Opublikowano Dodaj komentarz

Augustów – indeksy ślubów z lat 1910-1926

Dziesięciolecie 1 pułku Ułanów Krechowieckich w Augustowie. Defilada
Dziesięciolecie 1 pułku Ułanów Krechowieckich w Augustowie. Defilada
Dziesięciolecie 1. Pułku Ułanów Krechowieckich w Augustowie. Defilada

W ostatnim czasie do naszej wyszukiwarki Geneo dodaliśmy indeksy z księgi ślubów z Augustowa z lat 1910-1926. W naszych zasobach znajdują się też indeksy ślubów z Augustowa z lat późniejszych, czyli 1926-1930. W aktach małżeństw odnajdziemy również informację o zajęciach osób stawających do akt, którzy sprawowali wiele różnorakich funkcji lub zawodów.

W ubiegłym roku świętowaliśmy 100. rocznicę przybycia do Augustowa 1. Pułku Ułanów Krechowieckich im. płk. B. Mościckiego, w związku z tym pokusiłem się o wynotowanie występujących w tych indeksach osób bezpośrednio związanych ze stacjonującym w Augustowie od 1921 r. 1. Pułkiem Ułanów Krechowieckich. Część z tych nazwisk była już przedstawiana w artykule z lipca 2019 roku – „Augustów – indeksy ślubów z lat 1926-1930”.

Druga lista to subiektywny wybór innych znaczących osób (bez rzemieślników, handlowców, itp.) występujących w indeksach ślubów z lat 1910-1930 – łącznie 206 osób. Czasami w akcie zawierano informację o zajęciu rodziców młodych, np. córka starosty, córka doktora weterynarii na pow. augustowski, itp. i na tej podstawie można byłoby wypisać dłuższą listę znaczących osób, lecz w niniejszym opracowaniu wypisano tylko osoby występujące bezpośrednio w aktach małżeństw.

Zachęcam do samodzielnego przeglądania indeksów w wyszukiwarce Geneo i odkrywania losów naszych przodków, co nierzadko jest ekscytującą przygodą.

„Krechowiacy”

1. Stanisław ARMATYS – wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich, pisemne pozwolenie na ślub od 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z 1924-12-20 (akt 1/1925); wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 9/1927)
2. Franciszek BAGIŃSKI – wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich (akty: 65/1921, 31/1923)
3. Paweł BANDAŁA – plutonowy 1. Pułku Ułanów Krechowieckich, pisemna pozwolenie na ślub od 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa z 1924-02-21 (akt 47/1924)
4. Bernard BARANOWSKI – wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich, zezwolenie wojskowe #1380 na ślub z 1930-04-20 (akt 44/1930)
5. Bronisław BARTOSIŃSKI – kapral 1. Pułku Ułanów Krechowieckich (akt 65/1921)
6. Edward BONIECKI – porucznik 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 26/1929)
7. Franciszek BRYŁA – plutonowy 1. Pułku Ułanów Krechowieckich, zezwolenie wojskowe na ślub z 1928-03-13 (akt 40/1928)
8. Michał BURAJKIEWICZ – doktor 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 102/1930)
9. Stanisław BURDON – wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 21/1925)
10. Roman CHMIELEWSKI – wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 31/1923)
11. Zdzisław CHRZĄSTOWSKI – major 1. Pułku Ułanów Krechowieckich, zezwolenie wojskowe na ślub z 1929-01-29 (akt 26/1929)
12. Zygmunt CZAPLA – kapral 1. Pułku Ułanów Krechowieckich, zgoda na ślub od Pułku z 1927-01-28 (akt 9/1927); wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 65/1927)
13. Zygmunt CZECH – wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich, zezwolenie wojskowe #1968 na ślub z 1930-06-04
14. Marceli DOBRUCKI – chorąży 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 47/1924)
15. Bronisław GIERSZEWSKI – plutonowy 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 78/1928)
16. Eugeniusz GLIŃSKI – wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akty: 27/1926, 32/1926)
17. Józef GÓRSKI – ułan 1. Pułku Ułanów Krechowieckich, pisemne pozwolenie na ślub od dowództwa 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z 1921-10-19 (akt 65/1921)
18. Teodor GRABSKI – wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich, pisemne pozwolenie na ślub od Dowództwa Okręgu Korpusu III z 1926-01-28 nr 685 (akt 32/1926); wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akty: 65/1927, 78/1928)
19. Jan GRUSZCZYŃSKI – chorąży 1. Pułku Ułanów Krechowieckich, pisemne pozwolenie na ślub od Dowództwa Okręgu Korpusu nr III z 1925-10-28 nr 21846 (akt 16/1926)
20. Tadeusz GRZEMSKI – plutonowy 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 85/1927)
21. Czesław JANKOWSKI – wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 38/1926)
22. Michał KACZMARCZYK – kapral 1. Pułku Ułanów Krechowieckich, pisemne zezwolenie na ślub od dowódcy 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z 1921-08-04 (akt 42/1921)
23. Franciszek KADZIKOWSKI – plutonowy 1. Pułku Ułanów Krechowieckich, zgoda na ślub od władzy wojskowej z 1927-11-26 (akt 85/1927)
24. Grzegorz Kazimierz KAFARSKI – starszy wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich, zgoda na ślub od władzy wojskowej z 1927-05-11; zm. 1984-03-12 w Augustowie (akt 51/1927)
25. Edward KAMANOWSKI – plutonowy 1. Pułku Ułanów Krechowieckich (akt 60/1921)
26. Jan KARAŚ – wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 16/1926); chorąży z Augustowa (akt 51/1927)
27. Kazimierz KASARSKI – starszy wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 47/1924); wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 21/1925)
28. Stanisław KNOSAŁA – wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich, pisemne pozwolenie władzy wojskowej na związek małżeński z 1925-01-24 (akt 32/1925)
29. Franciszek KOZŁOWSKI – plutonowy 1. Pułku Ułanów Krechowieckich, zezwolenie wojskowe na ślub od Dowództwa Okręgu Korpusu nr 3 z 1928-10-04 (akt 69/1928)
30. Bolesław KRUSZEWSKI – wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 32/1926)
31. Stanisław KUDREWICZ – ułan 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 102/1930)
32. Stanisław KUDSAŁA – wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 66/1929)
33. Władysław KULESZA – plutonowy 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 79/1928)
34. Józef KULIŃSKI – wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 9/1927)
35. Józef KUSIŃSKI – wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich (akt 65/1927); wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 24/1928)
36. Jan LAUTENBACH – wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich, zezwolenie wojskowe na ślub z 1929-02-09 (akt 24/1929)
37. Jan LITEWSKI – major z 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 64/1928); rotmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 26/1929)
38. Jerzy LITEWSKI – kapitan 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 64/1928)
39. Stanisław ŁASZCZ – plutonowy 1. Pułku Ułanów Krechowieckich (akt 60/1921)
40. Michał MAGIEROWSKI – kapral 1. Pułku Ułanów Krechowieckich, pisemne pozwolenie na ślub od dowódcy 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z 1921-09-23 (akt 54/1921)
41. Wincenty MAGNES – plutonowy 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 24/1929)
42. Witold MAGNET – wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich, pisemne pozwolenie na ślub od dowództwa 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z 1921-10-29 (akt 60/1921)
43. Antoni MIKODA – wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich, pisemne pozwolenie na ślub od władzy wojskowej z 1923-01-20(akt 31/1923); starszy wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 69/1928)
44. Jan MIKODA – wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 16/1926)
45. Stanisław PITULSKI – wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 1/1925); wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich , pisemne pozwolenie na ślub od Dowództwa Okręgu Korpusu III z 1926-01-20 (akt 27/1926); wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 74/1927)
46. Władysław PRYMAKA – plutonowy 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 29/1930)
47. Józef PYRKA – wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich, zezwolenie wojskowe na ślub z 1927-11-13 (akt 24/1928)
48. Józef SEPKO – plutonowy 1. Pułku Ułanów Krechowieckich, zezwolenie wojskowe #1220 na ślub od Dowództwa Pułku (akt 78/1928)
49. Antoni SITNIK – wachmistrz z Augustowa (akt 40/1928)
50. Władysław SZYMANIK – wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 27/1926)
51. Apoloniusz ŚCISŁOWSKI – porucznik 1. Pułku Ułanów Krechowieckich, zgoda na ślub od Dowództwa Okręgu Korpusu nr. 3 z 1927-04-20 (akt 42/1927)
52. Stanisław ŚWIERCZAK – kapral 1. Pułku Ułanów Krechowieckich, pisemne pozwolenie na ślub od Dowództwa Pułku z 1926-04-26 (akt 38/1926)
53. Antoni WEGNER – starszy wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 44/1930)
54. Alfons WAGNOWSKI – wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akty: 1/1925, 24/1928)
55. Franciszek WOJTAS – plutonowy 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 85/1927)
56. Bernard WRÓBLEWSKI – wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich, zezwolenie wojskowe #567 na ślub z 1930-02-15 (akt 43/1930)
57. Kazimierz ZAORSKI – porucznik 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 38/1926)
58. Tadeusz ZDRODOWSKI – wachmistrz 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 2/1927)
59. Wincenty ZMARZYŃSKI – ułan 1. Pułku Ułanów Krechowieckich z Augustowa (akt 24/1929)

Inni znaczący występujący w aktach małżeństw

Wojskowi:

1. Emil ARNOLD – rotmistrz z Suwałk (akt 21/1914)
2. Jan BRODA – żandarm wojskowy z Augustowa (akt 12/1922)
3. Mikołaj CEZELSKI – wojskowy z Augustowa (akt 12/1926)
4. Józef CHYBA – funkcjonariusz Straży Celnej z Lipówki, zgoda na ślub od Komisariatu Straży Celnej z 1927-02-27 (akt 28/1927)
5. Aleksander CZAJKOWSKI – starszy muzykant 104. Ustiudzkiego Pułku Piechoty (akt 7/1912)
6. Stanisław DYCZEWSKI – porucznik 12. Pułku Piechoty z Augustowa (akt 32/1921)
7. Wacław GAPIŃSKI – sierżant 41. Suwalskiego Pułku Piechoty, pisemne pozwolenie na ślub od dowództwa 41. Suwalskiego Pułku Piechoty z 1924-02-21 (akt 37/1924); sierżant z Augustowa (akt 5/1925)
8. Mieczysław Władysław GREGIER – strażnik celny (akt 59/1923)
9. Stanisław GRUDZIEŃ – major z Augustowa (akt 39/1925)
10. Józef HOŁDYŃSKI – żołnierz plutonowy, zezwolenie nie na ślub od Dowództwa baonu zapasowego 41 Suwalskiego Pułku Piechoty (akt 36/1920)
11. Franciszek Teofil Czesław JELIŃSKI – porucznik z P.K.U. Suwałki, zezwolenie na ślub od Dowództwa Korpusu nr III z 1929-05-30 (akt 44/1929)
12. Stanisław JURKIEWICZ – brygadier wojska polskiego, pozwolenie na ślub wydane przez Dowództwo Taborów 13. Dywizji Piechoty kolumny taborowej (akt 40/1919)
13. Alojzy KLONOWSKI – żandarm wojskowy z Augustowa (akt 12/1922)
14. Eugeniusz KONECKO – podporucznik z Warszawy (akt 35/1928)
15. Antoni KOPEĆ – strażnik celny z Żarnowa (akt 59/1923)
16. Filip KRAŚNICKI – żandarm wojskowy z Augustowa (akt 12/1922)
17. Ludwik KWIECIEŃ – plutonowy, pilot 5. Pułku Lotniczego stacjonującego w Lidzie, zezwolenie wojskowe #367 Dowództwa 5. Pułku Lotniczego na ślub z 1930-01-25 (akt 14/1930)
18. Edward LEPLAWY – podporucznik 13. Pułku Piechoty w Pułtusku, pozwolenie na ślub od Dowództwa Okręgu Generalnego Warszawskiego z 1921-02-23 (akt 32/1921)
19. Feliks LIPIŃSKI – sierżant 41. Pułku Piechoty, pisemne pozwolenie na ślub od dowództwa okręgu korpusu nr III z 1924-09-24 (akt 90/1924)
20. Stanisław LUBAŃSKI – kapitan artylerii z Augustowa (akt 82/1922)
21. Czesław ŁUŃKIEWICZ – podporucznik Wojsk Polskich, pisemne pozwolenie na zawarcie związku małżeńskiego dywizyjnego lekarza weterynaryjnego 3 Dywizji? legionów (akt 50/1920)
22. Stefan MALESZEWSKI – pułkownik artylerii ze Stanisławowa (akt 44/1926)
23. Jan MIŁOWANOW – kapitan wojsk rosyjskich (akt 44/1925)
24. Izasław Jan MODZOLEWSKI – podporucznik Wojska Polskiego w Skierniewicach, pisemne pozwolenie na ślub od Dowództwa 2. Dywizji Piechoty z 1921-08-23 (akt 49/1921)
25. Michał PASIERSKI – wachmistrz żandarmerii z Augustowa (akt 29/1928)
26. Franciszek PIWAŃSKI – starszy wachmistrz Żandarmerii, pisemne pozwolenie na ślub od dowództwa dywizjonu żandarmerii z 1924-03-16 (akt 89/1924)
27. Konstanty POTAPOWICZ – podporucznik wojska polskiego z Augustowa (akt 10/1919); porucznik 41. Pułku Piechoty z Augustowa (akt 32/1921)
28. Aleksander PRODAN – podoficer artylerii Wojsk Polskich (akt 41/1921)
29. Stefan ROGALA-KOSTECKI – podkomisarz straży celnej z Rutek (akty: 44/1925, 62/1925)
30. Aleksander Bronisław RYNKOWSKI – sierżant (akt 73/1923)
31. Jan SOKOŁOWSKI – muzyk chóralny 104. Ustiudzkiego Pułku Piechoty, zam. w gm. Dowspuda przy rodzicach, czasowo w Augustowie (akt 28/1911)
32. Stanisław SZEMIAK – żołnierz Białostockiego Pułku Strzelców, pisemne zezwolenie na ślub od 3. Baonu Białostockiego Pułku Strzelców z 1921-01-05 (akt 20/1921)
33. Teodor TCHURZKO – starszy żandarm z Augustowa (akt 89/1924)
34. Kazimierz TROMPETER – porucznik z Suwałk (akt 44/1929)
35. Aleksander WOJCIECHOWSKI – kapitan z Augustowa (akt 39/1925)
36. Józef ŻAWRYD – podchorąży 104. Ustiudzkiego Pułku Piechoty pułku generała Kniazia, mieszczanin z miasta Słuck gub. mińska (akt 37/1913)
37. Stanisław Fidelis ŻELAZNY – wachmistrz 9 szwadronu Korpusu Ochrony Pogranicza, pisemne pozwolenie na dowództwa 8 baonu Korpusu Ochrony Pogranicza z 1925-01-27 (akt 21/1925)

Policjanci:

1. Antoni CHYLIŃSKI – starszy przodownik Policji Państwowej, pisemne pozwolenie na ślub od Komendy Policji Państwowej 5. Okręgu z Białegostoku z 1922-09-04 (akt 88/1922)
2. Władysław DOBRZYNIEWSKI – posterunkowy Policji Państwowych z Augustowa (akt 71/1928)
3. Jan Paulin DYCZEWSKI – sędzia śledczy pow. augustowskiego (akt 35/1912)
4. Konstanty FALICKI – starszy przodownik policji z Augustowa (akt 2/1925)
5. Józef FELDMAN – policjant policji państwowej (akt 81/1923); starszy posterunkowy policji z Augustowa (akt 60/1928); funkcjonariusz w Policji Państwowej w Augustowie (akt 24/1930)
6. Stanisław FRĄCKIEWICZ – posterunkowy Policji Państwowej z Augustowa (akt 16/1929)
7. Józef GĄSOWSKI – posterunkowy Policji Państwowej, zezwolenie #12247 na ślub od Komendanta Wojewódzkiego Białostockiego Policji Państwowej z 1928-10-15 (akt 71/1928)
8. Władysław GIEDROJĆ – starszy posterunkowy Policji Państwowej (akt 76/1929)
9. Bronisław GRAJEWSKI – posterunkowy Policji Państwowej, zezwolenie na ślub od komendanta wojewódzkiego Policji Państwowej (akt 60/1928)
10. Józef GRYGO – śledczy augustowskiego magistratu (akt 41/1913)
11. Edward Wojciech HIRSZEL – starszy przodownik Policji Państwowej (akt 90/1925)
12. Piotr JAROŚ – policjant Policji Państwowej, pisemne pozwolenie na ślub od Komendy Policji Państwowej 5. Okręgu z Białegostoku z 1922-10-04 (akt 84/1922)
13. Franciszek KACZYŃSKI – urzędnik policji państwowej z Augustowa (akt 50/1920)
14. Zygmunt KŁOSOWSKI – przodownik policji państwowej w Łosośnej, pisemne pozwolenie na ślub od Komendy Policji Państwowej z Białegostoku z 1924-12-18 (akt 5/1925)
15. Stanisław KOBIAŁKO – policjant Policji Państwowej z Augustowa (akt 54/1927)
16. Wiktor KOCHANOWICZ – funkcjonariusz policji z Augustowa (akt 67/1925); urzędnik z Suwałk (akt 93/1925)
17. Szczepan Jan KOŁODZIEJSKI – funkcjonariusz w Policji Państwowej, zezwolenie #2193 od Komendanta Wojewódzkiego Policji Państwowej w Białymstoku na ślub z 1930-02-10 (akt 24/1930)
18. Stanisław KOREJWO – urzędnik policji państwowej z Augustowa (akt 50/1920)
19. Wincenty MACIEJEWSKI – śledczy magistratu augustowskiego z Augustowa (akt 41/1913)
20. Stanisław MAKAREWICZ – posterunkowy policji z Augustowa (akt 75/1930)
21. Piotr MUCZYŃSKI – posterunkowy Policji Państwowej z Augustowa (akt 71/1928)
22. Gabriel NIECEŃSKI – starszy posterunkowy Policji, zezwolenie #10916 na ślub od Komendanta Województwa Białostockiego z 1929-07-27 (akt 54/1929)
23. Jan OBSZYŃSKI – wywiadowca służby śledczej, pisemne pozwolenie na ślub od komendy policji pow. augustowskiego z 1924-11-20 (akt 99/1924)
24. Józef OKUROWSKI – dozorca aresztu z Augustowa (akt 60/1928)
25. Zygmunt OLEJNIK – posterunkowy policji państwowej z Augustowa (akt 60/1926)
26. Jan PANASIEWICZ – policjant z Augustowa (akt 84/1922)
27. Karol PASZKIEWICZ (vel PASZKOWSKI) – posterunkowy Policji Państwowej (akt 54/1927); funkcjonariusz w Policji Państwowej w Augustowie (akt 24/1930); posterunkowy Policji z Augustowa (akt 90/1930)
28. Jan PIEKARSKI – śledczy magistratu augustowskiego z Augustowa (akt 41/1913)
29. Karol PLASZKOWSKI – policjant Policji Państwowej z Augustowa (akt 47/1927)
30. Jan WĘGRZYNOWICZ – policjant Policji Państwowej z Augustowa (akt 47/1927)
31. Wawrzyniec WĘGRZYNOWICZ – policjant Policji Państwowej, zgoda na ślub od Komendanta Wojewódzkiego Białostockiego Policji Państwowej z 1927-05-18 (akt 47/1927)
32. Hilary WISZNIEWSKI – posterunkowy policji państwowej w Suwałkach; pisemne pozwolenie na ślub od komendy policji powiatu suwalskiego z 1923-10-13 (akt 87/1923)
33. Franciszek WYSOCKI – posterunkowy policji państwowej z Augustowa, pisemne pozwolenie na ślub od Komendy Wojewódzkiej Policji Państwowej w Białymstoku z 1926-03-06 (akt 60/1926); policjant z Augustowa (akt 39/1927)
34. Józef ŻYLIŃSKI – posterunkowy policji państwowej, pisemne pozwolenie na ślub od Komendy Policji Państwowej okręgu V białostockiego z 1924-04-02 nr 4796 (akt 58/1924)

Nauczyciele:

1. Anna ADAMSKA z domu Kazimierska – nauczycielka szkoły powszechnej (akt 52/1921)
2. Józef ANIELSKI – sekretarz Inspektoratu Szkolnego (akt 84/1929); sekretarz inspektoratu szkolnego z Augustowa (akt 85/1930)
3. Lucyna ANIELSKA z d. Prawdzik – nauczycielka ludowa szkoły w Augustowie (akt 84/1929)
4. Tadeusz BOYŁA – nauczyciel szkoły powszechnej z Augustowa (akt 86/1923)
5. Teodor BRYŁA – nauczyciel szkoły powszechnej (akt 75/1923); nauczyciel szkoły powszechnej z Augustowa (akt 44/1926)
6. Wanda BRYŁA z domu Maleszewska – nauczycielka szkoły powszechnej (akt 75/1923)
7. Jan CIEŚLUKOWSKI – nauczyciel szkoły powszechnej z Białogór (akt 51/1920)
8. Józef DOBKIEWICZ – nauczyciel szkoły powszechnej (akt 38/1921)
9. Klara DOBKIEWICZ z domu Krzewska – nauczycielka szkoły powszechnej (akt 38/1921)
10. Aleksander DYCZEWSKI – nauczyciel z Augustowa (akt 10/1919)
11. Eugenia DYCZEWSKA z d. Dobrowolska – nauczycielka szkoły powszechnej (akt 61/1924)
12. Franciszek GĘDŹWIŁ – nauczyciel szkoły powszechnej z Rajgrodu (akt 17/1926)
13. Leon Karol GROCHOCKI – profesor gimnazjum z Suwałk (akt 93/1925)
14. Stanisław JAKUBOWICZ – nauczyciel szkoły powszechnej z Białogór (akt 51/1920)
15. Hieronim JONKAJTYS – nauczyciel szkoły powszechnej z Augustowa (akt 75/1923); kierownik szkoły podstawowej w Augustowie (akt 84/1929); kierownik szkoły ludowej z Augustowa (akt 14/1930)
16. Jan Wincenty KORYTKOWSKI – nauczyciel szkoły powszechnej (akt 98/1922)
17. Helena KUŹNIAK z d. Konecko – nauczycielka szkoły powszechnej (akt 35/1928)
18. Weronika LUBOIŃSKA-KRZYWDA z d. Dauksta – nauczycielka szkoły powszechnej (akt 85/1930)
19. Bohdan MICHCIŃSKI – inspektor samorządowy z Augustowa (akt 84/1930)
20. Dominik MISZKIEL – nauczyciel szkoły powszechnej (akt 51/1920)
21. Aleksander OBIEDZIŃSKI – nauczyciel szkoły powszechnej z Augustowa (akt 67/1924)
22. Michał PRAWDZIK – sekretarz inspektoratu szkolnego z Augustowa (akt 47/1920); urzędnik Inspektoratu Szkolnego w Wilnie (akt 84/1929)
23. Maria Tekla RADOMSKA vel Rząca z d. Snopek – nauczycielka szkoły powszechnej (akt 67/1924)
24. Kazimierz RADOMSKI vel Rząca – nauczyciel szkoły powszechnej (akt 67/1924)
25. Jadwiga ROGALA-KOSTECKA z domu Milewska – nauczycielka szkoły powszechnej w Biernatkach (akt 62/1925)
26. Zdzisława SĘKOWSKA z domu Garlińska – nauczycielka (akt 47/1920)
27. Stanisław SĘKOWSKI – nauczyciel szkoły powszechnej (akt 47/1920)
28. Apolinary SOKOŁOWSKI – nauczyciel szkoły powszechnej z Rajgrodu (akt 17/1926)
29. Stanisław STANKIEWICZ – inspektor szkoły powszechnej z Augustowa (akt 49/1921)
30. Stanisław WARAKOMSKI – nauczyciel szkoły powszechnej z Augustowa (akt 70/1925)
31. Zygmunt Izydor WARAKOMSKI – nauczyciel szkoły powszechnej z Augustowa (akty: 43/1920, 67/1924, 70/1925), nauczyciel z Augustowa (akty: 46/1923, 48/1923)
32. Joanna WISZNIEWSKA z domu Pyszkowska – nauczycielka (akt 43/1920)
33. Leon WISZNIEWSKI – nauczyciel szkoły powszechnej z Augustowa (akty: 43/1920, 70/1925)
34. Bronisław WITKOWSKI – nauczyciel z Augustowa (akt 48/1923)
35. Ignacy ŻÓŁTEK – kierownik szkoły powszechnej (akt 48/1923)

Służba zdrowia:

1. Aleksander BAKINOWSKI – lekarz z Augustowa (akt 40/1912); doktor z Augustowa (akty: 64/1922, 77/1923, 58/1924); doktor szpitala z Augustowa (akt 75/1923)
2. Leoncja BARANOWSKA z d. Kozłowska – pielęgniarka (akt 44/1930)
3. Józef MICHAŁOWSKI – felczer z Augustowa (akt 61/1922)
4. Michał PIASKOWSKI – student medycyny z Wilna (akt 20/1924)
5. Antoni WRÓBEL – sanitariusz z Augustowa (akty: 3/1924, 58/1924)
6. Dionizy WYSOKIŃSKI – felczer z Augustowa (akt 2/1913)

Leśnicy:

1. Józef GÓRA – leśniczy (akt 39/1925)
2. Eliasz HUCYŁO – urzędnik leśny (akt 7/1922)
3. Antoni JARZĘBOWICZ – gajowy z Augustowa (akt 87/1925)
4. Nazar LELUK – inżynier z Lipowca (akt 66/1924); podleśny (akt 71/1925)
5. Jan MALISZEWSKI – leśniczy lasów miejskich z Augustowa (akt 89/1924); leśniczy z Augustowa (akt 19/1927)
6. Franciszek PIETRZAK – adiunkt leśny (akt 31/1925)
7. Stanisław Antoni ŚWIDERSKI – leśnik z Piłatowszczyzna Leśniczówka (akt 52/1926)
8. Antoni WIERZBICKI – nadgajowy z Augustowa (akt 58/1923); gajowy z Sajenka (akt 63/1926)

Wymiar sprawiedliwości:

1. Leon GRABIŃSKI – sekretarz sądu pokoju z Augustowa (akt 86/1923); komornik przy Sądzie Okręgowym w Suwałkach (akt 44/1926)
2. Maria GRABIŃSKA z domu Szwabińska – urzędniczka przy sądzie pokoju (akt 44/1926)
3. Konstanty Leon GUDYŃSKI – sekretarz kolegialny, były urzędnik Sądu Okręgowego w Suwałkach (akt 42/1926)
4. Henryk KWICZAŁA – kandydat na prawnika z Tarnowa (akt 40/1912)
5. Eugeniusz MOLDENHOWER – sędzia pokoju z Augustowa (akt 12/1926)
6. Natalia Felicja RADLIŃSKA – córka Aleksandra byłego zastępcy prokuratora z Suwałk (akt 40/1912)
7. Antoni RADZIUKIEWICZ – podprokurator Sądu Okręgowego z Suwałk (akt 30/1930)
8. Romuald RAJNHARDT – sędzia śledczy pow. augustowskiego (akt 99/1922)
9. Zygmunt ŚLEPOWRON-OLSZEWSKI – sędzia śledczy z Augustowa (akt 28/1919)

Urzędnicy:

1. Jan BABICKI – kierownik poczty w Lipsku (akt 37/1920)
2. Lucjan BASIŃSKI – urzędnik straży pogranicznej (akt 95/1922)
3. Ryszard BORSUCKI – urzędnik z Augustowa (akt 62/1923)
4. Henryk BUKOWSKI – urzędnik skarbowy (akt 62/1923)
5. Kazimierz CHILIŃSKI – oficjalista (88/1925)
6. Czesław DABULEWICZ – urzędnik z Augustowa (akt 31/1925)
7. Franciszek DOBECKI – pisarz gminny z Nowinki (akt 49/1923)
8. Antoni DYCZEWSKI – urzędnik z Augustowa (akt 18/1927)
9. Piotr DYCZEWSKI – urzędnik z Augustowa (akt 18/1927); urzędnik pocztowy z Augustowa (akt 12/1928)
10. Roch DYLEWSKI – pisarz gminy Kolnica z Białobrzegów (akt 68/1926)
11. Salomea DYLIKOWSKA z domu Kempińska – urzędniczka (akt 67/1922)
12. Stanisław DYLIKOWSKI – urzędnik kolejowy z Augustowa (akt 67/1922)
13. Bolesław FOLEJEWSKI – księgowy banku (akt 10/1926)
14. Antoni FREJK? – kierownik urzędu zbożowego z Augustowa (akt 52/1921)
15. Stanisław GNIAZDOWSKI – urzędnik z Augustowa (akt 62/1923)
16. Zygmunt Adolf GRAJEWSKI – urzędnik Zakładów Drzewnych z Lipowca (akt 62/1926)
17. Alfons GROCHOCKI – urzędnik z Suwałk (akt 93/1925)
18. Jarosław HALICKI – urzędnik z Augustowa (akt 31/1925)
19. Piotr HALICKI – kierownik spółdzielni z Augustowa (akt 10/1926)
20. Jan HINTERTAN – urzędnik Kasy Skarbowej (akt 39/1928)
21. Jan HUSZCZA – urzędnik kolejowy z Częstochowy (akt 69/1922)
22. Jan JURKIEWICZ – kierownik poczty z Augustowa (akt 47/1920)
23. Wiktor KOŁOSIEWICZ – urzędnik skarbowy z Augustowa (akt 46/1926); urzędnik z Augustowa (akt 29/1927)
24. Julian KONIECKO – kancelarz z Augustowa (akt 44/1930)
25. Jan KOROWAJ-METELICKI – urzędnik banku dla przemysłu i handlu (akt 86/1923)
26. Bronisław KUŹNIAK – urzędnik (akt 35/1928)
27. Tadeusz LEKSZYCKI – komisarz jezior z Augustowa (akt 70/1923); kontroler jezior państwowych (akt 77/1923)
28. Franciszek Roman LESIAK – urzędnik Urzędu Skarbowego z Augustowa (akt 46/1926)
29. Jan Tadeusz LUBOIŃSKI-KRZYWDA – referent starostwa powiatowego (akt 85/1930)
30. Leon LUBOSTAWSKI – urzędnik z Suwałk (akt 54/1929)
31. Franciszek ŁAPIŃSKI – urzędnik inspektoratu skarbowego z Augustowa (akt 6/1922); urzędnik państwowy z Augustowa (akt 73/1922); urzędnik z Augustowa (akt 61/1928)
32. Ludwik ŁUKASZEWICZ – dependent notariusza (akty: 52/1923, 29/1928)
33. Ignacy MALINOWSKI – sekretarz magistratu z Augustowa (akt 6/1922)
34. Ludwik MAŁACHOWSKI – kasjer kasy miejskiej z Augustowa (akt 69/1928)
35. Wincnety MAKAREWICZ – urzędnik z Augustowa (akt 42/1926)
36. Kazimierz MILEWSKI – strażnik jeziorny (akt 54/1923)
37. Maria Olimpia MODZOLEWSKA z domu Górska – urzędniczka starostwa w Augustowie (akt 49/1921)
38. Czesław NIEMIRYCZ – komisarz ziemski (akt 70/1923)
39. Antoni Wit NOWACKI – sekretarz Rady Miejskiej w Augustowie (akt 39/1920)
40. Franciszek PACIUKANIS – pocztylion (akt 75/1930)
41. Błażej PIASKOWSKI – urzędnik z Grodna (akt 20/1924)
42. Julian PIASKOWSKI – agronom (akt 20/1924)
43. Antoni POŻAROWSKI – referendarz celny (akt 30/1930)
44. Władysław PRAWDZIK – urzędnik kolejowy z Augustowa (akty 67/1922, 98/1922)
45. Juliusz PROSNAK – urzędnik państwowy z Augustowa (akt 68/1921)
46. Anatol RADLIŃSKI – notariusz z Augustowa (akt 40/1912)
47. Szczepan REMPALSKI – urzędnik pocztowy (akt 12/1928)
48. Bolesław ROMANOWSKI – urzędnik kasy skarbowej z Augustowa (akt 71/1924)
49. Stefan Julian ROSTEK – sekretarz w powiatowym urzędzie zdrowia (akt 62/1921)
50. Joachim Wacław ROZMYSŁOWICZ – urzędnik z Łodzi (akt 34/1926)
51. Tadeusz Marian ROZMYSŁOWICZ – urzędnik z Łodzi czasowo zam. w Warszawie (akt 34/1926)
52. Wacław Marian SEDLAK – urzędnik państwowy (akt 71/1922)
53. Jan SIEDLECKI – urzędnik Urzędu Skarbowego z Augustowa (akt 46/1926); urzędnik skarbowy (akt 29/1927)
54. Stefan SITKIEWICZ – urzędnik z Augustowa (akt 28/1919)
55. Ignacy STOLARSKI – kierownik Banku Spółdzielczego z Augustowa (akt 10/1926)
56. Stanisław STANIEWICZ – urzędnik z Augustowa (akt 34/1926)
57. Władysław STAWISZ – urzędnik państwowy z Częstochowy (akt 69/1922)
58. Bronisława URLICH z domu Sokołowska – kuratorka Ochrony augustowskiej (akt 26/1920)
59. Stanisław URLICH – sekretarz Rady Opiekuńczej w Augustowie (akt 26/1920)
60. Bronisław WIEWIÓRKO – strażnik handlowy z Białobrzeg (akt 81/1926)
61. Bolesław WISZNIEWSKI – urzędnik kancelaryjny? z Raczek (akt 87/1923)
62. Stefan WYKOWSKI – geometra z Augustowa (akt 70/1923)
63. Józef WYSOCKI – kasjer augustowskiej powiatowej izby skarbowej z Augustowa (akt 37/1913)
64. Henryk ZAKROCKI – funkcjonariusz kanału z Augustowa (akt 29/1928)
65. Stanisław ZARZECKI – urzędnik celny rodem z Łomży (akt 80/1922)
66. Tadeusz ZDANOWSKI – urzędnik z Augustowa (akt 64/1922)
67. Tadeusz ZDRODOWSKI – urzędnik państwowy z Augustowa (akt 68/1921)
68. Wiktor ŻUKOWSKI – woźny magistratu (akt 90/1930)

Pozostali:

1. Julian Ludwik BABUL – radiotechnik z Warszawy (akt 35/1928)
2. August DOBROWOLSKI – właściciel majątku Potylcze pow. wyłkowyski (akt 21/1914)
3. Juliusz GLATMAN – inżynier z Augustowa (akt 82/1922)
4. Stefan Fabian KOZŁOWSKI – dzierżawca Jezior Państwowych w powiecie Augustowskim
5. Edward PIECHOWSKI – technik budowlany (akt 82/1922)
6. Helena RUTKOWSKA – malarka z Augustowa (akt 25/1929)
7. Henryk RUTKOWSKI – malarz z Augustowa (akt 25/1929)
8. Dionizy STANKIEWICZ – monter z Augustowa (akt 84/1922)
9. Jan Karol ZBRZEZIŃSKI – właściciel majątku Wiłkobole pow. wyłkowyski (akt 21/1914)

 
Opublikowano Dodaj komentarz

178. rocznica śmierci ks. Tadeusza Borczaka, proboszcza z Jamin

Kilka dni temu, nasza Sympatyczka i indeksująca – Małgorzata Bogdanowicz, penetrując parafie na Litwie odnalazła akt zgonu byłego proboszcza parafii Jaminy, ks. Tadeusza Borczaka.

Zmarł on 7 kwietnia 1844 roku, w wieku około 66 lat, w Liszkowie, na terenie dzisiejszej Litwy.
Znamienne, że akt dał się znaleźć niemal idealnie w 178. rocznicę śmierci.

Co wiemy o księdzu Tadeuszu Borczaku?

W naszej wyszukiwarce Geneo, w latach 1794 i 1798 wymieniony jest on w aktach urodzeń parafii Jeleniewo jako „wikary przeroślski”, następnie odnajdujemy jego nazwisko w aktach ślubu z 1821 r. tejże parafii.

W Dzienniku Urzędowym Województwa Augustowskiego wydanym w Suwałkach dnia 3 lutego 1821 r. (str. 40) znajdujemy informację o egzaminach duchowych z 1820 r., po których ks. Tadeusz Borczak może zostać mianowany na proboszcza. Natomiast w opracowaniu Witolda Jemielity pt. „Parafialne szkoły elementarne w Guberni Augustowskiej (1815-1848)” (Rocznik Białostocki, 12, 1974, s. 258) ksiądz T. Borczak wymieniony jest jako nauczyciel szkoły elementarnej w Przerośli. W okresie Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego szkoła elementarna związana była z parafią.

Ks. T. Borczak w parafii Jaminy

Dokładnej informacji lub podanej wprost daty przybycia do Jamin nie odnotowaliśmy, ale można domniemywać, że był to rok 1826. W tym właśnie roku posadę nauczyciela szkoły elementarnej w Przerośli objął ks. Dawid Szpey, a w zindeksowanych przez nasz Zespół aktach urodzeń parafii Jaminy, od początku 1826 r., ks. T. Borczak podpisuje się jako administrator parafii. W księdze ślubów, metryki z tego okresu podpisuje w zastępstwie za ks. Kleyna.

Kiedy 13 czerwca 1826 r. w wieku 47 lat umiera w Jaminach pochodzący ze Żmudzi ks. Melchior Kleyn, akt jego zgonu, w zastępstwie za ks. Puławskiego, podpisuje ks. Borczak. Podpisuje się on w księgach parafii Jaminy w ten sam sposób do końca września 1826 r., a od października 1826 r., już jako proboszcz. Na podstawie metryk zindeksowanych przez JZI, można podważyć informację opublikowaną przez Aleksandra Połujańskiego w „Wędrówkach po Gubernji Augustowskiej w celach naukowych odbytych” z 1859 r. (str. 194), że ks. Tadeusz Borczak został proboszczem jamińskim dopiero w roku 1834 r.

Wspomniane wcześniej opracowanie W. Jemielity „Parafialne szkoły elementarne…”  zawiera nazwisko Borczak – nauczyciela szkoły elementarnej w Jaminach w roku 1829. Uczęszczało wówczas do niej 13 dzieci oraz dalsze 57 dzieci w Jaziewie i Mogilnicach. Być może imię Józef, odnoszące się do księdza w wyżej wymienionym opracowaniu, zostało podane błędnie. Kto wie, czy omyłka nie nastąpiła np. przy odczytywaniu odręcznego pisma, kiedy użyto tylko pierwszej litery imienia i zamiast „T” odczytano „J” i zapisano domyślnie imię Józef?

W latach 1830-1831 ks. T. Borczaka zastępuje ks. Julian Kosakowski. Natomiast w Rocznikach Humanistycznych (Tom XXVIII, zeszyt 2 – 1980, str. 96), Jan Ziółek w artykule „Patriotyczna postawa duchowieństwa w czasie Powstania 1830-1831 roku” wspomina o aresztowaniu proboszcza parafii Jaminy pod zarzutem współpracy z partyzantami. Najwyraźniej wskutek takiej postawy, duchowny zostaje zesłany na Sybir, do miejscowości Wiatka. Notka z jego nazwiskiem umieszczona jest w opracowaniu: „Poczet skazańców na Sybir do gubernii tylko Wiatskiej z powstania roku 1830-31” (Kraków 1867 r.; str.  6). Uwolniony w maju 1832 r. wraca do Jamin, co potwierdzone jest jego podpisami w księgach parafialnych już w 1833 r. Nazwisko ks. Borczaka, jako proboszcza tejże parafii, widnieje jeszcze do listopada 1839.

Zastanawiający jest akt małżeństwa, spisany dnia 2 marca 1840 r. w księgach jamińskich. Ślubu udzielił ks. Romuald Truszkowski, obecny w parafii Jaminy od połowy 1839 r. W akcie odczytujemy, że ks. T. Borczak był świadkiem na ślubie wielmożnego Józefa Foxa z Augustowa, pochodzącego z Galicji budowniczego m.in. augustowskiej synagogi, kirchy ewangelickiej i kościoła. Artykuł o J. Foxie napisał Daniel Paczkowski.

Na tym akcie kończy się nasza wiedza na temat dalszej posługi kapłańskiej ks. Tadeusza Borczaka w parafii Jaminy.

Ks. Tadeusz Borczak w Liszkowie

Odnaleziony kilka dni temu akt zgonu ks. T. Borczaka w parafii Liszkowo przenosi nas na teren obecnej Litwy.

Liszkowo (lit. Liškiava) to niewielka wieś, położona na wysokim, lewym brzegu Niemna, niespełna 9 km od znanej miejscowości uzdrowiskowej Druskienniki. Dawniej miejscowość ta znajdowała się w powiecie sejneńskim, w Guberni Augustowskiej. Na początku XVIII w. ulokowano tam kościół św. Trójcy wzorowany na kościele sakramentek z warszawskiego Nowego Miasta i klasztor dominikanów, do którego sprowadzono zakonników z Sejn.

Po III rozbiorze Polski, którego granicą była rzeka Niemen, ten fragment I Rzeczpospolitej przypadł w udziale Prusom. Władze pruskie zamknęły klasztor i zamieniły go na więzienie dla księży, a kościół w 1812 r. zamieniono na parafialny. Dopiero po wojnach napoleońskich Liszkowo znalazło się w zaborze rosyjskim. W latach 1836-1849 w podominikańskim klasztorze urządzono Instytut Księży Demerytów z Królestwa Polskiego.  W warunkach prawie więziennych, w celach resocjalizacji przebywali demeryci, tzw. księża zdrożni, skazani na pokutę w odosobnieniu, za wykroczenie przeciw moralności. Do domu poprawczego trafiali głównie księża z powodu niemoralnego prowadzenia się, pijaństwa, wykroczeń przeciw powołaniu i obowiązkom kościelnym, itp. Nadzór nad nimi sprawowany był przez władze świeckie i kościelne.

Odnaleziony akt zgonu ks. T. Borczka, datowany na rok 1844 potwierdza, że, niestety, nie była to kolejna po Jaminach parafia, którą objął jako proboszcz… Świadkowie zgłaszający zgon, wymienieni w dokumencie, pełnili funkcję biuralisty i odźwiernego, obydwaj oficjaliści (urzędnicy) Instytutu Liszkowskiego.

W marcu 1849 r. więzienie przeniesiono i księży demerytów osadzono na Św. Krzyżu. Obecnie w podziemiach kościoła urządzone jest  Muzeum Dziedzictwa Liturgicznego XVIII-XX w., a w budynku poklasztornym Centrum Kultury. Latem organizowane są rejsy statkiem po Niemnie z Druskiennik do Liszkowa, gdzie w czasie 1,5-godzinnego postoju można zwiedzić dawne założenie klasztorne z bogatym wnętrzem  późnobarokowego kościoła.

Ciekawe jest fakt, że pochodzące z I połowy XIX w. stacje drogi krzyżowej w kościele w Jeleniewie, czyli w pierwszej parafii ks. T. Borczaka, są tak bardzo podobne do tych, które można zobaczyć w kościele w Liszkowie.

W dniu 178. rocznicy śmierci proboszcza jamińskiego, wspominamy ks. Tadeusza Borczaka. Za jakie przewinienia został osadzony w Liszkowie, w miejscu, gdzie zakończył swój żywot? Czy ma to coś wspólnego z osobą Józefa Foxa, na którego ślubie był świadkiem? Być może karty historii odsłonią przed nami i takie informacje…

 
Opublikowano Dodaj komentarz

Krasnopol – indeksy chrztów z lat 1862-1870

Chrzcielnica z obrazem chrztu Pana Jezusa w kościele parafialnym

Chciałabym podzielić się moimi uwagami o indeksowanej przeze mnie „Księdze urodzeń 1862-1870 parafii Krasnopol”. Jest to pierwsza oryginalna księga urodzeń parafii Krasnopol dostępna w archiwum parafialnym od czasu funkcjonowania nowego kościoła tj. od 1862 roku. W tamtym czasie, w skład parafii wchodziły miejscowości, z których później wydzielono parafię Karolin: Białogóry, Frącki, Głęboki Bród, Karolin, Krasna, Pogorzelec i Tartaczysko.

W okresie obejmującym indeksowany okres służbę pełnili następujący duchowni: ks. Józef Katyll proboszcz, ks. Wincenty Akielewicz wikary, ks. Felicjan Trochimowicz proboszcz, ks. Franciszek Marmo proboszcz, ks. Piotr Wnorowski proboszcz, ks. Hiacynt Wasilewski. Felicjan Tomkiewicz alumn seminarium sejneńskiego występuje jako ojciec chrzestny i jego grób jest na naszym parafialnym cmentarzu. Czasami chrzty były dokonywane w parafiach sąsiednich np. Sejnach, Kaletniku, Kalwarii, Smolanach czy Wigrach, i chrztu udzielali tamtejsi księża, ale akta spisane były w tutejszej księdze parafialnej. Bardzo rzadko zdarzały się opóźnienia spisania aktów, a przyczyny były życiowe np. opóźnienie przez zaniedbanie, albo niestawienie się ojca we właściwym czasie. Zdarzało się że „…ojciec nie wiadomo gdzie się znajduje”, albo przy akcie urodzenia dziecka przez kobietę niezamężną stawiający się uznaje oficjalnie w akcie swoje ojcostwo. Z najbardziej zaskakujących dla mnie profesji osób wymienianych w metrykach były: żebrak, dziad szpitalny, murnik (nie wiem czy to tożsame z murarzem). Bardzo piękny był przyrost naturalny w ilości sięgającej do 150 urodzeń, przy obecnym przyroście ok. 20. Możemy spodziewać się, że wiele dzieci umierało, ale i tak statystyka była powalająca.

Bardzo miłym dla mnie zaskoczeniem, było odkrycie, że zachowały się po dzień dzisiejszy nazwiska rodzin żyjących w tamtych czasach i tych samych miejscowościach. Do dzisiaj w Czarnej Buchcie mieszkają Klepaccy, w Gremzdelu Karłowicze, a w Pawłówce Wojciechowscy, Sitko, czy Grzędzińscy. Niektóre miejscowości jak np. Rutka Pachucka, praktycznie wymarły. Obecnie jest to miejscowość w środku lasu i są tam dwa domy, a w roku 1862 – 1870 mieszkały rodziny: Pachuckich, Krzywickich, Popławskich, Paszkiewiczów, Konefko, Jadkowskich, Lisowskich, Nowickich, Miszkielów, Łaniewskich, Szarejko, Manel, Daniłowicz i Milewskich.

Figura św. Agaty na zabytkowej kaplicy położonej obok kościoła
Dzięki zapisanym w metrykach danym poznałam nazwiska właścicieli ziemskich z terenu parafii Krasnopol. Dziedzicem dóbr Pojezierze był Szymon Wierzbowski, a dziedzicem majątku Bursynowizna był Bolesław Ildefons Chmielewski, później w 1870 r. Maciej Filonowicz (być może skutek represji po Powstaniu Styczniowym wobec Chmielewskiego). Właścicielem dóbr Epidemia był Napoleon Tomkiewicz, a dziedzicem Jegliniszek był Józefa Macewicz. W aktach poznajemy też nazwiska ludzi pełniących funkcje publiczne: Kazimierz Olszewski – burmistrz miasta Sejny w 1862 r., Teofil Graliński – sekretarz Biura Naczelnika Powiatu w Sejnach w 1862 r., Ksawery Tomkiewicz – pisarz Policji w Kalwarii w 1862 r., Józef Wiszniewski – były wójt Sejn w 1864 r., Jerzy Matukański – pisarz wójta Gminy Krasnopol w 1866 r., Kajetan Bućko – wójt Gminy Huta w 1868 r., Wincenty Kulesza – pisarz Gminy Krasnopol w 1869 r., Romuald Kamiński – kancelista powiatu sejneńskiego w 1869 r., Wincenty Mysiewicz – sołtys Krasnopola w 1870 r., Antoni Wezner – wójt Gminy Szypliszki.

 

Mam świadomość, że dzięki mojej pracy przywracam pamięć o ludziach, których nazwiska są zapisane w aktach metrykalnych. Jest to dla mnie cenne i mam nadzieję, że posłuży poszukiwaniom genealogicznym, oraz zapamiętaniu tych, który przed nami żyli. Czytając akta metrykalne, które są bogatym źródłem historycznym, możemy poznać historię swojej małej ojczyzny i ówczesne społeczeństwo. W 1864 roku było 192 akty urodzeń, które mogą świadczyć o represjach i gwałtach na ludności miejscowej w okresie Powstania Styczniowego, albo o jednorocznym wzroście urodzeń. Być może zachęci to mieszkańców mojej parafii do poszukiwań historii rodzinnych i wsłuchania się w głos starszego pokolenia, ożywi ich wspomnienia, które są bezcenne.

 
Opublikowano 1 komentarz

Józef Fox z Augustowa

Parę lat temu podczas indeksacji ksiąg metrykalnych parafii Jaminy przez Jamiński Zespół Indeksacyjny została odnaleziona bardzo ciekawa metryka ślubu z 1840 roku. Otóż drugiego marca 1840 roku w kościele parafialnym w Jaminach zawarty został związek małżeński pomiędzy Wielmożnym Józefem Foxem, obywatelem krajowym z urzędowania w Augustowie zamieszkałym, 45 lat liczącym, synem zmarłych Wielmożnego Józefa i wielmożnej Anny z domu Fox, małżonków Foxów, urodzonym w mieście Kenty w Galicji Austriackiej, a Wielmożną panną Anną Truszkowską, 20 lat liczącą, córką Wielmożnych zmarłego Jana Truszkowskiego i Agnieszki z domu Kniażewskiej.

Józef Fox był osobą ważną dla Augustowa połowy XIX wieku. Brał udział w budowach kilku augustowskich świątyń jako główny przedsiębiorca budowlany. W latach 1840-1843 przy jego kierownictwie powstała synagoga, na której fundamentach mieścił się później zakład mleczarski zbudowany w latach 50-ych XX wieku. W tym samym okresie, w latach 1840-1841 zbudował drewnianą kirchę ewangelicką na placu przy obecnych ulicach Kilińskiego i Sienkiewicza. Kościół św. Barłomieja, który został rozebrany w 1905 roku – poprzednik obecnej augustowskiej świątyni zbudował również Józef Fox w latach 1839-1842. Od 1839 był właścicielem cegielni nad Hańczą. Dzierżawił również cegielnię nad jeziorem Necko. W 1845 wyremontował własnym sumptem cerkiew unicką w Augustowie. Pod koniec I połowy XIX wieku pracował jako urzędnik banku. W 1848 uruchomił w Augustowie produkcję statków berlinek i do roku 1864 wybudował takich statków 11. Był również właścicielem magazynów soli, a także dzierżawcą majątków ziemskich – w 1844 roku folwarku Zaboryszki, w 1857 roku folwarku Szczebra.

Pierwsza małżonka Józefa, wspomniana wyżej Anna, zmarła w roku 1843 po zaledwie 3 latach małżeństwa. Drugą żoną Józefa została Wilhelmina z Bartkowskich. Na kartach historii zapisała się wspieraniem powstańców styczniowych w 1863 roku. Nosiła im do lasu żywność, a w 1864 roku podczas świąt wielkanocnych oddała im ze stołu święcone. Synem Józefa i Wilhelminy był późniejszy burmistrz Augustowa Władysław Franciszek Jan Fox urodzony w roku 1862. Małżonkowie mieli jeszcze przynajmniej dwójkę dzieci: Józefa Andrzeja i Dorotę Agnieszkę, oboje urodzonych w roku 1859.

Niestety ustalenie rodowodu samego Józefa Foxa nastręcza niemało trudności. Miasteczko Kenty w Galicji Austriackiej, miejsce urodzenia Józefa według metryki ślubu z Anną Truszkowską, to dzisiejsze miasto Kęty leżące między Bielsko-Białą, a Andrychowem. Według tejże metryki Józef urodził się w roku 1795. Z kolei według metryki urodzenia syna Władysława Franciszka Jana z roku 1862, data urodzenia to rok 1797. Jeszcze inną datę urodzenia – rok 1801, podają Jarosław Szlaszyński i Andrzej Makowski w książce „Augustów. Monografia historyczna”.

Niestety w księgach urodzeń parafii rzymskokatolickiej św. Małgorzaty i św. Katarzyny w Kętach akt urodzenia Józefa Foxa nie został odnaleziony. Rodziny o tym nazwisku nie mieszkały w Kętach w ostatnim dziesięcioleciu XVIII wieku i w pierwszym dziesięcioleciu wieku następnego.

Z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że Józef Fox urodził się nie w Kętach, a w pobliskich, leżących niespełna 9 km od Kęt, Wilamowicach. Miejscowość ta powstała około 1250 roku, a pierwsi osadnicy pochodzili z odległych Fryzji i Flandrii. Prawdopodobnie stało się tak na skutek opustoszenia pobliskich ziem po najeździe tatarskim w 1241 roku. W nie ustalonym bliżej czasie osiedlili się w Wilamowicach również Szkoci. Pamiątką po nich jest motyw szkockiej kraty na noszonych przez mieszkańców chustach oraz nazwisko Fox, które nosi wielu mieszkańców miasteczka. Podobno potomkowie najstarszych osadników do dziś posługują się lokalnym językiem wilamowskim „wymysojer”, będącym mieszanką języków starogermańskiego, francuskiego, celtyckiego, galijskiego i retoromańskiego.

Postanowiłem odnaleźć metrykę urodzenia Józefa Foxa w zachowanych księgach metrykalnych z przełomu XVIII i XIX wieku z parafii katolickiej w Wilamowicach. W okresie 1790 – 1805 odnajdujemy trzech Józefów Foxów urodzonych w Wilamowicach, których rodzice mieli na imię Józef i Anna.

9 kwietnia 1792 roku urodził się Józef Fox, syn Józefa Foxa i Anny z domu Fox.

W roku 1795 odnajdujemy akt urodzenia Józefa Foxa, syna Józefa Foxa i Anny Mańtowej, a w roku 1800 akt urodzenia Józefa Foxa, którego rodzicami byli Józef Fox i Anna Biba.

Wszystkie powyższe rodziny były rodzinami chłopskimi. Józef Fox – głowa rodziny, w dwóch przypadkach: pierwszym i trzecim została zapisana jako kmieć (łac. cmeto), w przypadku drugim, jako kątnik, czyli chłop bez własnego domu (łac. inqulina).

Wydawałoby się, że Józef Fox, urodzony w roku 1792 jest tym właściwym ze względu na zgodność nazwiska panieńskiego matki. Tylko status społeczny rodziny nie zgadza się. Czy możliwe jest, że dziecko chłopskie w ciągu niespełna półwiecza uzyskało status szlachecki i zostało przedstawicielem najbogatszej warstwy społecznej w Augustowie? Ba, jako wielmożni, w metryce ślubu z 1840 roku zostali zapisani również rodzice Józefa. Być może jest to możliwe, ale nie udało mi się odnaleźć dokumentów potwierdzających ten stan rzeczy. Sprawa pochodzenia Józefa Foxa pozostaje wciąż sprawą otwartą.

 
Opublikowano Dodaj komentarz

Pamiętnik z czasów tułaczki wojennej

Mam prawdziwą przyjemność uczestniczyć w przygotowaniu do druku książki ś.p. Janusza Krzywińskiego pt. “Pamiętnik z czasów tułaczki wojennej”. Będzie to bardzo ciekawa pozycja pokazująca przeżycia autora z lat 1939-1953, być może najciekawsza z serii wspomnień wojennych “Ocalić od zapomnienia” Do napisania tego wpisu zainspirował mnie jeden mały fragment, który za chwilę przytoczę. Nawiązuje on do postaci Jerzego Jaworowskiego opisanej szeroko w artykule “Jerzy Jaworowski – rysownik zapomniany” przez panią Zuzannę Ciepielewską. Czytając historię Jerzego Jaworowskiego dochodzimy do roku 1939:

Pod koniec listopada 1939 r. 19-letni Jerzy, który rozpoczął we wrześniu studia sanitarne w Szkole Podchorążych, próbował wraz z kolegami przedostać się na zachód do Warszawy w obawie przed wcieleniem do Armii Czerwonej. Zostali złapani w lesie przez Niemców i przekazani Rosjanom. Podczas ucieczki Jaworowski odmroził sobie stopy i tylko dzięki pomocy znajomego żydowskiego lekarza udało mu się uniknąć amputacji. Po paru miesiącach więzienia w Grodnie wszyscy dostali wyroki za szpiegostwo na rzecz Niemców. Zostali zesłani do łagru koło Archangielska na Syberii, gdzie przez osiem lat byli lesorubami (drwalami) pracując w nieludzkich warunkach.

Okazuje się, że jednym z tych kolegów Jerzego był właśnie Janusz Krzywiński, który opisuje to samo zdarzenie szerzej, ze swojej perspektywy. Ten właśnie fragment chciałem tu przytoczyć:

24 stycznia 1940 roku zaprowadzili nas jeszcze raz na gestapo. Tam spotkałem mego stryja Wacława, a jakieś pół godziny później zjawił się również drugi stryj Ignacy, który wcześniej uciekł z Augustowa do Suwałk i który również był aresztowany. Aresztowano także kilku moich kolegów z gimnazjum: Grajewskiego, Kelmela, Jaworowskiego. Niemcy wzywali każdego z nas do urzędnika niemieckiego, który mówił dobrze po polsku. Pytał, czy nie chcielibyśmy pojechać do Niemiec na roboty. Powiedzieliśmy, że sami sobie znajdziemy pracę w Suwałkach. Nie chcieliśmy pracować dla naszych wrogów. Wtedy gestapo podeszło do nas z drugiej strony. Pytali, czy chcielibyśmy współpracować z nimi i przenosić wiadomości o rodzajach broni wojsk sowieckich w okolicach Augustowa, kto jest komisarzem, jaki jest jego stosunek do Niemców i jakie są ceny na artykuły żywnościowe i czy wojska budują fortyfikacje przy granicy.

Wszyscy jak jeden mąż odmówiliśmy współpracy. W odpowiedzi na to przemówił jeden z gestapowców, że jako element niepewny zostaniemy wyrzuceni na stronę sowiecką. Załadowali nas na sanie i pod eskortą zawieźli na placówkę graniczną koło Olszanki. Tam zamknęli nas w oborze i trzymali chyba do północy. Polska kobieta przyniosła nam wiadro z zupą. Zobaczył to młody gestapowiec, lat około dwudziestu kilku, skoczył z nahajką i uderzył ją, kobietę, która mogła być w wieku jego babki. Kiedy stryj Wacław odezwał się do gestapowca, ten skopał i zbił go również. Staliśmy bezsilni, choć wszystko w nas kipiało i wrzało jak w wulkanie. Twarz tego młodego gestapowca pamiętam do dziś, to twarz bydlaka, zwyrodniałego übermenscha.

Po północy wyprowadzili nas do lasu, do samej granicy i wskazali kierunek. Niemiec powiedział, że jeżeli wrócimy, to nas rozstrzelają.

Noc była ciemna i bardzo mroźna, później pokazał się księżyc.

Kierowaliśmy się instynktem. Przekroczyliśmy trzy ścieżki wydeptane w śniegu, które celowo były zrobione przez patrole sowieckie i w ten sposób zostawiliśmy ślad. Gdyby padał śnieg bylibyśmy w dużo lepszej sytuacji. Podzieliliśmy się na dwie grupy, uważając, że tak łatwiej będzie można prześlizgnąć się przez granicę. Mróz dochodził do -40 oC. Śnieg sięgał do pasa i brnięcie w nim było bardzo uciążliwe. Oddaliliśmy się od granicy o jakieś pięć kilometrów. Las wyglądał wspaniale, w świetle księżyca wszystko skrzyło się. Doszliśmy do polany. Stanąłem, żeby się rozejrzeć, czy nikogo nie widać. Czterej moi koledzy stanęli na środku polany i uzgadniali kierunek dalszego marszu. Zdążyłem powiedzieć: „Nie stójcie na środku, wejdźcie do lasu.” I poszedłem dalej. W tym momencie ciszę przeszyła seria karabinowa i okrzyki „Ruki w wierch”. Patrol sowiecki na nartach, z dużymi wilczurami dopadł nas. Byłem po drugiej stronie polany. Las był rzadki i trudno było ukryć się. O ucieczce nie było mowy.

 
Opublikowano Dodaj komentarz

Repatriacja

10 kwietnia 2009 spisałem wspomnienie świętej pamięci Kazimierza Bernatowicza na temat repatriacji z obszarów Polski, które po II Wojnie Światowej przypadły Białorusi. W latach trzydziestych rodzina przeprowadziła się z Augustowa do Grodna. Tam przetrwali całą wojnę – najpierw okupację sowiecką, potem niemiecką, następnie wyzwolenie. Po ustaleniu nowych granic Polski na wschodzie masy ludności przemieszczały się z Kresów na tzw. Ziemie Odzyskane, w tym również obszar Prus Wschodnich. Niektóre wspomnienia Kazimierza Bernatowicza są trochę nieskładne. Już wtedy chorował i o ile pamięć długoterminowa mu raczej nie szwankowała, to miał kłopoty z ubraniem wspomnień w odpowiednie słowa i zdania. Mimo to uważam, że te wspomnienia, choć krótkie i zdawkowe, oddają ducha pierwszego powojennego roku: trudów repatriacji,  scalania rodzin, starań o ułożenie sobie życia. Spisałem je bez upiększania, bez fabularyzowania, bez domysłów.

Bezpośrednio po wojnie Antoni Bernatowicz[1] wraz z rodziną zatrzymał się w Jasionówce koło Dąbrowy Białostockiej u Owsiejków. Owsiejkowie byli podobno jakimiś dalekimi krewnymi. Była to dobrze sytuowana rodzina posiadająca murowany wiatrak, w którym produkowano mąkę na lokalne potrzeby. Zatrudnił się u nich Hieronim. Tam też pojawił się Czesław, który rozpytując trafił w końcu do Owsiejków. Wracał z niemieckiej niewoli.

Wkrótce rodzina przeniosła się z Jesionowa do punktu repatriacyjnego w Sokółce. Tam oczekiwali mniej więcej miesiąc na rozkaz repatriacji i transport kolejowy. Cała rodzina czekała przez ten czas bezpośrednio na dworcu kolejowym w Sokółce. Głównym posiłkiem była zalewajka robiona na żytniej mące. Mąka była słabo odsiana od plew, które bardzo kłuły w usta. Zupa przygotowywana była we wspólnym kotle dla wszystkich oczekujących repatriantów.

Antoni nawiązał kontakt z krewnym Dzietczykiem w Mażach, który powiedział, że jest tam wolny dom. Rodzina Bernatowiczów została w końcu przetransportowana ciężarówką do Mażów. To było jesienią.

Stanisław Kasprzyk podczas wojny pracował jako parobek, na zasadzie przymusu, u niemieckich gospodarzy. Gdy Ci uciekli do Niemiec zajął gospodarstwo po swoich chlebodawcach. Dzietczykowie z kolei zajęli najlepszy dom w Mażach. Mieli więc gdzie przenocować Bernatowiczów.

Pierwszy dom Antoniego Bernatowicza po wojnie - Maże 16
Pierwszy dom Antoniego Bernatowicza po wojnie – Maże 16

Potem Bernatowicze mieszkali w maleńkim domku – kuchnia dzielona na dwa. W pokoju deski, w sieni glinobitka, w kuchni cegły na podłodze. Do tego dwa budynki gospodarcze – chlew i stodoła. Materiał złożony na budowę większego domu został rozszabrowany. Dziadek Antoni dostał z UNRA[2] konia. Latem 1946 do rodziny dotarł wujek Józef. Został zdemobilizowany w Czechosłowacji i stamtąd dotarł do Mażów.

Maże 16 - dom i zabudowania gospodarskie
Maże 16 – dom i zabudowania gospodarskie

Józef ożenił się z Reginą Sokołowską – dobrze znaną koleżanką Teofili, która w Grodnie pracowała dla Niemców. Po ślubie Teofila przeniosła się do Kasprzyka i zajęli pół domu. Regina zamieszkała o sąsiadów, którzy przygarnęli Bernatowiczów. Józef znalazł pracę w Kalinowie. Wynajęli z żoną mieszkanie.

Na wiosnę mały domek został wyszykowany do zamieszkania. W sadzie za domem były bardzo dobre wiśnie i jabłka. Podczas remontu chlewni pod deskami na progu znaleźli ukryte talerze, kieliszki, właściwie całą zastawę stołową.

Zacząłem chodzić do Kalinowa do szkoły. Chodzenie na skróty było dwa razy tyle niż normalnie. Normalnie było szosą. Kazik miał piłkę – jako jedyny w okolicy. Jak Bernatowicze wyjeżdżali z Grodna, sąsiad dał piłkę – całą kauczukową.  Była to jedyna piłka w szkole. Reszta to były szmacianki.

Czesław początkowo chciał iść pracować do policji. Jednak było takie zarządzenie, że wszyscy, którzy rodzili się poza Polską mieli prawo wracać tam gdzie się rodzili. Czesław zgłosił się więc do konsulatu i wyjechał do USA. Józef z kolei pracował w spółdzielczości – mleczarnie, sklepy. Józef nie mógł wyjechać, bo już miał żonę. Mógł wyjechać sam, ale żona musiałaby zostać. Zdecydował się więc pozostać w kraju przy żonie. Lubił popijać. Czasem forsę zgubił.

W Mażach był taki weterynarz, pół Polak – pół Niemiec, zatrudniony jako weterynarz powiatowy w Ełku. Nawiązał kontakt z synem z NRD i postanowił wyjechac do Niemiec. Gospodarstwo które miał w Mażach Kolonia, sprzedał dziadkowi Antoniemu. Antoni miał pieniądze od Czesława. Józef przeszedł z Kalinowa na to właśnie gospodarstwo.

Harry (Hieronim) był u Józefa na pomocnika w gospodarstwie. Zmarł jako pierwszy. Zachorował na wyrostek i powinien leżeć spokojnie w szpitalu. Jednak chodził do ubikacji itp. i miał nawrót. Zmarł w szpitalu w Ełku.

Regina zmarła w szpitalu w Białymstoku. Józef ożenił się drugi raz. Regina miała jeszcze ojca po wojennych przejściach, który od czasu do czasu odchodził od zmysłów – wydawał wojskowe komendy, uciekał, itp. Zmarł  – pochowany w Kalinowie. Potem zmarł Józef. Teraz już nic nie ma ani z domu, ani z gospodarstwa w Mażach. Została tylko suszarnia do suszenia tabaki z białych pustaków. Druga żona Józefa sprzedała potajemnie całość.

 

  1. Miał wymienione tu dzieci: Czesława, Hieronima, Józefa i Teofilę. Syn Franciszek zginął w czasie wojny. Wszystkie dzieci urodziły się w USA.
  2. Przesiedleńcza Agencja ONZ
Opublikowano Dodaj komentarz

Wyjazdy Bernatowiczów do USA

Od 10 lat trzymam w swojej szufladzie bardzo nietypowe drzewo genealogiczne. Jest to rodowód tylko tych osób z rodu Bernatowiczów, które wyemigrowały ze swojej ojczyzny do USA.

O protoplaście rodu Bernatowiczów z gminy Sztabin pisała już moja córka w artykule “Marcin Bernatowicz i jego najbliżsi“. Gdybym chciał pokazać drzewo genealogiczne jego potomków, otrzymalibyśmy wielki rysunek zawierający grubo ponad 1000 osób. Prawdopodobnie zupełnie nieczytelny. Można jednak odfiltrować tylko gałęzie, które kończą się poza granicami Polski.

Końcówka XIX wieku charakteryzowała się zmniejszoną umieralnością niemowląt. Nieużytki we wsiach Suwalszczyzny zostały już zagospodarowane i nie było możliwości utrzymania tak wielkiej liczby mieszkańców wsi przy ciągle słabej efektywności uprawy rolnej. Część z młodych ludzi musiała więc szukać utrzymania poza rolnictwem. Niektórzy najmowali się jako pomoc u bogatszych gospodarzy lub w folwarkach. Inni wyjeżdżali do większych miast w nadziei na znalezienie zajęcia, z którego mogliby utrzymać siebie i swoją rodzinę. Jeszcze inni szukali szczęścia opuszczając kraj i próbując urządzić się w innych krajach, w większości w Ameryce.

Te dylematy nie ominęły również rodu Bernatowiczów. Na przełomie XIX i XX wieku część z nich wyjechało do USA. Nieliczni powrócili do kraju, ale większość pozostała dając początek wielkim rodzinom, które później rozprzestrzeniły się po całym kontynencie północnoamerykańskim. Tego rodu jak i wielu innych z Suwalszczyzny nie ominęła również fala emigracji po drugiej wojnie światowej, aczkolwiek w liczbach bezwzględnych była ona znacząco mniejsza.

Na przedstawionym diagramie każda osoba oznaczona jest kolorem niebieskim i zielonym lub ich mieszanką. Kolor niebieski oznacza okres życia w kraju, kolor zielony – w USA. Widać, że niektóre osoby, chodzi o najstarsze pokolenia rodu, spędziły całe swoje życie w kraju. Inni rodzili się w Polsce, ale wyemigrowali i zmarli po drugiej stronie oceanu. Niektórzy wyjechali do USA, ale później wrócili do ojczyzny (zielony kolor po środku osoby). Są też takie, które urodziły się w USA i wróciły do Polski. Gałęzie nie zawierające w ogóle emigrantów zostały z diagramu w całości wyeliminowane.


Mapa “Odsetek osób polskiego pochodzenia” pochodzi ze strony https://biqdata.wyborcza.pl/

 
Opublikowano Dodaj komentarz

Nieoczywiste źródła informacji genealogicznych

Czasami ciekawe informacje genealogiczne można znaleźć w bardzo nietypowych źródłach. Oto przykład. Interesując się ostatnio rodziną Jaworowskich z Augustowa takie oto informacje znalazłem na łamach periodyku “Wiadomości matematyczne” wydawanego przez Polskie Towarzystwo Matematyczne:

Jan Jaworowski był wybitnym matematykiem-teoretykiem, którego specjalnością była topologia algebraiczna. Jego badania dotyczyły głównie uogólnienia twierdzenia Borsuka–Ulama.

Urodził się 2 marca 1928 roku w Augustowie, jako piąte (najmłodsze) dziecko Jana Leonarda i Heleny(z d. Heybowicz) Jaworowskich. W domu rodzinnym nazywany był Nuśkiem. Ojciec był powiatowym lekarzem w Augustowie, absolwentem carskiego Uniwersytetu Warszawskiego (dyplom ukończenia studiów uzyskał w 1896 roku). Rodzina mieszkała w jednopiętrowym domu będącym ich własnością, zajmując sześciopokojowe obszerne mieszkanie na pierwszym piętrze. W wychowaniu najmłodszych dzieci (Jana, o siedem lat starszej siostry Heleny– nazywanej Lunią i o dziewięć lat starszego brata Jerzego; była jeszcze Irena i Zofia – najstarsze z rodzeństwa) pomagała matce niania Wiktoria (Wikcia) Aleksandrowicz, bardzo związana z rodziną. Jan rozpoczął naukę 1 września 1934 roku w czteroklasowej szkole początkowej, tzw. „ćwiczeniówce”. Była to szkoła nazywana oûcjalnie „preparandą” przy istniejącym wtedy Seminarium Nauczycielskim, które w następnych latach przekształcone zostało w Gimnazjum i Liceum przy znaczącym udziale dyrektora Witolda Wołosewicza. W 1936 roku Seminarium Nauczycielskie, w tym także szkołę ćwiczeń, zlikwidowano. Jan kontynuował naukę w szkole powszechnej, której dyrektorem był Hieronim Jonkajtys – do wybuchu wojny w 1939• roku ukończył pięć klas szkoły powszechnej. Dwudziestego stycznia 1937 roku umarł ojciec Jana. We wrześniu 1939 roku Augustów został zajęty przez wojska sowieckie. W efekcie tego rodzina została wyrzucona z własnego domu,który zajął sowiecki pułkownik. Władze wojskowe zezwoliły pozostać jedynie Wiktorii, która pełniła obowiązki kucharki. Wyrzucona rodzina znalazła lokum w jednopokojowym mieszkaniu u zaprzyjaźnionych znajomych. W zimie 1939/40 roku został zatrzymany przez Niemców przy przekraczaniu granicy sowiecko-niemieckiej starszy brat Jerzy, którego Niemcy przekazali Sowietom. Po krótkim procesie Jerzy został skazany na osiem lat łagrów i wywieziony na Syberię. Zagrożona aresztowaniem była również starsza siostra Irena, będąca żoną rotmistrza Narcyza Łopianowskiego (późniejszego „cichociemnego”), który we wrześniu w bitwie pod Kadziowcami zniszczył szesnaście sowieckich czołgów. Mama Helena wynajęła przewodnika, który przeprowadził szczęśliwie w zimie przez „zieloną granicę” Irenę z dwójką małych dzieci (jedno na ręku) do Generalnej Guberni.

Walerian Piotrowski w swoim artykule w “Wiadomościach matematycznych” dalej opowiada historię Jana Jaworowskiego. Liczę, że wkrótce otrzymam więcej informacji o Janie od jego bratanka prof. Piotra Jaworowskiego i wówczas nie omieszkam podzielić się nimi szerzej.

 
Opublikowano 3 komentarzy

Jerzy Jaworowski – rysownik zapomniany

Poniższy artykuł stanowi fragment mojej pracy magisterskiej pt. "Eksperymenty na papierze. Jerzego Jaworowskiego prace z szuflady". Praca pod kierunkiem dr hab. Iwony Luby została obroniona na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego na kierunku Historia Sztuki.


Jerzy Jaworowski (1919-1975), absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, był urodzonym w Augustowie artystą-rysownikiem oraz twórcą grafiki książkowej związanym szczególnie z wydawnictwami „Czytelnik” i PIW. Pierwszy rozdział pracy został poświęcony zaprezentowaniu sylwetki Jerzego Jaworowskiego z perspektywy tekstów krytycznych z lat 70. XX w. – okresu największej popularności artysty oraz przedstawieniu stanu badań. Następna część stanowi szkic biograficzny, nakreślenie drogi artystycznej i zawodowej Jaworowskiego. Kolejny rozdział zawiera szersze spojrzenie na zjawisko autonomizacji dziedziny rysunku jako samodzielnej wypowiedzi artystycznej w odniesieniu do nurtów artystycznych lat. 60. i 70. Dalsze rozdziały są próbą problemowego ujęcia twórczości artysty. Została ona przeanalizowana w kontekście eksperymentów rysunkowych: omówiono specyficzny warsztat artysty, oryginalne media rysunkowe oraz niekonwencjonalne sposoby ich wykorzystywania, próbując zestawić je z podobnymi praktykami innych twórców. Prace artysty omówiono również w kontekście sztuki znaku, który wydaje się cechą bardzo charakterystyczną i spajającą jego twórczość.

Przedwojenny Augustów. Wojna i zesłanie

Jerzy Jaworowski urodził się 11 września 1919 roku w Augustowie w bardzo licznej i zamożnej rodzinie jako pierwszy, upragniony syn lekarza Jana Jaworowskiego[1] (il. 1a) i jego drugiej żony, Heleny z Heybowiczów[2] (il. 1b). Miał dziewięć sióstr i młodszego o osiem lat brata. Międzywojenny Augustów był miasteczkiem półkresowym, pięknym uzdrowiskiem położonym wśród lasów i jezior. Mieszkało tam wielu Żydów, Tatarów, Litwinów, Rosjan. Dom, w którym wychował się Jaworowski należał do jego matki i był położony w centrum miasta przy ulicy 3 Maja 5 (dawniej Długiej), na przeciwko kościoła. Jaworowscy zajmowali pokoje na piętrze, pozostałe były wynajmowane lokatorom; na parterze znajdowało się mieszkanie i apteka państwa Worotyńskich. Kolorytu nadawał miasteczku stacjonujący w mieście 1. Pułk Ułanów Krechowieckich, którzy w świąteczne dni organizowali huczne imprezy, defilady, jasełka[3].

Jan Leonard Jaworowski
Jan Leonard Jaworowski
Helena z Heybowiczów Jaworowska
Helena z Heybowiczów Jaworowska

Ojciec Jerzego, lekarz powiatowy i zasłużony społecznik, był znaną i szanowaną postacią na Suwalszczyźnie. W czasie zaborów działał w różnych organizacjach polskich, jednocześnie cieszył się szacunkiem władz, co w 1905 r. pozwoliło mu uratować wielu działaczy społecznych i politycznych przed represjami. W 1920 r. skazany przez bolszewików na rozstrzelanie, został uratowany dzięki pomocy ludności. Po pierwszej wojnie organizował służbę lekarską w powiecie augustowskim, utworzył szpital powiatowy i epidemiczny, organizował pierwsze kadry Polskiego Czerwonego Krzyża, Towarzystwo Przeciwgruźlicze. Był także prezesem Straży Ochotniczej, Związku Harcerstwa Polskiego i innych organizacji Otrzymał szereg odznaczeń państwowych[4]. Był osobą bardzo lubianą i towarzyską. Matka była wierzącą katoliczką i osobą bardzo tolerancyjną, nigdy nie pozwalała na wrogie zachowania wobec ludności innego wyznania. Udzielała lekcji francuskiego[5]. Jerzy nie był najlepszym uczniem, co przysparzało rodzicom zmartwień. Mimo wszystko, jako pierworodny syn, był ukochanym dzieckiem ojca, który zostawiał mu zawsze pełną swobodę[6].

Jerzy Jaworowski z rodzicami - Druskieniki, 1932 r.
Jerzy Jaworowski z rodzicami - Druskieniki, 1932 r.

Pod koniec listopada 1939 r. 19-letni Jerzy, który rozpoczął we wrześniu studia sanitarne w Szkole Podchorążych, próbował wraz z kolegami przedostać się na zachód do Warszawy w obawie przed wcieleniem do Armii Czerwonej. Zostali złapani w lesie przez Niemców i przekazani Rosjanom. Podczas ucieczki Jaworowski odmroził sobie stopy i tylko dzięki pomocy znajomego żydowskiego lekarza udało mu się uniknąć amputacji. Po paru miesiącach więzienia w Grodnie wszyscy dostali wyroki za szpiegostwo na rzecz Niemców. Zostali zesłani do łagru koło Archangielska na Syberii, gdzie przez osiem lat byli lesorubami (drwalami) pracując w nieludzkich warunkach. Podróż w głąb tajgi trwała 1,5 miesiąca[7]. W Dziennikach Marii Dąbrowskiej opisana jest poruszająca relacja Heleny Jonkajtys[8], znajomej Jaworowskich sprzed wojny: „Wieziono ich do tego więzienia w głąb Rosji, w trzaskające mrozy, w nieopalonym bydlęcym wagonie. Ponieważ dobami stali na stacjach i straszliwie marzli, więc porąbali pryczę w wagonie i rozpalili ogień w żelaznym piecyku (…). Na to weszli enkawudziści, zapytali kto porąbał pryczę. Ów młodzieniec miał to nieszczęście, ze uśmiechnął się wśród ogólnego milczenia. Natychmiast schwycili go, zaprowadzili do pustego wagonu, tam rozebrali do naga, związali, obleli wodą z lodem i tak nagiego, na mokrym mokrego, związanego, zamknęli i tak jechał 24 godziny. Teraz wrócił – dwudziestosześcioletni starzec, zniszczony, siwy i bezzębny, z przerażeniem w oczach, zupełnie bez sił, złamany moralnie i fizycznie”[9].

W Słowniku artystów plastyków z 1972 r. ten ośmioletni, tragiczny fragment życiorysu Jaworowskiego został ujęty pod hasłem „podróże zagraniczne: ZSRR – 1948 r”…[10].

Powrót do powojennej rzeczywistości. Studia

Gdy w 1948 r. Jaworowski został wypuszczony z łagru, był bliski pozostania w Związku Radzieckim wskutek niedoinformowania i nacisków ze strony władz sowieckich. Tylko dzięki namowom przypadkowo spotkanego kolegi wyrobił potrzebne dokumenty i wrócił do kraju. Dom rodzinny w Augustowie przejęło tymczasem NKWD, większość rodziny wyemigrowała do Anglii i Kanady przed końcem wojny. W Polsce została tylko matka z dwójką najmłodszych dzieci, siostrą i bratem. Matka zmarła w 1945 r., przed powrotem syna. Jerzy wrócił z obozu w tak złym stanie, że rodzina w pierwszej chwili nie rozpoznała go i nie wpuściła do domu. Wieloletnie zesłanie i trudność z odnalezieniem się w nowej rzeczywistości, w której względnie normalne życie toczyło się już od kilku lat, spowodowały głęboką depresję. Jaworowski jednak stosunkowo szybko wrócił do siebie i, jak podkreśla syn, zupełnie odciął się od traumatycznych przeżyć, nigdy do nich nie wracał, nie rozpamiętywał w rozmowach rodzinnych, nie nawiązywał do nich w swojej twórczości. Nigdy też nie okazywał szczególnej wrogości do Rosjan, nie winił ludzi lecz system. Rozpoczął nowe życie[11]. Po katorżniczej pracy drwala zostały mu tylko „dłonie jak bochny”[12], które paradoksalnie stworzyły później rysunki finezyjne i pełne lekkości. Jaworowski stale wracał w swoje rodzinne strony, w wolnym czasie zabierał w okolice Augustowa znajomych i rodzinę. Czasem przy okazji takich wypadów trudne wspomnienia powracały, co opisał jego wieloletni przyjaciel, Marek Nowakowski[13].

Studia na Wydziale Grafiki warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, które rozpoczął w 1948 r., czyli właściwie niedługo po powrocie z ZSRR, bynajmniej nie były wynikiem głębokich przemyśleń czy młodzieńczych marzeń o karierze artysty. Jaworowski podjął tę decyzję najprawdopodobniej za namową brata Jana, który przypomniał mu o jego działalności redaktora gazetki w augustowskiej szkole i o rysunkach satyrycznych. Zachowane szkolne szkice redisówką raczej nie wskazywały na wybitny talent, lecz uzdolniony brat, który w wieku dwudziestu paru lat został profesorem matematyki, miał też widocznie dobrą intuicję, kierując Jerzego na studia artystyczne[14].

Jerzy Jaworowski przy pracy
Jerzy Jaworowski przy pracy

Jaworowski przez krótki czas studiował w pracowni grafiki książkowej Jana Marcina Szancera, prowadzonej na Akademii od 1951 r. W swojej pracy pedagogicznej Szancer wypracował metodę opierającą się na indywidualnym podejściu i kształtowaniu ucznia, traktował studentów po partnersku ale jednocześnie był wymagający, wskazywał złe nawyki, popadanie w manierę. Celem było rozwinięcie wśród studentów myślenia plastycznego, a nie przygotowanie ich do konkretnego zawodu[15]. Jego wspomnienia dają pewien obraz tego, jak funkcjonowała pracownia ilustracji i jakie wymagania profesor stawiał studentom: „Oczywiście uczeń otrzymuje pewną sumę podstawowych wiadomości o budowie i estetyce książki, o technikach drukarskich, nigdy nie było moim zamiarem kształcenie „specjalistów”, kierowników graficznych wydawnictw czy artystów typografów. Mimo to wielu z moich uczniów pracuje w wydawnictwach i doskonale rozwiązuje problemy, których w ASP nie mogli rozwiązać, choćby ze względu na brak możliwości warsztatowych (…) Wybór tematów pozostawiałem zawsze uczniom, czasem jedynie doradzałem w podjęciu decyzji. Byłem ciekaw, jacy oni są, co czytają, co ich interesuje, różnorodność zadań była olbrzymia w ciągu dwudziestu lat powtórzyło się zaledwie kilka tematów. Ulubioną powieścią, która dawała bogate możliwości ilustratorowi, był Rękopis znaleziony w Saragossie Potockiego. Niejednokrotnie zaskakiwano mnie. Ktoś z uczniów przyniósł ostatnią nowość, musiałem ją szybko przeczytać, dokształcić się, w ogóle korekty wymagały ode mnie przygotowania, trzeba było na nowo wertować zapomniane teksty, śledzić literaturę współczesną. Czasem byłem surowy. Pamiętam, że jeden z moich uczniów nie mógł sobie dać rady z barokową architekturą w jakiejś bajce, kazałem mu więc natychmiast pojechać do Wilanowa i przywieźć stamtąd szkice, a była wtedy surowa zima. (...) Ale przede wszystkim wysyłałem moich uczniów do biblioteki, bo ilustratorowi nie wystarczą wiadomości z historii sztuki, musi się nauczyć szukać materiałów i z nich korzystać”[16]. Danuta Wróblewska pisała o nim: „Był gawędziarzem, kochał starą sztukę, jego korekty przeradzały się więc najczęściej w styloznawcze sympozja, gdzie teraźniejszość mieszała się z przeszłością, a wszystkiemu patronowało słońce malarstwa”[17].

Wydaje się, że Szancer odegrał dość znaczącą rolę w karierze Jaworowskiego. Jak wspomina Janusz Stanny, profesor często jeszcze po studiach opiekował się swoimi absolwentami, zapraszając ich do ilustrowania książeczek dla dzieci wydawanych przez „Ruch”, którego był dyrektorem graficznym[18], oraz do udziału w dorocznych wystawach w Galerii Sztuki ZPAP MDM[19]. Jaworowski parokrotnie brał udział w odbywających się tam wystawach książki i ilustracji dziecięcej (1959, 1961-1964). Kolejną oddolną inicjatywą Szancera było wydawanie okolicznościowych pocztówek, które również były projektowane przez młodych grafików. Wszystkie te działania wpisywały się w szerszą ideę kształtowania gustów i upowszechnianiu kultury plastycznej[20]. Jaworowski zaprojektował dla „Ruchu” ilustracje do Basi nad biegunem (1964), Polany (1964), Piórka Igora Sikirickiego (1968), Śniegu Jana Kiersta (1973) i książeczki Koń by się uśmiał Zygmunta Kubiaka (1976), a także wiele kolorowych okazjonalnych kartek, głównie świątecznych i noworocznych.

Jerzy Jaworowski przy pracy
Jerzy Jaworowski przy pracy

Jaworowskiemu nie do końca odpowiadał realistyczny, pełen drobiazgowego detalu historycznego świat ilustracji profesora, nieco może archaiczny wobec nurtów nowoczesnej plastyki dochodzących do głosu w latach 50. i języka skrótu myślowego, który dominował w sąsiednich pracowniach[21]. Mimo to wydaje się, że podejście Szancera do projektowania ilustracji, oparte na rzetelnej kwerendzie i wyszukiwaniu odpowiednich materiałów źródłowych, znalazło wyraz w tak ważnych realizacjach Jaworowskiego jak opracowanie graficzne Trylogii Henryka Sienkiewicza czy Rękopisu znalezionego w Saragossie Jana Potockiego. Pracując nad opracowaniem graficznym Trylogii, w przypadku której założeniem wydawnictwa było wykorzystanie historycznego materiału graficznego[22], Jaworowski miesiącami przeszukiwał biblioteczne albumy z dawnymi rycinami, by dobrać jak najbardziej trafny i wierny realiom epoki materiał. Konsultacje merytoryczne prowadził historyk, Adam Kersten[23]. Fragmenty rycin wykorzystane na obwolutach poszczególnych tomów zostały „podkolorowane’’ za pomocą barwnych folii w jaskrawych kolorach, co dało bardzo ciekawy, ożywczy efekt. Płócienna oprawa ozdobiona została subtelnym roślinnym tłoczeniem w kolorze brązowym a grzbiet paskami w tym samym kolorze. Wyklejki zadrukowano reprodukcjami map z epoki. Wewnątrz skadrowane ryciny wplecione są w tekst już bez żadnej dodatkowej plastycznej ingerencji, część z nich wydrukowano na grubszym beżowym papierze o zielonkawym odcieniu. Niektóre fragmenty rycin zostały znacznie powiększone – sieć rytowanych kresek pozbawionych całościowego kontekstu tworzy abstrakcyjne wręcz kompozycje, które ciekawie współgrają w zestawieniu z naturalnej wielkości ilustracjami[24]. W 1966 r. Trylogia w nowej, eleganckiej szacie graficznej otrzymała nagrodę PTWK, a rok później srebrny medal w Moskwie na Międzynarodowej Wystawie z okazji 50. Rocznicy Rewolucji Październikowej.

Jeśli chodzi o myślenie plastyczne, zdecydowanie największy wpływ wywarła na nim pracowania plakatu Henryka Tomaszewskiego, która powstała w marcu 1952 r. Pierwotnie nosiła nazwę Pracowni Projektowania Grafiki Propagandowej. Jak pisze Agnieszka Szewczyk, „Praktyka pedagogiczna Tomaszewskiego, oparta na ćwiczeniu i rozbudzaniu intelektu, poszukiwaniu nowych rozwiązań, przełamywaniu stereotypów, nieuleganiu schematom i nade wszystko podkreślająca własny, indywidualny język projektanta, stała się swoistą wykładnią polskiej szkoły plakatu. (…) Tomaszewski nie tyle więc uczył prawideł rządzących projektowaniem graficznym, co raczej szkolił studentów w nawyku ich przełamywania”[25]. Studenci otrzymywali ćwiczenia polegające na graficznym rozwiązywaniu rozmaitych problemów narracji, pewnych opozycji, oddania nastroju, wizualizacji haseł, czy abstrakcyjnych pojęć czy powiedzeń (często aforyzmów i bon motów Jerzego Leca). Stale powtarzającymi się tematami dla kolejnych roczników były Autoportret, Portret kolegi, Moja biografia[26].. „Rewolucyjna istota sztuki i sposobu uczenia Tomaszewskiego polegała na zanegowaniu historycznego porządku i miejsca, w jakim tkwiła do tej pory grafika projektowa, a z nią plakat i inne formy wizualnego komunikatu” [27].

Relacja Tomaszewskiego z Jaworowskim wychodziła poza schemat mistrz-uczeń, była relacją koleżeńską, czemu sprzyjała zapewne niewielka różnica wieku (Tomaszewski był tylko o 5 lat starszy). Tomaszewski i jego żona Teresa Pągowska często jeździli razem z Jaworowskimi na wakacje nad jeziora augustowskie, do wsi Wojciech. „To dziwne. Obdarzałem go uczuciem przyjaźni, choć w gruncie rzeczy znaliśmy się za mało, żeby się poznać do końca. Był prawy. I co może jeszcze trudniejsze – dobry. Ujmowało mnie w nim przede wszystkim to, że nie miał w sobie zawiści. Nigdy nikomu niczego nie zazdrościł. Spokojnie na wszystko patrzył i myślał po swojemu. Miał w środku jakąś pogodę. Był bardzo wrażliwy, w taki swój zamknięty sposób, jak mało kto. Te szorstkości, które czasem mu się zdarzały, brały się z biologicznego głodu równowagi”[28].

Pracownia graficzna i środowisko „Czytelnika”. Współpraca z innymi wydawnictwami

Jeszcze na studiach Jaworowski zaczął projektować obwoluty i ilustracje dla „Czytelnika”. Do pracowni graficznej został wciągnięty przez Andrzeja Heidricha w 1953 r. razem z Janem Młodożeńcem, kolegą z pracowni plakatu[29]. W uznaniu za wykonanie licznych prac dla wydawnictwa Jaworowski otrzymał dyplom od Tomaszewskiego w 1955 r., podobnie jak Młodożeniec[30].

W „Czytelniku” kładziono nacisk na wydawanie literatury pięknej, współczesnej prozy, polskich klasyków, poezji. Oferta skierowana do młodszych czytelników stanowiła raczej margines, jednak ilustracja przestawała być postrzegana jedynie jako domena książki dziecięcej i redakcje wydawnictw coraz częściej dbały też o oprawę plastyczną literatury dla dorosłych[31], co stanowiło dla artystów ciekawe wyzwanie. Szatę graficzną „Czytelnika” doceniano już na łamach ówczesnych czasopism[32]. W latach 1945-50 dyrektorem artystycznym był Jerzy Srokowski[33], grafiką zajmowali się Olga Siemaszko i Marek Rudnicki. Zorganizowaną pracownią graficzną, której funkcjonowanie przypada na czas artystycznego fermentu w polskiej sztuce i na złoty okres tzw. „polskiej szkoły ilustracji“, kierował od początku lat 50. Jan Samuel Miklaszewski sprowadzony przez Olgę Siemaszko z Zakopanego. Dobrał on sobie zespół młodych zdolnych grafików z warszawskiej Akademii[34]. Miklaszewski[35], znakomity grafik, zupełnie dziś zapomniany, był m.in. autorem znaku graficznego popularnych serii Nike i Głów wawelskich. Charakterystyczne dla jego stylu dynamicznie kreskowane ilustracje można znaleźć w albumie Jana Żabińskiego Z życia zwierząt czy w książeczce Antoniny Żabińskiej Borsunio; bardzo ciekawe są też jego rysunki czarnym tuszem do Dwóch księżyców Marii Kuncewiczowej.

Andrzej Heidrich wspomina: „(…) trafiłem na pracownię, która w tamtych strasznych czasach dla nas wszystkich była azylem. Nie mówiliśmy za dużo, niewiele o sobie wiedzieliśmy, a mieliśmy do siebie zaufanie”[36]. „Było to wymarzone miejsce pracy, gdzie panowała życzliwa, przyjacielska atmosfera, bez nadmiernego upolitycznienia”[37]. W okresie studencko-czytelnikowskim jednym z najbliższych kolegów Jaworowskiego był Jan Młodożeniec, z którym wspólnie zrobił kilka plakatów[38].

Spółdzielnia wydawnicza „Czytelnik” już w pierwszych latach swojej działalności bardzo dbała o swoich pracowników. Zapewniano im pracę na etacie, często także mieszkanie. Socjalne udogodnienia były częścią szerszej polityki Jerzego Borejszy, założyciela wydawnictwa i jego spiritus movens w pierwszych latach istnienia. Starał się on jak najsilniej przywiązać pracowników do swojej instytucji, stwarzając im przyjazne warunki[39]54. Jaworowscy zamieszkali w niewielkim trzydziestoparometrowym, dwupokojowym mieszkaniu, w nowoczesnym domu pod adresem Hoża 37. Tuż obok mieszkał Józef Wilkoń, który był bliskim przyjacielem rodziny. „Jurek towarzyszył mi bardzo życzliwie w moich pierwszych zmaganiach, żeby w „Czytelniku” coś tam dostać do roboty. Bo wtedy był tam Samuel Miklaszewski i jak wchodziłem to mnie takim dłuuugim powłóczystym spojrzeniem odprowadzał. Jurek widział to, współczuł mi głęboko, ale też w gruncie rzeczy ja wtedy nic nie umiałem z grafiki, z okładki”[40].

Przechowywane w archiwum wydawnictwa prace grafików odsłaniają warsztatową kuchnię projektantów. Dużej urody, barwne projekty były tworzone w różnych technikach, zazwyczaj malowane akwarelami czy temperami, bardzo często stosowano też papierowe wyklejanki. Projekty w kartonowych okienkach zawierają wskazówki plastyka i redaktora technicznego, każdy podstemplowany jest zatwierdzającą projekt pieczątką redakcji technicznej. Graficy dołączali próbki kolorów, zaznaczali, jaki typ czcionki ma zostać użyty, notowali wymiary poszczególnych elementów projektu, odległości od krawędzi etc. Logo „Czytelnika” (projekt Tomaszewskiego, zakupiony w 1945 r.), jego umiejscowienie i kolorystyka, stanowiły ważne elementy całej kompozycji. Projekty pracowni graficznej „Czytelnika” cechuje duża różnorodność, gdyż skupili się w niej twórcy o zupełnie różnych osobowościach i temperamentach. Dzięki temu propozycje plastyczne wydawnictwa cieszyły się opinią najciekawszych i najświeższych na ówczesnym rynku książkowym[41].

Liternictwo, umiejętność kaligrafii były wówczas niezbędne do pracy w wydawnictwie. Józef Wilkoń wspomina, że w tych czasach po prostu trzeba było umieć pisać. „Bardzo było dużo grafików, którzy sami rysowali czcionki. Młodożeniec był mistrzem, to był typograf pełną gębą. Wielkim mistrzem był też Janusz Stanny (często całe strony ręcznie pisanego tekstu komponował z ilustracją)”[42]. O „malowaniu literek” pisał także Młodożeniec: „Pracownia graficzna ½ etatu. Robię te wymarzone okładki. Dziś widzę jak początkowo niezdarne, krzywe, cudaczne (czasem do brzydkich treści!), setki szkiców, prób, poszukiwań, kilometry ręcznie pisanych liter. Zamówienie, termin, format, temat, to ten kierat”[43]. Być może w tej sprawności literniczej jakąś rolę odegrał profesor Tadeusz Tuszewski[44]59, prowadzący na Akademii pracownię liternictwa.

Debiutem wydawniczym Jaworowskiego było opracowanie graficzne książek Jeszcze Polska Stanisława Zielińskiego (1953) i Pieśń powszechna Pablo Nerudy (1954)[45]. Ilustracje do tych utworów są bardzo charakterystyczne dla wczesnego stylu Jaworowskiego: surowe, skubizowane twarze postaci, rysowane grubym konturem, jakby wyciosane, z typowym „picassowskim” rysunkiem oczu, nosa.

Jaworowski wraz z Wilkoniem, Młodożeńcem i Stanisławem Zamecznikiem byli grupą dobrych kolegów, a z opowieści i wspomnień wyłania się barwny obraz artystycznej cyganerii, prowadzącej intensywne życie towarzyskie. W nieco późniejszym okresie Jaworowski przyjaźnił się też z młodszym od niego o całe pokolenie Markiem Nowakowskim, który przylgnął do czytelnikowego środowiska pod koniec lat 50., gdy Młodożeniec projektował okładkę do zbioru opowiadań pisarza. „W kręgu Janka byli inni graficy. Jan Samuel Miklaszewski, Marian Stachurski, Jerzy Jaworowski, Andrzej Heidrich.

W większości byli uczniami Henryka Tomaszewskiego (…) Z nimi czułem się znacznie swobodniej niż z pisarzami. Branża bardziej rzemieślnicza. Byli bliżej zwykłego życia. Szczególnie mocno zbliżyłem się z Jurkiem Jaworowskim”[46]. Pisarz zawsze dawał Jerzemu jako pierwszemu do przeczytania swoje powieści i bardzo liczył się z jego zdaniem. Jaworowski zaprojektował okładkę do książki Nowakowskiego Zapis („Czytelnik”, 1965). Z kolei na podstawie tragikomicznej rodzinnej historii Jaworowskich o śmierci żółwia przywiezionego z Jugosławii, który wypadł z balkonu, powstało opowiadanie Nowakowskiego Śmierć żółwia (1973)[47].

Najbliższym przyjacielem Jaworowskiego a także kimś w rodzaju mentora był starszy o dziesięć lat architekt i grafik, Stanisław Zamecznik. Nie wiadomo, w którym momencie się poznali, być może zetknęli się już na Akademii, gdzie Zamecznik prowadził w roku akademickim 1949/50 wykłady z wystawiennictwa[48], a może spotkali się już w „Czytelniku”. Razem projektowali wystawę rysunków Młodożeńca w Kordegardzie w 1962 r.[49] Zamecznik często konsultował z Jaworowskim swoje makiety. Wspólnie organizowali rodzinne samochodowe wycieczki architektoniczne. Jaworowski bardzo cenił twórczość przyjaciela architekta w dziedzinie grafiki książkowej, o czym świadczą wprost fragmenty jego wypowiedzi, na przykład ta, w której domaga się szerszego, interdyscyplinarnego podejścia do ilustracji książkowej: „Ilustracja stała się u nas niesłychanie wąską specjalnością graficzną, tzn. dziewięćdziesiąt procent związanych z książką grafików pozostaje jej niewolnikami dozgonnie. Wyłączne oddawanie się tak wąskiej warsztatowo dziedzinie jest niebezpieczne. Gdzie indziej książki opracowują malarze, plastycy o szerszej skali zainteresowań i praktyki, ba, rzeźbiarze – to działa właśnie niesłychanie odświeżająco. Może tu jest właśnie przyczyna faktu, że parę dobrych książek zrobili u nas – architekci[50]. Ostatnie zdanie odnosi się najpewniej do wydawniczych hitów Zamecznika, jakimi były nowatorskie opracowania graficzne Młynka do kawy Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego (1958) i Czarów i czartów polskich Juliana Tuwima (1960) dla „Czytelnika”.

Działalność projektowa Jerzego Jaworowskiego obejmowała kilka dziedzin sztuki użytkowej, plakaty, znaki graficzne, obwoluty, ilustracje i opracowania graficzne książek a nawet okazjonalnie projektowanie znaczków[51]. Mniej więcej od połowy lat 60. poświęcił się jednak wyłącznie książce i odnosił na tym polu duże sukcesy. Opracował blisko 400 pozycji, był cenionym projektantem, w wydawnictwach liczono się z jego zdaniem[52]. O swojej pracy pisał: „Właściwie chyba nie jestem ilustratorem w tym sensie, w jakim przywykło się o tym zawodzie myśleć. Zresztą, cięcie plastyki na wąskie plastry profesji zubaża ją. Do książek powinien wchodzić jak najszerzej normalny język współczesnej sztuki”[53]. Oprócz pracy w „Czytelniku”, Jaworowski tworzył także okładki i opracowania graficzne dla wielu innych wydawnictw, m.in. ISKIER, Wydawnictwa Artystycznego i Filmowego, Naszej Księgarni, PAX-u. Kilka ciekawych obwolut zaprojektował też dla Polskiego Wydawnictwa Rolniczego i Ludowego[54]. Od 1961 r. tworzył opracowania graficzne „Almanachu sceny polskiej” oraz programy teatralne („Król Roger”, 1965, „Francesca Rimini”, 1968). W latach 70. związany był szczególnie z PIW-em. W wydawnictwie kierownikiem była wówczas Jolanta Barącz, która bardzo ceniła jego twórczość. W 1973 r. został wydelegowany przez wydawnictwo do organizacji wystawy polskiej grafiki książkowej w Paryżu. Zaprojektował dla wydawnictwa okładki do serii „Teorie teatru współczesnego”, „Polska proza współczesna” (1970-76) i „Polska poezja współczesna” (1971-76) a także ilustracje do jubileuszowego wydania Baśni Hansa Christiana Andersena, wydanych przez PIW w 1975 r. Była to jego ostatnia tak duża realizacja i jednocześnie ukoronowanie jego twórczości związanej z książką. Został zaproszony do tego przedsięwzięcia jako jeden z trzech grafików, obok Janusza Stannego i Andrzeja Strumiłły[55]. Wybrał sobie tom trzeci, zawierający najmniej znane opowiadania.

Jaworowski najlepiej odnajdywał się jako ilustrator poezji[56]71. Opracował kilka poetyckich serii dla różnych wydawnictw oraz szereg pojedynczych tomików i antologii. Wróblewska nazwała go najcelniejszym ilustratorem liryki[57].. Od 1954 r. projektował dla „Czytelnika” okładki i obwoluty do serii poezji polskiej, wydanej w płóciennej oprawie, z tłoczonym i złoconym, lapidarnym wizerunkiem muzy w wieńcu laurowym, w geometrycznej, meandrującej ramce. Obwoluty zaprojektował w literniczym stylu – finezyjnie, ręcznie pisane przez grafika fragmenty wierszy poszczególnych poetów zostały kompozycyjnie powiązane z delikatnymi rysunkami, rysowane białą kreską na barwnych tłach. W serii poetyckiej ISKIER (od 1966 r.) umieścił na obwolucie lapidarne rysuneczki piórkiem i tuszem umieszczone w grubych kreskowych, przerywanych ramkach z wplecionym pomiędzy logo wydawnictwa. Z kolei malarsko potraktowane zostały niewielkich rozmiarów tomiki serii „Współczesnej poezji polskiej” PIW-u (od 1970 r.) z abstrakcyjnymi, barwnymi kompozycjami w lirycznym klimacie.

W 1958 r. opracował dla „Czytelnika” tomik poezji Marii Pawlikowskiej -Jasnorzewskiej Dancing, karnet balowy. Dwie postacie w tanecznej pozie, mężczyzna z diabelskimi rogami i kobieta w balowej masce, nakreślone szybko pewną ręką, za pomocą kilku pociągnięć pędzla temperową farbką, bezbłędnie oddają treść tomiku. Wydawniczą perełką było również opracowanie graficzne romansu pasterskiego Dafnis i Chloe Longosa (1962), który ukazał się jako jedna z pozycji serii z faunem, z przedmową Jana Parandowskiego. Obwolutę z kremowego papieru czerpanego zdobi piękna w kolorze ilustracja utrzymana w szarościach, fioletach i ciepłych brązach. Wewnątrz, lapidarne ilustracje przywołują kreskę Matisse’a. Jak pisał Wojciech Skrodzki, „W niektórych rysunkach postaci ludzkich odżywa duch klasycyzmu, tak pięknie wyrażony w cyklu ilustracji do Dafnisa i Chloe[58]73.

Praca nad książką była dla niego ogromnie ważna, zawsze dokładnie wczytywał się w maszynopisy dostarczane mu przez wydawnictwa i interpretował teksty według własnej wrażliwości. Interesował się literaturą, także tą najnowszą, stąd szczególne zaangażowanie przy projektowaniu okładek do „Współczesnej prozy światowej”, która liczyła blisko 100 pozycji. Henryk Tomaszewski pisał o nim: „W naszym użytkowym fachu zawsze jest się tragarzem i trzeba te meble nosić pod wskazane adresy. Ale on nie podlizywał się ani wydawcy, ani pisarzowi. W tym co robił, był zawsze niepodległy. Przy pracy nad literaturą włączał motor własnej refleksji, i gdzieś go ona wiodła samotnymi ścieżkami. Bardzo dużo czytał, miał całkowicie swoistą inteligencję odczytywania świata i piszącego”[59].


Przypisy

[1] Jan Leonard Jaworowski (1868–1937), pochodził z majątku Szorce-Cibarzewo, opodal miasteczka Trzcianne; lekarz powiatowy, ukończył studia medyczne na Uniwersytecie Warszawskim (dyplom w 1889 r.); Jan Jaworowski, Wspomnienia, Bloomington, Indiana 2012, s. 1-5. (maszynopis).

[2] Helena z Heybowiczów Jaworowska (1889-1945) ur. w majątku Janiszki, na północ od Sejn przy granicy litewskiej; Jan Jaworowski, Wspomnienia..., s. 2.

[3] Jan Jaworowski, Wspomnienia…, s. 19-20.

[4] Nekrolog: ś.p. dr Jan Jaworowski, „Kurier Warszawski” 1937, nr 23, s. 4.

[5] Jan Jaworowski, Wspomnienia..., s. 5-6.

[6] Ibidem, s. 9.

[7] Relacja Zygmunta Kielmela, kolegi Jerzego Jaworowskiego.

[8] Helena Jonkajtys, córka Marii i Hieronima Jonkajtysów, nauczycielki i dyrektora szkoły w Augustowie. Jonkajtysowie byli bliskimi znajomymi Jaworowskich. W 1940 r. cała rodzina została wywieziona na Syberię; Jan Jaworowski, Wspomnienia..., s. 31-33.

[9] M. Dąbrowska, Dzienniki powojenne, oprac. T. Drewnowski, „Czytelnik” 1997, s. 307-308.

[10] Słownik artystów plastyków: artyści plastycy okręgu warszawskiego ZPAP, praca zbiorowa, Warszawa 1972, s. 212-213.

[11] Rozmowy z Piotrem Jaworowskim, czerwiec-lipiec 2018 (dalej: P. Jaworowski).

[12] M. Nowakowski, Pióro. Autobiografia literacka, Warszawa 2012, s. 59.

[13] „Woronieccy pamiętali Jurka doskonale. Mieli do niego zaufanie. Syn szanowanego przed wojną lekarza społecznika. Wieczorem pod granatowym, rozgwieżdżonym niebem na zboczu nad jeziorem, przy bimbrze (…) toczyły się opowieści o małym świecie wiosek schowanych wśród jezior o poetycko brzmiących nazwach: Sajno, Sajenek, Hańcza, Studzieniczne, Gaładuś, Wigry. O okupacji sowieckiej, niemieckiej. O wywózkach ludzi do sowieckich łagrów. O niespokojnych nocach, kiedy oczekiwano na łomot w drzwi. (…) Jurek, ostatni rocznik maturalny przed 1939 rokiem, był w konspiracyjnym harcerstwie, palił mu się grunt pod nogami, trzy razy uciekał pod okupację niemiecką, trzy razy zawracali go Niemcy i za trzecim razem zajęli się nim Sowieci. Śledztwo w NKWD, więzienie w Augustowie. Powieźli transportem w tajgę pod Uralem, rąbał drzewo. (…) Po wielu latach przeczytał Inny świat Herlinga-Grudzińskiego, i odkrył, że był w tym samym kompleksie łagrów, co pisarz. Jercewo! Był bardzo poruszony. (…) Któregoś dnia wyjątkowej niepogody snuliśmy się z Jurkiem Jaworowskim po uliczkach Augustowa. Pokazywał znajome miejsca. Budynek gimnazjum. Dawny dom rodzinny. Nagle twarz mu się ściągnęła. Wskazał parterowy drewniak z werandą, sielski, zadbany z gontowym dachem, w głębi podwórza zabudowania gospodarcze. Tu mieszkał człowiek znany z pierwszego roku panowania Sowietów. Zrobił wiele złego kolegom, sąsiadom. Po wojnie służył miejscowej bezpiece (…) – Chodziłem z nim do jednej klasy w gimnazjum – zamyślił się Jurek – nie wiadomo, czy nadal tu mieszka... Może to on wydał go Ruskim i skazał na długie lata pobytu w tajdze? Nic więcej Jurek nie powiedział (…)”, M. Nowakowski, op.cit., s. 123-126.

[14] Brat, Jan Jaworowski, wyemigrował z Polski w 1963 r., mieszkał w Stanach Zjednoczonych i wykładał na uniwersytecie w Bloomington w stanie Indiana (P. Jaworowski).

[15] J. M. Szancer, Teatr cudów, Warszawa 2016 , s. 73.

[16] Ibidem, s. 73-74.

[17] D. Wróblewska, Szancerowskie książki, w: „Rocznik Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie” 1974, nr 4, s. 90.

[18] Przez dwadzieścia lat Jan Marcin Szancer był wychowawcą młodzieży artystycznej w pracowni ilustracji i książki warszawskiej ASP. Przedłużeniem tej funkcji była jego druga rola – kierownika artystycznego Biura Wydawniczego Ruch, które jako młody i zachłanny edytor anektowało sobie wszystkie nowe gwiazdy polskiej grafiki książkowej, gwiazdy – trzeba to przyznać – zapalone wcześniej nie bez pomocy profesora Szancera na Krakowskim Przedmieściu; D. Wróblewska, Szancerowskie książki…, s. 91.

[19] https://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/1079392,Jan-Marcin-Szancer-odkad-pamietam-malowalem; „Pierwszym więc moim zadaniem było przyciągnięcie do swej pracy młodych, zdolnych grafików. Było mi to zresztą na rękę, bo mogłem teraz moją pracę pedagogiczną połączyć z ćwiczeniem i realnymi zadaniami, w które wprowadzałem moich uczniów i absolwentów. Po roku mojej działalności, kiedy zaczęto przebąkiwać o możliwości likwidacji takiej wydawniczej partyzantki, urządziliśmy w lokalu ZPAP wystawę projektów ilustracji do zaplanowanych książek. To posunięcie okazało się taktycznie słuszne, co więcej, weszło w tradycję i rokrocznie „Ruch” urządzał bardzo interesujące wystawy grafiki dla dzieci”, J. M. Szancer, op. cit., s. 146.

[20] J. M. Szancer, op. cit., s. 146.

[21] W. Włodarczyk, Akademia Sztuk Pięknych w latach 1944-2004, Warszawa 2005, s. 171-172.

[22] „Jubileuszowe wydanie Trylogii zaopatrzono w dosyć niezwykłą oprawę graficzną. Uważaliśmy, że Czytelnik chętniej spojrzy na oryginalne, siedemnastowieczne ilustracje lub ich fragmenty niż na kompozycje XX-wiecznych artystów Ten ambitny zamiar Wydawnictwa napotkał jednak na wiele trudności (…) Jedynie w wypadku Potopu, gdzie zachowały się świetne ryciny Erika Dahlberga, reprodukowane w dziele Samuela Pufendorfa: De rebus a Carolo Gustavo Sueciae rege gestis…, można było dać ilustracje bezpośrednio związane z historyczną fabułą książki. Inne ilustracje, wszystkie pochodzące z XVII wieku, stanowią plon dość długich poszukiwań. Większość z nich to fragmenty rycin zamieszczonych w wielu tomach Theatrum Europaeum, dzieł Freytaga: Architectura militaris…, a także kilkunastu mniej istotnych, obcych drukach. Niezwykle cennym materiałem okazały się akwaforty Stefano Della Belli z jego Wjazdu wspaniałego… oraz kilka rycin znajdujących się w Muzeum Narodowym. Także wszystkie mapy zamieszczone w tym wydaniu Trylogii, pochodzą z XVII wieku bądź są oparte na pierwowzorach z tego czasu”, nota redakcyjna w: H. Sienkiewicz, Pan Wołodyjowski, Warszawa 1966, s. 549.

[23] Ibidem, s. 2. 39

[24] „Miedzioryty Puffendorfa-Dahlberga i innych rysowników-grafików owej epoki, towarzyszących wodzom na polach bitew, w pochodach, chwytających na żywo oglądane krajobrazy, egzotykę nieznanych miejsc i ludzi, stały się pretekstem do własnej wypowiedzi artysty, którego język plastyczny, podobnie jak język literacki Sienkiewicza, obficie czerpał z materiału historycznego”, T.G.K., op.cit., s. 131-132.

[25] A. Szewczyk, Pracownia plakatu, w: Henryk Tomaszewski, red. A. Szewczyk, Warszawa 2014, s. 298.

[26] Ibidem, s. 298- 299.

[27] Ibidem, s. 300.

[28] H. Tomaszewski, w: Jerzy Jaworowski 1919-1975. Rysunek i grafika książkowa…

[29] Andrzej Heidrich, twórca banknotów, wywiad: T. Torańska, Warszawa 2011, s. 34.

[30] P. Jaworowski.

[31] A. Wincenjusz-Patyna, op. cit., s. 44-45.

[32] J. Olkiewicz, Blaski i Braki okładek, „Projekt” 1957, t. 2, nr 6, s. 26-29.

[33] A. Wincenjusz-Patyna, op. cit., s. 45.

[34] Andrzej Heidrich…, s. 30.

[35] J. S. Miklaszewski (1907-1982) w latach 1933-39 studiował na Wydziale Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Po wojnie, do 1950 r. pracował w Państwowym Liceum Technik Plastycznych Antoniego Kenara w Zakopanem, gdzie prowadził zajęcia z rysunku oraz kompozycji z liternictwem. W latach 1950-60 kierował pracownią graficzną a następnie był konsultantem do spraw artystycznych i graficznych Spółdzielni Wydawniczej „Czytelnik”. Był też członkiem komisji ocen graficznych w Ministerstwie Kultury i Sztuki (H. Kenarowa, Od zakopiańskiej Szkoły Przemysły Drzewnego do Szkoły Kenara, 1978, s. 234; Polskie życie artystyczne w latach 1945-1960, red. A. Wojciechowski, Wrocław 1992; Jan Samuel Miklaszewski, wystawa rysunku, Galeria Kordegarda, 10.03-1.04.1979, Waszawa 1979, s. 1).

[36] Andrzej Heidrich, twórca banknotów..., s. 34.

[37] M. Smolak, Andrzej Heidrich, malarz polskich banknotów, Wrocław 2016, s. 10.

[38] Pułkownik Foster przyznaje się do winy (1952), Wyścig Pokoju, (1954), W pogoni za żółtą koszulką (1954) (T. Kowalski, Jerzy Jaworowski, „Wiadomości Filmowe”, 13.07.1958) oraz Wesołe Kumoszki z Windsoru (1951).

[39] E. Krasucki, Międzynarodowy komunista. Jerzy Borejsza. Biografia polityczna, Warszawa 2009, s. 194-195.

[40] Rozmowa z Józefem Wilkoniem z dn. 12.03.2019 (dalej: J. Wilkoń).

[41] „Młodożeniec jest bezsprzecznie najciekawszą indywidualnością w tej dyscyplinie. Jego okładki są inteligentne – posiadają ładunek dowcipu plastycznego i co jest może jeszcze bardziej ważne: są plastycznie drapieżne. Od plakatu różni ją jednak kameralność (...) Plastyczny dowcip plakatu to dowcip czytelny z daleka, dowcip hałaśliwy. Okładka jest bardziej intymna, skondensowana i to nie tylko dosłownie, w sensie formalnym”. „Marian Stachurski jest bez porównania bardziej opanowany od Młodożeńca. Jego dekoracyjne, kolorowe okładki są zbudowane statycznie, ich symbolika jest umiarkowana“, „Jerzy Jaworowski jest dość różnorodny. Od dobrych okładek literniczych (Rodzina Thibault) aż do swobodnych, udanych kompozycji (Opowiadanie fantastyczne Wellsa) – pozbawiony jest jakiejś specjalnej maniery, stara się zagadnienie okładki w zależności od charakteru książki rozwiązać możliwie niekonwencjonalnie. Kolor dawkuje ostrożnie, unika zbytniego efekciarstwa czy przesadnego rozmachu”, J. Olkiewicz, op.cit., s. 29.

[42] J. Wilkoń.

[43] Z. Schubert, Jan Młodożeniec, Warszawa 2000, s. 111.

[44] Tuszewski był przede wszystkim konserwatorem papieru, uczniem i następcą Bonawentury Lenarta, założyciela katedry konserwacji starych druków i grafiki na ASP. Zajmował się także liternictwem, grafiką użytkową, ekslibrisem, pracował w technice drzeworytu. Przed wojną był asystentem w Pracowni Liternictwa, po wojnie zorganizował pracownię na nowo. T. Polak, Profesor Tadeusz Tuszewski – pedagog, konserwator i artysta, w: Tadeusz Tuszewski. Grafika. Rysunek. Konserwacja dzieł sztuki, kat. wystawy 20.10 – 30.10.1987, Biblioteka Narodowa, pałac Krasińskich 3/5.

[45] T. Kłosiewicz, Jerzy Jaworowski 1919-1975, „Nowe Książki” 1975, nr 13, s. 79.

[46] M. Nowakowski, Pióro. Autobiografia literacka, Warszawa 2012, s. 59.

[47] Na podstawie utworu powstał także film A. Kotkowskiego Żółw (1973).

[48] W. Włodarczyk, op.cit., s. 265.

[49] „To pewnie Staszek wymyślał, że z rysunków ułożył obok siebie taką mozaikę, chyba wymyślili, że szpilkami do czegoś, ja potem to powtórzyłem w Zachęcie, no bo to nic piękniejszego. To do Janka bardzo pasowało, bo on tych próbek kolorów miał tysiące. Ja kupiłem chyba z kilkadziesiąt takich próbek, był to tak cudowny kolorysta! I akwarelkami i temperami, jak on to mieszał... Urodzony malarz” (J. Wilkoń).

[50] Z zagadnień grafiki książkowej..., s. 6.

[51] W 1964 r. Jaworowski miał ciekawy epizod filatelistyczny. Zaprojektował znaczki żeglarskich Mistrzostwa Świata w klasie Finn, Szybowcowych Mistrzostwa Świata, Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej oraz duży, okolicznościowy znaczek na Olimpiadę w Tokio. W 1965 r. za żeglarską serię ośmiu znaczków przedstawiających różne rodzaje jachtów otrzymał III nagrodę w konkursie na najpiękniejszy znaczek pocztowy roku według londyńskiego pisma „Philatelic Magazine” Wiąże się z tym pewna historia, bowiem jeden z tych nagrodzonych projektów został potem bezprawnie wykorzystany na zachodzie w kampanii reklamowej firmy Shell i gdyby nie brat, który dużo podróżował po Europie i zobaczył gdzieś billboard ze znajomym projektem, to Jerzy zapewne nie dowiedziałby się o tym. Udało się uzyskać minimalne odszkodowanie, które Jaworowscy przeznaczyli na zagraniczne podróże: do Francji, Włoch i Hiszpanii.

[52] „Praca ostatnio dobrze mi idzie to znaczy zaczynam zbierać owoce poprzednich lat. Jestem tu już bardzo znaczny i wszędzie skaczą nade mną. Zamówienia dostaje czasem bezpośrednio od samych dyrektorów wydawnictw, którzy mnie zapraszają do siebie”. (list do Jana Jaworowskiego, niedatowany).

[53] Jerzy Jaworowski, w: Wernisaż wystawy rysunków Jerzego Jaworowskiego, P.P. DESA, Galeria Sztuki Współczesnej „Zapiecek”, 2.10.1975, Warszawa 1975.

[54] W latach 1968-1989 naczelnym grafikiem była Danuta Żukowska, która dbała o dobry poziom estetyczny wydawnictwa. Badania radiacyjne w rolnictwie, 1969; Wirusy a istota życia, 1969; Hematologia weterynaryjna, 1973.

[55] Państwowy Instytut Wydawniczy podjął kolejną rocznicową edycję o cechach całościowych (…) Tym razem otrzymujemy tryptyk Baśni Hansa Christiana Andersena, rzecz ukazuje się w stulecie śmierci wielkiego poety – z wyjątkowo minimalnym jak na nasze obyczaje poślizgiem, zaledwie półrocznym. (…) Ilustracje trzech powyższych tomów powierzono trzem doskonałym plastykom, ciekawie zestawionym jako różne, a jednak silne indywidualności. Janusz Stanny, Jerzy Jaworowski (który nie dożył ukazania się edycji) i Andrzej Strumiłło, oto intrygujący triumwirat artystów, wiodących – każdy po swojemu i każdy wirtuozowsko – swoje własne „wariacje na temat Hansa Christiana”, S. Kobyliński, Andersen i inni, „Nowe Książki” 1976, nr 3, s. 1.

[56] „Najchętniej wybieram do opracowywania poezję, pewnie dlatego, że zostawia mi największy margines swobody interpretacyjnej, daje przeżycie. Niestety przyjemność tego typu staje się coraz rzadsza, bo tomikom poetyckim odmawia się luksusu komponowania układów graficznych i oszczędza jak może na ich szacie”. Z zagadnień grafiki książkowej…, s. 6.

[57] Jerzy Jaworowski 1919-1975. Rysunek i grafika książkowa

[58] W. Skrodzki, op. cit., s. 136.

[59] H. Tomaszewski, w: Jerzy Jaworowski 1919-1975. Rysunek i grafika książkowa…

 
Opublikowano 1 komentarz

O Jerzym Jaworowskim

Kilka dni temu od prof. Piotra Jaworowskiego otrzymałem pracę magisterską pani Zuzanny Ciepielewskiej dotyczącą sylwetki i prac Jerzego Jaworowskigo, kiedyś znanego i wziętego grafika i ilustratora. Przytaczam tutaj zaledwie dwa akapity w oczekiwaniu na uzyskanie zgody na publikację większych fragmentów:

Jerzy Jaworowski urodził się 11 września 1919 roku w Augustowie w bardzo licznej i zamożnej rodzinie jako pierwszy, upragniony syn lekarza Jana Jaworowskiego i jego drugiej żony, Heleny z Heybowiczów. Miał dziewięć sióstr i młodszego o osiem lat brata. Międzywojenny Augustów był miasteczkiem półkresowym, pięknym uzdrowiskiem położonym wśród lasów i jezior. Mieszkało tam wielu Żydów, Tatarów, Litwinów, Rosjan. Dom, w którym wychował się Jaworowski należał do jego matki i był położony w centrum miasta przy ulicy 3 Maja 5 (dawniej Długiej), na przeciwko kościoła. Jaworowscy zajmowali pokoje na piętrze, pozostałe były wynajmowane lokatorom; na parterze znajdowało się mieszkanie i apteka państwa Worotyńskich. Kolorytu nadawał miasteczku stacjonujący w mieście pierwszy pułk Ułanów Krechowieckich, którzy w świąteczne dni organizowali huczne imprezy, defilady, jasełka.

Jan Leonard Jaworowski

Jan Leonard Jaworowski

Helena z Heybowiczów Jaworowska

Helena z Heybowiczów Jaworowska

Ojciec Jerzego, lekarz powiatowy i zasłużony społecznik, był znaną i szanowaną postacią na Suwalszczyźnie. W czasie zaborów działał w różnych organizacjach polskich, jednocześnie cieszył się szacunkiem władz, co w 1905 r. pozwoliło mu uratować wielu działaczy społecznych i politycznych przed represjami. W 1920 r. skazany przez bolszewików na rozstrzelanie, został uratowany dzięki pomocy ludności. Po pierwszej wojnie organizował służbę lekarską w powiecie augustowskim, utworzył szpital powiatowy i epidemiczny, organizował pierwsze kadry Polskiego Czerwonego Krzyża, Towarzystwo Przeciwgruźlicze. Był także prezesem Straży Ochotniczej, Związku Harcerstwa Polskiego i innych organizacji Otrzymał szereg odznaczeń państwowych. Był osobą bardzo lubianą i towarzyską. Matka była wierzącą katoliczką i osobą bardzo tolerancyjną, nigdy nie pozwalała na wrogie zachowania wobec ludności innego wyznania. Udzielała lekcji francuskiego. Jerzy nie był najlepszym uczniem, co przysparzało rodzicom zmartwień. Mimo wszystko, jako pierworodny syn, był ukochanym dzieckiem ojca, który zostawiał mu zawsze pełną swobodę.

Mam nadzieję wkrótce uzyskać zgodę autorki na publikację większych fragmentów jej pracy magisterskiej, by opublikować je na stronie głównej JZI. Jerzy Jaworowski był nie tylko znanym Augustowiakiem, ale poprzez swoich był rodziców silnie powiązany z miastem i regionem. Nazwisko Heybowicz pochodzi od pierwszych właścicieli majątku Grabowo położonego na pograniczu parafii janowskiej i bargłowskiej, a później majątku Janiszki w obecnej gminie Sejny.

Jerzy Jaworowski
Jerzy Jaworowski