Opublikowano Dodaj komentarz

Tajemnica leśnej mogiły

Mało kto wie, że w leśnej mogile na uroczysku Diable Bielaszki w okolicach Rajgrodu spoczywają narzeczeni, którzy pochodzili z tej samej wsi, kształcili się przed wojną, a  ich plany zawodowe i matrymonialne przerwała tragiczna śmierć latem 1943 roku.

Było już kilka publikacji na ten temat i też kilka wersji tej tragedii z sierpnia 1943 roku. Ten artykuł oparłem na najlepiej opisanej wersji opublikowanej przez Janusza Sobolewskiego w numerze 7 z 2020 roku “Rajgrodzkich Ech”, z moimi uzupełnieniami i poprawkami opartymi na przekazie rodziny Orłowskich - bezpośrednich świadków wydarzeń.

Jadąc z Rajgrodu do Woźnejwsi tzw. starą drogą, przed ścianą lasu skręcamy w lewo i wjeżdżamy do "Rajgrodzkich Choinek". Po kilkuset metrach dojeżdżamy do uroczyska Diable Bielaszki, gdzie znajduje się upamiętnienie zbrodni, jakiej dokonali hitlerowcy na mieszkańcach Woźnejwsi: rodzinie Nowickich i Celinie Orłowskiej. Mało kto wie, że w leśnej mogile spoczywają narzeczeni, którzy pochodzili z tej samej wsi, kształcili się przed wojną, a  ich plany zawodowe i matrymonialne przerwała tragiczna śmierć latem 1943 roku. Jak do tego doszło?

W okresie międzywojennym w Woźnejwsi Orłowscy i Nowiccy byli sąsiadami; Nowiccy pochodzili z Kurpi. Po powstaniu styczniowym osiadł tu żeniąc się z córką podleśnego lasów rajgrodzkich Feliksa Pieniążka (kolejnego zarządcy lasów po Józefie Sienkiewiczu, Janie Stefanie Ballogh, Adamie Formuz, Józefie Brzozowskim i Kazimierzu Jabłońskim) Władysław Mateusz Nowicki, powstaniec, uczestnik bitwy pod Wincentą, późniejszy wójt gminy Pruska. Miał on kilkoro dzieci, z których syn Jakub był nauczycielem, kierownikiem szkoły w Rajgrodzie i Woźnejwsi, a po przejściu na emeryturę pozostał w rodzinnym domu w tej miejscowości. Podczas okupacji sowieckiej, 20 czerwca 1941 roku, jego żonę z dwoma synami i siostrę (nauczycielkę z Woźnejwsi) wywieziono na Syberię. Inny z synów powstańca Władysława Mateusza, Norbert Nowicki, pracował na kolei w Starosielcach. Ożeniony z Leokadią Karpińską z Woźnejwsi, miał tu działkę, na której postanowił zbudować dom, by po przejściu na emeryturę wieść spokojne życie w urokliwie położonej wsi. Jeszcze przed wojną budową domu zajął się jego najstarszy syn, Bolesław, który był weterynarzem w Grajewie. Jak napisał ks. Stanisław Nowicki, sybirak, syn Jakuba, "Bolek nie był wzorem wszystkich cnót, a przeciwnie. Uważał, że świat jest po to stworzony, by jemu było dobrze. A czy ludziom będzie z nim dobrze? - to go nie obchodziło. Doszło do tego na parę lat przed wojną, że mój ojciec zerwał z nim i rodziną stryja wszelkie kontakty, bo Bolek nie przyniósł zaszczytu naszemu nazwisku. Bolek sprowadzał wozami konnymi ze stacji kolejowej w Grajewie cegłę na budowę domu w Woźnejwsi i zwoził z dalekich pól kamienie na fundament itp. A później targował się z gospodarzami i pewno trudno było od niego wydębić należność, co było słuszną przyczyną gniewu gospodarzy".

Trudny charakter Bolesława Nowickiego i jego postępowanie z mieszkańcami Woźnejwsi przyczyniły się do tego, iż Nowiccy nie byli lubiani w Woźnejwsi.

Po zajęciu naszych ziem przez Niemców, latem 1941 roku, zorganizowali oni swoją administrację na okupowanych terenach. Podstawą funkcjonowania tej administracji byli amtskomisarze i żandarmi. Oficerowi żandarmerii rezydującemu w Rajgrodzie podlegały posterunki żandarmerii w samym Rajgrodzie, jak też w Bełdzie i Woźnejwsi. 1 grudnia 1941 roku żandarmii na swą siedzibę zajęli drewniany budynek szkoły w Woźnejwsi. Amtskomisarz urzędował w Kroszewie, a woźnawiejskim posterunkiem dowodził Koloff, miał on do dyspozycji 10 żandarmów: Emila Bogatscha, Siegfrieda Hella, Tschapko vel Czapka, Georga Heina, Heinmanna, Thulla i pozostałych o nieustalonych personaliach.

Jak napisał ks. Nowicki, jak podają mieszkańcy Woźnejswi, pożar domu Kuryłów miał związek z tragedią, jaka się tu rozegrała pod koniec sierpnia 1943 roku. Burzy wtedy nie było, elektryczności Woźnawieś wówczas nie posiadała, a domek biednego Kuryły spłonął. Żandarmi wszczęli dochodzenie. Zapytali Kuryłę  o to - z kim on się gniewa? Pogorzelec odpowiedział, że z Bolkiem Nowickim, bo on nie zapłacił mu za przywożenie cegły wozem konnym. Podejrzenie padło więc na Bolesława Nowickiego, który wraz z rodziną ojca mieszkał w jeszcze niewykończonym domu. Rodzina Norberta Nowickiego sprowadziła się na wieś, podobnie jak wiele innych polskich rodzin, gdyż podczas okupacji życie na wsi było łatwiejsze. Bolesław Nowicki został aresztowany. Przesłuchiwany przez Gestapo w Grajewie, bity podczas śledztwa, jak twierdził ojciec ks. Nowickiego, podpisał współpracę z Niemcami. Bojąc się ewentualnego wyroku śmierci, wydanego na donosiciela przez Armię Krajową, nie podjął współpracy z okupantem. Postanowił ukrywać się. Zapewne w tym celu w nowym domu wykonano kryjówkę. Był to tunel prowadzący do rzeki, do dzisiaj widnieją ślady po tym tajnym przejściu, umożliwiającym ewakuacje w razie zagrożenia.

Przekaz ks. Stanisława Nowickiego może być subiektywny ponieważ te dwie gałęzie rodziny Nowickich niezbyt się lubiły. Z moich rozmów i z przekazu Orłowskich wynika, że jest możliwe, że Bolesław Nowicki działał w konspiracji w AK lub bardziej w ZWZ i poniekąd wciągnął młodzież do konspiracji (wykradane ausweisy, “dziwni ludzie” pojawiający się w domu Nowickich, budowa tunelu – był zrobiony wcześniej przed aresztowaniem Bolesława). Podczas tych tragicznych wydarzeń Bolesław Nowicki przebywał w Warszawie.

W drugiej połowie sierpnia 1943 roku na mieszkańców wsi i okolicy padł blady strach. Wiązało się to z dniem 16 sierpnia, kiedy żandarmi spacyfikowali wieś Grzędy, rozstrzeliwując na miejscu 35 jej mieszkańców. Przez Woźnąwieś zaś wieziono pozostałych do obozu w Grajewie. Niedługo po traumie grzędziańskiej, dwaj żandarmi - Kolof i Bogatz (taką pisownię stosował ks. Nowicki), przybyli do domu Norberta Nowickiego. Ich i dwóch szucmanów (policjantów pomocniczych, rekrutowanych najczęściej z Polaków) przywiózł furmanką Bronisław Milewski, którego wzięli na podwodę. Był on świadkiem tragedii, jaka rozegrała się w domu Nowickich. Wszedł za żandarmami i szucmanami, dla których miała tu być kwatera. W czasie wchodzenia do mieszkania dały się słyszeć dziwne odgłosy, dochodzące  z przyległego do kuchni pokoju. Żandarmi natychmiast się tam udali i polecili szucmanom odsunąć szafę. Ukazał się wówczas otwór w podłodze, prowadzący do piwnicznej kryjówki, do którego wchodziło się przez szafę. Jeden z żandarmów strzelił z karabinu w podłogę i krzyknął, by natychmiast wyjść z piwnicy, bo wrzuci granat. Z kryjówki wyszedł Jan Nowicki, najmłodszy syn Norberta (Bolesława wówczas nie było w domu). Niemcy zaczęli bić Janka i pytać go o przyczynę jego ukrywania się. Matka stanęła w obronie syna, ale uderzona kolbą karabinową w piersi, upadła na podłogę. Najprawdopodobniej Janek, zobaczywszy żandarmów idących do ich domu, sądził, że szukają brata Bolesława. W jego mniemaniu, skoro nie znaleźliby Bolesława, zabraliby jego. Postanowił skorzystać z kryjówki. Pospieszne wchodzenie do szafy z pewnością dostarczyło uszom żandarmów głuchego łomotu, wydobywającego się z wnętrza szafy niczym z pudła rezonansowego.

Po rewizji, w domu Nowickich znaleziono czysty blankiet auswajsu (Ausweis - dowód osobisty), ale opieczętowanego i z podpisami. Ponadto odkryto list z frontu od Wacława Nowickiego (syn Norberta), który ukończył podchorążówkę i jako podporucznik wziął udział w wojnie obronnej 1939 roku. Zginął 17 września w stopniu porucznika. Norberta i Leokadię Nowickich wraz z ich synem Janem aresztowano. Doszło też do zatrzymania Celiny Orłowskiej, narzeczonej Jana.

Wilno, 1 maja 1937 r. Urodziny Janka Nowickiego - od lewej w górnym rzędzie stoją: Cecylia Nowicka z bratem, dalej Celina Orłowska z Janem Nowickim, poniżej w środku siostra Celiny, Leokadia z Orłowskich Łozowicka, z mężem Feliksem

Podczas transportowania zatrzymanych do siedziby żandarmerii w budynku szkoły, kiedy przechodzili obok domu Orłowskich, Celina Orłowska widząc, że aresztowano narzeczonego, nie mogąc opanować emocji, wybiegła z płaczem na drogę,  i ją także zabrano razem z Nowickimi.

Bronisław Milewski widział podczas wchodzenia do domu Nowickich, ich córkę Lotkę (Leokadię). Potem jej nie było, bo kiedy wszyscy udali się do pokoju, ona z kuchni wyszła na zewnątrz i skryła się w pobliskim lesie.

Po uwięzieniu Nowickich i Orłowskiej w chlewie przy szkole, miejscowym gospodarzom nakazano ich pilnować. Kolof i Bogatz zwolnili Milewskiego, a za furmana wzięli młodego Brodowskiego. Postanowili jechać do Bełdy do gminy. Zapewne zamierzali zgłosić tamtejszemu amskomisarzowi "wyciek" czystego blankietu auswajsu, znalezionego w domu Nowickich. Być może "na gorąco" chcieli zatrzymać osobę mającą nadzór nad tymi drukami, bądź mającą do nich dostęp. Po drodze ich dociekania poniekąd sfinalizowały się, znacznie wcześniej niż się tego spodziewali.

Kiedy lasem jechali w kierunku Bełdy, w oddali zobaczyli idącą im naprzeciwko kobietę. Jeden z nich miał powiedzieć: "O, jakaś baba idzie". Na to, nieświadomy wagi swej wypowiedzi, chłopak Brodowski odparł, że to Cecylia Nowicka. Ona właśnie pieszo wracała z pracy w bełdowskiej gminie do domu. Zobaczywszy na furmance żandarmów, zeszła z drogi i przykucnęła pod krzaczkiem, udając, że się załatwia. Żandarmi natychmiast ją aresztowali i zawieźli do wcześniej uwięzionych. Była absolwentką Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Wileńskiego i jak napisał ks. Nowicki, dziwiono się bardzo, że poszła pracować w gminie w Bełdzie. Nie wiedziano, że było to z polecenia AK. Należąc do tej organizacji podziemnej, dostarczała konspiratorom czyste blankiety auswajsów, czy też ważnych wiadomości.

Rodzinę Nowickich i Orłowską poddano ciężkiemu śledztwu, bijąc przy tym i stosując inne kary. Jednak nie trwało to długo, tj. do 29 sierpnia 1943 roku.

Brat Celiny Orłowskiej Romuald znając dobrze język niemiecki próbował negocjować z żandarmami,  ale niestety nic z tego nie wyszło, byli oskarżeni o przestępstwo polityczne traktowane inaczej niż inne wykroczenia.

Jakub Nowicki, spoglądając ukradkiem zza firanki, widział jadącą furmankę z Kolofem i Bogatzem. Na niej siedzieli: Norbert, Leokadia, Cecylia, Jan Nowiccy i Celina Orłowska. Byli w bieliźnie i ze skrępowanymi do tyłu ręcami, dostrzegł też leżące w gnojówkach szpadle. Pojechali w kierunku Rajgrodu, najwyraźniej wioząc aresztowanych na rozstrzelanie. Tak też się stało, strzelali im w tył głowy i zakopali w niezbyt głębokim dole. Przypadkowymi świadkami tego mordu byli Ignacy Tyburski i Jan Gałaszewski. Arkadiusz Chiliński w swej pracy magisterskiej napisał: "Byli wówczas w lesie i widzieli, jak Niemcy mordowali Nowickich oraz Orłowską. Obaj szczegółowo opisali to wydarzenie, przy czym Tyburski był w stanie opisać wygląd oprawców oraz rozpoznać na podstawie fotografii zabite małżeństwo Nowickich, których wcześniej nie znał. Wielu świadków 29 sierpnia 1943 roku widziało trzech żandarmów, którzy wywieźli Nowickich i Orłowską do lasu. Zidentyfikowano ich jako: Bogatza, Kollofa, oraz Heina".

Miejsce spoczynku rozstrzelanych oznaczył kijem Bolesław Nowicki, wskazane mu po wojnie. Kiedy z siostrami Zosią i Lotką postanowił postawić na tej leśnej mogile krzyż z napisami, trudno mu było odnaleźć to miejsce.

Upamiętnienie miejsca stracenia rodziny Nowickich i Celiny Orłowskiej

Wykonane z inicjatywy ks. Stanisława Nowickiego w 1966 r.
Widok obecny 1 listopada 2025 r. (w 1970 r. dodano drewniany krzyż z tablicą)
Zdjęcie przedstawia członków rodziny Nowickich i Orłowskich, wykonane około 1925 r. Zdjęcie z Nowickimi, tymi którzy zamordowani zostali 29 sierpnia 1943 r. w lesie Choinki. Pani w kapelusiku to Leokadia Nowicka, z domu Karpińska. Obok (najmłodsza) to Celina Orłowska, dalej Genowefa Orłowska (nauczycielka w Woźnejwsi, Kuligach). Chłopcy to Wacław Nowicki (oficer, zginął we wrześniu 1939 r.) i Bolesław Nowicki (weterynarz, lekarz med.). Na koniu Czesław Orłowski (nauczyciel w Sokółce, sybirak, wracał z Berlingiem)

Na podstawie artykułu Janusza Sobolewskiego opublikowanego w numerze 7 z 2020 roku “Rajgrodzkich Ech”

Opublikowano Dodaj komentarz

Leon Cieciuch – pionier polskiej radiofonii w USA

Leon Cieciuch - syn Franciszka z Kapic i pochodzącej z Woźnejwsi Marianny z d. Noruk

Tragiczny wypadek

Leon Cieciuch, dyrektor polskiego oddziału WHOM w Jersey City i spiker radiowy z 15-letnim doświadczeniem, zginął tragicznie 20 maja 1942 r. w wypadku samochodowym w pobliżu lotniska Newark. Doszło tam do czołowego zderzenia z ciężarówką, w wyniku którego poniósł śmierć na miejscu.

Przez lata był jedną z czołowych postaci polonijnego środowiska w Nowym Jorku. Utrzymywał bliskie relacje m.in. z wybitnym pianistą i politykiem Ignacym Janem Paderewskim. Zanim związał się ze stacją WHOM dwa i pół roku temu, zdobywał doświadczenie jako śpiewak koncertowy, występował w programach operowych NBC, a także prowadził polskie audycje w rozgłośni WAAT w Jersey City.

W dniu jego śmierci, 20 maja, dyrektor generalny WHOM, Joseph Lang, oddał mu hołd, odwołując wszystkie sponsorowane polskie programy na cztery godziny. W tym czasie na antenie emitowano wyłącznie muzykę żałobną. Stacja przeprowadziła również transmisję nabożeństwa pogrzebowego, które odbyło się 23 maja w kościele św. Antoniego w Jersey City.

Read More

Opublikowano Dodaj komentarz

Jan Stefan Ballogh – nadleśny rajgrodzki i augustowski w czasach reformy lasów narodowych

Po Józefie Sienkiewiczu stanowisko nadleśnego Leśnictwa Rajgród objął w 1817 roku lub na początku roku 1818 Jan Stefan Ballogh. Podjął się on odpowiedzialnego zadania reorganizacji lasów rządowych. Zajmował się organizacją nowych siedzib zarządców lasów, sprawami pomiarów i rozgraniczeń oraz zatrudnianiem leśników. Nadzorował m.in. budowę nowej leśniczówki w Woźnejwsi, opisanej w jednym z wcześniejszych artykułów poświęconych domowi Orłowskich.

Przed reformą siedziba Nadleśnictwa Rajgród znajdowała się w osadzie leśnej Woźnawieś, natomiast Nadleśnictwa Wizna – w osadzie Ruda. W wyniku reformy utworzono Nadleśnictwo Augustów, do którego włączono część lasów rajgrodzkich, natomiast Nadleśnictwo Rajgród przejęło część terenów dawnego Nadleśnictwa Wizna. Siedzibę nadleśnego lasów rajgrodzkich przeniesiono wówczas do Rudy, a w Woźnejwsi od tej pory urzędowali podleśni. Nadleśnictwo Wizna zostało zlikwidowane, co mogło być związane z faktem, że podczas kilkunastu lat zaboru pruskiego Niemcy prowadzili na tych terenach rabunkową gospodarkę leśną.

Reforma nadleśnictw była związana między innymi z utworzeniem w 1815 roku w Królestwie Polskim województwa augustowskiego z siedzibą w Suwałkach, które w 1837 roku przemianowano na gubernię augustowską.

Reforma lasów obejmowała wiele aspektów zarządzania zasobami leśnymi — nie była więc wyłącznie zmianą administracyjną. Na mocy dekretów cara Aleksandra I, sygnowanych przez rząd Królestwa Polskiego i podpisanych z upoważnienia przez Namiestnika Królewskiego w Radzie Stanu generała Józefa Zajączka, ustanowiono tzw. lasy rządowe oraz wprowadzono szereg innych zmian dotyczących administracji, rozgraniczeń i pomiarów terenów leśnych. Ustanowiono jednolite umundurowanie leśników, którego symbolika nawiązywała do munduru Wojska Królestwa Polskiego. Powołano także Królewski Korpus Leśny (KKL), w którym wyróżniono osiem klas służbowych, z przypisanym do każdej z nich odpowiednim umundurowaniem.

Historię umundurowania leśników szczegółowo opisał Leszek S. Pręcikowski w swoich publikacjach poświęconych dziejom leśnictwa.

Przykładem późniejszego aktu prawnego regulującego funkcjonowanie administracji leśnej może być fragment ustawy w oryginalnym brzmieniu:

Dział I
Stan ogólny Administracyi lasów

Art. 1.
Administracya lasów składa się:
a) z zarządu ogólnego nad lasami w całem Królestwie Polskim;
b) z zwierzchniego nad lasami dozoru w województwach;
c) z zawiadowców i dozorów leśnych w województwach.

Dział II
Podział atrybucyj

Art. 2.
Zarząd główny lasów w całem Królestwie należy do Dyrekcyi Dóbr i Lasów w Kommissyi Rządowéj Przychodów i Skarbu.
Służba jej pod tym względem dzieli się na wewnętrzną i zewnętrzną. – Służba wewnętrzna urządzona jest według osobnéj organizacyi wewnętrznéj Dyrekcyi Dóbr i Lasów i etatu dla iéj postanowionego. Do służby zewnętrznéj należą Inspektorowie Leśni.

Art. 3.
Zwierzchni nad lasami dozór w województwach zostaje, jak dotąd, przy Kommissyach Wojewódzkich, które wykonywać będą swe obowiązki za pomocą pomieszczonych na swoich etatach Assessorów Nadleśnych i Sekretarzy Leśnych.

Art. 4.
Do zawiadywania i dozorowania bezpośredniego lasów ustanowieni są w leśnictwach:
a) Nadleśniczy – jako zawiadowca i gospodarz całego leśnictwa;
b) Podleśni – do dozorowania stróżów;
c) Strażnicy – do objeżdżania lasów;
d) Strzelcy – do pilnowania obrębów leśnych.

(Źródło: „Zbiór przepisów administracyjnych Królestwa Polskiego. Wydział Skarbu”)

Ważnym elementem reformy było również zlecenie pomiarów lasów rządowych, co wymagało zaangażowania wykwalifikowanych geometrów. Już w czasach Księstwa Warszawskiego przydzielano odpowiednie patenty uprawniające do wykonywania takich pomiarów. Na jednej z list patentowych widnieje między innymi nazwisko opisywanego w poprzednim artykule nadleśnego rajgrodzkiego Józefa Sienkiewicza, który uzyskał patent w roku 1810.

Ciekawostką jest również ustawowe przyznanie każdej posadzie służbowej w osadach leśnych określonej ilości ziemi. Grunty te stanowiły nie tylko zaplecze gospodarcze dla leśników, lecz często pozostawały w użytkowaniu ich rodzin po śmierci urzędnika (w środowisku leśników panowały pewne niepisane zasady – między innymi ta, że nie wyrzucano z domu rodziny zmarłego leśnika).

Read More

Opublikowano Dodaj komentarz

Spotkanie braci Orłowskich w Woźnejwsi – lipiec 1939 r.

Bolesław Orłowski, Augustów 18.07.1939 r.

Jest druga połowa lipca 1939 roku. Do wybuchu wojny pozostał niewiele ponad miesiąc. Trzech braci spotyka się w rodzinnym domu w Woźnejwsi, odpoczywając nad jeziorami w Augustowie.

Fotografował najmłodszy z trzech braci – Romuald, mój tata (do dziś mam aparat, którym wtedy robiono te zdjęcia). Identyczne fotografie znalazłem później u potomków każdego z braci – jakby każdy z nich chciał zachować cząstkę tamtych beztroskich chwil.

Romuald Orłowski

Romuald właśnie zdał maturę w Gimnazjum Państwowym im. Romualda Traugutta w Brześciu nad Bugiem.

Read More

Opublikowano Dodaj komentarz

Czesław Orłowski z Woźnejwsi

Praca oświatowa

Czesław Orłowski urodził się 19 lipca 1904 roku w Woźnejwsi jako syn Edwarda i Emilii z domu Zawistowskiej. Szkołę elementarną rozpoczął w rodzinnej miejscowości, pod opieką nauczycielki Aleksandry Nowickiej, a następnie ukończył sześć klas w Rajgrodzie.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku, w 1919 zdał egzaminy wstępne do drugiej klasy gimnazjum w Grajewie. Było to pierwsze gimnazjum w powiecie szczuczyńskim, początkowo prywatne, prowadzone przez Antoniego i Marię Gajdzińskich, a od 1920 roku funkcjonujące jako szkoła państwowa.

W 1921 roku przeniósł się do Gimnazjum im. Karola Brzostowskiego w Suwałkach, gdzie złożył egzamin maturalny. W 1925 roku rozpoczął pracę jako nauczyciel w Szkole Powszechnej w Romanówce, w powiecie sokólskim. Dwa lata później, w 1927 roku, eksternistycznie zdał egzamin dyplomowy nauczycielski w Seminarium Nauczycielskim im. św. Jadwigi w Wilnie.

W swojej karierze pedagogicznej pracował w wielu miejscowościach, m.in. w Sidrze, Kundzinie, Popławcach, Malewiczach, Sokółce, a także pełnił funkcję naczelnika wydziału w Dyrekcji Okręgowej Szkół Zawodowych w Białymstoku.

Read More

Opublikowano Dodaj komentarz

Odkrycie Johna Rosemonda

Moim hobby jest genealogia. Przez lata budowałam drzewo rodzinne w oparciu o dokumenty i inne źródła... aż wreszcie badania weszły na wyższy poziom. Mam na myśli genealogiczne testy genetyczne.

Mam swoich ulubionych przodków – są to antenaci mojej babci, pochodzący głównie z parafii Rajgród, Bargłów i Białaszewo. Na początku XX wieku wielu mieszkańców tych okolic, w tym również krewni, wyemigrowało do Stanów Zjednoczonych. Niektórzy z ich potomków zakupili testy genetyczne, a ja – jak rasowy detektyw – badam, grzebię i próbuję ustalić, w jaki sposób jesteśmy spokrewnieni. Często Amerykanie nie wiedzą wiele o swoich przodkach, a nazwiska bywają przekręcone, co tylko komplikuje sprawę. Wówczas muszę odtworzyć ich drzewo, zidentyfikować poprawną pisownię nazwiska i – co najtrudniejsze – ustalić miejsce pochodzenia rodziny w Polsce oraz rodzaj pokrewieństwa. Nie zawsze się to udaje. Ale im więcej dzielonego DNA (mierzonego w centymorganach – cM), tym większa szansa.

W tej historii chciałabym opowiedzieć o moim odkryciu powstańca listopadowego pochodzącego z parafii Rajgród, którego udało się zidentyfikować dzięki testom DNA.

Pewnego dnia usiadłam jak zwykle przed komputerem i zaczęłam przeglądać listę wyników na Ancestry.com. Moje oko zatrzymało się na Cherie Rosemond – osoba ta dzieli z moją babcią aż 73 cM[1]. Skandal, by tak bliski krewny wciąż pozostawał niezidentyfikowany! Czas to zmienić.

Sprawa stała się nieco zagadkowa, gdy spojrzałam na szacunkowe pochodzenie etniczne Cherie. Miała jedynie śladową domieszkę Europy Wschodniej i Bałtów – co jest nietypowe dla osób z polskimi korzeniami. To sugerowało, że jej polski przodek żył dawno temu i że nie było dalszego dopływu polskiej krwi. Skąd więc Polak – i to krewny – w jej rodzinie? Przecież nasi, ci z terenów byłego zaboru rosyjskiego, emigrowali dopiero na przełomie XIX i XX wieku. Trochę wcześniej wyjeżdżali mieszkańcy zaboru pruskiego, ale to mnie nie dotyczy. Straciłam nadzieję... ale przecież to 73 cM! Warto spróbować.

Cherie nie miała nawet zbudowanego drzewa genealogicznego. Znalazłam inną osobę o nazwisku Rosemond – zapewne krewniaka – który również miał niewiele domieszki wschodnioeuropejskiej. Dzięki kilku podanym nazwiskom przodków z linii jego ojca mogłam zacząć budować drzewo. Postanowiłam pójść po najprostszej linii – nazwisku Rosemond.

Jakież było moje zdumienie, gdy cofając się pokolenie po pokoleniu, natrafiłam na Johna Rosemonda, urodzonego w Polsce! Co za niespodzianka! Ale kim był i jak znalazł się w Ameryce? To już dłuższa historia...

Nagrobek Johna Rosemonda. Findagrave.com
Nagrobek Johna Rosemonda. Findagrave.com

Na jego nagrobku widnieje napis:

Born in Poland in 1810. He took part in the great struggle for liberty of his country in 1830. Banished from his homeland he came to America in 1833 and died here in 1906.
Urodzony w Polsce w 1810 r. Brał udział w wielkiej walce o wolność swego kraju w 1830 r. Wygnany z ojczyzny przybył do Ameryki w 1833 r. i tu zmarł w 1906 r.

To jeszcze bardziej rozpaliło moją ciekawość. Daleki, lecz jednak krewny – i powstaniec listopadowy? Podczas gdy moi przodkowie to, z tego co wiem, głównie chłopi i mieszczanie. A on pochodził stąd – genetyka nie kłamie. Musi być spokrewniony. Pytanie tylko: jak?

Read More

Opublikowano Dodaj komentarz

Przodkowie Henryka Sienkiewicza w Woźnejwsi

Józef Paweł Ksawery Sienkiewicz

Józef Sienkiewicz, dziadek pisarza Henryka Sienkiewicza, przez 10 lat mieszkał w Woźnejwsi

Woźnawieś, a szczególnie jej część położona po prawej stronie rzeki Jegrzni, będąca niegdyś osadą leśną, już w XVIII wieku – a być może znacznie wcześniej, od czasu ponownego zasiedlenia po potopie szwedzkim – była miejscem zamieszkania wielu interesujących osób. Większość z nich związana była zawodowo z lasami i gospodarką leśną. Chciałbym przedstawić ich losy. Jako genealog skupię się przede wszystkim na dokumentach, głównie parafialnych, które stanowią podstawę moich badań. Planuję także opracować kilka artykułów poświęconych osobom spokrewnionym z mieszkańcami Woźnejwsi, zwłaszcza potomkom, którzy odnieśli sukcesy na emigracji – jak choćby Leon Cieciuch, śpiewak operowy, przyjaciel Ignacego Paderewskiego i twórca pierwszych audycji radiowych w języku polskim (niestety nadawanych w USA, a nie w Polsce). Jego najstarszy brat przyszedł jeszcze na świat w Polsce, właśnie w Woźnejwsi.

Na początek zajmę się opracowaniem pobytu w Woźnejwsi Józefa Sienkiewicza – dziadka pisarza i noblisty Henryka Sienkiewicza.

Józef Sienkiewicz (syn Michała i Marianny z Ługowskich, ur. w 1773 roku w grodzieńskim, stanu szlacheckiego, zm. w 1852 roku) Już jako osiemnastolatek, 1 sierpnia 1791 roku, wstąpił do wojska polskiego jako artylerzysta i wziął udział w kampanii dowodzonej przez Tadeusza Kościuszkę. Po upadku insurekcji trafił do rosyjskiej niewoli, z której został zwolniony 11 listopada 1794 roku i powrócił do domu rodzinnego. Po śmierci ojca przejął zarząd nad Goździkowem i Smogorzowem, które jednak w 1797 roku oddał, by dołączyć do tworzących się we Włoszech Legionów Polskich pod dowództwem generała Dąbrowskiego.

Po bitwie pod Marengo 14 czerwca 1797 roku, kiedy to legiony zostały rozwiązane, Józef Sienkiewicz wrócił do kraju. 28 kwietnia 1803 roku ożenił się z Anną Oborską, siostrą Leona Oborskiego, właściciela dóbr Grotki. Małżeństwo zamieszkało początkowo w Grotkach. Wkrótce urodziły się ich dzieci: Apolonia (1804), Adolf Erazm Wincenty (1805) oraz Wincenty (1807).

Syn Adolf żeni się w 1827 r. z Antonina Kosicką w miejscowości Bukówno w pobliżu Grotek.
Akt ślubu Adolfa Sienkiewicza z Antoniną Kosicką z 1827 r.

W tym okresie rodzina mieszkała w Udrzynie w powiecie ostrołęckim. Sienkiewicz, po opuszczeniu Woźnejwsi, często zmieniał miejsce zamieszkania, co da się prześledzić na podstawie zapisów w aktach parafialnych.

W 1806 roku, na wieść o organizowaniu się Legionów Polskich pod dowództwem gen. Zajączka, Józef został 2 lutego 1807 roku przywrócony do służby wojskowej w stopniu porucznika. Brał udział w potyczce pod Tczewem (23 lutego 1807 roku) oraz w oblężeniu Gdańska, gdzie został ranny 6 maja. Z tego powodu otrzymał zwolnienie ze służby wojskowej. Awansował na stopień kapitana Legionów Polskich – taki tytuł widnieje w późniejszych aktach parafialnych.

12 października 1807 roku został mianowany leśniczym Leśnictwa Rajgród i osiadł w pobliskiej osadzie leśnej – Woźnawejsi. W tamtym czasie, przed reformą administracyjną, siedziba Nadleśnictwa Rajgród znajdowała się właśnie w tej miejscowości, a nie – jak później – w Rudzie. Czasy były burzliwe: wojny napoleońskie, pokój w Tylży, powstanie Księstwa Warszawskiego. Często byli wojskowi kierowani byli wtedy do pracy w leśnictwie – podobnie stało się z Józefem Sienkiewiczem.

Read More

Opublikowano Dodaj komentarz

Dom Orłowskich

Stajnia przy domu Orłowskich, lata 20. (zdjęcie kolorowane)

Historia domu Orłowskich w Woźnejwsi

Dom Orłowskich w Woźnejwsi ma bogatą historię, ściśle związaną z dziejami leśnictwa oraz gospodarki regionu. Jego przeszłość jest dobrze udokumentowana dzięki archiwalnym spisom, mapom oraz wspomnieniom lokalnych mieszkańców.

Pierwotnie budynek pełnił funkcję leśniczówki i stanowił jeden z najbardziej charakterystycznych obiektów w Woźnejwsi. W 1893 roku został zakupiony przez Edwarda Orłowskiego, mojego dziadka, a przyległe tereny zostały przekształcone w gospodarstwo rolno-hodowlane. Orłowski wrócił do Polski z USA, ale jego najbliższa rodzina pozostała w Stanach Zjednoczonych, osiedlając się w Bayonne w stanie New Jersey.

Możliwe, że decyzja Edwarda o pozostaniu w Polsce była podyktowana jego ślubem z Katarzyną Wilgat oraz tym że jego siostra (jedyna która nie wyjechała) Paulina Orłowska po mężu Noruk juz wcześniej wyszła za mąż do Woźnejwsi za Wiktora Noruka, co mogło wpłynąć na wybór miejsca osiedlenia. Katarzyna zmarła po czterech latach małżeństwa, a wkrótce potem Edward poślubił Emilię Zawistowską, z którą miał jedenaścioro dzieci. Poświęcił się hodowli koni, w tym przeznaczonych dla wojska. Dzięki majątkowi pozostawionemu przez krewnych, którzy wyemigrowali do USA, oraz wianu wniesionemu przez jego żony, zgromadził znaczny areał ziemi, co pozwoliło mu prowadzić dochodowe gospodarstwo. Możliwe, że jego sytuacja materialna w Polsce była korzystniejsza niż perspektywy, jakie miałby jako emigrant w Stanach Zjednoczonych.

Dawna leśniczówka była strategicznie usytuowana przy głównej drodze wjazdowej do Woźnejwsi od strony Tamy. W XIX wieku stanowiła ona najważniejszą trasę prowadzącą do wsi, podczas gdy współcześnie główna droga biegnie wzdłuż jeziora Dreństwo i rzeki Jegrzni. Według spisu parafian parafii Rajgród z 1838 roku budynek znajdował się pod numerem 8.

Mapa z rozkładem zabudowań i naniesionymi nazwiskami mieszkańców wg spisu parafian z 1838 r
Mapa z rozkładem zabudowań i naniesionymi nazwiskami mieszkańców wg spisu parafian z 1838 r

Read More