Rozdział 11

Krasnopol. – Łoździeje. – Metele. – Cyganowo i Ajtwaras. – Pochodzenie obrazu Bogarodzicy trempińskiéj w Lubowie. – Mirosław i Bendry.

W sąsiedztwie osad filipońskich, o milę na zachód od Sejn, w dawnéj puszczy leśnictw perstuńskiego i przełomskiego, w uroczysku Epidemia zwaném, Antoni Tyzenhauz podskarbi nadworny w. ks. lit., założył miasto Krasnopol, któremu nadał przywileje d. 23 październ. 1784 r. w tych słowach w księgach grodzkich powiatu grodzieńskiego zapisane: „Przed aktami grodu stanął Tomkiewicz [1], dokument przez Ejsymonta komornika pow. grodzieńskiego i gubernatora repartycji szczeberskiéj podpisany do akt podał. Z władzy jeneralnéj nad dobrami J. K. Mości stołowemi w. ks. lit. administratora JW. Tyzenhauza podskarbiego w. ks. lit. mając zlecenie w puszczy J.K. Mości leśnictw perstuńskiego i przełomskiego zgodne lasy do gruntu wyrobienia wedle przysad miastom i wsiom pożytecznych z umówioną wolnością ludzi siedlić, więc upatrzywszy miejsce w obszerności, dobroci gruntu i odległości od miasteczek targowych podobne do zafundowania miasteczka w uroczysku Epidemia, wynoszące do włók 85 oprócz zajmiska i placów i mórg 300 za Pawłówką na pastwisko zostawione, oraz częścią dąbrowy od jeziora Gremzdów leżącéj, w ograniczeniu miejskiém nieinkludowanéj, ku wygodzie lasom zostawionéj, na dąbrowie przy trakcie z Suwałk oraz z Wigier do Sejn idącym, na dobraném z konsyderacją miejscu, uplanowawszy ulicę, oznaczywszy rynek, porznąwszy place, tudzież w granicach zadeterminowawszy poletki, co jaśniéj spisano jest w plancie jeometrycznéj, pozwoliłem i t. d.“ Daléj, dozwala brać drzewo bezpłatnie z puszczy na budowle i tym, którzy zechcą mieć place i grunt włóczny, udziela lat wolnych 5, tym zaś, którzy tylko zająć mają plac, udziela wolności na lat 8; dęby jednak z wycięcia wyłącza; z powodu niedostatku w bliskości łąk, oddaje cały okręg Biele Mąkinie nazwany, za opłatą corocznie do dworu szczeberskiego podatku postożnego od wozu po gr. pol. 10. Zastrzega przytém, aby budowle mieszkalne porządnie stawiane były podług modelu pruskiego ze szczytami u wierchu załamanemi w wielkości podług wydanéj miary, lub téż większe, aby tylko nie mniejsze pod sztrofem i utratą siedliska. Dozwala w końcu obywatelom starać się u monarchy o przywileje wolności fundowania ratuszów i wprowadzenia sądów miejskich.

Miasto to jednak nie doszło swéj zamierzonéj wielkości, bo z upadkiem moralnym fundatora jego, naciskane intrygami księdza Bortkiewicza przeora klasztoru księży Dominikanów sejneńskich i protegowanych przezeń żydów, ustąpić musiało wznoszącym się jednocześnie Sejnom; jednakże do dziś dnia jest wielką i schludną wsią kościelną.

Na północo-wschodzie ku Krasnopolowi, o mil 3 od miast Sejny i Sereje, o mil 5 zaś od rz. Niemna, leży miasto Łoździeje za Zygmunta Augusta założone i prawem magdeburskiém przez Zygmunta IIIgo r. 1587 obdarowane. Leżąc na ustroniu od głównych traktów kommunikacyjnych, to miasto nigdy nie miało wielkiego znaczenia pod względem handlowym, chociaż żydki już od 1689 roku za przywilejem króla Jana IIIgo tu osiedlili się. Głównym przemysłem mieszkańców tutejszych jest rolnictwo i dlatego rząd pruski boleśny cios zadał mieszkańcom, odbierając od nich uroczysko Kotkiszki zawierające gruntu włók 2 i morgów 10, oraz młyn wodny, które przydzielone zostały do dóbr rządowych Krasnowo. Kobiety tutejsze oddawna trudnią się wiązaniem sieci do łowienia ryb, żydzi zaś upodobali handel smołą.

Za rządu pruskiego był w Łozdziejach sąd powiatu wigierskiego i wojska tu konsystowały.

Od Łozdziéj ku północo-wschodowi ciągnęły się dawniéj dąbrowy, wśród których rozlały swe wody trzy wielkie jeziora: Duś, Metele and Obelia, gdzie głównie dziki trzymały się; ztąd Litwini tak jezioro jak i wieś przyległą nazwali Metele od wyrazu mejtelis—wieprz. Dobra Metele w wieku XVI już stanowiły oddzielne starostwo, którém władał Jan Zabrzeziński starosta simneński. We wsi Metele, które w późniejszym czasie nosiło nazwę miasteczka, pierwotny kościółek z drzewa za Zygmunta Igo wystawiony, był filją parafji simneńskiéj; lecz gdy ten upadł i ludność powiększona domagała się ustanowienia parafji w Metelach, za staraniem Pawła Sapiehy koniuszego a następnie podkanclerza w. ks. lit. i starosty metelskiego, tudzież Eustachego Wołłowicza biskupa wileńskiego, Zygmunt III fundował 1619 roku nowy kościół i na uposażenie proboszcza dodał do trzech włók gruntu przez kommendarza filji metelskiéj posiadanego, 4 włóki gruntu z sześciu włościanami osiadłemi, tudzież uroczysko Wojtkuniszki czyli łąk z zaroślami włók 5 mórg 1 i prętów kwadratowych 152, jak niemniéj wolne łowienia ryb na jeziorze Metele narzędziem zwaném obory, podymszczyznę z każdego dymu dominium Metele po groszy pol. 3 i dziesięcinę wytyczną ze zboża i ogrodowizny oprócz owsa, oraz 2 wiadra miodu przaśnego i jeden kamień wosku.

Roku 1799 dobra Metele z folwarkiem Koleśnickim przez króla pruskiego darowane były Karolowi księciu holsztyńskiemu z Beck, po którym władali niemi Tyszkiewiczowie, Godlewski i Mikulicz. Z córką jedyną tego ostatniego ożenił się Tomasz Uszyński b. kommissarz obwodu kalwaryjskiego, z którego to małżeństwa urodziła sił córka; lecz matka zaraz po urodzeniu córki, ta zaś w lat 16, obie skończyły życie nie pozostawiwszy po sobie spadkobierców. Tym sposobem tytuł własności dóbr przeszedł na Uszyńskich, którzy dziś mianują sił dziedzicami Metel i Koleśnik.

Na wschód od Metel postępując, już w powiecie kalwaryjskim, nad jeziorem Obelia, leży wieś Cyganowo, któréj nazwisko wskazuje lud koczujący, Cyganami zwany tu osiadły. Oprócz pięknego położenia i żyznych gruntów, wieś ta posiada podanie ludu miejscowego na bujnéj fantazji oparte, które tu podać chcemy, jako cząstkę ogromnego zasobu poezji litewskiéj.

Dobroczynny djabeł, który dawniéj w kraju naszym za sprzedaż duszy z łatwością dostarczał wszystkim worów pieniędzy i na zawołanie spisywał na skórze wołowéj cerografy, ten sam właśnie, z którym Twardowski czarnoksiężnik miał rozprawę w karczmie Rzym, u Litwinów zowie się ajtwaras, co tłumaczą po polsku latawiec lub niedopad. Jest to zły duch, przedstawiający się w postaci żerdzi ognistéj lecącéj i sypiącéj na około iskry. Zatrudnieniem jego jest dostarczanie niewyczerpanych skarbów tym ludziom, którzy z nim piśmienną umowę o swą duszę zawrą. Pracowita to istota, bo jak pająk w swéj siatce, tak on pomiędzy ludźmi ciągle się kręci i gmatwa, czyhając na ich dusze i wszelkiemi środkami jak muchy na pajęczynę, łapie duszyczki. Na Litwie on zwykle przynosi kmiotkowi stare łapcie wiżas zwane lub inne gałgany i takowe ukrywa w żarnach, co gdy kmiotek dobrze przyjmie i nie odrzuci, ajtwaras jest pewnym, że chłopek przenosi pieniądz nad wszystko i wówczas nie omieszkiwa ajtwaras przystąpić z nim do kontraktu. Lecz że i djabeł w naszym wieku wystarczyć nie może pieniędzy na wszystkie zachcenia ludzi postępowych, to téż nie tak chętnie jak dawniej w pomoc na zawołanie przybywa. Jednakże Litwini znaleźli sposób i temu zaradzić; a czego rozum ludzki nie dojdzie? Kogut litewski w siódmym roku życia swego znosi jaje, wielkością gołębim wyrównywające, z którego, gdy się trzyma przez pewien czas pod pachą, wylęga się ajtwaras. Otóż, z takim ptaszkiem miał bliskie stosunki jednosielec pod wsią Cyganowo osiadły, którego imię i nazwisko przekazano zapomnieniu. Ten zostając w średniéj zamożności, od niejakiego czasu widocznie szybko wzrastać począł w bogactwo, tak że posiadał już 300 pni pszczół, wielki inwentarz domowy, pełny swiron (śpichrz) zboża i pieniędzy, tojest rubli srebrnych i talarów bez liku. Sąsiedzi widząc taką zamożność jednosielca, dziwili się i wreszcie po długich szeptach i naradach przekonali się, że nie zkądinąd wyrosło to bogactwo, tylko ajtwaras zniósł to wszystko za kontraktem. I nie omylili się w tém, bo jednosielec na dwa tygodnie przed upływem terminu umówionego, przysposobił mnóstwo jadła i napojów i zaprosiwszy sąsiadów na ucztę, postanowił odprawiać z nimi nabożeństwo za umarłych. Zamożniejsi i śmielsi gospodarze zasiedli do uczty, biedota na przyzbie nuciła pieśni pobożne, a gospodarz z synem zachęcał jednych i drugich już do jadła i napojów, już do modlitwy. Trudno mu było razem Bogu i djabłu służyć, ale jak mógł, wysilał się by obu oszukać. Tak w strachu i bojaźni, przeplatanych niekiedy udaną wesołością, nastąpiła jednosielcowi ostatnia noc, w któréj dusza podług umowy oddaną być miała djabłu. Gospodarz chcąc ukryć się od szatana, wcisnął się pomiędzy gości w sam kąt chaty i usiadł za stołem. W tém buchnął dym z pieca, zwykle w kurnéj izbie litewskiéj otworem w pułapie unoszący się na poddasze; lecz teraz niewidzianą siłą wstrzymany z góry, nagle rozpostarł się aż do ziemi i objął wszystkich biesiadników tak, że jeden drugiego dostrzedz nie mogli; lecz po chwili dym znowu się podniósł i uchodził w poddasze, nabożeństwo téż kończyło się, gdy syn gospodarza zawołał na ojca swego: wówczas dopiero dostrzeżono, że go w izbie nie ma, co mocno wszystkich zadziwiło i wielkie wrażenie sprawiło. Ale więcéj jeszcze wszystkich obecnych przeraziło, gdy dziewka chcąc zaczerpnąć wody w studni, poczuła w niéj opór i wody zaczerpnąć nie mogła. Skoro tylko po północy rozwidniało, ciekawi dostrzegli wiszącą w studni całkowitą skórę gospodarza, ciało zaś pływało po wodzie. Pochowano tedy zmarłego w bagnie, jako wyklętego od kościoła, skórę zaś jego zaniesiono do proboszcza, który ją kazał słudze kościelnemu schować. Lecz jeszcze nie koniec tego dramatu; ajtwaras bowiem domagał się u proboszcza skóry nieboszczyka, którą sługa kościelny oddając szatanowi, zapytał go przez ciekawość do czego mu potrzebną była? Otrzymał na to odpowiedź, że dla postrachu ludzi niecnotliwych.

I rzeczywiście tym razem djabeł prawdę powiedział, bo kiedy po upływie pewnego czasu młodzi cyganie, mieszkańcy Cyganowa, jadąc z końmi w pole na nocleg, zakradli się do kartofli zmarłego gospodarza, szatan zdybał ich na uczynku w skórze nieboszczyka. Chłopcy zląkłszy się upiora, uciekać chcieli, lecz nie mogli, bo ajtwaras obiecując zaprowadzić ich do kartofli bujniejszych, wszystkich pociągnął do bagna o 2 mile od téj osady odległego, gdzie przez całą noc kopać musieli krzaki rokitowe; przy któréj robocie sąsiedzi z rana znaleźli ich zmęczonych z palcami do krwi poranionemi.

Tak srogie kary za oddanie się mamonie, nie upamiętały jednakże chciwego syna, który objąwszy gospodarstwo po zgładzonym ze świata przez ajtwarasa ojcu, ożenił się i dalsze związki z szatanem miał. Lecz gdy żona z tego powodu żyć z nim nie chciała i do rodziców uciekła, ci z krewnymi wymogli na zięciu, że się z grzechów przed kapłanem oczyścił i zrzekł się spraw szatana, a żyjąc w moralności i pobożności ze swą małżonką, nie posiadał tych bogactw, jakie za życia ojca były, lecz miał w pracy dostateczne środki do przyzwoitego utrzymania siebie z familją.

Nad fantastycznością i mamoną światową u Litwinów górę bierze religja chrześcijańska, przed którą wszelki blask światowy maleje i niknie. Dlatego godła religijne, jakiemi są krzyże i figury świętych, na Litwie są liczne i częste, i ludowi przypominają, że nic na świecie bez woli Boga dziać się nie może. Niektóre z krzyżów i obrazów doznają szczególnéj czci okolicznych mieszkańców jak np. krzyże boruńksie, krzyże gerajckie przy drodze z wsi Staciszek do Mackańc w okręgu II Gerajcie zwanym, obrębu Staciszki, w lesie postawione i obraz M. B. Trempińskiéj, od wsi Trempin o pół mili od Lubowa na zachodnio-południowéj stronie powiatu kalwaryjskiego położonéj tak nazwany. O tym obrazie jest podanie, że się zjawił na lipie w Trempinach, zkąd przeniesiony był na drugą lipę w rogu cmentarza lubowskiego rosnącą; lecz w nocy następującéj obraz znikł i znaleziono go w poprzedniém miejscu: wówczas uznano go cudownym i uroczyście wniesiono do kościoła parafjalnego w Lubowie. Uroczystość temu obrazowi poświęcona obchodzi się w dzień Narodzenia N. M. P. na którą pobożni z Sejn, Kalwarji i Suwałk oraz wsi przyległych licznie się zgromadzają [2].

Z Lubowa cofnąwszy się do najbliższéj stacji pocztowéj Szypliszek, wśród lasów do dóbr darowanych Zaboryszki należących, po prawéj stronie traktu warszawsko-kowieńskiego, leżą dwie kolonje Moskiewszczyzna zwane, które od pierwszych osiedleńców ruskich to imię przybrały; jedna z tych osad dziś jest własnością Antoniego Wołka emeryta wojskowego, druga należy do Stanisława Dogiełła b. nauczyciela emeryta gimnazjum niegdyś sejneńskiego, dziś poczthaltera i expedytora poczt w Szypliszkach. Nazwisko to znane już było w piśmiennictwie krajowém wieku zeszłego, z dzieł filologa Macieja Dogiełła zgromadzenia księży Pijarów, który skończył swe pracowite życie r. 1760. Właściciel Moskiewszczyzny oddany jest naukom przyrodzonym i ma zamiar swą pracę przez druk oddać na użytek publiczny, o co go upraszamy. Nietylko światło nauki właściciela téj kolonji, ale położenie jéj powabne i gościnność gospodarza, często tu wabią gości z Suwałk i okolic; najwięcéj zaś ożywia się Moskiewszczyzna w dzień Śgo Stanisława, dla uczczenia imienia tego zacnego męża.

Ztąd daléj na wschód za Puńskiém leży wieś Wołyńce od zamieszkałych zdawna kilku familij z Wołynia przybyłych tak nazwana.

Od Cyganowa ku wschodowi przy trakcie z Serej do Olity, widzieć się daje piękny nowy kościół z muru na górze wzniesiony: jestto Mirosław wieś zgromadzenia księży Marjanów. Miejsce to pierwotnie nazywało się Słobodą, potém od Mirosławskiego dziedzica dóbr Bendry i Słobody, nazwane Mirosławiem. Antoni Ważyński skarbny litewski, stawszy się właścicielem tych dóbr, sprowadził tu z klasztoru w puszczy Korabiewskiéj Marjanów i fundował r. 1775 kościół i klasztor dlatego zgromadzenia. Gdy zaś te budowle pożar pochłonął, nowa świątynia pod wezwaniem Ś. Trójcy, kosztem rządu, z przyłożeniem się parafjan i kollatora Skarzyńskiego, za summę rs. 75,000, w roku 1847 zbudowaną została. W ołtarzu wielkim umieszczony jest obraz Niepokalanego Poczęcia M. B. niepospolitego pędzla. Z prawéj strony kościoła na ścianie, wisi pomnik z czarnego marmuru wyrobiony, na którym naspisano: „Anna z Michniewiczów Skarzyńska, zmarła d. 30 kwietnia 1842 r.“ W skromnéj celi księdza Naruszewicza prezydenta klasztoru i b. jenerała zgromadzenia Marjanów, jest portret księdza Stanisława Papczyńskiego fundatora Marjanów w Polsce, który zmarł r. 1701, mając wieku lat 70, a po upływie lat 56 od jego skonu, tojest r. 1757, Marjanie czynili starania o beatyfikację tego pobożnego zakonnika.

Tuż za Mirosławiem ku północy leży wieś Bendry, własność Skarzyńskiego, przy któréj wznosi się góra sypana czyli pile litewska, brzozą porosła, a wśród drzew stoi ozdobna kapliczka, staraniem żony dziedzica z cegły wystawiona. Tam dziś cicha modlitwa wznosi się do Boga o utrzymanie wiary od przodków przekazanéj, oraz miłości braterskiéj, któremi wszystko złe odwróconém być może.

 

  1. Familja Tomkiewiczów w dotąd mieszka w kolonji Epidemia pod Krasnopolem.
  2. Dobra Trempiny należą do Ejdziatowicza.