Posted on Leave a comment

Karolina Chapko czyta “Eldorado nad Biebrzą – Zofia”

Czytany fragment rozdziału XIV

Kilka dni przed weselem Mańka przyszła na piechotę z Czerwonki pomagać w przygotowaniach. Uszczęśliwiona Olcia nie odstępowała od niej, starając się pomagać na swój sposób. Mańka szybko wysprzątała dom, ozdobiła święte obrazy kwiatami z papieru i zmieniła papierowe firanki w oknach. Przejrzały razem z Zofią obrusy i wybrały najładniejsze. Sporo czasu zajęły im wyroby mięsne, bo Zofia uparła się, że oprócz tradycyjnych kiełbas, będą też szynki, pasztety i salcesony. A kiedy zaczęły wypieki, przypominała przepisy z Ameryki, by zadziwić gości wymyślnym ciastem czy ciastkami z nowych foremek w kwiatki, księżyce i gwiazdki. Specjalnie zgromadziła w spiżarni tuziny jajek i zapasy cukru. Masło przechowywała w kance na mleko zanurzonej w studni. Na szczęście tegoroczny lipiec był dość chłodny.
Wieczorem Zofia przysiadła odsapnąć chwilę po całym dniu krzątaniny. Już zapadała w drzemkę, gdy do jej uszu doszedł cichy płacz. Rozejrzała się po kuchni i dostrzegła na stołku Olcię, z głową w rękach.
— A czegoż ty płaczesz, maleńka?
— Bo znowu u nas wesele!
— To dobrze, będziemy bawić się i tańczyć.
— A czy Franek też wyjdzie z domu jak Mańka?
— Nie, on zostanie. I jeszcze przyprowadzi tu Franię.
— Ale ja wolę Mańkę zamiast Frani! — Olcia rozpłakała się na dobre.
— Skończyłaś pięć lat i takie głupstwa opowiadasz. Nie wstyd ci? — podeszła do niej i przytuliła czule. — Chodź ze mną, polukrujemy te ciastka w gwiazdki, a potem udekorujesz każde malinowym groszkiem.
Otarła jej łzy, poprawiła warkocze i posadziła przy stole. Obie potrzebowały zająć ręce pracą i nie zadręczać się myślami.

 

Więcej informacji na stronie poświęconej książce: https://jzi.org.pl/produkt/eldorado-nad-biebrza-zofia/

Like us
Latest posts by Jamiński Zespół Indeksacyjny (see all)
 
Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.