
Cyrulik ze Zgorzelca jest już trzecią redagowaną przeze mnie pozycją wydawniczą Jamińskiego Zespołu Indeksacyjnego poświęconą losom Żydów związanych z Suwalszczyzną i Augustowszczyzną. Za każdym razem praca nad podobnymi tekstami jest dla mnie czymś znacznie więcej niż zwykłym przygotowaniem książki do druku. Towarzyszy jej niezmiennie żal i smutek, gdy uświadamiam sobie ogrom tragedii, jaka podczas Zagłady dotknęła społeczność żydowską – ludzi, którzy przez pokolenia byli mieszkańcami tych samych miast i miasteczek, chodzili tymi samymi ulicami, prowadzili sklepy i warsztaty, uczyli się, pracowali, wychowywali dzieci i współtworzyli historię tego regionu.
Świat ten został niemal całkowicie unicestwiony. Wraz z ludźmi znikała pamięć o nich, a po dziesięcioleciach coraz trudniej dostrzec, jak ważną częścią przedwojennej Suwalszczyzny i Augustowszczyzny była społeczność żydowska. Dlatego tak bardzo zależy mi na tym, aby pamięć o dawnych mieszkańcach tych ziem nie została wymazana z pamięci kolejnych pokoleń. Wydawanie wspomnień, ksiąg pamięci i innych świadectw traktuję jako jeden ze sposobów przywracania im należnego miejsca w historii naszych małych ojczyzn.
Na wspomnienia Kasriela Eilendera natrafiłem właściwie przypadkiem. Podczas przygotowań do publikacji Księgi pamięci Żydów Suwałk i okolic, przeglądając materiały dostępne w Internecie, znalazłem skan jego niepublikowanego tekstu The Barber of Goerlitz. Zacząłem czytać i bardzo szybko zrozumiałem, że nie jest to materiał, który można po prostu odłożyć na później. Przeczytałem wspomnienia niemal jednym tchem.
Największe wrażenie zrobiła na mnie nie tylko skala cierpienia, którego autor doświadczył, ale przede wszystkim droga, jaką przeszedł ten bardzo młody człowiek. Z przedwojennych Suwałk, przez sowiecką okupację, Słonim i Dereczyn, getto, pracę przymusową i kolejne obozy, aż po wyzwolenie i mozolną odbudowę życia. W czasie, gdy miliony europejskich Żydów zostały zamordowane, Kasriel przeżył dzięki splotowi okoliczności, własnej zaradności, umiejętności podejmowania decyzji w najbardziej dramatycznych momentach, a czasem zapewne również szczęściu. Jego relacja jest przy tym pozbawiona patosu. Autor często opisuje nawet najbardziej tragiczne doświadczenia spokojnie i rzeczowo, co czyni jego świadectwo jeszcze bardziej przejmującym.
Już po pierwszej lekturze wiedziałem, że tekst ten zasługuje na udostępnienie polskiemu czytelnikowi, a szczególnie czytelnikom z Suwałk i całego regionu, w którym zaczęła się historia Kasriela.
Pozostawało tylko pytanie, czy będzie to możliwe.
Punktem wyjścia stał się nekrolog Kasriela Eilendera. Po krótkich poszukiwaniach udało mi się odnaleźć jego dzieci, a następnie nawiązać kontakt z synem autora Jeffreyem i córką Elizabeth. Jestem im ogromnie wdzięczny za zaufanie, jakim obdarzyli Jamiński Zespół Indeksacyjny, zgadzając się na przygotowanie polskiego wydania wspomnień ojca. Dzięki Elizabeth otrzymaliśmy również niezwykle cenne fotografie z rodzinnego archiwum Eilenderów. Zdjęcia te nadają opowieści szczególnie osobisty wymiar – pozwalają zobaczyć ludzi, którzy wcześniej istnieli dla nas jedynie jako bohaterowie zapisanej historii.
Szczególne podziękowania należą się także pani Teresie Eilender, żonie autora, która przeczytała polskie tłumaczenie książki. Jej znajomość języka polskiego, pamięć rodzinnych realiów oraz uwagi dotyczące poszczególnych fragmentów pozwoliły wychwycić miejsca wymagające korekty i lepiej oddać sens niektórych wypowiedzi autora. Jej praca była dla mnie niezwykle cenna, tym bardziej że pozwalała spojrzeć na tekst nie tylko z perspektywy redaktora, lecz także osoby blisko związanej z autorem.
Polskie wydanie nie jest jedynie tłumaczeniem wspomnień. Starałem się, aby czytelnik – zwłaszcza młodszy, dla którego wydarzenia drugiej wojny światowej są już bardzo odległą historią – mógł lepiej zrozumieć świat i okoliczności, w których rozgrywały się opisywane wydarzenia. Dlatego tekst został opatrzony licznymi przypisami redakcyjnymi, wyjaśniającymi kontekst historyczny, nazwy miejsc, instytucji i wydarzeń oraz przybliżającymi sylwetki osób pojawiających się na kartach książki. Mam nadzieję, że dzięki temu osobiste świadectwo Kasriela Eilendera stanie się również przewodnikiem po rzeczywistości, która dla współczesnego czytelnika często wymaga dodatkowego objaśnienia.
Podobnemu celowi służą ilustracje. Oprócz fotografii pochodzących z archiwum rodziny Eilenderów książkę wzbogaciłem o liczne historyczne zdjęcia przedstawiające miejsca, ludzi i wydarzenia, o których pisze autor. Chciałem, aby czytelnik mógł nie tylko przeczytać o przedwojennych Suwałkach, Słonimiu, Płaszowie, Gross-Rosen czy Föhrenwaldzie, lecz również – na tyle, na ile pozwalają zachowane materiały – zobaczyć świat, przez który prowadziła droga autora.
Oddając tę książkę w ręce Czytelników, mam nadzieję przede wszystkim na jedno: że historia Kasriela Eilendera nie pozostanie wyłącznie historią człowieka, który przeżył Zagładę. Chciałbym, aby była również opowieścią o świecie, który istniał przed nią, o ludziach wyrwanych ze swoich domów i rodzin oraz o obowiązku pamiętania o tych, którzy nie mieli możliwości pozostawienia własnego świadectwa.
Jeżeli dzięki tej książce choć kilku czytelników inaczej spojrzy na historię Suwałk i regionu, zainteresuje się losem jego dawnych żydowskich mieszkańców albo zechce dowiedzieć się o nich czegoś więcej, uznam, że praca włożona w jej przygotowanie nie poszła na marne.

































































































































































