Posted on Leave a comment

Nowa okładka „Księgi pamięci Żydów augustowskich”

Już chyba wszyscy wiedzą, jak wygląda projekt okładki „Księgi pamięci Żydów augustowskich”. Publikowaliśmy go w wielu miejscach, aż do znudzenia. Stwierdziłem jednak, że projekt ten, o ile skutecznie nawiązuje zarówno do skromnej okładki oryginału, jak i do okładki poprzedniej księgi pamięci wydanej przez JZI (o Żydach sokólskich), to jest za mało związany z samym Augustowem. Czas więc było coś wymyślić. Jakiś augustowski akcent na okładce, inny niż tylko w tytule.

Wiele razy zatrzymywałem się przy pomniku wybudowanym na dawnym cmentarzu żydowskim w Augustowie, zastanawiając się nad smutnym losem augustowskich Żydów. Zastanawiałem się również kim są ludzie, którzy ten pomnik postawili. Teraz, dzięki zaangażowaniu w projekt tłumaczenia i wydania „Księgi pamięci Żydów augustowskich” moja wiedza na ten temat jest znacznie obszerniejsza. Pomnik ten jest najbardziej znanym dziś symbolem dawnej obecności Żydów w tym mieście i pomyślałem, że w jakiś sposób powinien zostać utrwalony na okładce książki.

Stąd graficznie niewielkie, ale moim zdaniem symbolicznie istotne zmiany w nowym projekcie okładki. Wewnętrzny obrys ornamentu odzwierciedla kształt górnej połowy pomnika. Dodatkowo w szczytowej części umieściłem wierną kopię menory (siedmioramiennego świecznika, symbolu judaizmu), która została wykuta w oryginalnym pomniku. Osobie patrzącej na okładkę projekt ma przypominać o losach Żydów Augustowskich, a jednocześnie nie powinien tracić pierwotnych powiązań z poprzednimi wydaniami ksiąg pamięci, w tym z oryginałem księgi augustowskiej.

Swoją drogą przykro jest patrzeć w jaki sposób niektórzy potraktowali pomnik postawiony na poświęconej ziemi. W wielu miejscach poobtłukiwany ciężkim narzędziem, z którym ktoś specjalnie pojawił się w tym miejscu. Stojące za nim ocalałe z cmentarza macewy pokryte są ohydnymi napisami. Pomnik przypomina o znaczeniu społeczności żydowskiej dla Augustowa, jego zniszczenia o tym, że część z nas nie wiedzieć czemu wciąż i wciąż próbuje wymazać tamtych ludzi z pamięci. Wydając „Księgę pamięci Żydów augustowskich” pokazujemy, że pamięć i wspomnienia nie są utrwalone w kamieniu, lecz w słowach. Nie będzie łatwo ich zniszczyć!

 
Posted on Leave a comment

Hay Family in Dowspuda Commune

Indexing of metrical record sometimes brings real surprises. Recently from Janówka parish, which covered a large part of the Dowspuda Commune.

General Count Ludwik Michał Pac, the owner of the Dowspuda estate, settled colonists there, mainly from Anglo-Saxon countries, who often called the cultivated lands and their homes in such a way that they resembled their motherland. That’s why in metrical records from Janówka Parish such places as Scotland, Hawenlok or New York could be found. Some of them survived to this day, some disappeared from maps and documents.

Janówka, June 4, 1841. A young, 22-year-old lessee of the New York colony, Jakub (Jacob) Hay, together with Józef Baranowski, a farmer from Janówka, is comming to the presbitery to inform about the death of 3-year-old Anna Abramowicz, daughter of an unmarried Katarzyna, who performs various tasks in this colony.

Rodzina Hay w Gminie Dowspuda

The name of the colony indicates that Jakub or his parents were related to New York. It is doubtful that Count Pac would take them from there. Jakub rather came from England or Scotland, but perhaps he made a trip to New York which already was a big city and made a huge impression on him. Big enough to instil this name on Polish soil.

11 years earlier, on January 25, 1830, the family and friends of Wilhelm (William) Hay come to the same presbytery: his wife Krystyna (Cristine) Renwik together with their daughter Joanna, John Dexon and Mary Hawenlock, who in a moment will become godparents of the newborn child, and Wilhelm (William) Borm, who will be the witness of this ceremony. All colonists. It was recorded that Wilhelm lived by his brother at the colony of Korytki village.

Rodzina Hay w Gminie Dowspuda

Over 130 years later, history comes full circle. In 1973, David Hay and Jolanta Kurniewicz, my mother’s cousin, are getting married in Warsaw. They settle in New York (but not this one mentioned in the vital records from Janówka🙂 ). The family of David Hay has a documented history dating back to the 17th century and has its roots in Scotland. I wonder if there is a chance to document the blood connection between the people mentioned here. I am also wondering if there are still descendants of the Hay line in the Janówka or Raczki commune. Maybe someday it will be settled.

Top drawing: A view of Broadway (between Howard and Grand Streets) in 1840. US Library of Congress.

 

 

 
Posted on 2 Comments

Reconnaissance Reserve Squadron SPL Dęblin

Today, an unusual post about the short history of the SPL Dęblin Reserve Reconnaissance Squadron. I am writing about this unit because of cadet pilot Franciszek Bernatowicz, my wife's cousin, who served in this unit. He was born in Chicago in 1917, but his father Antoni comes from Jastrzębna in the Krasnybór parish and hence the branch's history is connected with the subject of interest of the Jamiński Indexing Team.

In 1921, the entire Bernatowicz family returned to Poland and settled in Augustów. In the following years, they moved to Grodno in search of work. Franciszek Bernatowicz has always been interested in aviation and dreamed of flying. In 1937, he enrolled at the Aviation Cadet School in Dęblin, which he was to graduate in 1940 as the 13th Promotion. These plans were interrupted by war. The promotion was accelerated and already on September 1, Franciszek was appointed a lieutenant pilot. Below is a short, covering a dozen or so days, historical outline of the unit in which Franciszek Bernatowicz fought in September 1939. His further fate is a long story, which I may someday tell.

Reconnaissance Reserve Squadron

On the night of September 6-7, 1939, Captain Observer Maksymilian Brzozowski evacuated from Dęblin (he was a lecturer at SPL Dęblin), receives at the airport Żyrzyn the order from the Head Of Aviation (via Col. Wieden) to organize a reserve squadron. It was to be formed by trained crews that would complement the the front units.

Flying crews would have been recruited from among cadets who graduated SPL Deblin after an expedited, 2-year course. The crews were supposed to consist of first 10 ranks from the Observer Training Squadron No.4 and Flying Training Squadron No.3.

Shooters (airborne) were to be chosen on an ad hoc basis from among cadets-observers or volunteers from technical staff with appropriate qualifications.

In this way Reconnaissance Reserve Squadron was formed.

Squadron Commander: Capt. Obs. M. Brzozowski

Observers: Cadets Antoni Banachowicz, Władysław Cehak, Edward Chorąży, Wiktor Dobrzański, Alojzy Dreja, Stefan Gawłl, Jan Jozepajt, Gerard Kunowski, Bronisław Kuźniar, Józef Mika - all of them from thirteenth promotion.

Pilots: Cadets Franciszek Bernatowicz, Czesław Daszuta, Kazimierz Dolicher, Bolesław Klecha, Włodzimierz Łomski, Jan Matuszkiewicz, Kazimierz Stankiewicz, Konrad Stembrowicz, Jerzy Zbierzchowski, Sergeants Instructors Jan Kowalski, Henryk Pietrzak, Leonard Pruski.

Full time squadron status: trouble here.

Kind of 7 PZL P-23A "Karaś", but according to some sources 9 or 10 (although so good that everyone agrees that there were only P-23A in this squadron).

Polski lekki bombowiec i samolot rozpoznawczy PZL-P23A „Karaś”
Polish light bomber and reconnaissance aircraft PZL-P23A "Karaś" (Crucian)

Continue reading Rezerwowa Eskadra Rozpoznawcza SPL Dęblin

 
Posted on Leave a comment

Zemściła się na rywalce

Działo się to w Chicago w czasach prohibicji, rządów mafii i powszechnego dostępu do broni. W tym czasie dorastało już pierwsze pokolenie potomków emigrantów z polskich ziem, w tym również z obszaru, którym się zajmujemy. Co najmniej kilkadziesiąt osób z wielkiej rodziny Bernatowiczów mająca swoje korzenie we wsi Kunicha koło Sztabina wyjechało za chlebem do USA i osiedli głównie w Chicago i okolicach. Ci bogobojni ludzie trafili do innego świata, w którym rządził pieniądz i żądza zysku. Niektórzy pogubili się w tych realiach do tego stopnia, że ich historie trafiały na pierwsze strony gazet.

Zemściła się na rzekomej rywalce – Dziennik Chicagoski – 9 lipca 1923 roku

Anna Andracka
Anna Andracka

Przeszło rok temu Marjanna Bernatowicz oświadczyła swemu mężowi, że „zabije tę kobietę w najszczęśliwszej dla niej chwili”, kiedy Józef Bernatowicz nie chciał zerwać przyjacielskich stosunków z Anną Andracką. Bernatowiczowi dotrzymała swego przyrzeczenia i w sobotę rano zabiła rzekomą rywalkę, gdy ta wsiadała do tramwaju na rogu 28 i Halsted Street.

Przed pociągnięciem cyngla zabójczej broni, Bernatowiczowa zakrzykła: „Złodziejko, męża mi ukradłaś a ja…”

Nastąpił strzał i Andracka, śmiertelnie raniona, osunęła się na ziemię nieprzytomna.

Świadkowie zabójstwa przywołali ambulans, a zabójczyni odezwała się do policji, że cieszy się z tego co zrobiła. Gdyż przez to zakończyła swe cierpienia.

W kilka godzin po tem przysięgli przy koronerze przekazali ją ławie przysięgłych, oskarżając Bernatowiczową o morderstwo, a ta nawet już w więzieniu będąc cieszyła się, że „cierpienia jej skończyły się”.

Michalina Bernatowicz
Morderczyni Michalina Bernatowicz

Natychmiast po strzelaninie Bernatowiczowi zabrana została na stację policyjną przy Deering Street, gdzie opowiedziała porucznikowi Dubachowi o powodach, które ją popchnęły do morderstwa.

Z zeznań jej wykazuje się, że Józef Bernatowicz zapoznał się z Andracką dwa lata temu w domu swej siostry Ewy Matczak zamieszkałej przy narożniku 31 i Morgan Street, a od tego czasu miał z nią urządzać schadzki i kupować Andrackiej najrozmaitsze podarki.

Syn chciał odebrać jej broń

W sobotę rano Bernatowiczowa wyszła ze swym dziewiętnastoletnim synem Janem z domu i czekała przy 28 i Halsted Street na ukazanie się Andrackiej, która o tym czasie zwykle zdążała do pracy.

Jan Bernatowicz
Jan Bernatowicz, był z matką w chwili morderstwa

Jan, podejrzewając, że coś złego ma się dziać, chciał odebrać matce rewolwer, ale ta odepchnęła syna i skierowała broń do rzekomej rywalki, kiedy ta wchodziła na stopień tramwajowy, strzelając do Andrackiej. Ta śmiertelnie ranna osunęła się na ziemię. Przywołano natychmiast ambulans, którym zabrano Andracką do szpitala „Peoples”, ale ta w drodze zmarła.

Bernatowicz, lat 40, organizator unji pod nazwą „Brotherhod of Railway Carmen of America” został aresztowany w swoim domu pod numerem 9902 S. Park avenue. Zeznał on, że winną wszystkiemu jest jego teściowa, gdyż stosunki jego z Andracką były tylko przyjacielskie. Miała ona rzekomo pracować jako służąca w domu Bernatowiczów w Polsce około 25 lat temu i wtedy ją też Bernatowicz poznał.

Syn miał mu grozić

Bernatowicz zeznał, iż kilkakrotnie przedtem, syn jego Jan miał mu grozić śmiercią.

O niego wszystko poszło: Józef Bernatowicz

Andracki zeznał podczas badań, że Bernatowiczowi kilkukrotnie telefonowała mu, iż żona jego zabawia się z Bernatowiczem, lecz temu Andracka zawsze przeczyła.

Z dalszych jego zeznań okazało się, że Bernatowiczowa miała mu powiedzieć, iż sama zajmie się tą sprawą jeśli Andracki nie zechce. Wtedy ten miał jej powiedzieć, aby „robiła co jej się podoba”, gdyż sam nie może nic poradzić.

 

Andracka zamieszkiwała przy 2807 S. Union Avenue, i jak sąsiedzi zeznali cieszyła się dobrą opinją, jako wzorowa i oszczędna żona.

Bernatowiczowa, która jest matką czworga dzieci, skarżyła się w zeznaniu wczoraj, iż nie myślała o zabójstwie, lecz uczyniła to, gdyż mąż nie dawał jej na utrzymanie, tak że dzieci i sama przymierały głodem, a przytem miał on maltretować wszystkich w domu.