Opublikowano Dodaj komentarz

Jeleniewo – indeksy urodzeń z lat 1818-1819

Indeksacja ksiąg metrykalnych parafii Jeleniewo idzie całkiem dobrze. Zindeksowaliśmy już około 40 ksiąg, co biorąc pod uwagę wielkość tej parafii oraz standard indeksacji jaki sobie narzuciliśmy, jest dobrym wynikiem. Oby tak dalej! Martwi nas jednak trochę, że większość wolontariuszy indeksujących Jeleniewo podejmuje się odczytywania metryk w języku polskim, a przecież od 1868 roku wszystkie zapisy wykonywane były w języku rosyjskim. Czy znajdą się nowe osoby chętne do indeksacji tej parafii z języka rosyjskiego? Popytajcie znajomych, udostępniajcie ten wpis. Damy radę, prawda?

Dzisiaj do wyszukiwarki Geneo dodaliśmy 571 kolejnych indeksów urodzeń z dwóch ksiąg stanu cywilnego z lat 1818-1819. Indeksował Wiktor Maciejowski. Dziękujemy!

 
Opublikowano Dodaj komentarz

Spis ludności parafii augustowskiej z lat 1870-1872

W zakamarkach archiwum parafialnego w Augustowie znajduje się bardzo ciekawa księga zatytułowana „Spis ludności parafii augustowskiej” sporządzony w latach 1870-1872. Zawiera on listę około 5500 osób wyznania rzymsko-katolickiego zamieszkujących obszar ówczesnej parafii Augustów.

Oprócz imienia i nazwiska zapisano relację w stosunku do głowy domu, a także rok urodzenia osoby. Można więc rzec, że jest to spis powszechny mieszkańców. Oczywiście należy pamiętać, że w tamtych czasach zwłaszcza w Augustowie mieszkało bardzo wiele rodzin wyznania mojżeszowego, prawosławnego i ewangelickiego, których w tym spisie nie znajdziemy. Najstarsze osoby wpisane do księgi urodziły się jeszcze w XVIII wieku. Pierwsze karty są mocno zniszczone, ale dalej stan księgi jest dobry. Na pierwszej, mocno uszkodzonej stronie znajduje się spis miejscowości objętych spisem i porównując go z zawartością księgi widać, że brakuje kart z danymi dla kilku mniejszych miejscowości.

Opublikowany zbiór danych można ładnie przetworzyć i uzyskać ciekawe wnioski na temat struktury ludności na tamtym obszarze i w tamtych czasach. Przykładowo zamieszczone wykresy ilustrują zmiany demograficzne jakie zaszły w Augustowie i okolicach w ciągu niemal 150 lat. Pokazują ilość osób w poszczególnych grupach wiekowych z podziałem na płeć. Wykres po lewej stronie bazuje na danych ze „Spisu ludności parafii augustowskiej”, wykres po prawej stronie powstał przy wykorzystaniu danych demograficznych GUS dla gminy wiejskiej Augustów i miasta Augustowa. Obszary objęte obiema bazami danych są zbliżone i można je porównywać.

To proste wykresy, ale można wysnuć interesujące wnioski. Przede wszystkim istotnie zwiększyła się liczba ludności w Augustowie i okolicach, ale goły okiem widać również drastyczne zmiany w strukturze wiekowej mieszkańców. W XIX wieku najliczniejszą grupą wiekową były dzieci w wieku 5-15 lat, potem przeżywalność spadała drastycznie, a osoby po 65 roku życia stanowiły niewielki odsetek ogółu. Nie widać też istotnej różnicy pomiędzy płciami. W 2015 roku z kolei dominującą grupą są osoby w wieku produkcyjnym, a po 60 roku życia zaczynają zaznaczać się istotne różnice w wieku kobiet i mężczyzn. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele i ich analizę pozostawiamy Wam.

„Spis ludności parafii augustowskiej” jest dostępny na stronie parafii Augustów dzięki indeksacji Wioli Ostrowskiej.

 
Opublikowano Dodaj komentarz

Najstarsze śluby z Bargłowa

Napis na okładce najstarszej księgi metrykalnej parafii Bargłów głosi: „Metryki ślubów i chrztów poczyna się od roku 1644 a kończy się do roku 1700”. Próżno jednak szukać w niej metryk z pierwszej połowy XVII wieku. Urodzenia (których jeszcze nie zindeksowaliśmy) rozpoczynają się od roku 1688, a śluby od 1686 roku. I właśnie indeksy ślubów z tej księgi dodaliśmy do wyszukiwarki Geneo.

Jest to zaledwie około 130 wpisów w języku łacińskim z lat 1686-1708. Są luki, przeskoki w datach, wykreślenia. Księga prowadzona mało starannie, trudna do odczytania. Poza imionami i nazwiskami młodych sporadycznie tylko podawani są świadkowie zawarcia związku małżeńskiego. Jednakże są to jedne z najstarszych, a więc i najcenniejszych śladów naszych przodków zamieszkujących parafię Bargłów.

Nie wiadomo skąd pojawia się różnica pomiędzy datami metryk a obiecującą datą początkową na okładce. Czy to błąd opisującego księgę? Czy też może karty z wcześniejszymi metrykami zostały dawno usunięte? Mimo to zachęcamy do lektury tych zapisów zindeksowanych przez Zbyszka Mierzejewskiego, któremu bardzo dziękujemy za udaną próbę przedarcia się przez zapisy sprzed ponad 300 lat!

 
Opublikowano Dodaj komentarz

Zapowiedzi wydawnicze na lato

Latem tego roku planujemy opublikować trzy pozycje wydawnicze, wszystkie powiązane z ziemią sztabińską.

My ze Sztabina

Tytułem tym inicjujemy nową serię wydawniczą „Nasze rodziny” poświęconą historii rodzin pochodzących z obszaru Augustowszczyzny i Suwalszczyzny. Andrzej Sobotko wspólnie ze swoją nieżyjącą już siostrą Elżbietą Konopką kilka lat temu zebrał, opracował i własnym sumptem wydał książeczkę o historii własnej rodziny. Teraz wydanie to uzupełnione i w zmienionej szacie graficznej ukaże się nakładem naszego wydawnictwa. W książce znajdują się wywody genealogiczne przodków autorów oraz liczne życiorysy mieszkańców Sztabina i okolic opatrzone pięknymi fotografiami rodzinnymi. Książka zawiera wzmianki o kilkuset osobach, głównie noszących nazwisko Sobotko, Szyc, Zdanowicz. Wydając tę pozycję chcemy zachęcić innych naszych sympatyków do utrwalenia genealogii rodziny w książkowej formie.

Trzydzieści lat mojego pasterzowania w parafji sztabińskiej

Mieszkańcom Sztabina tej pozycji przedstawiać nie trzeba. W 1933 roku ówczesny proboszcz parafii sztabińskiej, ks. Jakub Rółkowski spisał swoje wspomnienia z dotychczasowej pracy duszpasterskiej. Znajdują się tam bezcenne informacje o Sztabinie i okolicach, mieszkańcach tego obszaru, własne doświadczenia proboszcza. Pozycja ta nie jest reprintem lecz przedrukiem uzupełnionym o liczne przypisy, fotokopie dokumentów i inne ilustracje.

Krasnybór czyli Sztabin i Karol Hr. Brzostowski

To kolejny przedruk liczącej ponad 150 lat pozycji. Autor, Ludwik Pietrusiński, prawnik, pisarz i publicysta, uczestnik powstania listopadowego, był zafascynowany postacią hrabiego Karola Brzostowskiego i w 1863 roku opublikował książeczkę opisującą jego dokonania. Wkrótce pozycja ta, uzupełniona o przypisy i ilustracje, ujrzy ponownie światło dzienne nakładem wydawnictwa JZI.

O dostępności poszczególnych pozycji w naszym sklepie internetowym będziemy Was oczywiście na bieżąco informować.

 
Opublikowano Dodaj komentarz

Jeleniewo – indeksy ślubów z lat 1817-1819

Trzy cywilne księgi ślubów z parafii Jeleniewo z lat 1817-1819 zawierają łącznie 493 wpisy. Są to wpisy zapowiedzi, w księgach cywilnych nazywane przyrzeczeniami, oraz zapisy samych ślubów. Po skompilowaniu informacji zawartych w zapowiedziach i ślubach dotyczących tego samego związku małżeńskiego do wyszukiwarki Geneo dodaliśmy 174 nowe rekordy, w tym 20 zapowiedzi bez odpowiadających im ślubów.

W czasie tych trzech lat doszło do jednego zaledwie ślubu pomiędzy szlachetnie urodzonymi. Pisarz prowentowy Józef Pawłowski dworu Motule (parafia Filipów) żeni się z szlachcianką Katarzyną Teklą Legięza. Ponadto mamy tu wiele osób z sąsiednich, a czasem nawet dość odległych parafii, w tym wielu położonych na terenie Prus Wschodnich. Znajdziemy tu nawet osoby z parafii Janówka, Perstuń czy Raczki. Zachęcamy do lektury!

Księgi zindeksowała Wiola Ostrowska. Dziękujemy!

 
Opublikowano Dodaj komentarz

Krasnopol – indeksy urodzeń, ślubów i zgonów z 1826 roku

Do bazy danych wyszukiwarki Geneo dodaliśmy właśnie indeksy z parafii Krasnopol z księgi duplikatu z 1826 roku. Aktualizacja dotyczy więc urodzeń, ślubów i zgonów. Łącznie to około 270 indeksów z tego rocznika. Przy indeksacji i weryfikacji po raz kolejny okazuje się, jak małą wartość stanowią indeksy końcowe w księdze, które są pełne błędów i nieścisłości. W urodzeniach dzieci nieślubnych jako nazwisko wpisywano najczęściej nazwisko zgłaszającego zamiast nazwiska matki, a w zgonach w przypadku rejestracji śmierci mężatki lub wdowy wpisywano najczęściej nazwisko panieńskie zamiast właściwego nazwiska po mężu (w takiej kolejności zapisywano nazwiska w metryce). Warto więc czytać dokładnie metryki od początku do końca!

Księgę zindeksował Tomek Gaździński. Dziękujemy!

 
Opublikowano Dodaj komentarz

Dziś bardziej doceniam to, kim jestem

Zawsze chciałem wiedzieć skąd pochodzę i kim byli moi przodkowie. Zanim zacząłem tworzyć drzewo swojej rodziny, miałem w głowie coś romantycznego. Chciałem znaleźć w swoim drzewie przodka zasłużonego dla ojczyzny, czy pełniącego jakąś ważną funkcję. Zacząłem to robić w młodym wieku. Stąd nieco tłumaczy to moją wizję efektu końcowego takiego drzewa. W czasie wieloletnich poszukiwań, a co się z tym wiąże z wiekiem, doszedłem do zgoła innych wniosków. Być może moi przodkowie nie byli wielkimi bohaterami jakich możemy spotkać w powieściach? Natomiast stali się moimi bohaterami, a ich losy nauczyły mnie wiele o życiu, jego kruchości, szukaniu własnego miejsca na ziemi. Myśleniu w perspektywie, że gdyby zrobili coś inaczej dziś mnie by nie było albo ich losy potoczyłyby się inaczej.

Historię zacznę od moich pradziadków. Mój prapradziadek Franciszek w 1893 roku wraz z całą rodziną udał się za chlebem do USA. Tam w 1896 roku urodził mu się syn również Franciszek (mój pradziadek). Prapradziadek pracował tam jako dorożkarz. Jak na ówczesne czasy nie była to wcale zła i ciężka praca. Jednak tęsknota za rodzinnym krajem była wielka. To nie było ich miejsce na ziemi. Nie znaleźli tam tego, po co wyjechali. Nie spełnił się ich sen. A wiadomym jest, że taka podróż w tamtych czasach była trudna i kosztowna. Tym bardziej jadąc tam z rodziną, a wracając z 3-letnim dzieckiem. Sam byłem na obczyźnie i wiem, że to ciężki kawałek chleba.

Franciszek Sićko
Franciszek Sićko

Przez pryzmat własnych doświadczeń mogłem zbliżyć się do tego, co czuli moi przodkowie decydując się na opuszczenie tego co znane. A następnie może podjąć jeszcze trudniejszą decyzję, by wrócić.

W dzieje mojej rodziny wpisane są również bardzo tragiczne momenty, które to wprawiają mnie w swoistą zadumę, i zastanawiam się jak ja zniósłbym ogrom bólu i cierpienia wyrządzonego przez drugiego człowieka lub sam los. Cierpieniem wyrządzonym przez drugiego człowieka jest niewątpliwie wybuch II wojny światowej. Pominę tu losy moich dziadków i ich rodzeństwa, którzy byli partyzantami lub żołnierzami AK. Im wojnę udało się przeżyć. Często jednak myślę o swojej babci, która musiała wychowywać się bez ojca. Ba nawet nie mogła go dobrze pamiętać, gdyż został zamordowany w 1944 roku w obozie koncentracyjnym we Fllosneburgu. Ona miała zaledwie 4 lata.

Bohaterką niewątpliwie musiała być jej mama, która to samotnie wychowywała rodzinę i codziennie musiała sprostać wyzwaniom dnia codziennego. Szczególnie dobrze zrozumieją mnie Ci, którzy mają swoje dzieci. Babcia jak jeszcze żyła niejednokrotnie opowiadała jak było im ciężko. Jak często brakowało chleba. Jak ciężko było trzeba pracować by przeżyć. To znów daję mi pewnego rodzaju doświadczenie i fakt, że lepiej doceniam, co mam i szanuje to, że nie poznałem uczucia głodu.

Poszukiwania rodzinne doprowadziły mnie również do moich prapraprapradziadków. Były to lata 30 XIX wieku. Tak jak wcześniej wspominałem o tragicznych momentach wyrządzonych przez drugiego człowieka tak i przez los, a ten widać potrafi być okrutny.

Moi przodkowie musieli zmierzyć się z potwornym bólem jakim jest strata własnych dzieci. Mając wiedzę historyczną wiemy, iż choroby czy inne zdarzenia dziesiątkowały populacje. Niestety nie ominęło to i moich przodków. Śmierć jednego dziecka to wielka tragedia. Mój prapraprapradziadek zamieszkujący okolice Różanegostoku pochował aż dwanaścioro dzieci oraz żonę. Najstarsze z nich miało 5 lat. Nie potrafię nawet wyobrazić sobie bólu, jaki musiał znieść. W tej całej tragedii przychodzi refleksja, że 13 dzieckiem które przeżyło to właśnie mój przodek. I to, że gdyby spotkał go ten sam los, co jego rodzeństwa, ja dziś nie pisałbym historii swojej rodziny. Na pewno na całe życie zapamiętam te chwile gdy w księdze zgonów parafii odnajdywałem imiona dzieci z mojej rodziny, które odchodziły przedwcześnie. I z każdym kolejnym aktem myśl ”Boże co oni musieli przeżyć”.

Tworząc drzewo genealogiczne nie sądziłem, że z przeżyć i doświadczeń moich przodków będę mógł wyciągnąć coś dla siebie i się czegoś nauczyć. Dziś bardziej doceniam to kim jestem i w jakich czasach żyję. Problemy dnia dzisiejszego nie są tak ciężkie, jak problemy moich przodków. Dziś mogę się cieszyć, że żyję w takich, a nie innych czasach.

Tekst ukazał się również na blogu MyHeritage.

 
Opublikowano Dodaj komentarz

Janówka – indeksy zgonów z lat 1907-1918

Warto dziś zajrzeć do wyszukiwarki Geneo, gdyż w nocy uzyskała potężną aktualizację indeksów metryk z parafii Janówka. Dodaliśmy bowiem ponad 1050 rekordów zgonów z lat 1907-1918.

Najmłodsi zmarli mieli 3 godziny – zdarzyła się dwójka takich dzieci, zaś najstarsza była mieszkanka Janówki, wdowa Salomea Twardowska – 103 lata. Rejestrowane były zgony przeważnie miejscowych, ale od 1916 roku pojawiają się zadziwiająco licznie zgony osób pochodzących z guberni wileńskiej, powiatu święciańskiego. Jeden zmarły urodził się w odległej Warszawie. Zazwyczaj w miarę precyzyjnie określano parafię lub przyjemniej gminę urodzenia zmarłej osoby, co częste nie było. Dzięki temu można prześledzić losy ludzi od urodzenia, aż do śmieci.

„Najbardziej mnie wzruszył zgon Jana Galickiego 7 kwietnia 1916 roku. Miał 90 lat. Została po nim wdowa – Marianna. Następnego dnia zgłoszono zgon Marianny Galickiej, wdowy, lat 90… I tak przeżyli razem życie. I zebrali się z tego świata też jakoś razem.” – pisze Alicja Felkner, która indeksowała tę księgę i której bardzo dziękujemy! Weryfikowała Barbara Muzyk. Również dziękujemy za tę niemal niewidoczną acz potrzebną pracę!

 
Opublikowano Dodaj komentarz

Tajemnica obelisku w Czarniewie

Czerwiec 1919 roku był kolejnym miesiącem niemieckiego terroru na terenach powiatów suwalskiego, sejneńskiego i augustowskiego. Chociaż świat od 11 listopada 1918 roku leczył rany po Wielkiej Wojnie, a niepodległa po 123 latach niewoli, Polska, tworzyła w bólu swoją państwowość, nasze tereny nadal pozostawały pod niemiecką i częściowo litewską okupacją.

Jeszcze w listopadzie 1918 roku Polska Organizacja Wojskowa działająca na tych terenach podjęła próbę wyzwolenia spod niemieckiej okupacji, jednak Niemcy szybko przystąpili do działań odwetowych i nieliczni z członków POW musieli zejść do konspiracji. Na początku 1919 roku Niemcy sprowadzili na te tereny Korpus Ochotniczy von Diebitscha. Przedłużającą się okupację Niemcy wykorzystali na grabieże i otwarcie wspierali roszczenia Litwinów do Suwalszczyzny. Na konferencji pokojowej w Paryżu 24 marca 1919 roku, rząd litewski zgłosił roszczenia do całej Suwalskiej Guberni, w tym również do Augustowa. W kwietniu 1919 roku oddziały niemieckie obsadziły w ważniejszych punktach linię demarkacyjną. Ich posterunki znajdowały się w Barszczach, w okolicach Tajna, Augustowie, Sztabinie, Sosnowie i Dębowie. W związku z zaistniałą sytuacją podjęto odbudowę struktur Polskiej Organizacji Wojskowej. Obwód POW Augustów podzielony zastał na dwa podobwody, północny i południowy. Werbunek ochotników POW mieścił się w znajdującym się w wolnej Polsce Rajgrodzie.

Kwatera dowództwa augustowskiego obwodu POW znajdowała się w Tajnie. Podobwody zostały podzielone na komendy, w dzisiejszej gminie Sztabin była to komenda „Jaminy” pod dowództwem pochodzącego z Jamin Józefa Andruszkiewicza, ps. „Redin” składająca się z dwóch tzw. sekcji, złożonych z ochotników pochodzących z okolicznych wsi, Czarniewa i Jamin oraz Mogilnic i Jaziewa. W skład tej komendy wchodzili m.in. : Kazimierz Haraburda, Leonard Suchwałko z Mogilnic, Ignacy Suchwałko z Mogilnic, Albin Andraka z Mogilnic,  Wacław Putyński, pseudonim „Sztylet”, Teofil Chilicki i Wacław Lewoc z Jamin, Zygmunt Stożyński z Jamin, Klemens Panasewicz, Zygmunt Szumski z Mogilnic, Ignacy Andracki i Antoni Andracki z Jaziewa, Kazimierz Grzywiński z Jamin, Kazimierz Ćmielewski z Czarniewa, Wacław Sylwin Tomaszewski z Mogilnic, Klemens Świeżbiński z Jaziewa, Stanisław Butkiewicz i Antoni Andraka, Kazimierz Szmygiel, Władysław Chodorowski, ps. „Ptaszek” z Czarniewa,  Łączniczkami byli Kazimiera Murawska ps. „Sikorka” z Jaziewa i Pelagia Wierzbicka. Komendą „Sztabin” dowodził Michał Łazarski. W skład komendy wchodzili: Józef Kryszyn ze wsi Pogorzałe, Józef Szyc, Kazimierz Lotkowski ze Sztabina, Aleksander Wierzbicki ps. „Podbipięta” urodzony w Jaminach, Antoni Murawski ze Sztabina, Bolesław Zagórski, Feliks Zagórski i Aleksander Ostapowicz z Janówka, Michał Błażyński, Stanisław Błażyński i  Ludwik Orłowski z Fiedorowizny, Piotr Siebiedziński, Stefan Staranowicz, Robert Sadowski, Leon Sadowski ze Sztabina, Mieczysław Szwerkowski z Huty, Michał Kąkiel z Podcisówka, Józef Haraburda z Kamienia, Mieczysław Bernatowicz  z Krasnoborek, Franciszek Dzieniszewski, ps.  „Brzoza” ze Żmojdaka; Kazimierz Nejfeld z Lebiedzina. Na terenie Sztabina pomocą POW służył miejscowy proboszcz ks. Jakub Rółkowski. Odziały POW prowadziły szeroko zakrojona akcję dywersyjną przeciwko okupantowi, m. in. pod Rajgrodem, Barszczami i Solistówką. 10 czerwca oddział konny pod dowództwem porucznika Antoniego Lipskiego dokonał wypadu na Czarniewo, w którym zginęło kilkunastu Niemców. 16 czerwca oddział dowodzony przez sierżanta Michała Łazarskiego zaskoczył Niemców na śluzie w Sosnowie, zabierając im broń i umundurowanie, 18 czerwca POW stoczył pod Nettą i Bargłowem.

18 czerwca tzw. Sojusznicza Rada Czterech, złożona z przywódców czterech spośród zwycięskich państw sprzymierzonych, czyli z Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Francji i Włoch, na konferencji pokojowej w Paryżu wyznaczyła linię demarkacyjną od Rutek, przez Turówkę, jezioro Necko i Kanał Augustowski, dzielącą powiat augustowski i Augustów, część wschodnią przydzielając Litwie. Spotkało się to ze stanowczą reakcją Rządu Polskiego. Reakcją na to było również wzmożone działania POW-u. 25 czerwca oddziały Polskiej Organizacji Wojskowej, rozgromiły Niemców we wsiach Reszki i Pomiany, a 29 czerwca w niedzielę, oddziały Komendy „Sztabin” i „Jaminy”, pod dowództwem Michała Łazarskiego stoczyli bitwę pod Czarniewem. Niemiecki oddział, który przeprowadzał tam rekwizycję, został całkowicie rozbity. W rezultacie tej potyczki Niemcy ustąpili ze Sztabina, przenosząc się na linię Gabowe Grądy – Kolnica – Sajenek, opierając swoją obronę o Augustów. 8 lipca w bitwie pod Tajnem zmuszono Niemców do wycofania się do Prus. Tak tę walkę opisano w „Gazecie Zbrojnej” z lipca 1929 roku: „Bardzo piękną akcją był również „wypad” O. L. Nr. 2 na Czarniewo – wieś leżącą nad Biebrzą. Michał łazarski przeprowadził swój oddział nieznanemi ścieżkami wśród bagien na Polkowo – Mogilnice i o świcie, dzięki zupełnemu zaskoczeniu, rozgromił i potopił w nadbiebrzańskich moczarach kompanię niemiecką, która po dokonanych w okolicy rekwizycjach tam odpoczywała. Po poniesionych w tym okresie dotkliwych porażkach, Niemcy zgodzili się na pertraktacje z nami”.

Lista podpisów złożona przez mieszkańców tych terenów pod petycją za pozostawieniem Suwalszczyzny i Augustowszczyzny w granicach Polski, jak i stanowcze wystąpienie augustowskiego posła ks. Stanisława Szczęsnowicza, sprawiły, że kroki podjęte przez polski rząd  doprowadziły do powstania nowej linii granicznej. Powiaty augustowski, suwalski i zachodnia część sejneńskiego znalazły się w granicach Polski, 25 lipca Niemcy opuścili Augustów, a następnego dnia wkroczyło tam polskie wojsko.

Prawie cała komenda POW „Sztabin” i „Jaminy” wstąpiła ochotniczo do 41 Suwalskiego Pułku Piechoty. Utworzono z nich 10 Kompanię. Wszyscy brali udział w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r.  Kilkoro ze składu osobowego 10 kompani 41 pułku poległo w obronie ojczyzny.  Dla uczczenia 15 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, dokładnie w 14 rocznicę bitwy, 29 czerwca 1933 roku został w Czarniewie uroczyście odsłonięty pamiątkowy obelisk, głaz zwieńczony żelaznym krzyżem, na głazie namalowany stylizowany orzeł zrywający z nóg kajdany i napis, który przez 80 lat był tajemnicą. Uroczystość zgromadziła okoliczną ludność, weteranów tamtych walk,  władze gminy Dębowo i Sztabin, przedstawicieli wojska i powiatu.  Obelisk w nienaruszonym stanie stał do października 1939 roku. 17 września tego roku, wojska sowieckie bez wypowiadania wojny wkroczyły na tereny wschodniej Polski. W obawie przed represjami, ludność Czarniewa postanowiła skuć napis na kamieniu. Zrobił to prawdopodobnie Stanisław Budkiewicz, mieszkaniec tej wsi, członek POW, weteran wojny polsko-bolszewickiej. Nie było tam wyrytej listy nazwisk, ale był za to podany nr kompanii i jednostka wojskowa. Obawa była uzasadniona, sprawdzenie stanu osobowego 10 kompanii 41 Suwalskiego Pułku Piechoty, nie nastręczało by sowietom żadnej trudności, to była gotowa lista osób przeznaczonych do represji. Przez 80 lat zatarła się pamięć o treści napisu na pomniku, świadkowie tamtych dni już dawno odeszli. Napis kilka lat temu próbowaliśmy odczytać, niestety z marnym skutkiem. Dopiero za pomocą kredy i dziesiątek zdjęć poszczególnych partii pomnika, powiększonych następnie na ekranie monitora, udało się w całości odtworzyć historyczny napis. Na pewno inspiracją do odczytania tajemniczego napisu był fakt, że obelisk z Czarniewa jest jednym z punktów tworzonego szlaku historyczno-przyrodniczego terenu parafii Jaminy.

Oto treść tego napisu: „ 29 CZERW. 1919 R. NA TEM MIEJSCU STOCZYŁA PIERWSZĄ WALKĘ Z NIEMCAMI SZTABIŃSKA POW – PÓŹNIEJSZA 10 KOMP. 41 PUŁKU.

W 15 ROCZNICĘ UFUNDOWAŁA TEN KRZYŻ, NA PAMIĄTKĘ WALK O NIEPODLEGŁOŚĆ. 29 CZERWCA 1933 R.”.

Na obelisku jest już nowa tablica z odtworzonym napisem. Ufundowana przez p. Mariusza Modzelewskiego, który prowadzi w Sztabinie Zakład Kamieniarski „Modzelewski”. Napis odczytali: Tomasz Chilicki ze Stowarzyszenia Inicjatyw Lokalnych „Biebrza” w Jaminach i Ryszard Korąkiewicz ze Stowarzyszenia „Jamiński Zespół Indeksacyjny”. Kawałek naszej historii został ocalony.

Tekst ukazał się również w czerwcowym numerze miesięcznika „Nasz Sztabiński Dom”.