panu Tadeuszu Mickiewicza, który został opisany jako dobry, uczciwy i patriotyczny Żyd [7]. W zeszłym roku nabyłem książkę Yankel’s Tavern: Jewish Liquor & Life in the Kingdom of Poland napisana przez Glenna Dynnera. To był dla mnie przełomowy moment i pomogło mi głębiej zrozumieć zagadnienie. Zamiast polegać wyłącznie na polskiej literaturze nieżydowskiej, Dynner badał indywidualne wnioski o koncesje na alkohol w dokumentach skarbowych z polskich archiwów, a także prośby o porady dotyczące spraw alkoholowych z archiwów rabinicznych [8]. W ten sposób rysuje się zupełnie inny obraz tego, co naprawdę działo się w dziedzinie produkcji i dystrybucji alkoholu, względem źródeł w literaturze czy oficjalnych statystyk i ustawodawstwa ówczesnego rosyjskiego rządu.

Continue reading Produkcja i dystrybucja alkoholu w powiecie augustowskim w XIX wieku

 

  1. Orbik, Jay M. Forest Guards in Podlasia and Mazuria, East European Genealogist, Journal of the Eastern European Genealogical Society, Inc., Winter, 2010, 6-23.
  2. Orbik, Jay M. Non-Farming Occupations in a Farming Community, Pathways and Passages, Journal of the Polish Genealogy Society of Connecticut and the Northeast, Summer 2010-Winter 2011, 26-32.
  3. Chełmoński, Józef. „Przed karczmą – Pejzaż jesienny”, 1882, olej na płótnie, 70,8 x 130,6 cm, Muzeum Okręgowe, Bydgoszcz
  4. Słomka, Jan and William F. Hoffman From Serfdom to Self-government: Memoirs of a Peasant from Serfdom to the Present Day. Chicago: Polish Genealogical Society of America., 2019, 124-125, 275, 382.
  5. Segel, Harold B. Stranger in Our Midst: Images of the Jew in Polish Literature. Ithaca: Cornell University Press, 1996.
  6. Opalski, Magdalena. The Jewish Tavern Keeper and His Tavern in Nineteenth-century Polish Literature. Jerusalem: The Zalman Shazar Center; The Center for Research on the History and Culture of Polish Jews, 1986.
  7. Mickiewicz, Adam, and Kenneth R. Mackenzie. Pan Tadeusz. 1st American ed. New York: Hippocrene Books, 1992, 164-166.
  8. Dynner, Glenn. Yankel’s Tavern: Jews, Liquor, and Life in the Kingdom of Poland. Oxford: Oxford University Press, 2014, 9-13.
Posted on Leave a comment

Szubieniczny węzeł małżeński

W przedwojennym szlagierze Tola Mankiewiczówna opowiada „o czym marzy dziewczyna”. Otóż chciałaby „stanąć z nim na ślubnym kobiercu, nawet łzami zalać się”…

Marzenia takie miała pewnie Helena Łuniewska, życiowa partnerka (jak się wtedy mówiło: konkubina) Konstantego Szczudło. Jednak chwilowo na to się nie zanosiło, gdyż oblubieniec prowadził niebezpieczny tryb życia, a to – jak wiadomo – nie sprzyja stabilizacji. Nawet przyjście na świat wspólnego dziecka nie skłoniło pary do zalegalizowania związku. Jakie były tego powody? Dziś możemy tylko spekulować- może to Konstanty, zajęty swoimi kryminalnymi sprawami, nie chciał brać na swoje barki dodatkowego obciążenia w postaci prawowitej małżonki? Może, właśnie że względu na profesję, chciał chronić ukochaną kobietę przed ewentualnymi konsekwencjami swoich działań? Może było odwrotnie: Helena czekała, aż luby się wyszumi i będzie mogła na niego liczyć w stu procentach? Albo w końcu poświęci się czemuś, co zagwarantuje stabilizację i perspektywy? Interpretacji tej historii mogą być setki, ale jedno jest pewne – zakończenie.

Carski agent

Początek XX wieku to niespokojny czas. Pogarszające się warunki pracy skutkowały napiętą sytuacją w ośrodkach przemysłowych. Pokłosie rewolucji rosyjskiej 1905 r. odbiło się szerokim echem na ziemiach polskich. Ruchy robotnicze rosły w siłę, wybuchały strajki i zamieszki. Polska Partia Socjalistyczna powołała swą Organizację Bojową już w maju 1904 r. W kolejnych latach przeprowadziła setki akcji zbrojnych i terrorystycznych (zamachy, odbijanie więźniów, ekspropriacje). W aktywną działalność zaangażowani byli późniejsi politycy z najwyższych szczebli władzy, m.in.: Józef Piłsudski, Ignacy Mościcki, Kazimierz Sosnkowski, Aleksander Prystor, Walery Sławek, Tomasz Arciszewski. Ten ostatni – premier RP na uchodźstwie w latach 1944- 47- był m.in. organizatorem zamachu na rosyjskiego generała Andrieja Margrafskiego. Ten carski urzędnik „ (…) znał doskonale społeczeństwo polskie i mówił językiem polskim jak własnym. Tę właściwość przypisywano […] między innymi bliskiej znajomości ze znaną powieściopisarką Gabrielą Zapolską. Tej znajomości Margrafski zawdzięczał możliwość zapoznania się z duszą polską, co dla niego, jako dla żandarma, miało znaczenie pierwszorzędne. […].

Zapolska znów zawdzięczała znajomości z generałem temat do znanej sensacyjnej sztuki […]. Z rozmów z Margrafskim dowiedziała się Zapolska o wielu ciekawych sprawach, o zawikłanych śledztwach, o denuncjacjach […]. Słyszałem o czasach, gdy Margrafski był jeszcze rotmistrzem żandarmskim, a ona osobą młodą, udawało jej się nieraz ratować młodych studentów, prowadzących pracę nielegalną” .
Carski siepacz w Warszawie rezydował od 1883 roku, najpierw jako lejbgwardzista, potem starszy adiutant Zarządu Warszawskiego Okręgu Żandarmerii, a od 1905 r. – szef tajnej policji i zastępca warszawskiego generała- gubernatora Gieorgija Skałona. „Nie był ani okrutnikiem, ani bezdusznym prześladowcą. Może nawet nie był złym człowiekiem. Był jednak człowiekiem żelaznego systemu”.

Strzały na zakręcie

Margrafski wraz z rodziną mieszkał w podwarszawskim Otwocku, do którego codziennie dojeżdżał z Warszawy pociągiem, podróżując w oddzielnym, doczepianym wagonie. Na stacji czekał na niego powóz zaprzężony w białe konie, którym wracał do domu. Zwyczaje carskiego urzędnika rozpracowali bojowcy z PPS, którzy od kilku tygodni obserwowali teren. Zasadzka została przygotowana na trasie przejazdu generała w lesie, pomiędzy stacją kolejową a domem. Jednak kilka tygodni przed planowanym zamachem pojawiły się komplikacje: w związku z napadem na pociąg w pobliskim Celestynowie, generałowi podczas przejazdów zaczęła towarzyszyć wzmocniona eskorta. Akcję wyznaczono na 2 sierpnia, a ponieważ popołudnie było wyjątkowo upalne, ochrona powozu pozostawała w pewnej odległości za głównym pojazdem, w którym siedział Margrafski z żoną, 6- letnim synkiem i 3- letnią córeczką. Najbliżsi często wyjeżdżali po „papę” na stację. Tak było niestety i tym razem.

„Było dla bojowców polskich świętą zasadą, by według możności ograniczać liczbę ofiar do niezbędnego minimum i za wszelką cenę oszczędzać niewinne osoby. Zasadę tę przestrzegano nieraz z narażeniem własnego życia.”

Gdy powóz mijał gospodę Buczyka i szykował się do skrętu w ulicę Reymonta, do kolasy doskoczyli bojowcy i – z bardzo bliskiej odległości – otworzyli ogień. Gwardziści chroniący powóz uciekli na pierwszy odgłos strzałów. Margrafski zginął na miejscu, kilkukrotnie trafiony w pierś wypadł z powozu, a jego 6-letni syn Koka został ciężko ranny i zmarł tej samej nocy. Zamachowcy zdołali uciec. Jak to wszystko odnosiło się do szlachetnych idei oszczędzania niewinnych? Wersja socjalistów brzmiała nieco inaczej: Arciszewski strzelał z bliska, aby zabić generała, a chłopca trafiła zbłąkana kula, w czasie strzelaniny, jaka wywiązała się pomiędzy zamachowcami a lejbgwardią.

Obiecanki

W Otwocku wybuchła panika- letnicy i część mieszkańców w pośpiechu opuścili miasteczko w obawie przed represjami, a każdy wyjeżdżający poddawany był wnikliwej rewizji.
Śledztwo w sprawie zabójstwa prowadził płk Sobakiński, naczelnik kancelarii Margrafskiego. W letnisku zaroiło się od sołdatów i agentów ochrony. Opierając się na informacjach z przesłuchań i pogłoskach, aresztowano kilkunastu mężczyzn, których przewieziono do Cytadeli. Jednak po kilku tygodniach wszyscy odzyskali wolność- nie znaleziono dowodów jakiejkolwiek winy. Ponieważ latem 1906 r. odbyły się kolejne akcje terrorystyczne (zamach na Skałona, „krwawa środa”), władze carskie miały pełne ręce roboty i śledztwa w sprawie zabójstwa Margrafskiego nie traktowano priorytetowo. Zresztą prasa w Kongresówce niezbyt chętnie informowała o akcjach wymierzonych w działania aparatu carskiej represji.

Jednak sprawa ta doczekała się swojego- trochę absurdalnego, ale przede wszystkim tragicznego- finału. W 1908 r. o zamach w Otwocku oskarżono dwóch mężczyzn: Antoniego Lipskiego i Konstantego Szczudło. Aresztowani zostali przy okazji jakiegoś błahego- w porównaniu z zabójstwem- przestępstwa, a do zabicia generała przyznali się w trakcie przesłuchań, skuszeni łagodnym wymiarem kary. W procesie, obrońcą skazanych był Bronisław Grosser, słynny działacz niepodległościowy i przywódca żydowskiego Bundu. Niestety, system musiał ukarać winnych, choćby przypadkowych – dla obydwu orzeczono karę śmierci przez powieszenie. Datę kaźni wyznaczono na 18 stycznia 1909 r.

Wesela nie było

Dzień wcześniej Helena Łuniewska dostała depeszę. „Przyjeżdżaj zaraz w tej chwili dzisiaj i przyjdź z dzieckiem, bo jest pozwolenie ślub wziąć przed śmiercią, tylko proszę cię zaraz siadaj w dorożkę i przyjeżdżąj bo jutro to już będzie zapóźno. Konstanty Szczudło”

Po przeczytaniu, bez zastanowienia Helena ubrała się, opatuliła dziecko i razem z półtorarocznym maleństwem wybiegła z domu. Ślubu, w kancelarii X pawilonu Cytadeli, udzielił ks. Henryk Staniszewski, wikariusz kościoła pw. Najświętszej Marii Panny. Nie było kobierca, ale były łzy. Godzinę po ceremonii, tuż po północy, pan młody zawisł na szubienicy…


Autor: Opracowała Agnieszka Bogucka, wprowadzenie: Iwona Dybowska

Tekst publikowany 26. stycznia 2017 r. w piśmie Samorządu Województwa Mazowieckiego „Z serca Polski nr 1/17”

Apendix

Powyższy artykuł przypadkowo odszukany przeze mnie w Internecie, opisuje okoliczności, w jakich odszedł z tego świata bratanek mojego pradziadka Adama Szczudło (1847- 1911), Konstanty (1886- 1909), syn Juliana Karola (1844- 1916) i Teresy Szyborskiej (1850- 1903). Zostawił po sobie syna Bolesława Konstantego ur 26.08.1908 r. oraz wdowę Helenę z Łoniewskich (wersja nazwiska z metryki ślubu), córkę Józefa i Franciszki Muchowicz. Poznanie historii tych osób będzie celem dalszych poszukiwań.

 
Posted on

Odtwarzamy raczkowskie metryki

Miasto i wieś Raczki na pruskiej mapie wojskowej z lat 1795-1805.

Szanowni Sympatycy i Goście!

Wychodząc naprzeciw licznym zapytaniom i potrzebom ruszamy z nowym projektem „ODTWARZAMY RACZKOWSKIE METRYKI”

W grupie osób jest moc, która pozwoli odzyskać wiele za pomocą wiedzy zbiorowej wszystkich chętnych. W normalnych warunkach połową sukcesu jest dotarcie do źródeł, sfotografowanie i następnie żmudna, aczkolwiek przynosząca wiele radości indeksacja.

Tutaj proponujemy Wam samodzielne wpisywanie wszystkich zapamiętanych, zachowanych lub gdzieś odczytanych informacji z przeróżnych źródeł (stara prasa, dokumenty, książki, zapisy i napisy, nagrobki) o zmarłych osobach powiązanych z parafią Raczki. Planowana jest indeksacja raczkowskiego cmentarza i te dane również z czasem powiększą zbiór o mieszkańcach Raczek i okolic. Nie przejmujcie się, że nie wiecie wszystkiego – wszystkie informacje się liczą i łączą.

Niezbędne minimum do wpisania, to dane osoby związanej z życiem dawnego obszaru parafii Raczki i podanie jej imienia, nazwiska oraz miejscowości. Cokolwiek więcej będzie sukcesem!

W polu Uwagi i dodatkowe informacje wpisujemy wszystko co może przybliżyć relacje i powiązania rodzinne z innymi osobami, np. rodzeństwo, znane dzieci. Co bardzo ważne podpisujemy się z imienia i nazwiska podając swój email kontaktowy. Dane te nie będą dostępne publicznie, ale będą udostępniane innym osobom w prywatnych wiadomościach w celu nawiązania kontaktu. Taki jest cel projektu i dlatego prosimy was o wyrażenie zgody na przetwarzanie Waszych danych.

Informacje o zmarłych osobach, które wpiszecie zostaną zapisane w bazie danych. Co jakiś czas, po zebraniu większego zestawu informacji będziemy wstawiać je do wyszukiwarki GENEO do zasobów parafii Raczki w zbliżonej formie jak przykład niżej:

Sukcesem będzie skupienie wokół projektu jak największego grona osób powiązanych z Raczkami i wymiana wiedzy, dlatego zachęcam do rozpowiadania o tym projekcie wśród swojej rodziny i znajomych. Więcej informacji na powiązanych z JZI grupie Augustów Suwałki Genealogicznie i Historycznie oraz fanpagu JZI. Czekamy także z niecierpliwością na wszystkie konstruktywne uwagi i komentarze, które możecie przesyłać na adres jzi@jzi.org.pl

Pamiętajmy, że to jest pierwszy tego typu wspólny projekt prowadzony po auspicjami JZI. Logo naszego stowarzyszenia firmujące wpisywane dane świadczyć powinno o rzetelności informacji. Co jakiś czas będziemy poddawać audytowi jakość wpisanych danych i odpowiednio reagować, gdy nie będzie dla nas satysfakcjonująca. Będziemy też  wsłuchiwać się w Wasze głosy i wprowadzać niezbędne zmiany, oczywiście na miarę naszych możliwości technicznych.

Przejdź teraz do formularza.

 
Posted on Leave a comment

Nieistniejący kościół św. Małgorzaty w Netcie

Zarówno początek, jak i koniec roku kalendarzowego zmu­sza do refleksji nad życiem i przemijaniem naszego byto­wania na ziemi. Nie często zastanawiamy się jednak nad tym, że zmienia się również przestrzeń dookoła nas. Do­ tyczy to także architektury, w tym sakralnej. Od wie­ków nie ma na terenie Netty (obecnie Netty Pierwszej) w parafii Bargłów kościoła pw. św. Małgorzaty.

Najstarsze wzmianki

Józef Golubiewski, wnikliwy kronikarz bargłowski, w Kronice kró­lewskiej parafii bargłowskiej wynotowuje z dokumentów trzy informacje mówiące o istnieniu kościoła w Netcie. Pierwsza z nich jest zaczerpnięta z listu króla Zygmunta Augusta z 1561 roku, druga z 1700 i trzecia wzięta z inwentarza kościelnego spisanego w 1783 roku. Po istnieniu kościoła w Netcie powstały ślady w niewielu dokumentach i nielicznych publikacjach, a także pamięć wśród niektórych mieszkańców wsi.

Historyk Jerzy Wiśniewski w pracy Dzieje osadnictwa w powiecie augustowskim od XV do końca XVIII wieku podaje miejscową nazwę wzgórza „Kościółek” i przypuszcza, że na nim mógł właśnie stać kościół filialny bargłowskiej świątyni. W czasie, gdy poszukiwałam we wrze­śniu 2006 roku śladów po tymże miejscu, większość pytanych przeze mnie ludzi nie słyszała o istnieniu niegdyś kościoła w Netcie. Ktoś anonimowy skierował mnie nad Kanał Augustowski, a tam spotkany przez mnie Tadeusz Połubiński dokładnie wskazał mi wzgórze, na którym stał kościół i podzielił się informacjami.

Zbudował Jan Radziwiłł

Pracując nad zabytkami sakralnymi Bargłowa Kościelnego, zapo­znałam się z kopiowanymi przez Józefa Golubiewskiego dokumentarni parafialnymi. Wśród nich znajdowała się kopia listu króla Zygmunta Augusta z grudnia 1561 roku do proboszcza bargłowskiego Tomasza Bohdana Szaciły (Józef Golubiewski w Poczcie Księży proboszczów i administratorów parafii bargłowskiej podaje go jako pierwszego pro­boszcza w Bargłowie), w którym to władca przydzielił mu znajdujący się kościół w Netcie wraz z ziemią w wysokości trzech włók, trzech morgów i dwóch prętów. Z listu wynika, że kościół ów, nazywany w dokumencie kościołkiem, pobudował Jan Radziwiłł . List napisany został na prośbę plebana. Miał zapewniać probostwu ziemie te jako własne na wieczne czasy. Położenie ich, cytuję z kopii, w Wólosty naszoy Korolewskoy w obrubie wsi Netty [..] lezaszczyie w koncu wolok naszych koncom do Rzeki Netty a bokom podle wolok Nettowskich. Jedynym obowiązkiem proboszcza było każdego dnia sprawować w tymże kościele nabożeństwa: kromie to/ko Nabożeństwa każdo dziennocho tak on sam, jako i następcy Pilnie powinni czyniti. Nieznany jest rok budowy kościoła. Netta, zwana niegdyś Metą, została założona z upoważnienia Jana Radziwiłła, podczaszego litewskiego, przez pochodzącego ze Srebrowa pod Wizną Mazowszanina – Macieja Srebrowskiego około 1532 roku. Zapewne prywatny kościół Radziwiłłów powstał po założeniu Mety, a przed wcieleniem tych terenów do dóbr królewskich i przed powołaniem w 1544 roku parafii w Bargłowie. Wcześniej tereny te przynależały do parafii w Rajgrodzie. O tym, czy był on pierwotnie kościołem filialnym parafii rajgrodzkiej, do końca nie jest wiadome. Józef Golubiewski w kronice nazywa go kościółkiem prywatnym. Z późniejszych dokumentów wynika, że erygowano go pod wezwaniem św. Małgorzaty.

Wielkiego spustoszenia na ziemiach obejmujących parafię bar­głowską dokonała wojna szwedzka. Zniszczone zostały doszczętnie kościoły: parafialny w Bargłowie i prywatny w leżącym na terenie parafii Grabowie. Kościół w Netcie przetrwał zawieruchę wojenną i w 1700 roku jest notowany jako jedyny na tym terenie. Wspomnia­ny historyk Jerzy Wiśniewski podaje, że: W lepszym stanie byt kościół filialny św. Małgorzaty w Netcie. Zapewne jednak wojna zaszkodziła jego późniejszej świetności and zarazem przyczyniła się do jego upadku. Wieś Netta w czasach potopu szwedzkiego została bardzo zniszczona, a ludzie zubożali. Historyk Jarosław Szlaszyński na podstawie mate­riałów z Państwowego Archiwum Litewskiego w Wilnie podaje, że Netta ogniem zniesiona, tylko cztery pustych chałup zostało.

Wygląd świątyni

Opis kościoła znajduje się w dokumencie wystawionym z okazji ge­neralnej dziekańskiej wizytacji parafii bargłowskiej w marcu 1783 roku. Położony jest on o pół mili od kościoła bargłowskiego. Stoi na górce pod lasem, odległy od Wsi Nety na stay 30. Określany jest mianem spustoszo­nego, nienadającego się do naprawy, a co z tego wynika niezdatnego do odprawiania nabożeństw. Zbudowany jest z drewna. Ma dwoje drzwi i pięć okien. Jedne drzwi podwójne, na zawiasach żelaznych z Zamkiem Wnętrznym z cmentarzyka, drugie również na zawiasach żelaznych, z dwo­ma Proboiami y Skoblem do zakrystii. Okna oprawione są w ołów. Cztery z nich znajdują się w kościółku i jedno w zakrystii. Posadzka w kościele z tarcic. Na wyposażenie kościółka składa się ambonka, dwie ławki i ołtarz z obrazem św. Małgorzaty. Nad babińcem wznosi się kopułka z dzwonkiem, zwieńczona żelaznym krzyżem. Kościół, o czym pisze inwentaryzator ks. Szymon Pienczykowski, w cało spustoszony, tak w Dachu, Scianach iako y we Wnętrzney Ozdobie. Podłoga w nim zgniła, a okna potłuczone, zaś wyposażenie pobutwiałe. Nie jest zdatny do odprawiania nabożeństw, mimo to nadal są one w nim odprawiane. Według starego zwyczaju odprawia się w nim cztery mszy święte w roku: na św.Małgorzatę, drugiego dnia Bożego Narodzenia, drugiego dnia Wielkanocy i drugiego dnia Zielonych Świątek. W opisie parafii stwierdza się, że według tradycji kościółek ten jest erygo­wany pod tytułem św. Małgorzaty. Przy kościele znajdował się cmentarz, określany w opisie sporządzonym z okazji wizytacji cmentarzykiem, który niegdyś był oparkaniony.

Ziemię przynależną temuż kościołowi uprawia pleban bargłowski. Dokumenty kościelne z 1822 i 1832 roku podają, że włóki we wsi Netcie przez poprzedników rozdane są za prywatną umową włościanom, którzy mieszkają we własnych chatach. Podane są również nazwiska tychże. W 1822 roku są to: Maciej Dudek, Jan Drozd, Tomasz Romanowski, Piotr Szymański i Jan Gulan. Dziesięć lat później wymieniani są: Jan Drozd, Kalisz (bez imienia), Antoni Gulan, Andrzej Kościuch i Mateusz Karp

Co się stało z kościołem?

W protokole z wizytacji generalnej z 1822 roku, podpisanym przez proboszcza Jana Kantego Zawadzkiego i dziekana wąsowskiego ks. Modzelewskiego zapisano, że kaplic publicznych w parafii nie ma. Nie wspomina się w nim także kościoła z Netty. Sądzić można po tym, że wówczas kościół św. Małgorzaty w Netcie już nie istniał. Został zapewne rozebrany i według tradycji, podobnie jak spróchniałe krzyże, spalony.

Irena Baturowa w zamieszczonym w „Jaćwieży” artykule o Net­cie-Folwarku wspomina również o wzgórzu z Netty Pierwszej, gdzie stal niegdyś kościół św. Małgorzaty. Podaje, że u jego stóp wypływało źródełko, którego woda leczyła choroby oczu. Według przytoczonej przez nią legendy pewnego razu wodą z tegoż źródełka jakaś bogata pani obmyła oczy swemu ślepnącemu psu i przez to woda utraciła uzdrowicielską moc.

Mój przewodnik po wzgórzu Kościółek opowiadał o tym, że pamięta z opowieści swoich przodków, że w XIX i na początku XX wieku stał na nim drewniany krzyż. Jeszcze do niedawna wyorywane były na wzgórzu kości, co poświadcza istnienie niegdyś w tym miejscu cmentarza.

Myślę, że warto jest zachować w pamięci istnienie kościoła w Netcie i w dalszym ciągu poszukiwać wiadomości, a tym samym odpowiedzi na liczne związane z nim pytania, chociażby takie, kto kościół ten erygował i dlaczego za jego patronkę wybrano św. Małgorzatę?

Wzgórze Kościółek, wrzesień 2006. fot. Józefa Drozdowska
Wzgórze Kościółek, wrzesień 2006. fot. Józefa Drozdowska
 
Posted on Leave a comment

Epidemia dżumy w dobrach Raczki w latach 1710-1711

Od zarania dziejów epidemie chorób zakaźnych i śmierć na Suwalszczyźnie kroczyły w parze. Plagą tych terenów były nader częste pożary, wojny i przemarsze wojsk (szczególnie podczas Potopu szwedzkiego), z którymi wiązały się mniejsze i większe ogniska chorób zakaźnych. Nadmienić należy, że następstwem suchych lat i ostrych zim był nieunikniony niedobór żywności, który w połączeniu z nieprzestrzeganiem jakichkolwiek zasad higieny (mistyczny kołtun i ropiejące wrzody), doprowadzały do przedwczesnej, często głodowej i strasznej agonii. Podczas klęsk żywiołowych i nieurodzajnych lat miejscowa ludność pochłaniała wszystko, co nadawało się do spożycia, np. korę brzozową przerabiano na mąkę, a jedzono nawet trawę, koniczynę i perz, nie wspominając o wszelkim upolowanym ptactwie (bociany, gawrony, kawki, dzikie gołębie), gryzoniach, domowych zwierzętach (psy i koty) i owadach. Niewykluczone są również przejawy kanibalizmu. Najtragiczniejsza w skutkach epidemia dżumy, zwanej czarną śmiercią, trwała od roku 1709 do lat 20. XVIII wieku i zdziesiątkowała miejscową, wyczerpaną głodem ludność. Niektóre ze wsi na Suwalszczyźnie wymarły w stu procentach, inne w ponad 80, jeszcze w innych zostali sami schorowani i wymagający opieki starcy oraz wdowy. Zaraza wyjątkowo roznosiła się „powietrzem” na terenach otwartych, we wsiach nieosłoniętych lasami lub nieoddzielonych od innych osad akwenami wodnymi. Ponowne osadnictwo dóbr zajęło kolejne, nadal niepewne i nieurodzajne dziesięciolecia.

W archiwum parafialnym parafii pw. Zwiastowania Najświętszej Marii Panny w Janówce możemy odnaleźć rejestry zgonów w dawnej parafii Janówka, a także wzmianki o pomorze w dobrach Raczki i tej samej parafii, które miały miejsce podczas wielkiej epidemii w latach 1710-1711. Szalejąca głównie zimą 1710/11 roku epidemia dżumy zwana wtedy „powietrzem morowym„, była największą katastrofą demograficzną w dziejach współczesnego osadnictwa na Suwalszczyźnie, od pierwszej połowy XVI wieku, do czasów nam nieodległych i pandemii grypy zwanej popularnie „Hiszpanką”. Hekatombę z początku XVIII wieku mylnie wiąże się z epidemią cholery, która była zabójcza ponad sto lat później, lecz na znacznie mniejszą skalę. Słabsze ogniska pomorów dotyczyły również innych zabójczych chorób – czerwonki, a także gruźlicy (zwanej niegdyś suchotami).

Spis ofiar zarazy w miejscowości Janówka do wiadomości kolejnych, choć niewielu ocalałych pokoleń miejscowych rodów podaje się w słowach: „Summa facit ludzi pomarłych we wsi Janowie No sto dziesięć. Imć Xiądz Jan Sucharzewski, pleban Janowski, wymarł z ludźmi dwudziestą sześć. Zostało się gospodarzow dworskich w teyże wsi Janowie – dwa. Gospodarz z żoną ieden Plebański, gospodarz ieden y wdów dwie. Karczma janowska tak ze stodołami iako y spichlerzem, zgorzała funditus, przez co vacat.„. O wielkiej zarazie świadczy również tablica pamiątkowa ofiar dżumy, zainstalowana w kościele janowskim. W roku 2008 podczas prac na wyrobisku żwirowym w Janówce odkryto kości należące do 22 osób będących w różnym wieku obojga płci. Dochodzenie i ekspertyza wskazywały na ofiary dżumy, jednakże mało prawdopodobne jest, iż ofiary tej choroby chowano w trumnach, których szczątki również wydobyto. Prawdopodobnie w miejscu tym istniał stary, wiejski cmentarz grzebalny, przeznaczony nie tylko dla ofiar ognisk zarazy, ale przede wszystkim biedocie (z przyczyn „ekonomicznych” nie wszyscy byli chowani na cmentarzu parafialnym) i ludziom wyznań mniejszości religijnych. Do niedawna sądzono, że winowajcą za szybkie rozprzestrzenianie się zarazy były szczury, ale najnowsze badania wykazują, że to nie znienawidzone gryzonie były głównymi roznosicielami choroby, a wszy i pchły. Zatem wracając do punktu wyjścia, jakim jest głód i choroby, to higiena będąca wielkim wrogiem ówczesnych włościan, zamknęła błędne, śmiertelne koło.

Poniżej przedstawiono sporządzony spis poepidemiczny ofiar epidemii w „dobrach Raczki i Szczodrucha„: Małe Raczki zwane wsią Raczki, Bolesty, Witówka, Lipówka, Wasilówka, Wierciochy. Rejestr ofiar w poszczególnych rodzinach gospodarzy: Continue reading Epidemia dżumy w dobrach Raczki w latach 1710-1711

 
Posted on Leave a comment

JZI indexing - as of the end of June 2020

In June, we've added a record number of over 40,000 new indexes from 81 books to Geneo search engiine . Two new parishes - Kuźnica and Rydzewohave appeared. In addition, we've added more indexes from the following parishes: Bakałarzewo, Bargłów, Janówka, Jeleniewo, Kaletnik, Kundzin and Wigry. Additionally to Geneo search engine indexes we have added a list of parishioners from Nowy Dwór (a new parish in our resources) from 1909. It is available in the form of a table on the parish's website. At the same time, as always, we supplement and improve the previously added indexes. In June, the following people indexed and verified for us:

Thank you to all of the above mentioned people! More numerous indexes, we hope including many from new parishes coming soon!

We also recommend to take a look at a more detailed table showing the number of indexed record files broken down by year, parish and type of record. You can find it here.

 
Posted on Leave a comment

Rejestr ludzi powietrzem wymarłych we wsi Tajnie z 1711 roku

Rejestr osób wymarłych z powodu powietrza we wsi Tajno został sporządzony w Goniądzu w poniedziałek najbliższy po I Niedzieli Wielkiego Postu przez Kapitana Branscena oraz uczciwych Macieja Kuźmę, Wawrzyńca Ciechuna i Wojciecha Sakowskiego oraz Tomasza Szczepańczuka ze wsi Tajno, Wólka, Woźnawieś i Bargłówka. Spis dotyczy osób z gospodarstw domowych zmarłych w 1710 z powodu dżumy.

Balcer Mikieresa osób 4
Paweł Skorupa osób 5
Stefan Kampa osób 7
Mateusz Leszczyński osób 4
Paweł Perka osób 3
Stefan Dzienis osób 6
Mateusz Kisła osoba 1
Sobiech osób 3
Jan Jurczyk osób 4
Waśk Perka osób 5
Grześ Perka osoba 1
Janowa Skorupowa osób 3
Bartosz Mięzia osób 5
Orbik and Prościowa osób 3
Jakub Bućko osoba 1
Paweł Sereny osoba 1
Jędrzej Szczesny osoba 1
Paweł Kuźma osoba 1
Mateusz Mioduszewski osób nieczytelne
Bartosz Klimunt osób nieczytelne
Grześ Kulik osób nieczytelne
Kazimierz Kulik osób nieczytelne
Jan Orbik osób nieczytelne
Paweł Miezio osoba 1
Jan Bołonkowski osób 2
Bartosz Sowa osób nieczytelne
Piotr Jurczyk osób 2
Paweł Konoza osób 3
Mateusz Kierstan osób 3
Jakub Hołubicki osób 3
Mateskiewiczowa osób 2
Kazimierz Malon osób 5
Mathias Walendzik osób 2
Dawidowiczowna osób nieczytelne
Wojciech Szczesny osób nieczytelne
Tamże w tym domu osób nieczytelne
Szymon Kolenda osoba 1
Paweł Grygo osób 4
Jan Thomczyk osób 5
Szymon Malon osób 3
Wierzbicki osób 3
Syzmon Bądzio osób 2
Andrzej Piątek osób 3
Sotowa osoba 1
Kazimierz Łyskarz osób 4
Znorowski osób 3
Panasowa osób 3
Bartosz Nieckowski osób 5
Bartosz Skobel osób 3
Józef Siarka osób 2
Marcin Piątek osób 2
Oleksy osób 2
Maciej Wysk osób 4
Piotr Wysk osób 3
Wask Kusznierz osób 3
Jakub Koniecko osób 2
Tomek Orbik osób 4
Kazimierz Wysk osób 3
Andrzej Kowal osób 5
Maciej Marchel osób 3
Grześ Ignat osób 4
Błasko osób 3
Kućko osób 3
Piotr Orbik osób 3
Hołdziej osób 3
Zdanuka osób 5
Durgała osób 5
Grygo osób 3
Pan Wójt osób 2
Jeraski osób 2
Madzej osób 2
Gutowy osób 3
Kargol osób 2
Siemienowy osoba 1
Perczankow osób 2
Bartosz Szczesny osób 5

Suma ludzi wymarłych powietrzem w Tajnie od stycznia 1710 do stycznia 1711 - 233.

 
Posted on Leave a comment

Our folks in Turkestan

When registering marriage certificates, civil registrars often indicated the place of origin of the bride and groom. Until the First World War, migration of the population was not very common. That is why, the majority of newlyweds came either from the parish where the marriage register was from or from neighbouring parishes. Occasionally, there were people from further away. People coming from the deep ends of the Tsarist Russia were even less frequent. The population movements, however, took place in both directions. Inhabitants from areas of our interest were found in the Far East – moving there either voluntarily or being taken away by force.

The gallery of wedding certificates of people found in the parish in Turkestan (the area of today's Kazakhstan) is shown below. Here is the list of them:

1905/18 Anna Witkowska from Szczebra parish
1906/14 Magdalena Blaszko from Rydzewo parish
1906/32 Natalia Rogowska from Bargłów parish
1908/44 Wiktoria Lis from Sylwanowce parish
1913/37 Roman Marcinkiewicz from Bargłów parish
1916/9 Maria Smykowska from Krasnybór parish

and the death certificate

1903/22 Kazimierz Maciukiewicz from Suwałki

It is not a complete list and it is certainly worthwhile to search in detail the metric resources of the Roman Catholic Church in Russia available in  Sankt-Petersburg archives. People from the entire area of the former Republic of Poland can be found there, but we are particularly interested in people from "our" region.

This incredible discovery was made by Magda Wróbel. Thank you for sending us the materials!

 
Posted on Leave a comment

Słowa niosące ukojenie

W kilku zdaniach chciałabym przedstawić antologię wierszy zatytułowaną „Pomiędzy dłonią a niebemˮ. Jest ona wyrazem hołdu dla Niezwykłego Człowieka, jakim był Jan Paweł II. Inicjatywa jej powstania zrodziła się w środowisku poetów skupionych w Nauczycielskim Klubie Literackim działającym przy Zarządzie Okręgu Podlaskiego Związku Nauczycielstwa Polskiego. Pomysłodawczyniami, a zarazem redaktorami tego wyjątkowego tomu są białostockie poetki Regina Kantarska-Koper i Joanna Pisarska. W tytule mojego tekstu przywołałam myśl autora wstępu do antologii o. Bartłomieja Józefa Kucharskiego. Zwrócił on szczególną uwagę na łagodność słów w zawartych w niej wierszach i kojący ich charakter. Tego właśnie, według niego, potrzebuje hałaśliwy i pełen zamętu świat, w którym przyszło nam żyć.

Kilka poetek: Krystyna Gudel, Regina Kantarska-Koper, Leonarda Szubzda i Józefa Drozdowska współpracuje wydawniczo z Jamińskim Zespołem Indeksacyjnym, stąd moja propozycja zaprezentowania antologii w tym miejscu. Mam nadzieję, że tą publikacją zainteresują się miejscowi bibliotekarze i sympatycy naszego Stowarzyszenia. Autorami wierszy są: Halina Alfreda Auron, Grażyna Cylwik, Anna Czartoszewska, Marek Dobrowolski, Józefa Drozdowska, Tadeusz Dudek, Jolanta Maria Dzienis, Katarzyna Grabowska, Krystyna Gudel, Janina Jakoniuk, Regina Kantarska-Koper, Urszula Krajewska-Szeligowska, Beata Kulaga, Barbara Lachowicz, Edward Lipiński, Grzegorz Nazaruk, Joanna Pisarska, Daniela Polasik, Maria Roszkowska, Agnieszka Ruczaj, Irena Słomińska, Ewa Danuta Stupkiewicz, Leonarda Szubzda i Regina Świtoń. Zgrupowane są w jedenastu ciekawie nazwanych rozdziałach. Opowiadają o wewnętrznych zmaganiach człowieka, doświadczeniu krzyża i miłości Maryi. Są poetyckim odczytaniem przesłania Ewangelii, słowami modlitw, opowieścią o spotkaniu z Bogiem oraz człowiekiem, przedstawiają świętych patronów, opowiadają o napotkanych kapliczkach i widzianych religijnych obrazach, dotykają spraw doczesnych i ostatecznych. Ostatni z rozdziałów zatytułowany „Papież z Wadowicˮ poświęcony jest osobie i świętości Jana Pawła II. Poprzedza go portret Świętego Papieża, nakreślony ręką młodej artystki (prywatnie wnuczki jednej z redaktorek antologii) Julii Magdaleny Koper. Tom liczy 206 stron, oprawiony jest w twardą okładkę ozdobioną ciekawą fotografią autorstwa Joanny Pisarskiej, symbolizującą, według mnie, furtkę prowadzącą zarówno do serca drugiego człowieka jak i do nieba. Obie, co głosił i potwierdzał własnym życiem Patron tejże antologii, są konieczne każdemu z nas do owocnego istnienia tu na ziemi i przyszłego zbawienia.

Poniżej dwa wiersze (Krystyny Gudel i mój) związane tematycznie z obszarem zainteresowania Jamińskiego Zespołu Indeksacyjnego. Mój dyptyk jest dedykowany Barbarze Salwockiej, współpracującej na polu wydawniczym z JZI.  Dodaję swoje zdjęcie krzyży z Wólki Karwowskiej.


Józefa Drozdowska

Dyptyk o krzyżach z Wólki Karwowskiej

Barbarze Salwockiej

Krzyż na początku wsi / Idąc od strony Pruski

Gdy słońce staje w zenicie, rzucasz cień swój na drogę,
zachęcając, bym uklękła na Anioł Pański i spotulniała nieco.
Twój kamienny postument z początku poprzedniego wieku,
żłobiony kroplami deszczu wypraszanego w procesjach,
smagany wiatrem przeganiającym burze stulecia,
daje mi poczucie trwania. Twoje ramiona w obłokach
i tęczy ze wstążek, a u podnóża rumiany polne
bieleją niczym dziewczęca sukienka od Pierwszej Komunii Świętej.
Wchodząc do wsi, odkrywam gościnność Słowa
wypowiadanego z ciebie i w Nim się zakorzeniam.

Krzyż na rozdrożu / Idąc w stronę cmentarza lub Bułkowizny

Gdy się zmierzcha wokół, jaśniejesz przede mną,
bym nie straciła z oczu drogi. Dziękuję za dłonie
nieznanego mi kamieniarza, bowiem kształt,
będący znakiem miłosierdzia, zachwyca wędrowców
od wieku wdziękiem i swą proporcją. Po drodze mijam
skruszałe schody kościoła spalonego podczas wojny,
na których modlą się przed nocą dzikie wino, kminek
i wiechlina. Na widok ten pokornieję i już mniej boli to,
że żegnasz mnie jak tych, których odprowadzają
do ciebie w ostatniej drodze na cmentarz.
Wychodząc ze wsi, niosę innym gościnność Słowa
rozpiętego na twoich ramionach i w Nim dojrzewam…

 

 

Krystyna Gudel

List do błogosławionej
matki Marianny z Lipska nad Biebrzą

Jak Ci tam, matko Marianno,

u dobrego Pana?

Czy nie masz zbyt dużo zajęć

od samego rana, wszak pełno sierot

na niebiańskich łąkach i niejedna matka

z bagażem win się błąka?

Czy pamiętasz chwilę,

kiedy bez wahania stanęłaś za synową

wśród tych do rozstrzelania?

U nas, jak wiesz zapewne,

bardzo różnie bywa. Raz strajk biały,

raz czarny na powierzchnię wypływa.

Ty, teściowych patronko,

miej na nas baczenie, abyśmy mogły

osiągnąć wieczyste zbawienie.

Bo to nie takie proste, gdyż zagrożeń

tyle czyha na każdym kroku.

Pomóż, matko Marianno,

mieć w życiu takie chwile, by tylko

łza szczęścia drżała w naszym oku.

A gdy ziemska wędrówka

będzie ukończona, wyjdź na spotkanie,

matko Marianno, błogosławiona.

 

 
Posted on Leave a comment

Zasoby archiwum parafialnego w Rydzewie k. Rajgrodu (XIX-XX w.)

Artykuł ks. Andrzeja Pieńkowskiego ukazał się w periodyku Studia Ełckie nr 13, w 2001 roku

Wprowadzenie

Początek archiwów parafialnych Kościoła katolickiego sięga średniowiecza. Obowiązek ksiąg metrykalnych został wprowadzony w dru-giej połowie XVI w. po Soborze Trydenckim (1545-1563). Zalecono prowadzenie rejestru chrztów, który był wymagany przy udzielaniu sakramentu małżeństwa. Od XVII wieku zaprowadzono rejestrację wszystkich chrztów i ślubów. Z czasem dodatkowo spisywano bierzmo-wanych, przyjmujących komunię wielkanocną i zmarłych. Do XVIII wieku każda księga metrykalna podzielona była na trzy części: chrztów, ślubów i zgonów. Nie posiadały one rubryk lecz miały formę opisową. Do początków XIX wieku pisane były po łacinie. Powodowało to, że były mało czytelne. Wszedł więc obowiązek (XVIII wiek) prowadzenia oddzielnych ksiąg chrztów, ślubów i pogrzebów [1]. Przy rejestracji aktów metrykalnych pozostała nadal forma opisowa. Rubryki w księgach na terenie Polski wprowadzono w wieku XX. Obok dokumentów metrykalnych archiwa parafialne posiadały akta urzędowe, akta rachunkowe, księgi korespondencji i inne. Wszystkie one tworzyły bogatą spuściznę historyczną danej epoki.

W obrębie szeroko rozumianego archiwum na przestrzeni lat rozszerzał się i kształtował zakres ksiąg obowiązkowych prowadzonych w parafii. Obecnie do najważniejszych należą księgi metrykalne, czyli ochrzczonych, małżeństw i zmarłych. Dodatkowo muszą być przechowywane księgi bierzmowanych, pierwszej Komunii świętej, chorych, protokołów przedmałżeńskich, rachunkowa, kartoteki parafialne, intencji mszalnych, kapłanów celebrujących, ogłoszeń parafialnych, kronika, inwentarzowe, protokołów wizytacji biskupiej i dziekańskiej, posiedzeń rady parafialnej i ekonomicznej oraz korespondencji [2].

Celem opracowania jest przedstawienie zasobów Archiwum Parafii pw. św. Wojciecha w Rydzewie k. Rajgrodu z lat 1810-2000. Nie wszystkie księgi i akta obecnie uważane za obowiązkowe, takimi były na przestrzeni lat objętych artykułem. Dlatego schemat artykułu nie będzie pokrywał się z obecnie przyjętym zakresem ksiąg obowiązkowych w archiwum parafialnym. Ważnym również jest fakt, że akta parafii w Rydzewie w dużej mierze opierają się na dziewiętnastowiecznych poszytach. Zawierają one jednocześnie akta urzędowe, rachunkowe i korespondencyjne, dlatego jednoznaczny podział dokumentów jest często niemożliwy. W archiwum z różnych przyczyn nie zachowało się w całości, zaginęło bądź zostało przejęte przez archiwa państwowe wiele ksiąg i poszytów.

Opierając się na analizie źródeł, które są głównym przedmiotem pracy, artykuł ma przedstawić archiwum rydzewskie w sposób możliwie uporządkowany, jako cenne źródło do przyszłych badań historycznych. Dotychczas posiłkując się informacjami z wyższej wymienionych dokumentów, napisana została praca magisterska. Jednak nikt dotąd nie pod-jął się przedstawienia archiwum w sposób kompleksowy.

Historical view

Historia parafii w Rydzewie rozpoczęła się od starań Ksawerego Rydzewskiego (zm. 1843 r.), rotmistrza Powiatu Biebrzańskiego, dziedzica majątku w Rydzewie. Podpisał on akt lokacyjny 6 października 1809 r. po uprzedniej umowie z komisarzami duchownymi. W konsekwencji, 5 marca 1810 roku [3] biskup wigierski Jan Klemens Gołaszewski [4] wydał akt erekcyjny kościoła filialnego w Rydzewie pw. św. Wojciecha Biskupa. Ksiądz pracujący w Rydzewie otoczył opieką duszpasterską następujące miejscowości wyłączone z parafii Rajgród: Rydzewo, Szymany, Toczyłowo, Sikora, Miecze, Kosówka, Wólka Piotrowska, Wólka Danowska, Danowo, Bukowo, Kołaki i Karwowo. Kościołem filialnym pozostał aż do końca 1818 roku [5]. Po powstaniu diecezji sejneńskiej czyli augustowskiej, filia w Rydzewie weszła w skład dekanatu wąsowskiego. Po powstaniu styczniowym w 1867 roku zwiększono liczbę guberni, do których władze carskie nakazały przystosować granice dekanatów. W skład dekanatu szczuczyńskiego z siedzibą w Grajewie weszła filia kościoła w Rydzewie. Był to okres wprowadzania obowiązkowego języka rosyjskiego w zapisach ksiąg parafialnych. Stan ten przetrwał aż do pierwszej wojny światowej. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1918 roku nastąpiła reorganizacja struktur kościelnych. Parafia w Rydzewie weszła w skład diecezji łomżyńskiej od 1925 roku [6]. Dekanatem pozostał nadal Szczuczyn. Od roku 1937 parafia Rydzewo włączona została do nowopowstałego dekanatu Grajewskiego [7]. Obszar parafii podczas drugiej wojny światowej przechodził kolejno pod okupację radziecką (1939-1941) i niemiecką (1941-1945). Po kolejnej zmianie granic diecezji w Polsce, parafia w Rydzewie weszła w skład nowopowstałej diecezji ełckiej w 1992 roku [8]. Nowym dekanatem został Rajgród.

Register books

Część z tych dokumentów nie zachowała się. Jednak na podstawie akt parafialnych można stwierdzić, że księgi metrykalne prowadzone były od początku istnienia filii rydzewskiej, czyli od 1810 roku [9]. Do ksiąg zaginionych należą: księgi ochrzczonych z lat 1810-1811, 1812-1825, 1826-1831, 1832-1835, 1836-1842, 1843-1855, 1856-1865; księgi zaślubionych z lat 1810-1825, 1826-1830, 1832-1835, 1836-1842, 1836-1850, 1851-1859; księgi zmarłych z lat 1809-1825, 1826-1832, 1832-1835, 1836-1850, 1851-1853 [10]. Pewną liczbę ksiąg przejęły archi-wa państwowe. Zapoczątkowały to władze radzieckie okupujące tereny parafii rydzewskiej po 1939 roku. Akta metrykalne miały pomóc przy przeprowadzaniu poboru wojskowego wśród „nowych obywateli” ZSRR. Podobnie postępowała władza ludowa przejmując księgi metrykalne od 1945 roku włącznie [11]. Obecnie część z nich jest przechowywana w archiwum gminy Rajgród, natomiast najstarsze (powyżej stu lat) przesłane zostały do Archiwum Państwowego w Łomży [12].

W archiwum parafialnym w Rydzewie z tego okresu zachował się manuał (brudnopis z poprzekreślanymi wpisami) zaślubionych z lat 1908-1914. Są również dwie teczki zawierające: raptularz (brudnopis) zaślubionych i zmarłych ochrzczonych z lat 1938-1925. Jest to skrótowy spis zaślubionych i zmarłych, najprawdopodobniej z ksiąg metrykalnych, pisanych latami wstecz. Notatka o zaślubionych podaje datę ślubu, ich wiek oraz imiona rodziców i nazwisko rodowe matki. Przy zmarłych podawany jest wiek, data śmierci oraz imiona rodziców z nazwiskiem rodowym matki. Dane dotyczące ochrzczonych oprócz imienia, daty chrztu i urodzenia, zawierają imiona i nazwiska rodziców. Na marginesach znajdują się adnotacje dotyczące ślubów.

Z lat 1939-1948 zachowały się duplikaty ksiąg metrykalnych podzielonych na trzy części, gdzie wpisywano zarówno ochrzczonych, zaślubionych i zmarłych.

Continue reading Zasoby archiwum parafialnego w Rydzewie k. Rajgrodu (XIX-XX w.)

 

  1. Zob. A. Mezglewski, Księgi Metrykalne, „Encyklopedia Katolicka”, t. 12, Lublin 2008, kol. 661.
  2. I Synod Diecezji Ełckiej, Ełk 1999, s. 66-67.
  3. Archiwum Parafialne w Rydzewie (dalej cyt. APR), Akta rachunków, t. 1, Odpis aktu erekcyjnego filii kościoła w Rydzewie z 5 III 1810 r.
  4. Zob. H. Gołaszewski, Biskup Jan Klemens Gołaszewski jako drugi ordynariusz diecezji wigierskiej (1805-1818) i jako pierwszy ordynariusz diecezji augustowskiej czyli sejneńskiej (1818-1820), „Rozporządzenia Urzędowe Łomżyńskiej Kurii Diecezjalnej”, 47(1985), nr 4, s. 98-107.
  5. A. Pieńkowski, Filia w Rydzewie, ,,Rajgrodzkie Echa”, 22(2011), nr 5(255), s. 23.
  6. Zob. W. Jemielity, Zarys dziejów diecezji łomżyńskiej, „Łomżyńskie Wiadomości Diecezjalne, 49(1987), nr 2, s. 8-12.
  7. W. Jemielity, Nowe dekanaty i parafie w diecezji łomżyńskiej 1925-1977, „Rozporządzenia Urzędowe Łomżyńskiej Kurii Diecezjalnej”, 39(1977), nr 7, s. 14.
  8. „Kronika Urzędowa Diecezji Ełckiej”, 1(1992), nr 1, s. 24.
  9. APR, Akta rachunkowe, Protokół zdawczo odbiorczy z 12 lutego 1882 r., s. 9
  10. Tamże.
  11. APR, Akta Urzędowe, t. 7, Pokwitowanie skonfiskowanych ksiąg kościelnych z 26 września 1949 r. W związku z zarządzeniem Ministra Administracji Publicznej wójt gminy Bełda przejął: księgi „urodzenia” od 1888 r. do 1945 r., księgi zaślubionych od 1879 r. do 1945 r., księgi zmarłych od 1890 r. do 1945 r. Cz. Chrzanowskiego brzmi: „Wyżej wymienione księgi otrzymałem bez żadnych przeszkód”.
  12. Archiwum Państwowe w Łomży, Nr 511, sygn. 1, 2, 3, 4, 5.