Opublikowano Dodaj komentarz

JZI i Patronite

Jamiński Zespół Indeksacyjny od początku był oddolną inicjatywą pasjonatów genealogii i historii lokalnej, która od lat działa w oparciu o wolontariat i nieodpłatne udostępnianie efektów swojej pracy. Zespół sukcesywnie udostępnia coraz większe zasoby indeksów akt metrykalnych, wspiera wyszukiwanie genealogiczne poprzez narzędzie Geneo oraz realizuje projekty wydawnicze dokumentujące historię regionu. Jamiński Zespół Indeksacyjny

Aby kontynuować tę działalność i rozwijać kolejne projekty, JZI uruchomił kampanię wsparcia na platformie Patronite. To tam osoby, które korzystają z indeksów, wyszukiwarki Geneo lub po prostu cenią sobie działania zespołu, mogą zadeklarować comiesięczne wsparcie finansowe. JZI podkreśla, że regularne wpłaty są szczególnie istotne, ponieważ pozwalają planować prace długoterminowe i utrzymywać stabilność zasobów cyfrowych.

Członkowie zespołu angażują swój wolny czas i kompetencje społecznie nie pobierając przy tym żadnego wynagrodzenia, a stałe wsparcie patronów to realna pomoc w utrzymaniu i rozwoju bazy genealogicznej oraz kolejnych inicjatyw.

Na stronie kampanii Patronite dostępne są różne progi wsparcia, które umożliwiają wsparcie dopasowane do indywidualnych możliwości i oczekiwań wspierających: od symbolicznych (10 zł miesięcznie) do bardziej konkretnych (50 zł miesięcznie). Comiesięczne wsparcie trafia bezpośrednio na cele statutowe stowarzyszenia, w tym rozwój narzędzi, digitalizację materiałów oraz prace wydawnicze.

Działalność JZI to przykład nowoczesnej, otwartej i społecznej genealogii, która łączy lokalne pasje z cyfrowymi narzędziami dostępu do źródeł historycznych. Zachęcamy do zapoznania się z kampanią i rozważenia wsparcia — szczególnie jeśli korzystałeś z zasobów zespołu w swoich badaniach genealogicznych lub łączysz swoją historię rodzinną z regionem.

Dlaczego warto zostać Patronem JZI?

Wspierając Jamiński Zespół Indeksacyjny na Patronite, stajesz się częścią społeczności, która aktywnie chroni i udostępnia dziedzictwo genealogiczne regionu. Twoje wsparcie to realny wpływ na rozwój otwartych zasobów, z których korzystają tysiące badaczy historii rodzinnej.

Dzięki regularnym wpłatom Patronów JZI może:

  • systematycznie rozwijać bazę indeksów metrykalnych,
  • utrzymywać i rozbudowywać wyszukiwarkę Geneo,
  • realizować nowe projekty wydawnicze i dokumentacyjne,
  • planować prace długoterminowe bez ryzyka przerw finansowych.

Nawet niewielka, comiesięczna kwota ma znaczenie — stabilność finansowa pozwala zespołowi skupić się na pracy merytorycznej i udostępniać efekty wszystkim, bez barier i paywalli.

Jeśli korzystasz z indeksów, wyszukiwarki Geneo lub cenisz rzetelną pracę społeczną — zostań Patronem JZI.

👉 Dołącz do Patronów: https://patronite.pl/jzi

👉 Jesteś ciekaw szczegółów? Znajdziesz je tej stronie: https://jzi.org.pl/wspieraj/

Patron JZI – co zyskujesz, wspierając?

Twoje wsparcie = realne efekty

  • 🔍 Więcej indeksów metrykalnych
    szybsze i dokładniejsze wyszukiwanie przodków

  • 🧠 Rozwój narzędzi genealogicznych
    utrzymanie i rozbudowa wyszukiwarki Geneo

  • 📚 Nowe projekty historyczne
    publikacje, opracowania i digitalizacja źródeł

  • 🤝 Otwartość i dostępność
    zasoby bezpłatne dla całej społeczności

  • 🕯 Ochrona lokalnego dziedzictwa
    pamięć o ludziach i miejscach regionu

 

 
Opublikowano Dodaj komentarz

O Henryku Cieciuchu, poecie i prozaiku w trzecią rocznicę śmierci

W związku z przypadającą 3 lutego br. trzecią rocznicą śmierci Henryka Cieciucha, poety i prozaika, urodzonego w 1930 roku w Solistówce na terenie gminy Bargłów Kościelny, przez wiele lat mieszkającego w Augustowie, zaś zmarłego w Gdańsku, pragniemy przypomnieć naszym Czytelnikom Jego sylwetkę i działalność literacką.

Henryk Cieciuch urodził się 27 sierpnia 1930 roku we wsi Solistówka. Przez wiele lat mieszkał w Augustowie, pracował zaś w Banku Spółdzielczym w Bargłowie Kościelnym. Posiadał wykształcenie średnie ekonomiczne. Obok pracy zawodowej zajmował się literaturą. Od 21 roku życia pisał wiersze okolicznościowe, fraszki i wspomnienia. Należał do Środowiskowego Klubu Literackiego przy Osiedlowym Domu Kultury Spółdzielni Mieszkaniowej w Augustowie od początku jego istnienia, czyli od 1983 roku i był jego wiceprezesem. Poetycki debiut prasowy miał w „Informatorze Kulturalnym Suwalszczyzny i Mazur” w 1989 roku, w którym zamieszczono jego wiersz pt. „Norwida i moja piosenka”. Poeta był nagradzany i wyróżniany w konkursach literackich ogólnopolskich i lokalnych, między innymi w konkursie „O Liść Dębu” organizowanym przez Augustowski Klub Literacki. Nagrodzone wiersze „Lato” (fragment) oraz „Co mam czynić?” zostały opublikowane w wydawnictwie pokonkursowym pt. Napiszę wiersz... w 1996 roku. Utwory Henryka Cieciucha znajdują się w trzech almanachach klubowych: Nad Nettą (1988), Augustowskie strofy (1991) i Pachnące żywicą (1993). Almanach Nad Nettą zawiera: „W żalu i smutku”, „Dwa kwiaty”, „Gdyby tak można było” oraz „Norwida i moja piosenka”. W Augustowskich strofach znajdują się: „W żalu i smutku”, „Żeby życie trwało”, „Gdzie te maje”, „Wiadomości z Wiejskiej”, „Cudzoziemiec do Polaków”, „Biznes”, „Spieszmy się” i „Wierszyk śnieżnego poranka”. W almanachu Pachnące żywicą opublikowano: „Lato”, „Znów demokracja”, „Tak bardzo mi smutno” i „Wiosenny nastrój”. Zamieszczał również wiersze w okazjonalnych, mających formę maszynopisu, czterech klubowych zbiorkach: Ułańskie raporty, Białobrzeska zbrodnia, Do wolności oraz Za wolną i niepodległą. Pierwszy z nich powstał w 1988, a trzy pozostałe w 1989 roku. Jego wiersze „Polsko” i „Tu był las” znajdują się w zbiorowym wydawnictwie Najprostsze słowa powstałym z inspiracji Osiedlowego Domu Kultury w 2000 roku.

I Konkurs Literacki O Liść Dębu, Augustów - Osiedlowy Dom Kultury, grudzień1986 (pierwszy z prawej)
I Konkurs Literacki O Liść Dębu, Augustów - Osiedlowy Dom Kultury, grudzień1986 (pierwszy z prawej)

Czytaj dalej

 
Opublikowano Dodaj komentarz

Niechciani

Niedawno udostępniliśmy listę nagrobków zapisanych cyrylicą znajdujących się na cmentarzu w Augustowie. Teraz publikujemy więcej informacji o osobach wyznania prawosławnego tamże pochowanych, a także uzupełniamy wyżej wymienioną listę o kilka dodatkowych informacji i nazwisk. Listę i artykuł przygotowała Pani Bożena Diemjaniuk.

Przybyli do Augustowa wraz z carską machiną urzędniczo-wojskową. Przeważnie byli wyznawcami prawosławia. Mieli wpływ na życie mieszkańców, a nawet na wygląd miasta. Mężczyźni często zajmowali ważne stanowiska, a kobiety rodziły dzieci, dbały o swoje rodziny, prowadziły też działalność charytatywną. Mieszkali w Augustowie krócej lub dłużej. Niektórzy zostali tu na zawsze.

My, Polacy, mówimy o nich niechętnie. Reprezentowali bowiem państwo zaborcy, a niektórzy z nich nosili odznaczenia za „spacyfikowanie polskiego buntu 1863-64”.

Dziś w Augustowie zostały po nich coraz bardziej niszczejące groby, nierzadko już bezimienne. Niektóre pomniki zachowały się tylko w części. Jedynie kilka jest w naprawdę dobrym stanie.

Bezimienne mogiły w prawosławnej części cmentarza w Augustowie
Bezimienne mogiły w prawosławnej części cmentarza w Augustowie

Jeśli wchodzimy na cmentarz przez główną bramę, nagrobki zapisane cyrylicą znajdziemy po lewej stronie alei. Niektóre widać już z dróżki, do innych można dotrzeć, przechodząc kilka lub kilkanaście metrów. Bliżej alei są pochowani żołnierze i rodziny żołnierzy 104. Ustiużskiego Pułku Piechoty Generała Księcia Bagrationa. W głębi leżą sołdaci z 2. Dońskiego Pułku Kozackiego Generała Sysojewa, ważni urzędnicy, a także żony i dzieci urzędników i wojskowych. Razem z nimi spoczywa wieloletni kapelan pułku i proboszcz dwóch augustowskich prawosławnych parafii. Jeden nagrobek z napisami w cyrylicy znajduje się w pobliżu cmentarnej kaplicy. Od tego właśnie grobu zaczęłam odczytywanie imion i nazwisk dawnych mieszkańców Augustowa.

Żona pułkownika

„Tu spoczywają prochy żony podpułkownika artylerii Michaiła Iwanowicza Gołowina, Awgusty Andriejewny Gołowiny[1]. Urodziła się 5/17 września 1838 roku w Finlandii. Zmarła 23 stycznia / 4 lutego 1867 roku w mieście Augustowie”.

Prawdę powiedziawszy, trochę się dziwiłam, że ten grób z rosyjskim napisem znajduje się niedaleko kaplicy Truszkowskich, w katolickiej części cmentarza. Pomyślałam, że dla Awgusty Gołowiny zrobiono jakiś wyjątek albo że była katoliczką. Tylko że „sąsiad” z prawej, inżynier Adolf Gerschow, także katolikiem nie był. Wprawdzie drugie małżeństwo zawarł w katolickiej parafii św. Andrzeja w Warszawie, ale w akcie małżeństwa jest napisane, że był wyznania augsburskiego[2]. Może więc Awgusta Gołowina także była protestantką?

W każdym razie Awgusta Gołowina otwiera galerię żon i matek.

Czytaj dalej

 
Opublikowano Dodaj komentarz

Nagrobki cyrylicą zapisane

Na cmentarzu w Augustowie jest kilkanaście starych grobów, na których inskrypcje zapisano cyrylicą. Są to groby przedstawicieli zaborcy, którzy wraz z rodzinami rezydowali w Augustowie, a więc pochodzące z okresu przed I wojną światową. Tylko niektóre pomniki nagrobne przetrwały, te najbardziej okazałe wykonane w kamieniu. Mimo tego, że cmentarz augustowski jest skatalogowany, to tych zabytkowych grobów brak w wyszukiwarce cmentarnej.

Pani Bożena Diemjaniuk podjęła trud odszukania, sfotografowania i skatalogowania tych nagrobków. Mało tego postanowiła podzielić się tymi informacjami z nami, a my z kolei dzielimy się z Wami. Dziękujemy Pani Bożenie!

Poniżej znajduje się lista osób z nagrobków, na których inskrypcje dają się jeszcze odczytać. Zawiera ona potrójny zapis nazwisk i imion: oryginał z nagrobka (z przedrewolucyjną ortografią i literami: i, ѣ, ѳ, a także z twardym znakiem ъ po końcowych spółgłoskach), następnie zapis wg normy ISO 9 oraz zapis po polsku. Zapisy polskojęzyczne wkrótce dodamy również do naszej wyszukiwarki Geneo. Na samym dole znajdziemy galerię zdjęć przedstawiających rzeczone nagrobki. Wszystkie zdjęcia wykonała Pani Bożena Diemjaniuk.

Czytaj dalej

 
Opublikowano Dodaj komentarz

Kościół parafialny katolicki w Suwałkach

Na miejscu gdzie teraz wznosi się piękne i ludne miasto Suwałki, w XV wieku była jeszcze dąbrowa, na której trzebiskach osiadło kilku Litwinów, nazwanych od ziomków swoich susiwiłkaj, co znaczy włóczęgi, miano później nadane całej osadzie, a następnie na Suwałki spolszczone. Z czasem wzrosła ona na wieś, i kiedy w XVII wieku powstał sławny ze swej zamożności klasztor kamedułów w Wigrach, została do dóbr ich przyłączoną. Zakonnicy ci, zarówno gorliwi o chwałę Bożą, jak o wzrost swego mienia, zbudowali tutaj w roku 1710 niewielki drewniany kościół, a w dziesięć lat potem wyjednali u króla Augusta II przywileje i swobody, na mocy których wieś na miasto zamienili. Tym sposobem na krańcu Litwy powstało nowe miasteczko, które za staraniem hrabiego Ludwika Paca, dziedzica dóbr Dowspuda i Raczki, przeznaczono w roku 1816 na stolicę województwa, a od roku 1834 na miasto gubernialne.

Właściwie tedy kościół był początkiem całego miasta; pierwotnie atoli stanowił on filią parafii św. Magdaleny w Wigrach, i dopiero za rządu pruskiego, gdy utworzono nową dyecezyą wigierską, następnie augustowską nazwaną, wyniesiono go do rzędu parafialnego. Mała jednak, przez czas zniszczona świątynia, skoro samo miasto wyższe przeznaczenie Otrzymało, ostać się żadną miarą nie mogła. Rozebrano więc ów stary drewniany kościołek i w innem miejscu, w środku miasta, kosztem rządu i parafian, założono w roku i 8’20 nowy teraźniejszy murowany, który w roku 1845 ukończony, (podług planu Henryka Markoniego), poświęcony został pod tytułem św. Aleksandra, przez biskupa Pawła Straszyńskiego.

Budowla ta, w późniejszych latach przez powiększenie okien i podniesienie wież nieco przerobiona, jest w stylu włoskim; na jej czele znajdują się dwie wysokie wieże, ze złocistemi baniami na wierzchu. Prowadzi do niej portyk o 6 kolumnach, do którego wstępuje się po schodach z ciosu, mających po obu stronach figury, wyobrażające św. Romualda i Benedykta, podobnież z ciosu wykonane.

Wewnątrz starannie i porządnie utrzymany kościół obejmuje trzy ołtarze pięknej snycerskiej roboty, z obrazami, w wielkim św. Aleksandra, w dwóch zaś bocznych św. Antoniego padewskiego i Matki Boskiej Szkaplerznej. Prócz tych są tu dwa inne obrazy, pędzla znakomitego naszego malarza Franciszka Smuglewicza, przeniesione z Wigier, przedstawiające jeden św. Benedykta siedzącego po lewej stronie stołu, po prawej zaś św. Scholastykę, z zachwyceniem słuchającą opowiadania swego brata; drugi wyobraża także św. Benedykta wychodzącego z murów klasztornych, przy których jeden z zakonników furtę zamyka; po lewej stronie stoi osoba obrócona plecami do widzów, przedstawiająca dwóch młodzieńców św. Benedyktowi, z których jeden całuje mu rękę, a drugi odbiera jego błogosławieństwo. Oba te obrazy mają wysokości łokci 4, szerokości łokci 3. Zresztą jest tu kaplica, do której wchodzi się z prezbiteryum, w ostatnich czasach staraniem miejscowego proboszcza i parafian odnowiona i ozdobiona, z ołtarzem Matki Boskiej i Pana Jezusa. W zakrystyi zaś zawieszone są obrazy Matki Boskiej Częstochowskiej i Pana Jezusa ukrzyżowanego, z dawnego drewnianego kościoła pochodzące.

Na rysunku kościół ok. 1864 r. według rytownika F. Sznage

 

 
Opublikowano Dodaj komentarz

Powstańcy sejneńscy na cmentarzu w Krasnopolu

Tabliczka "Grób Weterana"

Pisząc ten artykuł w Święto Niepodległości, chcę wspomnieć mieszkańców parafii Krasnopol, których groby na cmentarzach parafialnych w Krasnopolu zostały uhonorowane przez Instytut Pamięci Narodowej w latach 2024–2025 jako Groby Weteranów walk o wolność i niepodległość Polski.

Ponad rok temu odkryłam stronę internetową Powstańcy sejneńscy – Wspomnienia o poległych i weteranach walk o wolność Ziemi Augustowsko-Sejneńsko-Suwalskiej do 1921: i udało mi się wskazać nieznane groby uczestników Powstania Sejneńskiego znajdujące się na Cmentarzach w Krasnopolu. Dzięki wskazówkom Pani Ireny Kasperowicz-Ruka i współpracy z IPN w Białymstoku, a szczególnie z Panem Markiem Kawczyńskim, dalsze poszukiwania doprowadziły do odnalezienia wielu grobów uczestników walk o wolność i niepodległość Polski. Efektem prac jest 28 grobów z cmentarzy parafialnych w Krasnopolu wpisanych do ewidencji Groby Weteranów.

Musieliśmy odszukać rodziny weteranów i nie było to łatwe, ale dzięki pomocy wielu zaangażowanych ludzi (Pan Stanisław Jachimowicz, sołtysi wsi i wiele życzliwych osób) udało się dotrzeć prawie do wszystkich. Często rodziny od nas dowiadywały się o bohaterstwie swoich przodków i nie wiedziały o ich niepodległościowej walce. Lata po II wojnie nie pozwalały na wspominanie ich bohaterstwa, a wręcz stanowiły niebezpieczeństwo dla walczących o niepodległość wolnej Polski i ich rodzin. Prosiłam rodziny o pamiątki i zdjęcia, żeby móc wzbogacić wiedzę o naszych bohaterach, ale często członkowie rodzin opowiadali, że zdjęcia, dokumenty i pamiątki zostały zniszczone z obawy o bezpieczeństwo rodzin. Chcę przestawić sylwetki naszych lokalnych bohaterów i w kilku zdjęciach, to co udało się pozyskać. Oni są naszymi BOHATERAMI, to Oni pragnęli Polski tu gdzie mieszkali, dla swoich rodzin, ale i dla nas, tych którzy tu mieszkamy. Warto chociaż przez pamięć o NICH, oddać IM hołd.

Dominik Ambrosiewicz (1898-1976) pseudonim „Gil”, członek POW, uczestnik Powstania sejneńskiego i wojny polsko-bolszewickiej. Był odznaczony Krzyżem Walecznych, Medalem Niepodległości oraz Medalem Pamiątkowym za Wojnę 1918-1921. Był gospodarzem w Krasnopolu. Zmarł w Krasnopolu 11.10.1976 i tu został pochowany na Cmentarzu Parafialnym (CN A-XV-13 cmentarz nowy sektor A rząd XV grób 13).

Ludwik Bazylewicz (1896-1959) gospodarz z Pawłówki członek POW, brał udział w Powstaniu sejneńskim i został odznaczony Medalem Niepodległości. Zmarł 26.10.1959 i został pochowany w Krasnopolu (CS C-V-15 cmentarz stary sektor C rząd V grób 15).

Stanisław Bazylewicz (1900-1983), młodszy brat Ludwika, gospodarz z Pawłówki, członek POW, brał udział w Powstaniu sejneńskim i wojnie polsko-bolszewickiej. Został odznaczony Medalem Niepodległości. Zmarł 27.03.1983, pochowany na Cmentarzu w Krasnopolu (CN A-XXX-7).

Stanisław Bazylewicz
Stanisław Bazylewicz

Konstanty Gorczak (1895-1976) urodził się w Oranach pow. trocki i był uczestnikiem wojny polsko-bolszewickiej. Ożenił się z Zofią Zimnicką, panną z Krasnopola. Przed II wojną służył w Policji Państwowej i 24.09.1939 r. został internowany na terytorium Litwy. Był więziony w obozach m.in. w Kozielsku i trafił na Sybir. Z armią Andersa przeszedł szlak bojowy i walczył pod Monte Cassino. Konstanty Gorczak był wielokrotni odznaczany, m. in. Krzyż Pamiątkowy Monte Cassino, Gwiazda na Kampanię Włoską, Gwiazda za wojnę 1939-1945, Najwyższe Odznaczenie Imperium Brytyjskiego za zwycięstwo nad faszyzmem. Żył 81 lat i został pochowany na cmentarzu w Krasnopolu we wspólnym grobie z synem Marianem, zamordowanym przez Niemców. (CN A-XXXIV-1) (zdjęcia 3,4,5)

Konstanty Gorczak - książeczka wojskowa
Konstanty Gorczak - książeczka wojskowa
Konstanty Gorczak
Konstanty Gorczak
Legitymacja Krzyża PamiątkKonstanty Gorczak i legitymacja Krzyża Pamiątkowego Monte Casinoowego Monte Casino
Konstanty Gorczak i legitymacja Krzyża Pamiątkowego Monte Casino

Czytaj dalej

 
Opublikowano Dodaj komentarz

Od wypitki do wybitki lub jak kto woli – pijaństwo i mordobicie

Bohaterami tego rozdziału będą: alkohol oraz jego zagorzali czciciele – alkoholicy, by nie powiedzieć niewolnicy. Niektóre żyjące z dala od cywilizacji osoby mówiły dawniej – ankohol i ankoholicy. Trzeba pamiętać, że nauki chemiczne znają różne alkohole, niektóre z nich to silne trucizny. Jak Czytelnicy zapewne wiedzą, szczególną rolę w dziejach ludzkości, odegrał jeden z nich – alkohol etylowy inaczej etanol – też trucizna, tyle że nie zabijająca od razu. A już pewnym paradoksem jest fakt, że to substancja pochodzenia naturalnego. Powstaje w wyniku alkoholowej fermentacji. Zjadając liście, czy też dojrzałe, sfermentowane owoce niektórych roślin, raczą się nim niektóre zwierzęta. Trzeba przyznać, że zwierzaki te, na ten przykład zajadający się liśćmi eukaliptusa australijski miś koala, spożywając przez całe życie, codzienną, niewielką dawkę alkoholu – mają się dobrze.

A jak to było z gatunkiem ludzkim? Już człekokształtni praprzodkowie człowieka wiedzieli, że więcej kalorii mają sfermentowane owoce, po zjedzeniu których łatwiej jest hasać po drzewach. W czasach antycznych, w klimacie śródziemnomorskim zwłaszcza, lubowano się w winie, często popijając go zamiast wody. Zapotrzebowanie było tak duże, że nieraz trzeba było dokonywać cudu, by zaspokoić potrzeby wszystkich gości. W północnych prowincjach Cesarstwa Rzymskiego ludzie warzyli piwo. W epoce nowożytnej upowszechnił się proces destylacji, co dawało już możliwość produkowania trunków prawdziwie wyskokowych. Tak rozpoczęła się era whisky, brandy i naszej okowity (łac. aqua vitae – woda życia). Stało się to dla wielu z nas prawdziwym nieszczęściem. Współcześnie wiadomo, że nadużywanie alkoholu powoduje kurczenie się mózgu i znaczną redukcję szarych komórek. Co więcej, człowiek często pijący popada w uzależnienie. Otyłość i cukrzyca oraz szereg innych schorzeń, w tym nowotworowych, to również częste skutki pijaństwa. Pijące zaś matki rodzą nie w pełni zdrowe dzieci. Alkoholizm uważany jest za chorobę i problem o znaczeniu społecznym. Cierpią na tym również rodziny pijących. Pijaństwo w rodzinie wypacza też młode pokolenie. Nic nie bierze się z niczego. Uważa się, że dzieci alkoholików częściej popadają w alkoholizm (mają również wpływ predyspozycje genetyczne). Mówi się, że alkoholizm jest chorobą najbardziej demokratyczną a nawet ekumeniczną. Dotyka osoby z różnych sfer i grup społecznych: szychy i zwykłych szaraków, bogatych i biednych, ludzi wykształconych i wykonujących najprostsze zawody. Przykłady choroby alkoholowej można mnożyć wśród znanych artystów, literatów i polityków, a także osób duchownych. Przy okazji warto przypomnieć, że braciszkowie zakonni uważali, że procentowe płyny nie naruszają/łamią postów.

Czytaj dalej

 
Opublikowano Dodaj komentarz

Jan Stefan Ballogh – nadleśny rajgrodzki i augustowski w czasach reformy lasów narodowych

Po Józefie Sienkiewiczu stanowisko nadleśnego Leśnictwa Rajgród objął w 1817 roku lub na początku roku 1818 Jan Stefan Ballogh. Podjął się on odpowiedzialnego zadania reorganizacji lasów rządowych. Zajmował się organizacją nowych siedzib zarządców lasów, sprawami pomiarów i rozgraniczeń oraz zatrudnianiem leśników. Nadzorował m.in. budowę nowej leśniczówki w Woźnejwsi, opisanej w jednym z wcześniejszych artykułów poświęconych domowi Orłowskich.

Przed reformą siedziba Nadleśnictwa Rajgród znajdowała się w osadzie leśnej Woźnawieś, natomiast Nadleśnictwa Wizna – w osadzie Ruda. W wyniku reformy utworzono Nadleśnictwo Augustów, do którego włączono część lasów rajgrodzkich, natomiast Nadleśnictwo Rajgród przejęło część terenów dawnego Nadleśnictwa Wizna. Siedzibę nadleśnego lasów rajgrodzkich przeniesiono wówczas do Rudy, a w Woźnejwsi od tej pory urzędowali podleśni. Nadleśnictwo Wizna zostało zlikwidowane, co mogło być związane z faktem, że podczas kilkunastu lat zaboru pruskiego Niemcy prowadzili na tych terenach rabunkową gospodarkę leśną.

Reforma nadleśnictw była związana między innymi z utworzeniem w 1815 roku w Królestwie Polskim województwa augustowskiego z siedzibą w Suwałkach, które w 1837 roku przemianowano na gubernię augustowską.

Reforma lasów obejmowała wiele aspektów zarządzania zasobami leśnymi — nie była więc wyłącznie zmianą administracyjną. Na mocy dekretów cara Aleksandra I, sygnowanych przez rząd Królestwa Polskiego i podpisanych z upoważnienia przez Namiestnika Królewskiego w Radzie Stanu generała Józefa Zajączka, ustanowiono tzw. lasy rządowe oraz wprowadzono szereg innych zmian dotyczących administracji, rozgraniczeń i pomiarów terenów leśnych. Ustanowiono jednolite umundurowanie leśników, którego symbolika nawiązywała do munduru Wojska Królestwa Polskiego. Powołano także Królewski Korpus Leśny (KKL), w którym wyróżniono osiem klas służbowych, z przypisanym do każdej z nich odpowiednim umundurowaniem.

Historię umundurowania leśników szczegółowo opisał Leszek S. Pręcikowski w swoich publikacjach poświęconych dziejom leśnictwa.

Przykładem późniejszego aktu prawnego regulującego funkcjonowanie administracji leśnej może być fragment ustawy w oryginalnym brzmieniu:

Dział I
Stan ogólny Administracyi lasów

Art. 1.
Administracya lasów składa się:
a) z zarządu ogólnego nad lasami w całem Królestwie Polskim;
b) z zwierzchniego nad lasami dozoru w województwach;
c) z zawiadowców i dozorów leśnych w województwach.

Dział II
Podział atrybucyj

Art. 2.
Zarząd główny lasów w całem Królestwie należy do Dyrekcyi Dóbr i Lasów w Kommissyi Rządowéj Przychodów i Skarbu.
Służba jej pod tym względem dzieli się na wewnętrzną i zewnętrzną. – Służba wewnętrzna urządzona jest według osobnéj organizacyi wewnętrznéj Dyrekcyi Dóbr i Lasów i etatu dla iéj postanowionego. Do służby zewnętrznéj należą Inspektorowie Leśni.

Art. 3.
Zwierzchni nad lasami dozór w województwach zostaje, jak dotąd, przy Kommissyach Wojewódzkich, które wykonywać będą swe obowiązki za pomocą pomieszczonych na swoich etatach Assessorów Nadleśnych i Sekretarzy Leśnych.

Art. 4.
Do zawiadywania i dozorowania bezpośredniego lasów ustanowieni są w leśnictwach:
a) Nadleśniczy – jako zawiadowca i gospodarz całego leśnictwa;
b) Podleśni – do dozorowania stróżów;
c) Strażnicy – do objeżdżania lasów;
d) Strzelcy – do pilnowania obrębów leśnych.

(Źródło: „Zbiór przepisów administracyjnych Królestwa Polskiego. Wydział Skarbu”)

Ważnym elementem reformy było również zlecenie pomiarów lasów rządowych, co wymagało zaangażowania wykwalifikowanych geometrów. Już w czasach Księstwa Warszawskiego przydzielano odpowiednie patenty uprawniające do wykonywania takich pomiarów. Na jednej z list patentowych widnieje między innymi nazwisko opisywanego w poprzednim artykule nadleśnego rajgrodzkiego Józefa Sienkiewicza, który uzyskał patent w roku 1810.

Ciekawostką jest również ustawowe przyznanie każdej posadzie służbowej w osadach leśnych określonej ilości ziemi. Grunty te stanowiły nie tylko zaplecze gospodarcze dla leśników, lecz często pozostawały w użytkowaniu ich rodzin po śmierci urzędnika (w środowisku leśników panowały pewne niepisane zasady – między innymi ta, że nie wyrzucano z domu rodziny zmarłego leśnika).

Czytaj dalej

 
Opublikowano Dodaj komentarz

O Czesławie Kowalewskim i jego spełnionym błękitnym śnie

Mam przed sobą książkę Błękitny sen autorstwa Czesława Kowalewskiego. To debiutancki tom wierszy augustowskiego poety. Wiem, jak bardzo był wyczekiwany i ile sprawił radości autorowi. Nie znam kogoś takiego drugiego, kto by z taką szczerością cieszył się swoją książką. I słusznie, bo jest się czym cieszyć. Zresztą długo oczekiwaną, bo jej autor debiutował w 1978 roku.

Tom wierszy liczy sześćdziesiąt sześć stron i zawiera 52 utwory. Został wydany pod koniec 2024 roku przez Jamiński Zespół Indeksacyjny, ceniony z publikacji genealogicznych i historycznych w regionie, i poza nim.

Jego autor w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku związany był z dwiema nieformalnymi grupami literackimi istniejącymi w rodzinnym mieście. Jedną z nich prowadził uznany już wówczas poeta Bogusław Falicki. Młodzi twórcy spotykali się pod jego egidą w augustowskim oddziale Stowarzyszenia PAX. Druga istniała przy Miejskim Domu Kultury w tymże mieście pod opiekuńczymi skrzydłami pań Mirosławy Janickiej i Jadwigi Dzienis. Debiutował w wieku 24 lat wierszem *** Jeszcze tkwisz w słowach w jednej z Kolumn Literackich prowadzonych na łamach „Gazety Współczesnej”. Od tego czasu bardziej lub mniej aktywnie uczestniczył w życiu literackim Augustowa i regionu. Zamieszczał nieliczne swoje wiersze we wspomnianej „Gazecie Współczesnej”, oleckich „Legarach”, suwalskich „Krajobrazach”, olsztyńskim miesięczniku „Warmia i Mazury”, a także nieco później w suwalskim piśmie „Ad-Esse” czy „Przeglądzie Augustowskim”. Po jakimś czasie związał się z Niedzielnymi Pogwarkami Poetyckimi przy Herbatce w Filii nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Augustowie. Jego teksty ukazały się w 10 zeszytach poetyckich będących pokłosiem tychże spotkań oraz w dwóch wydawnictwach Jamińskiego Zespołu Indeksacyjnego. Tuż przed wydaniem własnego tomu wierszy zaczął spotykać się również z poetami należącymi do Nauczycielskiego Klubu Literackiego w Białymstoku. Znajomość ta sporo przyczyniła się do jego debiutu książkowego.

Nie znajdziemy w książce wiersza, którym czterdzieści sześć lat wcześniej poeta debiutował w prasie. Jest za to w niej jeden z najczęściej wówczas publikowanych przez niego utworów, mianowicie W starym notesie. W tomie ze zmienionym tytułem na Poeta. Tom Błękitny sen zawiera, jak dobrze rozeznałam się siedem z wierszy publikowanych w czasach młodości. Należą do nich poza wcześniej odnotowanym przeze mnie teksty: Spotkać ciebie, Wierz mi człowieku, Ciałodomy oraz dwanaście wierszy z wydawnictw pogwarkowych i dwóch „jamińskich”. Utwory z czasopism i innych publikacji w książce przybrały w większości inne tytuły i opracowanie.

Czytaj dalej

 
Opublikowano Dodaj komentarz

O swobodnym wędrowaniu po Augustowie i okolicy

Mam przed sobą książkę niewielkich rozmiarów, ale wielu przesłań. Ma kształt kwadratu o rozmiarach 16,5 na 16,5 cm. Na jej trzydziestu dwóch stronach czeka na Czytelnika siedem wierszy i czternaście barwnych fotografii. Napisana została z myślą o dzieciach, ale i starsi znajdą coś w niej dla siebie. Opowiada o Augustowie, mieście położonym w otoczeniu wielu jezior i w pobliżu puszczy. Sześć z wierszy dotyczy Augustowa. Jeden prowadzi dzieci trochę dalej, bo na Mazury. Jest w nich dziecięca tęsknota za podróżami, szczególnie rejsami wodnymi, ale też i przejażdżką pociągiem czy za niegdysiejszymi serdecznymi sąsiedzkimi odwiedzinami. Wspominają dawne czasy, przygody z dzieciństwa autorów wierszy. Zachęcają do aktywnego poznawania Augustowa i jego okolicy, szczególnie tutejszej przyrody. Z utworami poetyckimi współgrają fotografie, dopowiadając to, czego nie ujęły słowa. Autorka fotografii, Jadwiga Koniecko zachęca, by popłynąć żaglówką po jeziorze Necko, prowadzi przed zachodem słońca w ciekawe zakątki nad rzeką Nettą, proponuje przejażdżkę wielkim katamaranem o nazwie Swoboda szlakiem Kanału Augustowskiego, przez chwilę zatrzymuje czytelnika na rzeczce Klonownicy. Pod wieczór zaprasza na wodny spacer pod dwoma żaglami. Odwiedza zabytkowy dworzec PKP i zachęca, by w swoim penetrowaniu okolic pamiętano o uroczych łąkach nad rzeką Biebrzą, ale również wiedzie w innym kierunku, czyli na Mazury, gdzie można przejechać się ciuchcią. I co jeszcze ważnego pokazuje? Największe bogactwo po augustowskich wodach, czyli ptactwo: mewy, rodzinę tracza nurogęsi, łabędzie, kaczki krzyżówki, kormorana, ale też i inne stworzenia: uroczą ważkę i takiegoż motyla.

A o czym mówią poeci w swoich wierszach? Jolanta Maria Dzienis wspomina swój dziecięcy rejs z wujkiem niedużym stateczkiem Kiełbikiem. Daniela Polasik, by zwabić dziecięcego Czytelnika na statek, używa określeń malarskich i nęci go przygodą. Leonarda Szubzda nawiązuje w wierszu do puszczanych w dzieciństwie papierowych statków i rodzących się marzeń. Małgorzata Zachorowska-Falicka płynie z dziećmi statkiem Swoboda opisując bogactwo mijanych ptaków i ich zachowania, ostrzegając zarazem Czytelnika, by z ostrożnością poruszał się na wodach, będących królestwem mieszkających w nich i nad nimi stworzeń. Barbara Gałczyńska wybiega w wierszu w swoje dzieciństwo, pokazując jego bogactwo, urodę dzielnicy Klonownica i niezwykłość swojej babci. Jan Saczko, jedyny poeta w tej grupie, opowiada o dziecięcej podróży pociągiem, jak myślę z dworca PKP na przystanek Augustów Port z nadzieją, że kiedyś wyruszy dalej. Opowiada krótką podróż, ale jakże bogatą w doznania. Józefa Drozdowska puszcza poetyckie oko w stronę Mazur. Opisuje minimuzeum kolei w Ełku i na koniec zachęca do wyruszenia ciuchcią po Mazurach. Poeci pochodzą z Augustowa bądź są z nim zaprzyjaźnieni. Autorka fotografii mieszka w Augustowie. Książkę Zadziwienia, zamyślenia. Dzieciom na swobodne wędrowanie po Augustowie i okolicy zredagowały Leonarda Szubzda wraz z Józefą Drozdowską, zaś graficznie opracował ją Krzysztof Zięcina. Została wydana w sierpniu tegoż roku przez Jamiński Zespół Indeksacyjny, który zajmuje się głównie genealogią, ale obok niej promuje również kulturę regionu, na którego terenie działa, w tym jego literaturę piękną.

Zachęcam do lektury. Jest książką dobrą na każdy czas, najlepszą zaś na lato.

Można ją nabyć w sklepie internetowym Jamińskiego Zespołu Indeksacyjnego, w Żegludze Augustowskiej i księgarence Augustowskiego Domu Kultury APK.

PS. Wśród wierszy z tego tomiku są takie, które opowiadają o dzieciństwie i takie, które są napisane bezpośrednio z myślą o dzieciach. Do mojego tekstu dołączam jeden z nich zatytułowany Gdy wieje autorstwa Danieli Polasik, który m.in. bezpośrednio zainspirował mnie do zebrania w 2022 roku z utworów czytanych przez sześć lat podczas Niedzielnych Pogwarek Poetyckich przy Herbatce, prowadzonych wraz z bibliotekarką Anną Oleksy, w Filii nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej APK w Augustowie tych, którymi można byłoby zainteresować najmłodszych Czytelników. Jest pierwszą książeczką z czteroczęściowego cyklu zaproponowanemu wydawnictwu. Dołączam też dwa zdjęcia autorstwa Jadwigi Koniecko. Jedno ze schwyconym przez obiektyw aparatu kolorowym motylem z tutejszych łąk, drugie z ptasią mamą tracza nurogęsi płynącą z gromadką piskląt po augustowskich wodach.

Tracz nurogęś z pisklętami. Fot. Jadwiga Koniecko

Gdy Wieje - wiersz Danieli Polasik

Pokład rozkołysał się pod stopami,
ostry dziób przeciął fale.
Z komina wypełzły kłęby dymu.

Kiedy brakuje słów, wyjmuję kredki −
niebieską, czerwoną, ogryzek zielonej.
Grzebieniom nadaję odcień błękitny.

W oddali zielona wyspa, kwitnące sady
i jeziora pełne złotych rybek.
Na koniec rozrzucam po niebie mewy.

Mój statek wpływa na spokojne wody.