
Pomysł napisania tego artykułu nasunął mi się po przeczytaniu informacji, że Jamiński Zespół Indeksacyjny wydał książkę „Rajgród 1831. W marszu na Litwę”, poświęconą przebiegowi bitwy pod Rajgrodem i jej uczestnikom. Zainspirowało mnie to do pogłębienia badań nad spokrewnionym ze mną Maciejem Wroczyńskim. Być może dalsze poszukiwania pozwolą dopisać go do grona udokumentowanych uczestników powstania wywodzących się z ziemi rajgrodzkiej.
Maciej Wroczyński i zagadka roku 1831
Śledząc losy dzieci moich przodków – Kazimierza Wroczyńskiego i Marianny Ciszewskiej, którzy w 1773 r. zawarli związek małżeński w Ciszewie w parafii rajgrodzkiej – odkryłam ciekawy wątek dotyczący ich syna Macieja. Data jego śmierci przypadła na burzliwy rok 1831, co skłoniło mnie do postawienia pytania: czy Maciej mógł być powstańcem?
Spośród metryk urodzenia dzieci tej pary odnalazłam tylko dwie: Antoniego z 1774 r., mojego bezpośredniego przodka w linii ojcowskiej, oraz Anny z 1776 r. Oboje urodzili się w Kuligach. To była ta prostsza część poszukiwań. Kolejnym dzieckiem tej pary był Maciej Wroczyński, którego dotyczy akt ślubu z Petronelą Bukowską w 1810 r. i akt zgonu spisany w 1838 r.

Pierwsza odkryta przeze mnie nieścisłość dotyczy cywilnego aktu ślubu. Według niego Maciej w 1810 r. miał 34 lata, co wskazywałoby, że urodził się około 1776 r., a więc w tym samym roku co jego siostra Anna. Czy ksiądz pomylił się, odczytując metrykę chrztu, czy też była to rzeczywista data? Ponadto cytat „według Akt wyciągniętych z kościoła Grajewskiego” sugeruje, że urodził się w Boguszach. Świadkami ślubu byli brat rodzony młodego Antoni Wroczyński oraz Jan Bukowski, zapewne ojciec lub brat młodej, i Piotr Sulewski. Wszystkich trzech określono jako „urodzonych”.
Kolejna nieścisłość pojawiła się w akcie zgonu Macieja. Według indeksu w 1838 r. w Źrobkach zmarł syn Kazimierza Wroczyńskiego i Rozalii Ciszewskiej. Początkowo nie miałam więc pewności, czy chodzi o syna tej samej pary, czy też Kazimierz miał drugą żonę. Za drugą żoną przemawiał fakt, że zmarły miał lat 40, a wówczas jego matka Marianna miałaby około 60 lat w chwili narodzin Macieja (ten przybliżony wiek policzyłam na podstawie aktu małżeństwa Kazimierza Wroczyńskiego i Marianny Ciszewskiej z 1773 r.). Przeczytałam oryginalny dokument i rzeczywiście była tam Rozalia Ciszewska. Natomiast zgon zgłaszali Kazimierz Piotrowski (jedyny umiejący pisać) i Andrzej Tarasiewicz, gospodarze ze Źrobek. Nie znalazłam z nimi koligacji rodzinnych. Jak często zdarza się w aktach zgonu, sąsiedzi zgłaszający śmierć mogli po prostu nie znać dokładnie danych rodziców zmarłego.
Kolejną pomyłkę znalazłam w indeksacji. Indeksujący nie zauważył, że akt sporządzono 3 listopada 1838 r., ale Maciej zmarł 12 sierpnia 1831 r. Jest to tzw. akt opóźniony; podobnych zapisów z tego okresu jest więcej.
Transkrypcja aktu zgonu (liczebniki zapisano cyframi):
Maciej Wroczyński
Źrobki nr 72
Działo się w Rajgrodzie dnia 3 Listopada 1838 roku w południe. Stawili się Kazimierz Piotrowski lat 31 i Andrzej Tarasiewicz lat 28 w Źrobkach zamieszkali na gospodarstwie i oświadczyli iż dnia 12 sierpnia 1831 roku o godzinie 2 po północy umarł Maciej Wroczyński mający lat 40 we wsi Źrobkach mieszkający na gospodarstwie, syn niegdy Kazimierza i Rozalii Ciszewskiej małżonków Wroczyńskich pozostały wdowiec po Petroneli z Bukowskich. Akt ten stawiającym został przeczytany przez nas i jednego świadka Kazimierza Piotrowskiego podpisany, drugi świadek pisać nieumie.
X. Michał Augustynowicz Proboszcz Rajgrodzki

Dopiero po dokładnym odczytaniu aktu zauważyłam jeszcze jedną zagadkę. Maciej miał mieć w chwili śmierci 40 lat, a więc urodziłby się w latach 1790–1791. Tymczasem z aktu ślubu z 1810 roku wynika, że miał wtedy 34 lata, co wskazywałoby na urodzenie w latach 1775–1776. Różnica jest więc bardzo duża — około 15 lat. Nie wiem dziś, która z tych informacji jest prawdziwa. Nie mam jednak większych wątpliwości, że akt zgonu dotyczy właściwego Macieja, ponieważ zapisano w nim, że był wdowcem po Petroneli z Bukowskich. Możliwe więc, że świadkowie zgłaszający jego śmierć po siedmiu latach po prostu nie znali dokładnego wieku zmarłego.
Rok 1831 był wyjątkowo burzliwy w dziejach Rajgrodu i okolic. 29 maja stoczono tu ważną, zwycięską bitwę powstania listopadowego. Polacy pod wodzą generała Antoniego Giełguda rozbili oddziały rosyjskie. Na bagnistych i gęsto zalesionych terenach Biebrzy polska partyzantka prowadziła skuteczną wojnę podjazdową. Zaangażowani w walkę mieszkańcy udzielali pomocy w każdy możliwy sposób. Organizowali broń i konie, zajmowali się zaopatrzeniem i czynnie napadali na mniejsze garnizony rosyjskie.
Za te wszystkie działania groziły dotkliwe kary dla powstańców i ich rodzin ze strony cara Mikołaja I. Mężczyzn przymusowo wcielano do wojska, często na wiele lat. Wywożono ich w głąb Rosji, skazywano na ciężkie roboty lub zsyłano na Sybir. Konfiskowano mienie szlacheckie, które przechodziło na własność carskich urzędników.
Na miasta takie jak Szczuczyn czy Rajgród oraz okoliczne wsie nałożono ogromne podatki wojenne tzw. kontrybucje na pokrycie kosztów utrzymania stacjonujących tam wojsk rosyjskich, co doprowadziło nasz region do skrajnego ubóstwa. Były więc powody, by ukrywać udział w powstaniu lub udzielanie pomocy powstańcom.
Wraz z wojskiem została przywleczona cholera, która przetoczyła się przez okolicę i zdziesiątkowała ludność, szczególnie wiosną i latem 1831 roku. Zmarłych na cholerę chowano w zbiorowych mogiłach i skrupulatnie notowano ze względów epidemiologicznych.
Czy Maciej był powstańcem lub uczestnikiem działań partyzanckich? Czy zmarł na cholerę, czy może wskutek ran odniesionych w walce?
Siedem lat później – opieka nad dziećmi i zagadka majątku
Dlaczego zgon Macieja zgłoszono dopiero po siedmiu latach?
Przeszukując akta notarialne dotyczące rodziny Wroczyńskich, natrafiłam na indeksy dotyczące Macieja i jego dzieci. W 1832 r. odnotowano akt określony jako dzierżawa, związany ze Żrobkami i Popowem. W indeksie występują nazwiska Wroczyński, Piotrowski, Pietkiewicz i Mirski oraz imiona czworga dzieci Macieja i Petroneli: Julianny, Teofili, Katarzyny i Jana. Niestety nie dotarłam jeszcze do skanu tego aktu, dlatego nie wiadomo, kto był wydzierżawiającym, kto dzierżawcą ani czego dokładnie dotyczyła umowa.
Sam zapis w indeksie wskazuje, że już w 1832 r. sprawy dzieci Macieja, pozostających pod kuratelą Antoniego Wroczyńskiego, były przedmiotem czynności notarialnych. Petronela zmarła w 1827 r., a Maciej w 1831 r.; chronologia jest więc zgodna z informacjami zawartymi w indeksie.
Odnalazłam również pochodzący z 1838 r. akt notarialny związany z dziećmi Macieja, dotyczący przysięgi składanej przez Kazimierza Piotrowskiego. Chronologia wydarzeń z 1838 r. jest szczególnie wymowna:
- 4 marca zmarł Antoni, opiekun dzieci Macieja;
- 10 maja Kazimierz Piotrowski otrzymał wezwanie do Sądu Pokoju;
- 22 października Kazimierz Piotrowski, podopiekun dzieci, złożył przysięgę w notariacie;
- 3 listopada Kazimierz Piotrowski i Andrzej Tarasiewicz, gospodarze ze Źrobek, zgłosili zgon Macieja.
Treść aktu jest szczególnie istotna, ponieważ Piotrowski został wezwany przez Sąd Pokoju Powiatu Biebrzańskiego w celu „złożenia inwentarza urzędowego całego majątku po niegdy Macieju i Petroneli małżonkach Wroczyńskich”.

Piotrowski zeznał pod przysięgą, że po Macieju i Petroneli „żadnego majątku tak nieruchomego jak i też ruchomego nie pozostało”.
Zbieżność tych wydarzeń pozwala przypuszczać, że sporządzenie zaległego aktu zgonu Macieja mogło mieć związek ze śmiercią Antoniego Wroczyńskiego oraz koniecznością uporządkowania spraw opiekuńczych i majątkowych dzieci.
Maciej i Petronela związali się ze Źrobkami w wyniku zamiany dóbr. Petronela dysponowała majątkiem odziedziczonym po ojcu, Janie Bukowskim, który ustanowił również dożywocie na rzecz swojej żony, Agaty Andronowicz. Zamiana Bukowa na Źrobki z Ksawerym Rydzewskim, synem Wojciecha, nastąpiła w 1812 r. Akt notarialny potwierdza zatem, że rodzina posiadała prawa majątkowe. Cały akt jest bardzo interesujący, gdyż został sporządzony na dobrach w Rydzewie ze względu na zły stan zdrowia Wielmożnego Ksawerego Rydzewskiego, rotmistrza i radcy biebrzańskiego. Ksawery Rydzewski zobowiązał się również do pomocy w przeprowadzce oraz dopłacił 240 złotych polskich.
Agata Bukowska, matka Petroneli, zmarła w Źrobkach w 1818 r., w wieku 48 lat.
Co zatem stało się z majątkiem między 1832 a 1838 rokiem? Czy został sprzedany, podzielony lub w inny sposób rozdysponowany? Czy dzieci dochodziły swoich praw majątkowych? Czy też majątek próbowano ukryć lub ochronić przed władzami?
Odpowiedź może przynieść przede wszystkim odnalezienie pełnej treści aktu dzierżawy z 1832 roku oraz dalszych dokumentów dotyczących postępowania majątkowego po Macieju i Petroneli.

Co stało się z dziećmi Macieja i Petroneli?
Choć nie jest to moja bezpośrednia linia genealogiczna, zaciekawiło mnie, jak potoczyły się losy dzieci Macieja i Petroneli Wroczyńskich.
Mieli sześcioro znanych dzieci, ale Józef (1810–1812) i Wojciech (1816–1816) zmarli jako mali chłopcy, więc po śmierci ojca pozostało czworo: Julianna, Jan, Teofila i Katarzyna:
Julianna Wroczyńska, urodzona w 1813 r., wyszła w 1849 r. za Maksymiliana Jawdyńskiego. Miała wówczas już 35–36 lat. W następnym roku zmarła, już jako wdowa. Jej zgon zgłosili brat Jan Wroczyński, lat 27, szlachcic nielegitymowany ze Skrodzkich oraz Stanisław Bagieński, lat 35, gospodarz z Bełdy – mąż siostry Teofili. Oznacza to, że mąż Julianny zmarł wkrótce po ślubie. Aktu zgonu Maksymiliana nie odnalazłam, ale z pewnością był dwukrotnym wdowcem, zanim poślubił Juliannę. Jego drugą żoną była Marianna Wykowska, wdowa po Pieńkowskim. Została pochowana na mogiłkach prywatnych, bez spisania aktu w urzędzie. Ponieważ nie znalazłam aktu zgonu Maksymiliana, jest możliwe, że pochowano go przy żonie.
Jan Wroczyński, urodzony w 1817 r., w 1849 r. poślubił Anielę Pieńkowską, córkę Antoniego i Zofii Bukowskiej, urodzoną w 1827 r. w Skrodzkich.
Teofila Wroczyńska, urodzona w 1818 r., w 1841 r. wyszła za Stanisława Bagińskiego z Bełdy, syna Jana i Joanny Świderskiej, wdowca po Anieli Michnowskiej.
W akcie matkę panny młodej zapisano błędnie jako Petronelę Pieńczykowską. Zapisano również, że Teofila mieszkała w Skrodzkich przy rodzicach, co było niemożliwe, ponieważ oboje już od kilku lat nie żyli.
Odnalazłam metryki chrztu pięciorga dzieci tej pary: Józefa (Bełda, 1843), Franciszka (Bełda, 1844), Marianny (Bełda, 1847), Agnieszki (Bełda, 1850) oraz Jana (Grabowo, 1853).
Po śmierci Stanisława w 1855 r. Teofila ponownie wyszła za mąż za Jana Pieńkowskiego, syna Antoniego i Zofii Bukowskiej.
Katarzyna Wroczyńska, ostatnie dziecko Macieja i Petroneli, urodziła się w 1820 r. Nie odnalazłam dalszych informacji na jej temat.
Czy Maciej Wroczyński był powstańcem?
Data zgonu Macieja (12 sierpnia 1831 r.) i okoliczności epoki skłaniają do postawienia takiego pytania, ale nie stanowią dowodu na jego udział w powstaniu. Z pewnością zmarł w jednym z najbardziej burzliwych okresów w historii naszego regionu.
Umierając, pozostawił czworo niepełnoletnich dzieci, a siedem lat później, gdy sąd zażądał sporządzenia inwentarza, Piotrowski zeznał, że po małżonkach nie pozostał żaden majątek, choć wcześniejsze źródła dokumentują prawa majątkowe rodziny. Nie znalazłam również informacji, by majątek ten kiedykolwiek ponownie znalazł się w posiadaniu Wroczyńskich.
Czy utrata majątku mogła mieć jakiś związek z wydarzeniami powstańczymi lub domniemanym udziałem Macieja w powstaniu? Czy jego dzieci jako małoletnie sieroty nie były w stanie skutecznie obronić swoich praw? Czy ziemia została przejęta, sprzedana lub rozdysponowana w inny sposób? A może wydarzyło się coś, o czym nie można było pisać w aktach? Mam nadzieję, że niektóre odpowiedzi na te pytania uzyskam, gdy znajdę brakujący akt dzierżawy z 1832 r. Od razu zapowiadam, że gdy mi się to uda, napiszę dalszy ciąg artykułu.






























































