Opublikowano Dodaj komentarz

Leon Cieciuch – pionier polskiej radiofonii w USA

Leon Cieciuch - syn Franciszka z Kapic i pochodzącej z Woźnejwsi Marianny z d. Noruk

Tragiczny wypadek

Leon Cieciuch, dyrektor polskiego oddziału WHOM w Jersey City i spiker radiowy z 15-letnim doświadczeniem, zginął tragicznie 20 maja 1942 r. w wypadku samochodowym w pobliżu lotniska Newark. Doszło tam do czołowego zderzenia z ciężarówką, w wyniku którego poniósł śmierć na miejscu.

Przez lata był jedną z czołowych postaci polonijnego środowiska w Nowym Jorku. Utrzymywał bliskie relacje m.in. z wybitnym pianistą i politykiem Ignacym Janem Paderewskim. Zanim związał się ze stacją WHOM dwa i pół roku temu, zdobywał doświadczenie jako śpiewak koncertowy, występował w programach operowych NBC, a także prowadził polskie audycje w rozgłośni WAAT w Jersey City.

W dniu jego śmierci, 20 maja, dyrektor generalny WHOM, Joseph Lang, oddał mu hołd, odwołując wszystkie sponsorowane polskie programy na cztery godziny. W tym czasie na antenie emitowano wyłącznie muzykę żałobną. Stacja przeprowadziła również transmisję nabożeństwa pogrzebowego, które odbyło się 23 maja w kościele św. Antoniego w Jersey City.

Leona Cieciucha żegnają żona oraz troje dzieci.

Od początku

Leon Cieciuch urodził się 9 października 1901 roku w Jersey City jako syn polskich emigrantów. Jego ojciec, Franciszek Cieciuch, pochodził z Kapic, natomiast matka, Marianna z domu Noruk – z Woźnejwsi. Rodzinne korzenie i historia emigracji odegrały ważną rolę w jego życiu.

Indeks urodzonych w Jersey City z 1901 r., na których widnieje Leon Cieciuch; domena publiczna

Opowieść o losach rodziny Cieciuchów splata się z historią dwóch innych rodów: Orłowskich i Noruków. Wszystko zaczyna się jeszcze w Polsce, gdzie dorastały wcześnie osierocone dzieci: Franciszek i Anna Cieciuchowie, Edward, Paulina i Bolesław Orłowscy z Kapic oraz Wiktor, Marianna i Jan Norukowie z Woźnejwsi. Młodzi ludzie, wychowani w trudnych warunkach, podejmują się pracy przy budowie fortów w Osowcu w latach 70. i 80. XIX wieku, szukając sposobu na poprawę swojego losu.

Pod koniec lat 80. XIX wieku część z decyduje się na emigrację do Stanów Zjednoczonych. Jako pierwszy wyjeżdża Franciszek Cieciuch – w 1888 roku. Dwa lata wcześniej poślubił Mariannę Noruk, a w 1886 roku w Woźnejwsi przyszedł na świat ich syn Józef, najstarszy brat Leona.

W tym samym czasie losy pozostałych członków rodzin potoczyły się różnie. W 1887 roku Paulina Orłowska wyszła za mąż za Wiktora Noruka i pozostała w Polsce. Razem angażowali się w pomoc innym – opiekowali się dziećmi pozostawionymi przez emigrantów, wychowywali także nieślubne dziecko Marianny (przyrodnią siostrę Leona) oraz wspierali organizacyjnie wyjazdy do Ameryki.

Również bracia Orłowscy podjęli decyzję o emigracji. Edward płynie do USA w 1889 roku, jednak po pewnym czasie wróci do kraju i – za namową siostry – pozostanie w Polsce. Jego brat Bolesław wyrusza za ocean rok później. W październiku 1891 roku żeni się w Ameryce z Anną Cieciuch, siostrą Franciszka. Bolesław podejmuje pracę w koncernie Standard Oil, w głównej rafinerii należącej do Johna D. Rockefellera w Bayonne w stanie New Jersey.

Akt ślubu Franciszka Cieciucha i Marianny Noruk; Rajgród, 1886 r.

Franciszek Cieciuch, ojciec Leona, osiedla się w Jersey City, gdzie początkowo pracuje w dokach. Dzięki determinacji i ciężkiej pracy po kilku latach awansuje na kapitana barki węglowej. Wkrótce sprowadza do Stanów Zjednoczonych swoją żonę, dziecko oraz siostrę Annę. Kolejne dzieci przychodzą już na świat w Ameryce, gdzie rodzina stopniowo buduje stabilne życie.

Mimo trudnych początków młodzi emigranci przywiązują ogromną wagę do edukacji swoich dzieci. Większość kończy lokalne uczelnie, a część decyduje się na studia prawnicze - szczególnie widoczne było to wśród braci Cieciuchów. Franciszek (Frank) pracuje jako detektyw, Władysław (Walter) zostaje oficerem policji i osiąga stopień inspektora, natomiast Aleksander robi karierę jako prawnik i polityk, dochodząc do stanowiska w legislaturze stanowej.

Niektórzy z nich biorą również udział w I wojnie światowej. Aleksander Cieciuch zostaje kilkakrotnie ranny, pada ofiarą ataku z użyciem broni chemicznej, i po powrocie, podupada na zdrowiu umierając przedwcześnie w wieku 42 lat w 1939 r.

Frank Cieciuch z żoną Sophie Zamoyski; domena publiczna

 

Aleksander Cieciuch

O braciach Cieciuchach w gazetach (tłumaczenie przez AI)

Artykuł o Leonie Cieciuchu w radiopolska.pl: Ślady w eterze. Zanim powstało Polskie Radio (część artykułu dotycząca Leona Cieciucha; 19-05-2020 Krzysztof Sagan)

Leon Robert Cieciuch urodził się w roku 1901 w Jersey City. Był synem polskich emigrantów – Franciszka i Marianny z domu Noruk. Miał czterech braci – Józefa, Władysława, który był inspektorem policji w Jersey City, Franciszka i Aleksandra oraz dwie siostry – Helenę i Agnieszkę. Mówił w czterech językach. Jak po jego śmierci wspominał dziennikarz i historyk Henry Archacki, już jako piętnastolatek – nie podając swojego prawdziwego wieku – zaciągnął się do armii, żeby w wojnie światowej walczyć o swój kraj. Po dwóch miesiącach, gdy dowództwo ustaliło ile lat ma naprawdę, miał być odesłany z reprymendą i… uznaniem. W 1924 roku wystąpił w „Halce” – pierwszej polskiej operze wystawianej w Nowym Jorku, na scenie Manhattan Opera. Była to jedna z pomniejszych ról, obok Leonii Ogrodzkiej (Halka), Leona Cortilliego (Jontek) i Adama Didura (Stolnik). Utwór ten musiał mieć dla niego szczególne znaczenie, bowiem pięć lat później – 20 maja 1929 roku – doprowadził do transmisji „Halki” na antenie czternastu stacji należących do kompanii NBC. Wówczas też obsadzony został w ważniejszej roli – był Stolnikiem. Halką była Eugenia Zielińska, Józef Woliński – Jontkiem, Kajetan Kopczyński – Januszem, a Hanna Opieńska – Zofią. Powtórzył to 10 kwietnia 1930 roku pomiędzy 22 a 23, tym razem w jedenastu stacjach. W tym spektaklu również pojawił się w obsadzie jako Stolnik. Eugenia Zielińska była Halką, Józef Kallini – Jontkiem, Jan Żuchliński – Januszem, a Zofia Halska – Zofią. Cieciuch wraz z Ludwikiem Kowalskim czynili też starania, aby „Halkę” wystawić w Mecca Auditorium w Nowym Jorku. Udało się to 16 marca 1930 roku. Jak pisano w prasie, sala wypełniona była po brzegi, a blisko sześćset osób musiało odejść od kasy z kwitkiem. Wśród publiczności znalazła się Polonia z Nowego Jorku, Chicago czy Milwaukee, a także ze stanów Wirginia i Pensylwania. Pojawił się też przybyły z Waszyngtonu ambasador Rzeczypospolitej Polskiej Tytus Filipowicz. W roli Halki zobaczyć i usłyszeć można było ponownie Eugenię Zielińską, Jontkiem był Stanisław Wyszatycki, Januszem – Walenty Figaniak, Stolnikiem – Jan Steszenko, a Zofią – Zofia Halska. W tej obsadzie również znalazło się miejsce dla Cieciucha… I to właśnie dzięki śpiewaniu po raz pierwszy pojawił się w radiu…

Według magazynu „The Billboard”, kariera Leona Cieciucha zaczęła się od występów jako śpiewak koncertowy w programach operowych w nowojorskiej stacji WEAF. Prawdopodobnie było to jeszcze w roku 1925 – w maju 1942 roku prasa pisała o niemal siedemnastu latach w eterze. Rok później – w 1926 roku – w Jersey City ponownie uruchomiona została stacja WAAT, która w roku 1922 nadawała przez kilka miesięcy pionierski program. W prasie reklamowała się w następujący sposób: „Do You Play or Sing? Like to Broadcast? Jersey City’s Pioneer Broadcasting Station WAAT Will Soon Be »On The Air«. Można przypuszczać, że chcąc samemu kształtować prezentowany repertuar Cieciuch odpowiedział na to właśnie ogłoszenie. W każdym razie w ramówce tej stacji raz na jakiś czas pojawiał się potem trwający w zależności od dnia od 15 do 30 minut blok „Leon Cieciuch – baritone”. Następnie przez niespełna trzynaście lat prowadził polską godzinę w stacji WAAT, a przez ostatnie dwa i pół roku był kierownikiem polskiej audycji we WHOM.

Oprócz śpiewu operowego lubił sport – głównie golfa. Był też – z niemałymi sukcesami – promotorem walk zapaśniczych. W każdym razie tak zostało to odnotowane w gazecie „The Record” z Hackensack w artykule o jednej z gal w Oritani Hall. Ale nie tylko golf i zapasy… W 1937 roku redaktor „Tygodnika Sportowego” donosił, że Cieciuch był zainteresowany ściągnięciem za Ocean Józefa Chomy, boksera pochodzącego ze Stanisławowa, byłego wicemistrza Polski w wadze ciężkiej. Prowadzona przez fundację Poles In America baza danych amerykańskiej Polonii odnotowuje zaś, że Leon Cieciuch był działaczem społecznym angażującym się w życie polskiej diaspory. Przez kilka lat pełnił funkcję wicecenzora Stowarzyszenia Synów Polski. Organizacja ta zajmowała się m.in. sprzedażą ubezpieczeń na życie dla swoich członków, wspieraniem działalności charytatywnej w Stanach Zjednoczonych i Polsce oraz działalności polonijnej w Nowym Jorku i Jersey City.

Na wspomnianym bankiecie z okazji 15-lecia jego audycji, który odbył się w nowojorskim hotelu McAlpin (dziś Herald Towers), na rogu ulic 34 i Broadway, bawiło się czterysta osób. W przemówieniach walory jubilata podkreślał Józef Lang, zarządca stacji WHOM, a także konsul A. Jachimowicz. Pierwszy mówił o pracowitości, grzeczności i światłości, drugi wskazywał na zasługi Cieciucha dla spraw polskich i znaczenie radia, jako czynnika informacyjnego. Energiczny, ruchliwy i ogólnie lubiany, zjednujący sobie wielu przyjaciół nad Wisłą – to z kolei określenia, które padały przy okazji organizowanych przez niego, z ramienia Stowarzyszenia Synów Polski, wycieczek do Ojczyzny. Na pokładzie „Batorego” przybywał do Gdyni w latach 1936, 1937, 1938 i 1939. Tam następował podział – większa część wyruszała do swoich rodzin, a kilkudziesięcioosobowa grupa jechała do Poznania, Częstochowy, Krakowa, Zakopanego, Lwowa, Wilna i Warszawy. Przy okazji pobytów w kraju Cieciuch rozmawiał z polskimi dziennikarzami o tym, co można usłyszeć w jego programie.

– Trudno sobie wprost wyobrazić, jak niezwykle interesują się rodacy w Ameryce sprawami Polskimi. Nas ciekawi wszystko: co tu robicie, co mówicie… My, choć wielu z nas, młodych, w ogóle po polsku nie mówi, kochamy Polskę niemniej szczerze niż wy, przeżywamy z wami wasze radości i smutki i pragniemy szczęścia ojczyzny – opowiadał Leon Cieciuch w rozmowie z redaktorem pisma „Radio dla wszystkich” w roku 1939. Na pytanie o zawartość nadawanych przez niego audycji odpowiedział: Najwięcej muzyki. Oczywiście muzyki polskiej. Następnie pogadanki i wesołe dialogi na tematy polskie. Audycje nasze cieszą się powodzeniem. W zasięgu naszym mamy ponad pół miliona Polaków, a dostajemy tysiące listów. Najwięcej podobają się odczyty o Polsce. W 1938 roku przy okazji zwiedzania Lwowa odwiedził tamtejszą rozgłośnię Polskiego Radia. Kierownik wycieczki Leon Cieciuch połączył się ze Lwowa drogą kablową z Nowym Jorkiem i nadał dla rozgłośni amerykańskich specjalne telefoniczne sprawozdanie z pobytu wycieczki we Lwowie – donosił reporter „Polski Zbrojnej”. Podkreślił on m.in. w swoim przemówieniu znaczny rozwój życia gospodarczego w Polsce, jaki zaobserwował od ubiegłego roku. P. Cieciuch przesyłając Polakom za Oceanem najserdeczniejsze życzenia podkreślił, że wycieczka organizowana przez Orbis odbywa się ku pełnemu zadowoleniu jej uczestników – uzupełniano w depeszy opublikowanej m.in. w „Czasie” i „Dzienniku Narodowym”.

Wśród tematów, którymi Polonia interesuje się szczególnie Leon Cieciuch wymieniał również C.O.P., Gdańsk, Gdynię, Śląsk i Warszawę. Mowa Becka wywarła szalone wrażenie w Ameryce, a zwłaszcza ustęp, że Polska nie zna pojęcia pokoju za wszelką cenę – komentował po przybyciu do Polski w 1939 roku wyemitowane w swojej audycji wystąpienie polskiego ministra spraw zagranicznych. Gdy w Polsce ogłaszano subskrypcję Pożyczki Obrony Przeciwlotniczej, ogłosiłem o tym natychmiast. Powiedziałem, że ojczyzna potrzebuje swoich synów. Tego samego dnia wpłynęło do mnie na F.O.N. kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Dawali nie tylko Polacy, dawali też Amerykanie – kontynuował Cieciuch w rozmowie z redaktorem pisma „Radio dla wszystkich”. W „Wiarusie” dodawał: Kiedy wyjeżdżałem do Ameryki, Polacy w Stanach zebrali już na Fundusz Obrony Narodowej przeszło 600000 dolarów. Kiedy wrócę, jestem przekonany, że będzie milion dolarów. […]  Nikt nie szczędzi ani cennych pamiątek rodzinnych ani drogich klejnotów – ofiarność Polonii Amerykańskiej jeszcze wzrosła. – Ta postawa Polski imponuje całemu światu.

W grudniu 1941 roku, kilka dni po zaatakowaniu przez Japończyków Perl Harbor, Leon Cieciuch powtórzył zbiórkę. Po jednorazowym ogłoszeniu na antenie informacji o oszczędnościowych obligacjach obronnych i możliwości zakupu znaczków, w ciągu jednego dnia do Domu Polskiego w Jersey City zgłosiły się setki osób, które w sumie wpłaciły ponad 11 tysięcy dolarów. Pół roku wcześniej – 16 maja – Cieciuch zaaranżował anglojęzyczną audycję na antenie NBC, w której przemawiał Ignacy Jan Paderewski. Tematem wystąpienia była sprzedaż obligacji i wezwanie do wsparcia tej akcji rządu federalnego. Jego gościem był też Jan Kiepura, który w 1942 roku przybył do Hollywood. Rozmowa wyemitowana została 25 stycznia o godzinie 18.

Leon Cieciuch zginął tragicznie będąc w sile wieku. W środę, 20 maja 1942 roku, o godzinie 6:30 rano na ówczesnej drodze nr 25 na wysokości Wilson Avenue – nieopodal lotniska Newark-Liberty – prowadzony przez niego samochód zderzył się czołowo z kierowaną przez Aarona Adamsa z Hartford w stanie Connecticut dwudziestotonową ciężarówką. Z relacji obecnych na miejscu policjantów wynika, że jeżdżący dla firmy Downing & Perkins zestaw przewrócił się na bok, gdy jego kierowca próbował skręcić, by uniknąć zderzenia. Cieciuch pozostawił żonę Helenę z domu Kaniecką, trzynastoletniego Leona Roberta Juniora, jedenastoletnią Jorenę i dziewięcioletniego Ryszarda Tadeusza. Po tym zdarzeniu – decyzją zarządcy WHOM Josepha Langa – stacja przez cztery godziny – w miejsce wykupionych polskich programów – nadawała muzykę żałobną. W piątek 22 maja między godziną 19 a 22 trumna z ciałem wystawiona została w kaplicy pogrzebowej przy 582 Bergen Ave. Jak pisał Leonidas Ossetyński w dzienniku „Nowy Świat”, na miejsce ciągnęły nieskończone tłumy. Celebrowane przez trzech księży nabożeństwo żałobne – transmitowane na antenie WHOM – rozpoczęło się w sobotę o godzinie 10 w wybudowanym przez polskich imigrantów kościele św. Antoniego w Jersey City. Kościół był przepełniony, tak że ci którzy spóźnili się musieli pozostać na ulicy a było ich bardzo wiele, można śmiało powiedzieć około 2000 osób – pisał Ossetyński. Następnie kawalkada złożona z setki samochodów przejechała na cmentarz Św. Krzyża w North Arlington. Ludzie, z którymi rozmawiałem mówili, że takiego pogrzebu w Jersey City jeszcze nie było – kontynuował redaktor „Nowego Świata”. Spikerem podczas transmisji był Tadeusz Sztybel, który od 1941 roku był asystentem Cieciucha. Dzień po pogrzebie – w niedzielę pomiędzy 18 a 19 – stacja WHOM nadała specjalny program poświęcony zmarłemu.

Wkrótce po pogrzebie utworzona została Fundacja Leona Cieciucha. Już w czerwcu 1942 roku rozpoczęła ona zbieranie pieniędzy na paczki dla polskich jeńców. Już wówczas swoje poparcie dla jej działalności wyraziło tysiąc osób uczestniczących w przedstawieniu w teatrze Cameo. W kwietniu 1943 roku Leon Cieciuch został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Uroczystość odbyła się w konsulacie polskim w Nowym Jorku niemal dokładnie w pierwszą rocznicę śmierci. Odznaczenie – przyznane w uznaniu dla podejmowanych przez niego prac społecznych dla dobra Polski – odebrała wdowa Helena. Ona też przejęła audycję nadawaną w stacji WHOM. Nie było to dla niej nowością, bowiem w przeszłości zastępowała męża podczas jego podróży do Polski. W ówczesnej prasie zachowało się kilka śladów po tej działalności – zapowiedź wystąpień mec. Stefana F. Śladowskiego i ob. Zygmunta Ducha w związku z nadchodzącymi wyborami z maja 1943 roku, artykuł o upamiętnieniu w audycji z 3 października 1943 roku bohaterskiego prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego oraz życzenia bożonarodzeniowe z 26 grudnia 1943 roku. Z uwagi na brak szczegółowych ramówek data zakończenia nadawania audycji trudna jest dziś do ustalenia. Helena zmarła w roku 2001 w wieku 97 lat. O kilka miesięcy przeżyła swojego najstarszego syna. W 2016 roku odeszła Jorena, która w 1947 roku wstąpiła do sióstr Dominikanek i przyjęła imię Helena Roberta. Już w trakcie powstawania tego tekstu – 31 stycznia 2020 roku – zmarł ostatni syn Heleny i Leona, Ryszard.

Ale to jeszcze nie koniec historii Leona Cieciucha… Niemal ćwierć wieku po swojej śmierci nieoczekiwanie powrócił on na szpalty gazet… W 1968 roku na łamach „Życia Warszawy” ukazał się apel konserwatorów o przesyłanie materiałów ikonograficznych dotyczących niedostępnej wówczas dla publiczności Panoramy Racławickiej. Słynny obraz, prezentowany przed wojną w rotundzie we lwowskim Parku Stryjskim, od momentu odzyskania przez Polskę w roku 1946 leżał w skrzyniach we Wrocławiu. Władze PRL nie chciały narażać się Związkowi Radzieckiemu prezentowaniem zwycięstwa polskich oddziałów nad carską co prawda, ale jednak Rosją… W odpowiedzi na wydrukowany w gazecie apel zgłosił się przedwojenny przewodnik Orbisu, Bogusław Latour. Przeczytawszy apel konserwatorów, p. Latour zwrócił się do innego towarzysza przedwojennej podróży, który był świadkiem filmowania Panoramy – relacjonowało wydawane przez Radio Wolna Europa pismo „Na antenie” – p. Leon Cieciuch w czasie wycieczki do Polski w roku 1937 sfilmował we Lwowie płótno Panoramy Racławickiej. […] Posiadacz tego filmu już dawno nie żyje, ale syn jego odnalazł zdjęcia. Przesłał film do Warszawy na adres p. Latour. Ten z kolei film przewiózł do Wrocławia i przekazał przewodniczącemu prezydium Miejskiej Rady Narodowej, profesorowi Iwaszkiewiczowi.

W tym roku mija 78 lat od śmierci Leona Cieciucha, zapomnianego pioniera radiofonii polskiej w Stanach Zjednoczonych. Mówił do Polaków za Oceanem na długo przed tym, gdy dotarł tam sygnał Polskiego Radia nadawanego na falach krótkich ze stacji nadawczej w Babicach. Przekazu z kraju nie traktował zresztą jako konkurencji. Będę opowiadał w moich audycjach w Jersey City o tych cudach, które widziałem, ale wiem, że moich rodaków w  Stanach Zjednoczonych jeszcze więcej interesuje głos bezpośrednio z Warszawy, nadany na krótkich falach. I dlatego tak wielką wagę przywiązuję do polskich audycyj krótkofalowych – mówił w roku 1939 w rozmowie z redaktorem pisma „Radio dla wszystkich” – Niestety, audycje te są słabo słyszalne, zwłaszcza w niektórych stanach. Oczekujemy więc w Ameryce z niecierpliwością na wzmocnienie krótkofalówek. To miało nastąpić jesienią 1939 roku…

Na koniec jeszcze wiadomość z ostatniej chwili. Mimo, że radio jest medium ulotnym, wiele wskazuje na to, że głos Leona Cieciucha zachował się do dziś! W Muzeum Polskim w Ameryce w Chicago i Narodowym Archiwum Cyfrowym w Warszawie przechowywane jest nagranie transmisji radiowej pogrzebu Ignacego Jana Paderewskiego. Według załączonego do płyt opisu sprawozdawcą tego wydarzenia był… Leon Cieć.

Od autora

Dzięki badaniom genealogicznym oraz analizie DNA udało mi się przywrócić pamięć o nieco zapomnianej dziś postaci Leona Cieciucha, którego rodzinne korzenie sięgają okolic Rajgrodu.

Szczególnie interesujące okazały się wyniki porównań genetycznych. Wykazały one, że potomkowie jego brata Józefa są ze mną spokrewnieni. Dodatkowo program ThruLines, dostępny na portalu Ancestry.com, pozwolił precyzyjnie określić stopień tego pokrewieństwa oraz odtworzyć powiązania rodzinne (schematy poniżej).

ThruLines for Szymon Kapliński (Kapla)

 

Pokrewieństwo autora - Mariusza Orłowskiego z Szymonem Kaplińskim

 

Bibliografia:

Dziękujemy, że przeczytałeś/przeczytałaś ten tekst do końca. Jeśli uważasz, że to co robimy jest wartościowe, rozważ wsparcie. Wejdź na stronę jzi.org.pl/wspieraj lub patronite.pl/jzi. Dziękujemy!
Dodaj komentarz