Opublikowano Dodaj komentarz

Augustowskie notariaty

W ostatnim numerze miesięcznika „Nasz Sztabiński Dom” ukazał się ciekawy artykuł p. Tadeusza Radziwonowicza pt. „O archiwach prywatnych”. Emerytowany dyrektor Archiwum Państwowego w Suwałkach pisze w nim między innymi o augustowskich notariuszach. Odnośny fragment pozwolę sobie tutaj przytoczyć:

…księgi notarialne z Augustowa z drugiej połowy XIX wieku oraz pierwszej połowy wieku XX, wytworzone w kancelariach Michała Skorupki oraz notariuszy z okresu międzywojennego Władysława Smoleńskiego i Antoniego Wyrzykowskiego uległy zniszczeniu. Stało się w to w czasie ostatniej wojny i być może tuż po jej zakończeniu. Jest to zła wiadomość. Akta notarialne, niepotrzebne już do regulowania spraw majątkowych, są niezwykle użyteczne do pogłębienia wiedzy o poszczególnych osobach i całych rodzinach w dłuższej perspektywie czasowej, a czerpanej głównie z dokumentów metrykalnych w ramach poszukiwań genealogicznych. Są one również cennym źródłem w badaniach naukowych. Korzystanie z nich bywa niełatwe, zwłaszcza z rękopiśmiennych i w języku obcym. Można oczywiście natrafić na wypisy z ksiąg metrykalnych wspomnianych notariuszy z Augustowa, ale wśród dokumentów, wytworzonych przez organy i instytucje, ewentualnie w zbiorach prywatnych.

I na tym ostatnim fragmencie wypowiedzi autora chciałbym się skupić. Wypisy z akt metrykalnych, często już niepotrzebne urzędowo, zalegają w szufladach mieszkańców Augustowa. Ich wydobycie i odczytanie pokazuje świat, którego już nie ma.Poniżej konkretny przykład.

Wpadła mi niedawno do ręki kopia odpisu aktu notarialnego spisanego przez augustowskiego notariusza Anatola Radlińskiego w kwietniu 1912 r. Odpis wydany był w styczniu 1930 r. przez Sąd Grodzki w Augustowie, czyli przez instytucję, gdzie złożone były kopie aktów notarialnych. Odpis wykonano w takim samym języku jak oryginał, czyli w języku rosyjskim. Czego możemy się dowiedzieć z takiego aktu notarialnego, a właściwie z jego odpisu.

Przede wszystkim garść informacji o samym notariuszu i lokalizacji jego biura. Anatol Radliński, syn Władysława urzędował w Augustowie przy Rynku pod nr 26. Dowiadujemy się kim były strony transakcji, w tym wypadku Feliksa Kurczyńska, córka Wincentego Szczęsnowicza wraz z mężem Franciszkiem Kurczyńskim, synem Andrzeja oraz Żyd Mejłach Kuferszt, syn Wolfa. Wiemy też kto świadczył przy spisywaniu tego aktu: Teofil Dyczewski, syn Marcina i Józef Malinowski, syn Idziego. Dodatkowo obecny był mieszkaniec miasta Augustowa Tadeusz Makarewicz, syn Józefa, który podpisywał się za niepiśmiennych Franciszka Kurczyńskiego i Mejłacha Kuferszta, oczywiście po ich osobistej prośbie, co zostało skrzętnie odnotowane w akcie notarialnym.

Wiemy co było przedmiotem transakcji. Otóż Żyd Kuferszt nabywał od małżeństwa Kurczyńskich niezabudowaną działkę będącą fragmentem większej nieruchomości na rogu ulicy Poprzecznej i Kwaśnej za kwotę 200 rubli płatnych gotówką przy sporządzaniu tegoż aktu. Kurczyńscy nakazują też nabywcy na pozostającym im gruncie wybudować na jego koszt studnię oraz ogrodzenie rozgraniczające odłączoną działkę od pozostałego gruntu oraz „utrzymywać owe ogrodzenie w nienagannym stanie, aby sprzedająca nie poniosła ze strony Kuferszta żadnych szkód i strat”.

Feliksa Kurczyńska przedstawiła też akt własności swojego gruntu zawarty u notariusza suwalskiego Brzesko 6 kwietnia 1903 r. pod nr rejestrowym #306. Do tego aktu prawdopodobnie da się dotrzeć, gdyż notariaty suwalskie zachowały się, co odnotowuje pan Tadeusz Radziwonowicz w swoim artykule.

Serdecznie dziękuję pani Annie Kruszewskiej, która udostępniła mi ten i kilka innych aktów notarialnych przechowywanych w jej i jej siostry archiwum domowym. Mam do przetłumaczenia jeszcze jeden akt sporządzony w 1900 roku przez Michała Skorupkę. Ciekawe co tam ciekawego znajdę!

 

 

Opublikowano Dodaj komentarz

Siedem par chrzestnych

Wiadomo – jak chrzest to są i rodzice chrzestni. W tej ceremonii byli oni nawet ważniejsi niż biologiczni rodzice chrzczonego dziecka. W starszych zapisach metrykalnych, kiedy nie notowano jeszcze urodzin dzieci lecz chrzty, od czasu do czasu wskazane było imię dziecka nadane przy ceremonii oraz imiona i nazwiska rodziców chrzestnych, a brakowało imion i nazwisk rodziców biologicznych. Wybór chrzestnych nie był oczywistą czynnością.

…wybierano skrupulatnie chrzestnych rodziców, powszechnie zwanych kumami. Najczęściej w tym wyborze obowiązywały prawa, których nie należało lekceważyć. Wierzono bowiem, że życie dziecka, a nawet jego charakter, zależą od wybranych rodziców chrzestnych. Bywali więc nimi często ludzie, których szanowano. Jeszcze dziś miarę poważania stanowi na wsi dość często liczba chrześniaków. Chrzestnym mógł być ktoś z rodziny, przyjaciół, sąsiadów, znajomych. „ na kumów zapraszają (…) zwykle osoby – przytaczał O. Kolberg relacje mieszkańców Podgórza – w podeszłym będące wieku, a nawet starców, w przekonaniu, że dziecka życie w analogii zostaje z wiekiem kuma i dosięgnie przynajmniej jego wieku.” … Kiedy indziej zapraszano właśnie ludzi młodych, żeby dziecko wiele jeszcze szczęśliwych dni miało przed sobą. Dość często dbano, aby rodzice chrzestni byli zamożni, gdyż jednym z ich obowiązków było obdarowywanie chrześniaków. Mogło się zdarzyć, że prawdziwi rodzice kiedyś osierocą dziecko, wtedy dobrze, gdy kumowie nie do biednych będą należeli. Innym razem natomiast starano się odnaleźć dla dziecka jakiegoś kuma żebraka, żeby nie bogactwem ludzi się szczyciło, ale znało drogi ku zaświatom. Tak działo się wtedy, gdy dzieci w rodzinie umierały, gdy żadne z nich nie utrzymało się przy życiu. Wówczas sposobem na owo życie, jak wierzono, był właśnie kum – jakiś obcy, żebrak, którego posądzało się zawsze o kontakty z „tamtym światem”. 1

Czasami więc, w rodzinach o wyższej świadomości społecznej, bogatszych prócz głównych rodziców chrzestnych pojawiały dodatkowe pary chrzestnych zwanych asystentami. Najczęściej była to jedna dodatkowa para. U dzieci bardziej poważanych rodziców, najczęściej wysoko urodzonych pojawiały się kolejne dwie, trzy pary chrzestnych składające się z osób znamienitych, szanowanych, bogatych.

Weryfikując chrzty z parafii Bakałarzewo z drugiej połowy XVIII wieku natrafiłem jednak na jeden chrzest (z 21 sierpnia 1775 r.), gdzie przy bakałarzewskiej chrzcielnicy stanęło aż siedem par chrzestnych! Dziecko urodziło się szlachetnym Bartłomiejowi i Pelagii z Pietkiewiczów małżonkom Janulewicz we dworze Suchorzec. Chłopcu nadano imię Bartłomiej, a rodzicami chrzestnymi byli:

1. para:

  • Józef Korsak, wielmożny, horodyniczyc
  • Katarzyna Jeziorkowska, wielmożna

2. para:

  • Karol Kwiatkowski, wielmożny, skarbnik oszmiański
  • Anna Dobrowolska, wielmożna, skarbniczyni derpska

3. para:

  • Antoni Ginett, wielmożny, skarbnik nowogrodzki
  • Katarzyna Radłowska, wielmożna

4. para:

  • Maciej Eysmont, wielmożny, podkomorzy grodzieński 2
  • Krystyna Kobylińska, wielmożna, córka łowczego ziemi bielskiej

5. para:

  • Józef Koprowicki, szlachetnie urodzony
  • Marianna Kobylińska, wielmożna, córka łowczego ziemi bielskiej

6. para:

  • Onufry Pusłowski, wielmożny, syn podstolego ziemi rzeczyckiej3
  • Karolina Radłowska, szlachetnie urodzona

7. para:

  • Ludwik Skąpski, wielmożny, porucznik
  • Teresa Kordzierówna, szlachetnie urodzona

Czy los tak ochrzczonego Bartłomieja Janulewicza był mu tak przychylny jak jego chrzestnym? Drugie pytanie jakie mi się nasuwa: czy jest szansa na zidentyfikowanie pozostałych osób uczestniczących w tej ceremonii z postaciami historycznymi? Mi udało się odnaleźć tylko dwie.

  1. Fragment książki Anny Zadrożyńskiej – antropologa kultury, pt. „Powtarzać czas od początku, cz. II, O polskiej tradycji obrzędów ludzkiego życia”, W-wa 1985 []
  2. Ostatni stolnik grodzieński, działacz gospodarczy. Związany z Antonim Tyzenhausem i jego planami rozwoju.[]
  3. Syn Franciszka Pusłowskiego, szambelana króla Stanisława Augusta Poniatowskiego oraz podstolego rzeczyckiego.[]
Opublikowano Dodaj komentarz

Księga chrztów z Sejn z lat 1682-1700

Księga urodzeń (chrztów) z lat 1682-1700 to najstarsza zachowana księga z parafii Sejny. Brak jest spisu czy podsumowania całościowego księgi, więc dopiero indeksacja ujawniła że w księdze znajdują się 1273 wpisy, wszystkie w języku łacińskim. Kilka urodzeń bliźniąt odnotowano pod jednym aktem. Zanotowano 664 urodzenia chłopców i 606 urodzeń dziewczynek. Płci trojga dzieci (a także ich imion) nie udało mi się zidentyfikować ze względu na braki we wpisach lub nieczytelność samego zapisu.

Była to jedna z najtrudniejszych ksiąg które indeksowałem. A może w ogóle najtrudniejsza? Oto przyczyny.

Zapisy

Język łaciński nie jest moją mocną stroną. Mimo to, jeśli zapisy są wyraźne i czytelne, z indeksacją radzę sobie w miarę dobrze, a wątpliwości rozwiewam zadając pytania w różnych grupach dyskusyjnych. Niestety znakomita większość księgi była prowadzona niechlujnie, a znaczna część zapisów nie była wykonywana atramentem lecz ołówkiem kopiowym. Te po kilkuset latach mocno wyblakły, a niektóre istotnie się rozmazały czyniąc proces rozczytywania niezwykle uciążliwym. Niechlujność zapisów skutkowała brakiem dat, miejscowości czy imion lub nazwisk w bardzo wielu wpisach, co na pewno nie ułatwi poszukiwania przodków osobom z tego regionu.

Zmiana zapisujących

Ciężko też było przyzwyczaić się do konkretnego charakteru pisma. Mimo tego iż zapisujący ani razu się nie przedstawiali, nie potrzeba mieć grafologicznych umiejętności, aby stwierdzić iż jedna osoba zapisywała kilka, kilkanaście metryk, po czym pióro, bądź ołówek przejmował ktoś zupełnie inny.

Brzmienie nazwisk

Parafia sejneńska leży na pograniczu polsko-litewskim. Zamieszkujące ją pod koniec XVII wieku osoby posługiwały się bądź językiem polskim, bądź litewskim lub też mieszanką obu. To samo dotyczyło licznych zapisujących. Nakładając dodatkowo na tę sytuację geograficzną fakt, że nazwiska nie były w pełni ukształtowane otrzymujemy pełne spektrum zapisu nazwiska tej samej osoby, czasem w kilkunastu wersjach: z polskimi lub litewskimi końcówkami, z innym układem samogłosek lub spółgłosek lub wręcz zawierające elementy charakterystyczne dla gwar lub wad wymowy bądź to stawających przy spisywaniu aktu, bądź samego zapisującego.

Miejscowości

Parafia sejneńska pod koniec XVII wieku była znacznie rozleglejsza niż choćby po 1744 r. kiedy to Synod Diecezji Wileńskiej ustalił jej nowe granice. Ponadto przy chrzcielnicy sejneńskiej pojawiało się wiele osób tymczasowo zamieszkujących w tym rejonie bądź podróżujących przez Sejny, które leżały na szlaku pomiędzy Żmudzią a Mazowszem. Wśród rodziców i chrzestnych były osoby zamieszkujące rudnie, osady osoczników, smolarzy czy młyny. Każda z nich miała swoją nazwę lecz z biegiem lat utraciły swoje znaczenie, wyludniły się i próżno ich szukać czy to na późniejszych mapach czy w różnych spisach miejscowości. Mało tego – spośród miejscowości, które przetrwały wiele nosiło nieco inne nazwy niż później, a może różne osoby (miejscowe, przybysze) w różnoraki sposób je nazywali.

Skład księgi

Najstarszy wpis widniejący w księdze ma datę 6 sierpnia 1682 r., ale próżno go szukać na pierwszej stronie! Znajduje się on na stronie 123! Najwyraźniej księga była rozebrana (a może rozpadła się) i w procesie renowacji ponownie została złożona w obecne, tekturowe okładki i płócienny grzbiet. Niestety podczas prac introligatorskich nie ustrzeżono się od błędów i część początkowych stron wklejono w środek. Próżno też szukać w księdze wpisów z okresu od października 1693 do stycznia 1698. Nie jest dla mnie jasne, czy ten fragment został zniszczony jeszcze przed oprawą księgi, czy został oprawiony osobno i nie przetrwał do dzisiejszego dnia. Po oprawie strony i wpisy ponumerowano fioletowym atramentem.

Ogólnie księga przetrwała w dość dobrym stanie. Można ponownie wziąć ją pod lupę i poprawiać/ujednolicać poszczególne wpisy czy nazwiska. Genealogom będzie ciężko odszukać w niej swoich przodków ze względu na luki i skąpość zapisów, ale na pewno jest to bezcenny zestaw informacji dla badaczy regionu i miłośników historii lokalnej.

Opublikowano Dodaj komentarz

Niewymieniona matka

Czyżby to był przykład braku szacunku dla matki, która urodziła dziecko z nieprawego łoża (illegitimi tori)? Zapisujący nie wymienił jej nawet z imienia w tej krótkiej metryce z Sejn z końca XVII wieku!

Dnia 21 [lipca roku niewiadomego] ochrzciłem dziecię [imieniem] Jerzy z nieprawego łoża. Chrzestnymi byli Jan Łabanowski i Zofia Wiszniewska z Pomorza

Na skutek tej wzgardy zapisującego (a może tylko przeoczenia) nie poznamy nazwiska dziecka…

Opublikowano Dodaj komentarz

Pudencjanna

Zindeksowałem już dziesiątki tysięcy metryk z obszaru Suwalszczyzny i Mazowsza i wydawało mi się, że zetknąłem się już ze wszelkimi możliwymi imionami męskimi i żeńskimi z obszaru dawnej Polski w okresie od XVII do XIX wieku. O! W jakim ja byłem błędzie. Aż oczy ze zdumienia przecierałem, gdy w powyższej metryce z parafii Sejny z 1692 roku natrafiłem na imię Pudencjanna.

19 października [1692 roku] ochrzciłem niemowlę [imieniem] Helena [córkę] Szymona i Małgorzaty Kajdysz z Klejw. Chrzestnymi byli urodzony Michał Jakimowicz ze szlachetną panną Pudencjanną Białozorówną.

W książce Williama Hoffmana i George’a Hellona „First Names of The Polish Commonwealth: Origins and Meanings” imię Pudencjanna w ogóle nie występuje. Pojawia się natomiast wersja tego imienia Pudencja wraz z informacją, że w Polsce cztery osoby nosiły takie imię (autorzy wykorzystali dane z 1994 roku) i odniesienie do imienia Prudencja.

Na pół miliona metryk i kilka milionów osób znajdujących się w bazie Geneo imię Pudencjanna również nie pojawia się ani razu. Bazy geneteki po imionach niestety przeszukać nie można.

Szybki research internetowy pokazał mi, że Pudencjanna to imię żeńskie pochodzenia łacińskiego, oznaczające „wyzwolona i adoptowana przez Pudencjusza”. Pudencjusz zaś to wtórny przydomek pochodzący od innego przydomka, Pudens, używanego w rodzie Klaudiuszów, a oznaczającego „skromny, obyczajny”.

Opublikowano Dodaj komentarz

Wiżajny, rok 1691

Indeksując najstarszą księgę chrztów z parafii Sejny co jakiś czas natrafiam na różne ciekawe metryki. Niektórymi odkryciami staram się podzielić szerzej. Oto kolejne.

Źródła pisane wymieniają Wiżajny w 1606 jako miasto, choć data otrzymania praw miejskich nie jest znana. Wiadomo natomiast, że zostały one potwierdzone w 1693. W roku 1638 nadane zostały Radziwiłłom. Znaleziona w księgach sejneńskich metryka chrztu Anny Pachuckiej z 1691 roku potwierdza, że Wiżajny podówczas były miasteczkiem. Do statusu wsi zostały zdegradowane w 1870 roku.

18 lutego [1691 roku] ochrzciłem niemowlę [imieniem] Anna z rodziców Marcina Pachuckiego i Marianny Miszkowskiej z Wiżajn. Chrzestnymi byli Grzegorz Miszkiewicz i Marianna Pachucka z miasta Wiżajn.

Jest to jak dotąd najstarsza metryka jaką widziałem wzmiankująca Wiżajny.

Opublikowano Dodaj komentarz

Bardzo stara metryka sejneńska

Indeksuję chyba najstarszą zachowaną księgę chrztów z parafii Sejny i natrafiłem na wydaje mi się bardzo ciekawą metrykę. Jest oczywiście zapisana w języku łacińskim, a ja łacinę znam tylko na tyle, aby tłumaczenie jej przytoczyć 🙂

7 sierpnia [1687 roku] ochrzciłem niemowlę imieniem Konstancja z rodziców Kazimierza Karwowskiego i Katarzyny Siwickiej z powiatu słonimskiego. Chrzestnymi byli Jan Łukaszewicz, z województwa podolskiego i Anna Jakasewiczówna z powiatu grodzieńskiego.

Wydała mi się ciekawa ze względu na nagromadzenie osób z rejonów odległych od Sejn, gdzie ją spisano. Wprawdzie nie zaznaczono tego wyraźnie, ale takie „towarzystwo” może świadczyć (i prawie na pewno świadczy) o tym, że rodzice byli szlachetni. Przeszukując wzmianki o szlachetnym Kazimierzu Karwowskim, który w 1687 r mógł mieć dziecko przychodzi mi na myśl tylko marszałek na Sejm I RP Kazimierz Karwowski ur. ok. 1670 r. Ale czy to chrzest jego córki tutaj odnotowano?

Opublikowano 1 komentarz

Podrzutek

Indeksując aneksy do akt ślubów z parafii Pruska natrafiłem na ciekawe znalezisko – odpis aktu urodzenia z parafii augustowskiej. Niemal współczesny, bo mający mniej niż 100 lat. Ze względu na to, że pokazuje wiele aspektów życia społecznego i administracyjnego w międzywojennym Augustowie, pozwalam sobie go zacytować w całości (dla przejrzystości liczebniki zapisałem cyframi)

Proboszcz rzymsko-katolickiej parafii w Augustowie utrzymujący księgi Akta Stanu Cywilnego, niniejszem zaświadcza, że w księgach metrykalnych tejże parafii za r. 1928 pod nr 229 znajduje się następujący

Akt urodzenia

Działo się w mieście Augustowie dnia 23 sierpnia 1928 roku o godzinie czwartej po południu. Starostwo Augustowskie pismem z dnia 11 lipca roku bieżącego, L. 5465, do Urzędu Stanu Cywilnego parafii augustowskiej, poleciło spisać akt urodzenia dziecka nieznanych rodziców podrzuconego w lokalu starostwa. W dniu 22 lutego 1921 roku po dokonaniu oględzin przez władze policyjną okazało się, że dziecko jest płci żeńskiej, mające około 2 tygodni wieku, a w znalezionej przy nim kartce zaznaczono, że dziecko ochrzczone jest imieniem Janina. Urząd Wojewódzki Białostocki pismem do Starostwa Augustowskiego z dnia 15 czerwca roku bieżącego, L.A.D. 3872, nadało temu dziecku nazwisko Starościńska. Akt ten spisany na zasadzie wyżej wzmiankowanego pisma Starostwa Augustowskiego i przez nas podpisany został.

Urzędnik Stanu Cywilnego, ks. W. Chojnowski

Z kilku powyższych zdań widać, że niezależnie od motywacji matki, najpierw dziecko poświęciła Bogu (ochrzciła), nim się z nim na zawsze rozstała. Wybierając miejsce chciała mieć pewność, że dziewczynka dostanie odpowiednią opiekę – biuro starostwa na pewno takim było. Działania urzędowe również przebiegły prawidłowo – została wezwana policja, maszyna biurokratyczna nakazała sporządzenie aktu urodzenia, zapewniła dziecku nazwisko.

Ponieważ jest to odpis z aktu urodzenia wyciągnięty w celu zawarcia związku małżeńskiego, należy domniemywać, iż Janina Starościńska dzieciństwo i młodość przetrwała w zdrowiu. To czego mi brakuje, czego nie da się wyczytać z powyższego tekstu, to jak przeżyła swoje pierwsze 18 lat życia. Czy trafiła do rodziny zastępczej? Czy została zaadoptowana? A może spędziła ten czas w domu dziecka?

Opublikowano Dodaj komentarz

Lejpuny w latach 1669-1673

Mniej więcej 1,5 miesiąca indeksowałem bardzo starą księgę urodzeń z parafii Lejpuny z lat 1669-1673. Dlaczego to robiłem? Sam nie wiem! Nie mam tam przodków, żona też nie, a jednak ciągnęło mnie do tych starych zapisków. Myślę, że jednym z głównych powodów była po prostu ciekawość tego co można znaleźć w starej księdze metrykalnej pochodzącej z obszaru wschodniej, litewskiej części Suwalszczyzny. Racjonalizacją moich działań była nikła nadzieja na znalezienie przodków Bernatowiczów, którzy skądś przybyli na tereny obecnej parafii Sztabin na początku XVIII wieku. Nazwisko to nie znalazło się w indeksowanej przeze mnie księdze, ale nic nie szkodzi! Baza Geneo wzbogaci się o 650 nowych rekordów sięgających XVII wieku.

Księga była dla mnie bardzo trudna do zindeksowania. Po pierwsze pierwsze i ostatnie karty miały uszkodzone wszystkie zewnętrzne krawędzie, przez co odczytanie niektórych metryk było możliwe tylko fragmentarycznie. Niestety środkowe karty też miały uszkodzone krawędzie, choć w nieco mniejszym stopniu. Dochodzi do tego mocne zszycie całości (46 kart) powodujące niemożność odczytania tekstu znajdującego się blisko środka. Kolejną przeszkodą było użycie ołówka kopiowego zamiast atramentu do spisania znacznej części księgi. Po ponad 350 latach ślad ołówka wyblakł i rozmazał się, na skutek czego w niektórych przypadkach nie obeszło się bez stosowania programów do obróbki grafiki. Choć metryk jest „tylko” 650, przeszkody te spowodowały istotne spowolnienie w indeksacji.

Dopiero po zindeksowaniu całości materiału mogłem uzupełniać niektóre imiona, nazwiska i nazwy geograficzne identyfikując powtarzające się osoby i pary rodziców. W gruncie rzeczy, ktoś próbując zindeksować wybrane metryki miałby z nimi więcej trudności, niż ktoś kto indeksował całość księgi, przez co miał pogląd na geografię regionu i osoby go zamieszkujące.

Geografia

W tamtych czasach parafia Lejpuny obejmowała znacznie większy obszar niż po synodzie diecezji Wileńskiej z 1744 r. kiedy to erygowano wiele ościennych parafii. Wprawdzie od południa i od wschodu opierała się o linię Niemna, ale sięgała znacznie dalej na północ, aż po miejscowości parafii Sereje i znacznie dalej na wschód, pokrywając częściowo tereny późniejszych parafii Wiejsieje i Kopciowo. Poniższa mapka pokazuje zasięg parafii Lejpuny w XVII wieku (brązowe pinezki) i na początku wieku XIX (czarne kółka z gwiazdkami). Nigdy wcześniej nie indeksowałem tych terenów więc trochę mi zajęło poznanie geografii tej części Suwalszczyzny. Wydatnie mi w tym pomogła Małgosia Bogdanowicz, która już dawno indeksowała późniejsze księgi z Lejpun i ościennych parafii. Dziękuję!

Znakomita większość miejscowości wymienianych w księdze istnieje do dziś, choć często pod nieco zmienionymi nazwami. Części nie udało się zidentyfikować, bo prawdopodobnie nazwy ich zostały zupełnie zmienione, zostały wchłonięte przez pobliskie miejscowości lub zupełnie zanikły na przestrzeni wieków. Należą do takich np.: Anciuszki, Andruńce, Degucie, Dziękiele, Garnie, Grygańce, Lewońce, Nierawy, Pomakrzucie, Propieście, Sausobojary, Seniłańce czy Szarkojedy. Miejscowości być może znikły, ale pozostały ślady po ich dawnych mieszkańcach w nazwiskach, np.: Garnis, Gryganis czy Propiescis.

Metryki

Chciałoby się rzec, że księga była prowadzona w języku łacińskim, ale niestety tak nie było. Niestety, bo frazy łacińskie przeplatane były z frazami polskimi, a jedne i drugie pełne były błędów ortograficznych. Ówczesny proboszcz lejpuński, ks. Eustachy, którego nazwiska nie udało mi się odczytać (przedstawia się tylko raz na pierwszej, mocno zniszczonej stronie) chyba niezbyt dobrze uważał w szkole dla kanoników. Nie powiem, że ułatwiało mi indeksację systematyczne stosowanie przez księdza w nazwiskach końcówek to polskich, to litewskich. Spowolniło mi to nieco końcową weryfikację materiału osoba po osobie. Oto kilka przykładów: Gryga/Gryganis, Mankielewicz/Mankielun, Kauszel/Kauszalis, Bołejko/Bołejkis itd.

Większość metryk zawierała następujące dane:

  • nagłówek w postaci nazwy miejscowości (w dopełniaczu dla ułatwienia)
  • Datę chrztu
  • Płeć i imię ochrzczonego dziecka
  • Imię i nazwisko ojca
  • Imię matki (tylko dla dzieci nieślubnych podawano nazwisko matki)
  • Imiona i nazwiska oraz miejsce zamieszkania rodziców chrzestnych (tylko sporadycznie podawano funkcję społeczną)

Informacje są więc skąpe, ale przystępując do indeksacji nie spodziewałem się czegokolwiek więcej. Metryki chrztu spisywano według ówczesnych wytycznych kościelnych. Mimo to, można z całego materiału wyłowić poszczególne rodziny i konkretne osoby, które raz pojawiają się jako rodzice dziecka, a raz jako chrzestni przy narodzinach dzieci sąsiadów czy krewnych. W ten sposób można zbudować obraz ówczesnej społeczności.

Kilka ciekawszych metryk. W tym okresie w lejpuńskim dworze pomieszkiwał wysoki rangą urzędnik, budowniczy połocki Roman Żywult. Dwukrotnie pełni rolę ojca chrzestnego. Jemu samemu rodzi się też trójka dzieci: Piotr, Anna i Michał (w każdej z trzech metryk występuje matka o innym imieniu), a chrzestnymi są także znamienite osoby: Mikołaj Żyliński – podstarosta Mereczy, Jan Kryspin – podskarbi Wielkiego Księstwa Litewskiego, Helena Rodoszańska – z powiatu grodzeńskiego, Agnieszka Sińska – z województwa trockiego. W jednej z tych metryk chrzestną jest Zofia Nowikajcia. Podano tylko, że jest karlicą (metryka poniżej).

W XVII wieku karły przynosiły szczęście i pomyślność. Wiele wysoko postawionych osobistości otaczało się karłami, nawet królowie i królowe. Dopiero w późniejszym okresie osoby cierpiące na karłowatość utraciły swój status i stały się pośmiewiskiem dla społeczeństwa.

Co dalej?

W indeksach pozostało wiele znaków zapytania. Są jeszcze die księgi urodzeń z Lejpun z XVII wieku. Na pewno do nich wrócę. Być może część znaków zapytania zostanie zamieniona na pewną informację, ale jestem przekonany, że pojawią się kolejne niewiadome. Dla mnie indeksacja to nie jest bezmyślne przepisywanie ze skanów do excela, lecz praca detektywistyczna, poznawanie dawnej społeczności, wyciąganie wniosków z ciekawych metryk, uzupełnianie wiedzy o osobach, wydarzeniach czy zjawiskach i zachęcanie innych do tego samego 🙂

Opublikowano Dodaj komentarz

Co tam w księdze może piszczeć

Trafiła niedawno w moje ręce księga zgonów z Augustowa z lat 1875-1882. Wraz z nią trafiły do mnie indeksy wykonane w formacie geneteki (a więc uproszczonym) przez Bartka Choroszewskiego. Moim zadaniem było przetworzenie tych indeksów do formatu JZI, weryfikacja i uzupełnienie brakujących danych. Starałem się dokładnie przeczytać każdą metrykę (a w księdze jest ich ponad 1600), poprawić co trzeba i wypisać najistotniejsze dane: daty zgonu i zgłoszenia, świadków, informacje kim była zmarła osoba oraz dane podpisującego się księdza. Na początek małe podsumowanie księgi.

Księga zgonów z Augustowa z lat 1875-1882

W księdze znajdziemy 1623 metryki spisane w języku rosyjskim przez organistę augustowskiego kościoła Franciszka Dobeckiego. Wprawdzie nigdzie nie zaznaczył swojego autorstwa księgi, ale charakter pisma kilku podpisów jakie złożył świadczy jednoznacznie, że to on pochylał się przez 8 lat nad kartami księgi. A przykładał się do swojej pracy bo pismo jest staranne i czytelne. Odczytanie zapisów nie stanowiło żadnego problemu po ponad 140 latach.

Dobecki zaczyna spisywanie księgi, gdy proboszczem jest ks. Michał Pożarowski, kanonik katedry sejneńskiej. Umiera on 17 kwietnia 1881 roku, ale jeszcze w marcu podpisuje metryki. Po nim, na krótki czas podpisywaniem zajmuje się ks. Wawrzyniec Włostowski, pełniący obowiązki urzędnika stanu cywilnego, znany później z długotrwałego pasterzowania w parafii Jaminy w latach 1886-1922. Pierwszy podpis nowego proboszcza pojawia się 25 sierpnia 1885 r. Jest nim ks. Antoni Dauksza, który pozostaje na stanowisku do końca spisywania księgi.

Parafia augustowska obejmowała Augustów, przedmieścia (Żarnowo, Biernatki, Turówkę, Białobrzegi, Uścianki, Klonownicę i Wójtowskie Włóki) oraz kilka mniejszych i bardziej odległych wiosek. Jako, że sam Augustów był tętniącym życiem miastem powiatowym, więc zawartość księgi jest bardzo ciekawa. Analizując księgę z imienia i nazwiska poznamy prócz powszechnie pojawiających się gospodarzy i wyrobników również urzędników urzędu miejskiego i powiatowego, notariusza, strażników Kanału Augustowskiego, leśników i strzelców leśnych, żołnierzy byłych i urlopowanych, siodlarzy, ślusarzy, smolarzy, szewców, pozłotnika, właścicieli domów, żandarmów, hycla, pocztowców, żebraków i żebraczki, a także kościelnych. Na tej ostatniej grupie chciałbym się tym razem skupić.

Kościelni augustowscy

Na kartach księgi łącznie pojawia się ich pięciu:

  • Jan Żukowski
  • Ignacy Draniewski
  • Marcin Kulbacki
  • Józef Maliszewski
  • Jan Leszczyński

Pojawiają się jako świadkowie zawsze w parach stanowiących różne kombinacje powyższych osób, w zależności od okresu. Uzupełniając pole „Świadkowie” zauważyłem, że pojawiają się niezwykle często i to właśnie dało mi impuls do głębszej analizy. Otóż na 1623 metryki w księdze pary kościelnych wśród świadków pojawiają się aż 437 razy! Czyli jest to 27% wszystkich metryk! Ten obraz wygląda jeszcze ciekawiej dla samego Augustowa. Na 696 zgonów mieszkańców tego miasta aż w 426 przypadkach świadkami byli kościelni (61%)! Trochę byłem zły na tych kościelnych sprzed 140 lat ?, no bo zamiast poznawać kolejnych mieszkańców miasta zgłaszających zgony, po raz setny odczytywałem te same nazwiska kościelnych. Trochę nas okradli z szerszej informacji o mieszkańcach miasta, prawda? Później zdałem sobie sprawę, że to nie ich wina, lecz raczej rodziców i rodzin zmarłych. Kościelni byli niemal zawsze pod ręką, nie trzeba było szukać świadków po rodzinie i sąsiadach. Za parę groszy dobrze spełniali swoją rolę.

No dobrze, ale skoro te same osoby spisano kilkaset razy, to może warto pochylić się nad jakąś analizą? Postanowiłem sprawdzić, jak często pojawiają się wśród świadków kościelni w zależności od wieku zmarłego. Wnioski niemal mną wstrząsnęły.

Na powyższym wykresie, który nie bez kozery zatytułowałem „Wartość życia w społeczeństwie Augustowa” widać, że następuje wyraźna dysproporcja pomiędzy zmarłymi małymi dziećmi a dorosłymi. Zgony w wieku do 8 lat aż w 80% przypadków zgłaszane były przez kościelnych, podczas gdy w metrykach zgonów osób dorosłych kościelnych wpisywano w ok. 30% przypadków. Ten przykład stanowi miarę wartości ludzkiego życia w tamtych czasach. Wartość życia dziecka istniała właściwie tylko dla rodziców. Nikt poza nimi specjalnie nie przejmował się zgonami dzieci, a zwłaszcza niemowląt. Śmierć dzieci stanowiła element codziennego życia miasta i większość ludzi przechodziła koło takich wydarzeń obojętnie. Trudno było nawet namówić kogokolwiek na zgłoszenie zgonu. Stąd korzystano z usługi kościelnych.

Sytuacja inaczej wyglądała wśród osób dorosłych. Te pełniły często istotne funkcje społeczne, miały własne rodziny, ich losem przejmowali się sąsiedzi, znajomi i przyjaciele. Na pogrzebach bywało bardzo dużo ludzi. Oczywiście nie zawsze tak było, co widać po ostatnim słupku. Najstarsze umierające osoby często były już osamotnione, stanowiące trudny do udźwignięcia ciężar w rodzinie, a nawet takie, których losem już nikt się nie przejmował – żebracy i żebraczki. Wartość życia takich osób dla lokalnej społeczności też była niewielka.

Osoby ważne dla społeczności

Na przeciwległym końcu skali były osoby bardzo ważne i szanowane w miejscowej społeczności. Gdy umierały na świadków powoływano najbardziej wykształconych i poważanych obywateli miasta. Myślę, że warto ich wymienić, bo nie było ich zbyt wielu:

  • Adam Osewski, gospodarz
  • Antoni Jaskowski, właściciel ziemski z Klimaszewicy
  • Antoni Makarewicz, ślusarz
  • Feliks Piaszczyński, właściciel domu
  • Ferdynand Leszczyński, właściciel domu
  • Franciszek Dobecki, organista
  • Franciszek Mejer, ślusarz
  • Ignacy Pilecki, gospodarz
  • Jan Świątkowski, gospodarz
  • Konstanty Zalewski, gospodarz
  • Leonard Truszkowski, obywatel
  • Leopold Grygo, mularz
  • Michał Skorupko, notariusz powiatu augustowskiego
  • Piotr Chiliński, były kasjer kasy miejskiej
  • Piotr Dyczewski , gospodarz
  • Polikarp Sobolewski, kancelista Augustowskiego Urzędu Powiatowego
  • Teofil Chełmiński, gospodarz
  • Zygmunt Pawłowski, pomocnik Naczelnika Powiatu Augustowskiego

Wszyscy oni podpisywali się bądź po polsku, bądź w języku rosyjskim.

Wiek kościelnych

Kościelni codziennie lub niemal codziennie pojawiali się w kościele, a średnio co kilka dni byli wpisywani do metryk stanu cywilnego. Byli bardzo dobrze znani proboszczowi, wikariuszom i organiście, który spisywał metryki. Wpisując ich dane organista Dobecki zawsze wpisywał wiek świadków, na podstawie którego można wyliczyć przybliżony rok urodzenia. Duża ilość danych pozwala na stworzenie ciekawego wykresu.

Co z niego wynika? Otóż początkowo budynkiem kościelnym opiekuje się para Jan Żukowski i Ignacy Draniewski. Ten drugi w pierwszej połowie 1880 roku systematycznie zastępowany jest przez Marcina Kulbackiego. Natomiast Jan Żukowski zastąpiony zostaje w funkcji kościelnego w połowie 1882 roku przez Jana Leszczyńskiego. Józef Maliszewski pojawia się tylko przez krótki czas i to sporadycznie. Czyżby nie sprawdził się w tej funkcji? ?

Ciekawie wyglądają obliczone daty urodzenia kościelnych. Mimo tego, że są to osoby bardzo dobrze znane spisującemu metryki i pojawiają się właściwie na każdej stronie księgi, to zdarzają się mu istotne pomyłki w określaniu wieku, w przypadku Marcina Kulbackiego przekraczające nawet 10 lat. Takie pomyłki zdarzają się nawet w sąsiadujących metrykach. Dla mnie zrozumiałe jest, ze jeśli osoba pojawia się na plebanii sporadycznie i spisujący ma wydedukować wiek świadka na podstawie wyglądu czy innych poszlak, o dużą pomyłkę trudno nie jest. Jednak duże pomyłki w przypadku znanych i często spisywanych osób są zastanawiające. Można jednak z dużą dozą pewności określić wiek osoby na podstawie takiej analizy. Musi być spełniony jeden warunek: indeksacja metryk powinna być bardzo rzetelnie wykonana. Do czego wszystkich zachęcam!