Opublikowano Dodaj komentarz

Rodzina Hay w Gminie Dowspuda

English text follows

Indeksacja akt metrykalnych przynosi czasem prawdziwe niespodzianki. Ostatnio z parafii Janówka, która swoim zasięgiem obejmowała znaczną część Gminy Dowspuda.

Generał Hrabia Ludwik Michał Pac, właściciel dóbr Dowspuda, osiedlał tam kolonistów, głownie z krajów anglosaskich, którzy często uprawiane ziemie i swoje domostwa nazwali w ten sposób, aby przypominały ich rodzinne strony. Stąd w aktach metrykalnych z Janówki pojawiają się takie miejscowości jak Szkocja, Hawenlok czy Nowy Jork. Część z nich przetrwała do dziś, część zniknęła z map i dokumentów.

Janówka, 4 czerwca 1841. Na plebanię stawia się młody, 22-letni dzierżawca kolonii Nowy Jork, Jakub  (Jacob) Hay, by wraz z Józefem Baranowskim, gospodarzem z Janówki, zgłosić śmierć 3-letniej Anny Abramowicz, córki niezamężnej Katarzyny, wykonującej różne prace w tejże kolonii.

Rodzina Hay w Gminie Dowspuda

Nazwa kolonii wskazuje, że Jakub lub jego rodzice powiązani byli z Nowym Jorkiem. Wątpliwe, aby Hrabia Pac ich stamtąd ściągnął. Jakub pochodził raczej z Anglii lub Szkocji, ale być może odbył podróż do tego już wówczas wielkiego miasta, które zrobiło na nim ogromne wrażenie. Na tyle duże, by tę nazwę zaszczepić na polskiej ziemi.

11 lat wcześniej, 25 stycznia 1830 roku na te samą plebanie przybywa rodzina i znajomi Wilhelma (Williama) Hay: jego żona Krystyna (Cristine) Renwik wraz z dzień wcześniej urodzoną córką Joanną, John Dexon oraz Marianna (Mary) Hawenlock, którzy za chwilę staną się rodzicami chrzestnymi nowo-narodzonego dziecka oraz Wilhelm (William) Borm, który stanie się świadkiem tej ceremonii. Wszyscy koloniści. Zapisano, że Wilhelm mieszkał przy bracie na kolonii wsi Korytki.

Rodzina Hay w Gminie Dowspuda

Ponad 130 lat później historia zatacza koło. W 1973 roku w Warszawie ślub biorą David Hay i Jolanta Kurniewicz, kuzynka mojej mamy. Osiedlają się w Nowym Jorku (ale nie tym wspominanym w metrykach z Janówki). Rodzina Davida Hay ma udokumentowaną historię sięgającą XVII wieku i mająca swoje korzenie w Szkocji. Ciekaw jestem czy istnieje szansa na udokumentowanie powiązania krwi pomiędzy osobami tutaj wymienionymi. Ciekaw jestem również czy obecnie na terenie Gmin Janówka lub Raczki żyją jeszcze potomkowie rodu Hay. Może kiedyś uda się to ustalić.

Górny rysunek: Nowy Jork, widok na Broadway (pomiędzy Howard St. i Grand St.) w 1840 roku. Biblioteka Kongresu USA


Indexing of metrical record sometimes brings real surprises. Recently from Janówka parish, which covered a large part of the Dowspuda Commune.

General Count Ludwik Michał Pac, the owner of the Dowspuda estate, settled colonists there, mainly from Anglo-Saxon countries, who often called the cultivated lands and their homes in such a way that they resembled their motherland. That’s why in metrical records from Janówka Parish such places as Scotland, Hawenlok or New York could be found. Some of them survived to this day, some disappeared from maps and documents.

Janówka, June 4, 1841. A young, 22-year-old lessee of the New York colony, Jakub (Jacob) Hay, together with Józef Baranowski, a farmer from Janówka, is comming to the presbitery to inform about the death of 3-year-old Anna Abramowicz, daughter of an unmarried Katarzyna, who performs various tasks in this colony.

The name of the colony indicates that Jakub or his parents were related to New York. It is doubtful that Count Pac would take them from there. Jakub rather came from England or Scotland, but perhaps he made a trip to New York which already was a big city and made a huge impression on him. Big enough to instil this name on Polish soil.

11 years earlier, on January 25, 1830, the family and friends of Wilhelm (William) Hay come to the same presbytery: his wife Krystyna (Cristine) Renwik together with their daughter Joanna, John Dexon and Mary Hawenlock, who in a moment will become godparents of the newborn child, and Wilhelm (William) Borm, who will be the witness of this ceremony. All colonists. It was recorded that Wilhelm lived by his brother at the colony of Korytki village.

Over 130 years later, history comes full circle. In 1973, David Hay and Jolanta Kurniewicz, my mother’s cousin, are getting married in Warsaw. They settle in New York (but not this one mentioned in the vital records from Janówka 🙂 ). The family of David Hay has a documented history dating back to the 17th century and has its roots in Scotland. I wonder if there is a chance to document the blood connection between the people mentioned here. I am also wondering if there are still descendants of the Hay line in the Janówka or Raczki commune. Maybe someday it will be settled.

Top drawing: A view of Broadway (between Howard and Grand Streets) in 1840.  US Library of Congress.

 
Opublikowano Dodaj komentarz

Rezerwowa Eskadra Rozpoznawcza SPL Dęblin

Dzisiaj nietypowy wpis dotyczący krótkiej historii Rezerwowej Eskadry Rozpoznawczej SPL Dęblin. Piszę o tej jednostce ze względu na osobę podchorążego pilota Franciszka Bernatowicza, dziadka ciotecznego mojej żony, służącego w tym oddziale. Urodził się w Chicago w 1917 roku, ale jego ojciec Antoni pochodzi z Jastrzębnej w parafii Krasnybór i stąd powiązanie historii oddziału z tematyką, którą interesuje się Jamiński Zespół Indeksacyjny.

W 1921 roku cała rodzina Bernatowiczów wróciła do Polski i zamieszkała w Augustowie. W kolejnych latach za pracą przeprowadzili się do Grodna. Franciszek Bernatowicz zawsze interesował się lotnictwem i marzył o lataniu. W 1937 roku rozpoczął naukę w Szkole Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie, którą miał ukończyć w 1940 roku jako XIII Promocja. Plany te przerwała wojna. Promocja została przyspieszona i już 1 września Franciszek został mianowany podporucznikiem pilotem. Poniżej krótki, obejmujący kilkanaście dni rys historyczny jednostki, w której Franciszek Bernatowicz walczył we wrześniu 1939. Jego dalsze losy to długa historia, którą być może kiedyś opowiem.

Rezerwowa Eskadra Rozpoznawcza

W nocy z 6 na 7 września 1939 ewakuowany z Dęblina kpt. obs.Maksymilian Brzozowski (był  wykładowcą w SPL Dęblin), otrzymuje na lotnisku Żyrzyn (za pośrednictwem płk. Wiedena) rozkaz Nacz. D-cy Lotnictwa, by zorganizował eskadrę rezerwową. Miały ją tworzyć przeszkolone załogi, które będą uzupełniały stany jednostek frontowych.

Personel latający miał się rekrutować z podchorążych, którzy w trybie przyspieszonym ukończyli 2-letni program Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie. Kadrę załóg miało tworzyć pierwszych 10 lokat z Eskadry Szkolnej Obserwatorów Nr4 oraz Eskadry Ćwiczebnej Pilotażu Nr3 SPL.

Strzelców (samolotowych) miano doraźnie wybierać spośród podchorążych-obserwatorów lub chętnych z personelu technicznego, posiadających odpowiednie kwalifikacje.

Powstała więc Rezerwowa Eskadra Rozpoznawcza.

Dowódca eskadry: kpt.obs. M.Brzozowski

Obserwatorzy: pchor.pchor. Antoni Banachowicz, Władysław Cehak, Edward Chorąży, Wiktor Dobrzański, Alojzy Dreja, Stefan Gaweł, Jan Jozepajt, Gerard Kunowski, Bronisław Kuźniar, Józef Mika – czyli wszyscy z XIII promocji.

Piloci: pchor. pchor. Franciszek Bernatowicz, Czesław Daszuta, Kazimierz Dolicher, Bolesław Klecha, Włodzimierz Łomski, Jan Matuszkiewicz, Kazimierz Stankiewicz, Konrad Stembrowicz, Jerzy Zbierzchowski, plut.plut. inst.. Jan Kowalski, Henryk Pietrzak, Leonard Pruski.

Etatowy stan eskadry: tu kłopot.

Niby 7 sztuk PZL P-23A „Karaś”, ale wedle niektórych źródeł 9 lub 10 (chociaż tyle dobrego, że wszyscy są zgodni, że w tej eskadrze były tylko P-23A).

Polski lekki bombowiec i samolot rozpoznawczy PZL-P23A „Karaś”
Polski lekki bombowiec i samolot rozpoznawczy PZL-P23A „Karaś”

Czytaj dalej Rezerwowa Eskadra Rozpoznawcza SPL Dęblin

 
Opublikowano Dodaj komentarz

Zemściła się na rywalce

Działo się to w Chicago w czasach prohibicji, rządów mafii i powszechnego dostępu do broni. W tym czasie dorastało już pierwsze pokolenie potomków emigrantów z polskich ziem, w tym również z obszaru, którym się zajmujemy. Co najmniej kilkadziesiąt osób z wielkiej rodziny Bernatowiczów mająca swoje korzenie we wsi Kunicha koło Sztabina wyjechało za chlebem do USA i osiedli głównie w Chicago i okolicach. Ci bogobojni ludzie trafili do innego świata, w którym rządził pieniądz i żądza zysku. Niektórzy pogubili się w tych realiach do tego stopnia, że ich historie trafiały na pierwsze strony gazet.

Zemściła się na rzekomej rywalce – Dziennik Chicagoski – 9 lipca 1923 roku

Anna Andracka
Anna Andracka

Przeszło rok temu Marjanna Bernatowicz oświadczyła swemu mężowi, że „zabije tę kobietę w najszczęśliwszej dla niej chwili”, kiedy Józef Bernatowicz nie chciał zerwać przyjacielskich stosunków z Anną Andracką. Bernatowiczowi dotrzymała swego przyrzeczenia i w sobotę rano zabiła rzekomą rywalkę, gdy ta wsiadała do tramwaju na rogu 28 i Halsted Street.

Przed pociągnięciem cyngla zabójczej broni, Bernatowiczowa zakrzykła: „Złodziejko, męża mi ukradłaś a ja…”

Nastąpił strzał i Andracka, śmiertelnie raniona, osunęła się na ziemię nieprzytomna.

Świadkowie zabójstwa przywołali ambulans, a zabójczyni odezwała się do policji, że cieszy się z tego co zrobiła. Gdyż przez to zakończyła swe cierpienia.

W kilka godzin po tem przysięgli przy koronerze przekazali ją ławie przysięgłych, oskarżając Bernatowiczową o morderstwo, a ta nawet już w więzieniu będąc cieszyła się, że „cierpienia jej skończyły się”.

Michalina Bernatowicz
Morderczyni Michalina Bernatowicz

Natychmiast po strzelaninie Bernatowiczowi zabrana została na stację policyjną przy Deering Street, gdzie opowiedziała porucznikowi Dubachowi o powodach, które ją popchnęły do morderstwa.

Z zeznań jej wykazuje się, że Józef Bernatowicz zapoznał się z Andracką dwa lata temu w domu swej siostry Ewy Matczak zamieszkałej przy narożniku 31 i Morgan Street, a od tego czasu miał z nią urządzać schadzki i kupować Andrackiej najrozmaitsze podarki.

Syn chciał odebrać jej broń

W sobotę rano Bernatowiczowa wyszła ze swym dziewiętnastoletnim synem Janem z domu i czekała przy 28 i Halsted Street na ukazanie się Andrackiej, która o tym czasie zwykle zdążała do pracy.

Jan Bernatowicz
Jan Bernatowicz, był z matką w chwili morderstwa

Jan, podejrzewając, że coś złego ma się dziać, chciał odebrać matce rewolwer, ale ta odepchnęła syna i skierowała broń do rzekomej rywalki, kiedy ta wchodziła na stopień tramwajowy, strzelając do Andrackiej. Ta śmiertelnie ranna osunęła się na ziemię. Przywołano natychmiast ambulans, którym zabrano Andracką do szpitala „Peoples”, ale ta w drodze zmarła.

Bernatowicz, lat 40, organizator unji pod nazwą „Brotherhod of Railway Carmen of America” został aresztowany w swoim domu pod numerem 9902 S. Park avenue. Zeznał on, że winną wszystkiemu jest jego teściowa, gdyż stosunki jego z Andracką były tylko przyjacielskie. Miała ona rzekomo pracować jako służąca w domu Bernatowiczów w Polsce około 25 lat temu i wtedy ją też Bernatowicz poznał.

Syn miał mu grozić

Bernatowicz zeznał, iż kilkakrotnie przedtem, syn jego Jan miał mu grozić śmiercią.

O niego wszystko poszło: Józef Bernatowicz

Andracki zeznał podczas badań, że Bernatowiczowi kilkukrotnie telefonowała mu, iż żona jego zabawia się z Bernatowiczem, lecz temu Andracka zawsze przeczyła.

Z dalszych jego zeznań okazało się, że Bernatowiczowa miała mu powiedzieć, iż sama zajmie się tą sprawą jeśli Andracki nie zechce. Wtedy ten miał jej powiedzieć, aby „robiła co jej się podoba”, gdyż sam nie może nic poradzić.

 

Andracka zamieszkiwała przy 2807 S. Union Avenue, i jak sąsiedzi zeznali cieszyła się dobrą opinją, jako wzorowa i oszczędna żona.

Bernatowiczowa, która jest matką czworga dzieci, skarżyła się w zeznaniu wczoraj, iż nie myślała o zabójstwie, lecz uczyniła to, gdyż mąż nie dawał jej na utrzymanie, tak że dzieci i sama przymierały głodem, a przytem miał on maltretować wszystkich w domu.