Opublikowano Dodaj komentarz

Polacy w Shenandoah, Pensylwania

Shenandoah bywa czasami humorystycznie nazywane Szwajcarią Ameryki. Nie tyle prawdopodobnie ze względu na jego piękno, które do czasu, gdy człowiek przybył tu z górnictwem odkrywkowym było wspaniałe, co dlatego, że samo miasto położone jest w zagłębiu, którego peryferia otoczone są górami. Cechą wyróżniającą miasto jest jednak fakt, że ma ono powierzchnię tylko jednej mili kwadratowej. Jednak na tym niewielkim obszarze, w 1915 r., mieszkało blisko siebie 27 500 dusz[1], z czego około 25 procent stanowili Polacy. Obecnie wskaźnik ten wynosi ponad 40% całkowitej liczby ludności wynoszącej 19 600.[2]

Widok Shenandoah z roku 2014
Widok Shenandoah z roku 2014

Kiedy Polacy przyjechali do Shenandoah? Jak się tam dostali? Jakie trudności znosili w procesie ugruntowywania sobie pozycji godnych szacunku obywateli w nieprzyjaznym dla nich środowisku? Ich historia to epos polskiej imigracji na pola węglowe północno-wschodniej Pensylwanii.

Według wiarygodnych źródeł, pierwszymi Polakami w Shenandoah byli trzej młodzi mężczyźni – Michał Radziewicz, Aleksander Babin i Józef Lizewski, którzy przybyli do Ameryki około 1862 r., prawdopodobnie w celu poprawy swojej pozycji ekonomicznej. Pełni optymizmu charakterystycznego dla młodych ludzi, nie obchodziło ich jaką pracę będą musieli wykonać, o ile wynagrodzenie będzie odpowiednie. Nie dbali też o to, gdzie przyjdzie im zamieszkać, gdyż najwyraźniej nie mieli w tym kraju żadnych krewnych. Przeznaczenie, w postaci agenta, który kupił dla nich bilety do maleńkiej osady Park Place, pomogło tym żarliwym Polakom wybrać region antracytu. Powód, dla którego miejscowość Park Place stała się celem ich podróży był bardzo prozaiczny – wszystkie posiadane przez nich pieniądze pokrywały cenę biletu tylko do tego miejsca. Jednakże tam nie było dla nich pracy. Z pustymi kieszeniami, ciężkimi walizkami, ale lekkim krokiem przemierzyli osiem mil pieszo do Shenandoah, do którego skierował ich kolega Słowianin, pracownik kolei, który powiedział im, że tam górnictwo węglowe oferowało lepsze możliwości.

Odniesienia do górników są w Shenandoah wszechobecne
Odniesienia do górników są w Shenandoah wszechobecne

Miasto zostało na wiosnę tego samego roku zagospodarowane przez Filadelfijską Spółkę Ziemską, która przewidywała odkrycie bogatej żyły węgla.[3] Shenandoah w tym czasie mogło pochwalić się jednym budynkiem szkieletowym, zajazdem, około tuzinem szałasów i nowo wybudowanym Shenandoah City Colliery.[4] Populacja wynosiła niespełna stu mieszkańców i kilku indiańskich maruderów mieszkających na Indian Ridge. Nowi przybysze znaleźli pracę w kopalni prowadzonej przez Miller, Rhoades i Company. Shenandoah, włączone do gminy 16 stycznia 1866 roku, stało się największym centrum produkcji antracytu na południowych polach węglowych w hrabstwie Schuylkill. Przyciągnęła ona wielu polskich imigrantów, którzy zazwyczaj przyjeżdżali do swoich krewnych lub przyjaciół mieszkających w Shenandoah, którzy pomagali im znaleźć pracę.

W latach siedemdziesiątych w Shenandoah i okolicznych miejscowościach mieszkało około pięciuset Polaków. To były burzliwe lata. Ostre problemy między kapitalistami a siłą roboczą wzburzyły kraj – zwłaszcza regiony górnicze, a szczególnie powiat Schuylkill. Chociaż w latach 1868-1887 na terenie powiatu zorganizowano kilka związków zawodowych,[5] Polacy nie byli aktywnymi uczestnikami ruchu robotniczego, ponieważ nie byli dostatecznie zorientowani w ówczesnych problemach społeczno-gospodarczych. W 1897 r. Zjednoczonym Pracownikom Kopalń Amerykańskich pod kierownictwem Johna Mitchella udało się dokonać wielu konwersji wśród polskich górników.[6]

Niektóre rodziny górników zostały upamiętnione w ten oryginalny sposób
Niektóre rodziny górników zostały upamiętnione w ten oryginalny sposób

Niezależnie od tego, czy Polak z Shenandoah był członkiem związku zawodowego czy też nie, cierpiał wraz z resztą strajkujących. Często arbitraż kończył się impasem między związkowcami a przedsiębiorcami, powodując przedłużający się strajk. Następnie strajkujący mieszkający w domach firmowych byli eksmitowani; ich kredyt w zakładzie likwidowany, a skarbiec związkowy, wyczerpany ze swoich zasobów, nie był w stanie im pomóc. Wiele razy robotnicy byli głodzeni do uległości tracąc więcej niż zyskali. Kilka losowo wybranych dat pokazuje jak powszechne były strajki: w 1870 roku – cztery miesiące; w 1871 roku – cztery miesiące; w 1875 roku – sześć miesięcy; w 1902 roku – prawie sześć miesięcy; w 1925 roku – sześć miesięcy.

Innym źródłem irytacji było Molly Maguires – organizacja złożona z górników, którzy walczyli głównie z nieznośnymi warunkami w kopalniach.[7] Niektórzy autorzy okrzyknęli Mollies męczennikami pracy, inni klasyfikowali ich jako przestępców. Nie jest zamiarem pisarza dyskutowanie o pochodzeniu Molly Maguires i ich czynach, ale dać podstawy do zrozumienia działania Mollies w dziedzinie antracytu i późniejszych skutków dla polskich imigrantów w Schuylkill County, gdzie Mollies byli bardzo silni. Poniższy cytat pochodzi z The Molly Maguires autorstwa F.P. Dewees:[8]

Rozmiary i długość „strajków” w regionach węglowych w połączeniu z wpływem tych „strajków” zwróciły szczególną uwagę na „Związek Robotników i Górników”. Do pewnego stopnia uzyskano wrażenie, że „Związek Robotników”, jeśli nie jest identyczny, to przynajmniej szczerze sympatyzuje z „Molly Maguires”. Jedynym argumentem przemawiającym za takim oskarżeniem jest fakt, że zdecydowana większość „Mollies” należała do „Związku”, a ich ambasadorzy w naturalny sposób domagali się raczej brutalnego niż pokojowego zadośćuczynienia. Ponadto, większość niesławnych ataków popełnianych przez „Mollies” była skierowana przeciwko kapitałowi reprezentowanemu w majątku lub w osobach superintendentów i szefów.

Sportowcy z Shenandoah
Sportowcy z Shenandoah

„Lęk przed przerażającymi Molly podczas strajku w 1875 roku zapobiegł otwartemu buntowi tych, którzy chcieli jechać do pracy.” [9] Polski robotnik nie dopuszczał się niszczenia mienia firmy, nie ulegał też aktom zniewagi wobec personelu kopalni. Gotów był przerwać strajk pracując, gdyż jego skromne zarobki tak wiele znaczyły dla jego rodziny. Polscy robotnicy byli często zastraszani groźbami lub pobiciem w celu przyłączenia się do strajku.

Zdarzały się momenty, gdy Polacy ignorowali ostrzeżenia i chodzili do pracy. Nazywano ich „parchami”, byli prześladowani przez Mollies, czasami ledwo uchodząc surowej karze. Starzy ludzie pamiętają, jak krzyczeli wbiegając do swoich domów ścigani przez Mollies: „Mamo, pospiesz się i zamknij drzwi i okna, bo Molly Maguires chcą mnie dorwać.” Wielu robotników nie odważyło się stawić w pracy, po tym gdy otrzymali następującą osobliwą notatkę graficznie zilustrowaną trumną, czaszką ze skrzyżowanymi kośćmi lub jakimś innym makabrycznym rysunkiem:

Każdy łamistrajk, który przyjmie pracę Union Mans, gdy ten będzie bronił swoich praw, będzie miał trudną drogę do przebycia, a Ci, którzy tego nie zrobią (uw. tłum. nie będą bronić swoich praw), będą musieli ponieść tego konsekwencje.[10]

Przed nastaniem 1880 r. władza Mollies została osłabiona przez represje sądowe; niemniej jednak Polacy byli nękani przez innego rodzaju dręczycieli. Polskie rodziny zazwyczaj uprawiały warzywa i hodowały kurczaki, kaczki, świnie oraz miały krowę lub dwie. Podczas strajków uliczne bandy bezrobotnych i nieprzestrzegających prawa mężczyzn kradły „polskie” kury, świnie czy krowy. Polacy opierali się takim kradzieżom niekiedy z bronią w ręku.

Aby utrzymać się z pracy, polscy pracownicy byli często zmuszani do wysyłania swoich młodych synów do pracy w kruszarniach lub pod ziemią. Chłopcy-od-łupania, których wiek wahał się od dziesięciu do czternastu lat, siedzieli w długich zsuwniach i wybierali skałę i łupek z przesiewanego węgla podróżującego w dół do pustych wagonów towarowych pod zsuwniami. Szesnastoletni chłopcy albo prowadzili muły zaczepiane do pustych wagonów, które dostarczali do górników i sprowadzali z powrotem na powierzchnię wypełnione węglem, albo otwierali i zamykali drzwi na dnie szybu. Starzy polscy górnicy przypominają sobie, że widywali polskie kobiety wybierające łupki. Nowoczesne maszyny przesiewowe, opinia publiczna i ustawodawstwo państwowe położyły kres wykorzystywaniu pracy dzieci.

Tablica pamiątkowa poświęcona górnikom Pensylwanii
Tablica pamiątkowa poświęcona górnikom Pensylwanii

Smutek i żal zawisł nad Shenandoah pewnego fatalnego dnia, 12 listopada 1883 r. W amerykańskim hotelu wybuchł poważny pożar, który zredukował połowę miasta do zgliszczy.[11] Wiele polskich rodzin straciło cały swój majątek, który pochłonęły płomienie. Ale odwaga, która doprowadziła ich do wybrzeży Ameryki ponownie posłużyła im w przetrwaniu niszczycielskich skutków katastrofy. Z wiarą w siebie wyruszyli na budowę nowych domów na szarych, zimnych popiołach, które symbolizowały całe ich życie pracowitego oszczędzania.

Powoli Polacy zaczęli zdobywać wiedzę biznesową. Józef Rynkiewicz, który dołączył do swego brata Feliksa w 1872 r., stał się jednym z pierwszych znanych biznesmenów. Początkowo pracował w kopalni, gdzie w 1882 r. został ranny w wyniku upadku skał i węgla. Po powrocie do zdrowia, rok później zaangażował się w ogólną działalność spożywczą i zaopatrzeniową, dołączając do niej agencję statków parowych i bankowość prywatną. Inni poszli za jego przykładem. Kupili i rozwinęli lub założyli przedsiębiorstwa biznesowe, takie jak tawerny, sklepy, rozlewnie itp.

Józef Rynkiewicz
Józef Rynkiewicz

Do I wojny światowej Polacy coraz bardziej zaznaczali swoją obecność w samorządzie miejskim. Jedną z najbardziej ukochanych postaci był nieżyjący już starosta mieszczanin Charles Magelango, który służył przez kilka kadencji i zmarł na stanowisku. Obecnie urzędujący jest polskim wydobywcą.

Pomnik polskich Amerykanów, weteranów wojny 1917- 1918
Pomnik polskich Amerykanów, weteranów wojny 1917- 1918

Parafia św. Kazimierza została zorganizowana w 1872 roku. Ks. Andrzej Strupiński przejął opiekę nad ponad 300 Polakami rozsianymi po całym Shenandoah i okolicach. Początkowo nabożeństwa odbywały się w kościele niemiecko-katolickim, dopóki Polacy nie wybudowali drewnianej kaplicy przy ulicy North Jardin. Drewniana konstrukcja została zastąpiona budynkiem murowanym, a w 1915 r. wzniesiono nowy gmach. Kościół św. Kazimierza, uważany za największy i najpiękniejszy w tej okolicy, jest najstarszym polskim kościołem w archidiecezji filadelfijskiej.[12]

Drugim duszpasterzem był ks. Józef Lenarkiewicz (1877-1904). Ten gorliwy ksiądz przekształcił drewnianą kaplicę w duży, murowany kościół; zbudował probostwo, klasztor i szkołę, a w 1899 r. powierzył szkołę parafialną siostrom bernardynkom.[13]

Inna polska parafia, św. Stanisława, została zorganizowana w 1898 roku. Na rogu ulic Cherry i West wzniesiono kościół. Trzy lata później założono szkołę parafialną, w której pracowały siostry bernardynki.[14]

Nie sposób nie wspomnieć o organizacjach polskich, nazywanych często podwalem sprawy polskiej. Stowarzyszenie Dobroczynne św. Kazimierza zostało założone 14 lutego 1875 r. i liczyło dwudziestu czterech członków. Prezesem został Sylwester Brocius, a sekretarzem Feliks Murawski. W czerwcu 1876 roku zorganizowano Warszawską Gwardię Narodową liczącą piętnastu członków. Pierwszym dowódcą był Józef Janicki, a pierwszym sekretarzem Józef Konopnicki.[15]

Zamiłowanie Polaków do widowiskowości przejawiało się w trzydziestu pięciu różnych organizacjach, z których kilka miało swoje mundury. Patriotyczne wiece były barwnymi wydarzeniami i wszyscy w Shenandoah chcieli zobaczyć „Polandersów”. Mieszkańcy spoza Polski mogli nie rozumieć tego, co było mówione, ale z pewnością napawali się pstrokatą kolorystyką, którą mieli przed oczami. Nawet dziś starsze pokolenie wzdycha i powtarza, że to były czasy. Duże polskie organizacje braterskie wchłonęły większość lokalnych społeczności.

Tablica upamiętniająca górników
Tablica upamiętniająca górników

Odpowiedni hołd został złożony górnikom, gdy obecnie już nieżyjący Paul Swies z Shenandoah został wybrany na plakat przedstawiający typowego górnika antracytu. Symbolizował on ich wkład pracy w wygranie II wojny światowej. Ubrany w swoje górnicze ubranie, z małą lampką przymocowaną do czapki i trzymający wiertło ucieleśnia ducha rycerza czarnego diamentu.

Artykuł ten został przedrukowany z Polish American Studies, Vol. VI. Nr 1-2, styczeń-czerwiec 1949, za zgodą Polsko-Amerykańskiego Towarzystwa Historycznego.

 

Avatar
M. Accursia Bern - najnowsze posty (zobacz wszystkie)
 

  1. History of Pottsville and Schuylkill County, Pennsylvania – Republished from Pottsville Evening Republican and Morning Paper, (J. H. Zerby Newspapers, Inc.), III, 1176.
  2. Borough Records of Shenandoah for 1940.
  3. M. E. Doyle, “History of Shenandoah,” Anthracite Labor News, (September, 1905).
  4. Loc. cit.
  5. Chris Evans, History of the United States Mine Workers of America from 1860 to 1890. (Indianapolis, Indiana: n.d.), 1-34.
  6. McAlister Coleman, Men and Coal. (New York: Farrar and Rinehart, 1943), 64-74. 
  7. F. P. Dewees, “The Molly Maguires: The Origin, Growth and Character of the Organization. (Philadelphia: J. B. Lippincott and Company, 1877), 23.
  8. Ibid., 24
  9. A. Monroe Aurand, Jr., The Molly Maguires. (Harrisburg: Aurand Press„ 1940), 6-7. 
  10. Dewess, op. cit., 369.
  11. Pottsville Evening Chronicle, (November 13, 1883), 1.
  12. Historia Polskich Rzymsko Katolickich Parafij, Archidiecezji Filadelfijskiej. (Philadelphia, 1938), 33.
  13. MSS Reports in Bernardine Sisters Archives. (Reading, Pennsylvania), file for 1899.
  14. Parish Records – St. Stanislaus Parish Archives, 1898.
  15. History of Pottsville and Schuykill County, Pennsylvania 1171.
Dodaj komentarz

Ta strona używa Akismet do blokowania spamu. Dowiedz się, jak przetwarzane są komentarze.