{"id":18058,"date":"2021-10-25T18:27:28","date_gmt":"2021-10-25T16:27:28","guid":{"rendered":"https:\/\/jzi.org.pl\/?p=18058"},"modified":"2021-12-04T22:16:48","modified_gmt":"2021-12-04T21:16:48","slug":"wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/jzi.org.pl\/en\/2021\/10\/25\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\/","title":{"rendered":"Wspomnienia o moim Tacie, Ludwiku Bykowskim"},"content":{"rendered":"<h4><\/h4>\n<figure id=\"attachment_18061\" aria-describedby=\"caption-attachment-18061\" style=\"width: 300px\" class=\"wp-caption aligncenter\"><a href=\"https:\/\/jzi.org.pl\/wp-content\/uploads\/2021\/10\/Ludwik-Bykowski-1-e1634193277462.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"size-full wp-image-18061\" src=\"https:\/\/jzi.org.pl\/wp-content\/uploads\/2021\/10\/Ludwik-Bykowski-1-e1634193277462.jpg\" alt=\"Ludwik Bykowski w 1950 r.\" width=\"300\" height=\"450\" \/><\/a><figcaption id=\"caption-attachment-18061\" class=\"wp-caption-text\">Ludwik Bykowski w 1950 r.<\/figcaption><\/figure>\n<h4>\u201eNie umiera ten, kto jest w pami\u0119ci i w sercach, bo pami\u0119\u0107 jest silniejsza ni\u017c \u015bmier\u0107\u201d<\/h4>\n<p>Gdy zaproponowano mi napisanie wspomnie\u0144 o\u00a0 moim Tacie, w pierwszym odruchu chcia\u0142em odm\u00f3wi\u0107. Jak bowiem si\u0119gn\u0105\u0107 pami\u0119ci\u0105 kilkadziesi\u0105t lat wstecz? Jak z mg\u0142y wspomnie\u0144 wy\u0142owi\u0107 to co jest prawd\u0105, faktem, kt\u00f3ry zaistnia\u0142 w rzeczywisto\u015bci, a nie jedynie moim wyobra\u017ceniem, powsta\u0142ym z informacji uzyskanych znacznie p\u00f3\u017aniej, z relacji innych os\u00f3b? Spojrzenie ma\u0142ego ch\u0142opca na swego Ojca jest z natury rzeczy inne, ni\u017c doros\u0142ego cz\u0142owieka, a do tego trudno zdoby\u0107 si\u0119 na ch\u0142odny obiektywizm, bo przecie\u017c pami\u0119\u0107 Ojca to te\u017c i moje w\u0142asne prze\u017cycia, moje dzieci\u0144stwo, m\u0142odo\u015b\u0107, a r\u00f3wnie\u017c i chwila obecna. Wspomnienia to nie tylko fakty zapami\u0119tane, to r\u00f3wnie\u017c &#8211; a mo\u017ce przede wszystkim &#8211; sfera prze\u017cy\u0107 wewn\u0119trznych, uczu\u0107 intymnych, o kt\u00f3rych niezr\u0119cznie opowiada\u0107 osobom postronnym. Zadanie wi\u0119c wydawa\u0142o mi si\u0119 zbyt trudne. Po zastanowieniu si\u0119, a i ulegaj\u0105c namowom os\u00f3b bliskich Tacie, zdecydowa\u0142em si\u0119 podj\u0105\u0107 pr\u00f3b\u0119. Chc\u0119 tu przedstawi\u0107 posta\u0107 mego Taty widzian\u0105 oczami dziecka, a p\u00f3\u017aniej, w miar\u0119 up\u0142ywu czasu, doros\u0142ego cz\u0142owieka. Chc\u0119 pokaza\u0107 Go jaki by\u0142 w domu, w\u015br\u00f3d rodziny, jak \u017cy\u0142 na co dzie\u0144, czym \u017cy\u0142, jak mieszka\u0142 i czym si\u0119 interesowa\u0142. Wybaczcie mi, je\u017celi to co przeczytacie nie b\u0119dzie w zgodzie z relacjami innych os\u00f3b, a mo\u017ce i b\u0119dzie niezgodne z Waszym wyobra\u017ceniem o znanym\u00a0 nauczycielu. B\u0119d\u0105 to wspomnienia o zwyk\u0142ym \u017cyciu niezwyk\u0142ego cz\u0142owieka\u2026<\/p>\n<p><span>Kiedy my\u015bl\u0119 o moim Tacie, to zawsze widz\u0119 w nim mistrza ogrodnika. Nie ma w tym nic wyj\u0105tkowego, cz\u0119sto tak postrzegamy nauczyciela, jego rol\u0119 w procesie wychowania m\u0142odych ludzi, w\u0142a\u015bnie poprzez analogi\u0119 do ogrodnika i jego ro\u015blinek. <\/span>Na pewno spotkali\u015bcie\u00a0 na swojej drodze r\u00f3\u017cnych nauczycieli. Niekt\u00f3rzy byli pasjonatami, kt\u00f3rym towarzyszy\u0142 b\u0142ysk w oku i spr\u0119\u017cysty krok, gdy zajmowali si\u0119 tym, co naprawd\u0119 kochali. Byli te\u017c tacy, kt\u00f3rzy zamiast podlewa\u0107 swoje ro\u015bliny, nie\u015bwiadomie je niszczyli, bo nie wiedzieli co jest w nauczaniu naprawd\u0119 wa\u017cne. Nauczyciel wskazuje najszybsz\u0105 drog\u0119 do celu, ale nie p\u00f3jdzie ni\u0105 za Ciebie. Podobnie jak ogrodnik, nauczyciel nie mo\u017ce sprawi\u0107, ani zagwarantowa\u0107, \u017ce ro\u015blina rozkwitnie i wyda owoce, jednak mo\u017ce stworzy\u0107 najlepsze mo\u017cliwe otoczenie.<\/p>\n<p>Trud i prac\u0119 nauczycieli w\u0142a\u015bciwie oceniamy dopiero po latach, kiedy sami nabierzemy ju\u017c \u017cyciowych do\u015bwiadcze\u0144. Zdajemy sobie spraw\u0119, \u017ce ich wysi\u0142ki s\u0105 du\u017ce, zaanga\u017cowanie wielkie, a efekty&#8230; na nie trzeba b\u0119dzie poczeka\u0107. Zawsze zadawa\u0142em sobie pytanie, co zadecydowa\u0142o, \u017ce tata dokona\u0142 tak wiele w swoim \u017cyciu, czy to zwi\u0105zana z jego osob\u0105 wielka pracowito\u015b\u0107, czy te\u017c olbrzymi up\u00f3r by\u0142y decyduj\u0105ce, \u017ce osi\u0105gn\u0105\u0142 tak wiele? Fizycznie by\u0142 w\u0105t\u0142ym m\u0119\u017cczyzn\u0105, w sumie raczej delikatnej, niezbyt mocnej budowy, ledwie \u015bredniego wzrostu. Natomiast jego wiedza, bezkompromisowo\u015b\u0107, zdolno\u015b\u0107 do \u0142\u0105czenia ludzi i kierowania nimi oraz ci\u0105g\u0142e d\u0105\u017cenie do wyznaczonego celu sta\u0142y w wielkiej sprzeczno\u015bci z jego wygl\u0105dem fizycznym. Nie spos\u00f3b wi\u0119c pomin\u0105\u0107 kr\u00f3tkiego \u017cyciorysu tak pozytywnej postaci.<\/p>\n<h4>M\u00f3j Tata, Ludwik Bykowski<\/h4>\n<p>urodzi\u0142 si\u0119 5 lutego 1928 r. w \u0141umbiach k\/Sejn. Dawne dzieje rodziny Bykowskich nie s\u0105 mi dok\u0142adnie znane, wiem tylko, \u017ce pradziadek Jerzy Bykowski\u00a0 przyby\u0142 do \u0141umbi ze wsi Krejwi\u0144ce pod koniec XIX w. Podobno w ci\u0105gu swojego \u017cycia trzykrotnie by\u0142 w Ameryce, gdzie zarobi\u0142 na kupno gospodarstwa rolnego, a potem kupi\u0142 je od Pietranisa, kt\u00f3ry sw\u00f3j maj\u0105tek przepi\u0142. Jerzy o\u017ceni\u0142 si\u0119 z J\u00f3zef\u0105 S\u0142awi\u0144sk\u0105 z Sumowa, kt\u00f3rej matka pochodzi\u0142a z Widugier, z rodziny Gudziewskich i by\u0142a narodowo\u015bci litewskiej. Ich\u00a0 syn, a m\u00f3j dziadek Stanis\u0142aw w 1927 r. o\u017ceni\u0142 si\u0119 ze Stefani\u0105 ze Staniewicz\u00f3w z Sumowa. Dziadek by\u0142 cz\u0142owiekiem niewykszta\u0142conym, nie umia\u0142 pisa\u0107 i czyta\u0107, natomiast babcia Stefania jak najbardziej i to ona przywi\u0105zywa\u0142a du\u017c\u0105 wag\u0119 do wykszta\u0142cenia syn\u00f3w.<\/p>\n<p>Syn\u00f3w by\u0142o czterech, czterech \u201eLudwiczk\u00f3w\u201d jak m\u00f3wi moja mama. Bo i m\u00f3j Tata najstarszy by\u0142 w tej gromadce, a za nim J\u00f3zef (1929), zawsze nazywany Ziutkiem, Stanis\u0142aw (1931) i Romuald (1933).<\/p>\n<p>I \u017cyli tak razem: Stanis\u0142aw ze Stefani\u0105, babka J\u00f3zefa, Teofila (siostra Stanis\u0142awa) oraz ch\u0142opcy: Ludwi\u015b, Ziutek, Stach i Romek; w zgodzie i bez wi\u0119kszych nieporozumie\u0144. Matka zajmowa\u0142a si\u0119 g\u0142\u00f3wnie wychowaniem syn\u00f3w, a ojciec, ciocia Teofila i parobek pracowali na gospodarce. W czasie zimy kobiety prz\u0119d\u0142y len, a w lecie surowe tkaniny by\u0142y moczone i wybielane na s\u0142o\u0144cu. Natomiast babka J\u00f3zefa zajmowa\u0142a si\u0119 g\u0142\u00f3wnie prz\u0119dzeniem we\u0142ny. Gospodarstwo by\u0142o zasobne i dobrze wyposa\u017cone, zaraz w pierwszych latach po I wojnie \u015bwiatowej kupiony zosta\u0142 kierat, maszyna do m\u0142\u00f3cenia tzw. targanka, wialnia \u2013 arfa do czyszczenia zbo\u017ca, a r\u0119czn\u0105 sieczkarni\u0119 zast\u0105piono sieczkarni\u0105 na kierat. Natomiast do uprawy roli, opr\u00f3cz p\u0142uga i bron, dokupiono kultywator, tzw. drapak oraz dwuskibowy p\u0142ug.<\/p>\n<p>Ludwik, jako najstarszy, najbardziej pomaga\u0142 rodzicom, najcz\u0119\u015bciej poganiaj\u0105c konie w kieracie w czasie m\u0142ocki lub przy sporz\u0105dzaniu sieczki. Corocznym zwyczajem by\u0142o, \u017ce 1. lutego wszyscy je\u017adzili do Sumowa do rodzic\u00f3w Stefanii, na imieniny dziadka Ignacego, syna Ludwika. Ojciec Ludwika Staniewicza, a prapradziadek Ludwika Bykowskiego &#8211; Maciej Staniewicz pochodzi\u0142 ze szlacheckiego rodu z Wile\u0144szczyzny. W dzieci\u0144stwie Ludwik cz\u0119sto latem przebywa\u0142 u dziadka Ignacego. Razem je\u017adzili w pole, nad jezioro, razem pracowali, razem \u0142owili ryby i razem odpoczywali. Dziadek mia\u0142 du\u017cy sad, w kt\u00f3rym ros\u0142y r\u00f3\u017cne odmiany jab\u0142ek, gruszy, czere\u015bni, porzeczek, agrestu i wi\u015bni. Dziadek Ignacy bardzo zna\u0142 si\u0119 na sadownictwie i to on zasadzi\u0142 wiele drzew owocowych i krzew\u00f3w w \u0141umbiach u moich dziadk\u00f3w, a rodzic\u00f3w Ludwika. My\u015bl\u0119 dzisiaj, \u017ce to w\u0142a\u015bnie dziadek Ignacy mia\u0142 najwi\u0119kszy wp\u0142yw na Ludwika, ale o tym p\u00f3\u017aniej\u2026<\/p>\n<p>Swoj\u0105 przygod\u0119 ze szko\u0142\u0105 Ludwik rozpocz\u0105\u0142 od szko\u0142y podstawowej w Klejwach. By\u0142a to jedyna\u00a0 4. klasowa szko\u0142a w okolicy, do kt\u00f3rej ucz\u0119szcza\u0142o si\u0119 7 lat: do klasy I \u2013 1 rok, do klasy II \u2013 1 rok, do klasy III \u2013 2 lata, a do klasy IV \u2013 3 lata. W 1938 r., gdy Ludwik uko\u0144czy\u0142\u00a0 trzeci\u0105 klas\u0119, dziadek Ignacy \u201eza\u0142atwi\u0142\u201d przyj\u0119cie go do klasy czwartej, ale ju\u017c do szko\u0142y w Sejnach. Nie by\u0142o to proste, gdy\u017c dzieci ze wsi z zasady nie by\u0142y tam przyjmowane. Do Sejn by\u0142o oko\u0142o 6 km i chodzi\u0142o si\u0119 tam pieszo, za wyj\u0105tkiem zimy, kiedy Ludwi\u015b mieszka\u0142 u wujka Ludwika Staniewicza, w\u0142a\u015bciciela restauracji (!).<\/p>\n<h4>1 wrze\u015bnia 1939 r.<\/h4>\n<p>wybuch\u0142a II wojna \u015bwiatowa. Nikt nie by\u0142 na to przygotowany, przez pierwsze dni by\u0142o cicho i spokojnie, utrzymywa\u0142a si\u0119 pi\u0119kna, letnia pogoda, kobiety wyrywa\u0142y len, tylko czasami gdzie\u015b przelecia\u0142 samolot&#8230; Niestety, rozpocz\u0105\u0142 si\u0119 pob\u00f3r m\u0119\u017cczyzn do wojska, a po kilku dniach wkroczyli Niemcy, kt\u00f3rzy nast\u0119pnie wycofali si\u0119 i 17 wrze\u015bnia 1939 r. do Sejn wkroczy\u0142y wojska radzieckie. Po kilku dniach z kolei Rosjanie wycofali si\u0119, zn\u00f3w wkroczyli Niemcy i rozpocz\u0119\u0142a si\u0119 okupacja niemiecka. Szko\u0142a zosta\u0142a zamkni\u0119ta, wi\u0119c Ludwik zacz\u0105\u0142 uczy\u0107 si\u0119 sam. W nauce pomaga\u0142 mu kolega i s\u0105siad Czes\u0142aw Nazarek. By\u0142 on starszy od Ludwika o 4 lata, mia\u0142 sko\u0144czon\u0105 przed wojn\u0105 szko\u0142\u0119 podstawow\u0105, ale ch\u0119tnie pomaga\u0142 m\u0142odszemu koledze, przynosi\u0142 podr\u0119czniki do nauki i ksi\u0105\u017cki, kt\u00f3re wypo\u017cycza\u0142\u00a0 od dziedzic\u00f3w, Dochy w \u0141umbiach i Borewicza w Klejwach.<\/p>\n<p>W czasie okupacji obowi\u0105zkiem wszystkich by\u0142o pomaganie Niemcom. Ludwik w\u00a0 zast\u0119pstwie ojca pracowa\u0142 przy \u017cniwach w maj\u0105tku w Klejwach, kt\u00f3rym zarz\u0105dza\u0142 Niemiec. Natomiast zim\u0105 je\u017adzi\u0142 te\u017c do Radziuszek od\u015bnie\u017ca\u0107 i odkopywa\u0107 drog\u0119. W wolnych chwilach dzieciaki je\u017adzi\u0142y na sankach i nartach, kt\u00f3re Ludwi\u015b, tak jak i inni ch\u0142opcy, mia\u0142 zrobione z pnia brzozowego. Mimo okupacji, w latach 1941\u2013 1943 m\u0142odzie\u017c zbiera\u0142a si\u0119 w niedziel\u0119 u Ludwika Falkowskiego, kt\u00f3ry mia\u0142 akordeon na peda\u0142y. On gra\u0142, a koledzy ta\u0144czyli i bawili si\u0119.<\/p>\n<p>22 czerwca 1941 r. mieszka\u0144c\u00f3w \u0141umbi obudzi\u0142 odg\u0142os wystrza\u0142\u00f3w armatnich, rozpocz\u0119\u0142a si\u0119 wojna mi\u0119dzy Niemcami i Zwi\u0105zkiem Radzieckim. Opowiadano, \u017ce wiatr przyni\u00f3s\u0142 z Litwy spalone karki papieru, by\u0142y to kartki z ksi\u0105\u017cek i fragmenty dokument\u00f3w biurowych z \u0141o\u017adziej oraz Mariampola. 29 czerwca 1944 r. Ludwik otrzyma\u0142 nakaz stawienia si\u0119 do Suwa\u0142k na komisj\u0119 poborow\u0105, kieruj\u0105c\u0105 do pracy na rzecz Niemc\u00f3w. Przydzielono go do pracy w tartaku w Suwa\u0142kach, a w po\u0142owie lipca, gdy wr\u00f3ci\u0142 z pracy, na kwaterze zasta\u0142 mam\u0119, kt\u00f3ra przysz\u0142a po niego i powiedzia\u0142a \u201euciekajmy do domu, bo ju\u017c blisko front\u201d. Ju\u017c pewnie nigdy si\u0119 nie dowiem, w jaki spos\u00f3b uda\u0142o im si\u0119 wydosta\u0107, w ka\u017cdym razie pieszo wyruszyli w kierunku do Sejn. W Krasnopolu spotkali \u017candarma, pozdrowili go po niemiecku, a kiedy odeszli kilka metr\u00f3w, matka rzek\u0142a do Ludwika \u201eofiarowa\u0142am Ciebie Pa\u0144skiemu Przemienieniu, kt\u00f3rego odpust przypada na 6 sierpnia w Krasnopolu, to nas uchroni\u0142o\u201d\u2026<\/p>\n<p>Poszli dalej, a po mini\u0119ciu Paw\u0142\u00f3wki skr\u0119cili przez pola do wujka Feliksa Rutowicza, u kt\u00f3rego Ludwik zosta\u0142, a matka wr\u00f3ci\u0142a do domu. U wujka sp\u0119dzi\u0142 kilka dni, w dzie\u0144 ukrywa\u0142 si\u0119 w lesie, a w nocy w ziemiance za budynkami. Front zbli\u017ca\u0142 si\u0119 coraz bardziej, coraz wi\u0119cej by\u0142o wojsk niemieckich i ukrai\u0144skich, Ludwik przeni\u00f3s\u0142 si\u0119 wi\u0119c do Konstantego Rutowicza, ale i tam nie by\u0142o bezpiecznie, wi\u0119c uciek\u0142 do lasu. Udaj\u0105c, \u017ce przewi\u0105zuje krowy dotar\u0142 do niego i w krzakach, w podmok\u0142ym terenie sp\u0119dzi\u0142 noc. Nast\u0119pnego dnia w po\u0142udnie zdecydowa\u0142 si\u0119 wr\u00f3ci\u0107 polnymi \u015bcie\u017ckami do domu, do \u0141umbi. Gdy doszed\u0142 nad jezioro w Stabie\u0144szczy\u017anie, niespodziewanie natkn\u0105\u0142 si\u0119 na ludzi p\u0119dz\u0105cych krowy z Litwy w obstawie \u017candarm\u00f3w. \u017bandarmi nie wiedz\u0105c, \u017ce maj\u0105 przed sob\u0105 uciekiniera, zagonili go do pomocy. Razem doszli do Skustel i dalej do Krasnopola, ju\u017c w lesie\u00a0 Ludwik chcia\u0142 uciec, ale ba\u0142 si\u0119, bo \u017candarmi zbyt dobrze pilnowali\u2026 W Krasnopolu zarz\u0105dzono post\u00f3j i odpoczynek. W\u015br\u00f3d grupy pomagaj\u0105cych by\u0142 niemy m\u0119\u017cczyzna z Romanowiec, kt\u00f3rego Niemcy zwolnili do domu. Ludwikowi uda\u0142o si\u0119 jako\u015b dogada\u0107 z Niemcami, kt\u00f3rzy zgodzili si\u0119, \u017ceby odprowadzi\u0142 m\u0119\u017cczyzn\u0119 do domu. Szli bardzo wolno, s\u0142o\u0144ce zachodzi\u0142o, a\u017c doszli\u00a0 do lasu na rozwidleniu dr\u00f3g do Romanowiec i Michnowiec, gdzie rozstali si\u0119. Ludwik poszed\u0142 dalej sam i o zmroku by\u0142 w \u0141umbiach. Pierwsz\u0105 noc sp\u0119dzi\u0142 w krzakach, nast\u0119pnego dnia zrobi\u0142 sobie kryj\u00f3wk\u0119 w stodole w sianie, do kt\u00f3rej wchodzi\u0142 przez dziur\u0119 zrobion\u0105 pod fundamentem. Romek jako najm\u0142odszy i najmniejszy przynosi\u0142 mu \u015bniadania i obiady, a wieczorem Ludwik na kr\u00f3tko opuszcza\u0142 kryj\u00f3wk\u0119 i jada\u0142 kolacj\u0119 w domu, z rodzin\u0105.<\/p>\n<p>Front by\u0142 coraz bli\u017cej, s\u0142ycha\u0107 by\u0142o strza\u0142y armatnie, coraz cz\u0119\u015bciej lata\u0142y samoloty. 31 lipca 1944 r. artyleria wkroczy\u0142a od wschodniej cz\u0119\u015bci wsi, a wieczorem 1. sierpnia strza\u0142y ucich\u0142y, jedynie ca\u0142\u0105 noc by\u0142o s\u0142ycha\u0107, jak wojsko jecha\u0142o w kierunku Klejw. Nast\u0119pnego dnia z rana, do wsi nadci\u0105gn\u0119\u0142y tabory wojskowe Sowiet\u00f3w i roz\u0142o\u017cy\u0142y si\u0119 pod drzewami w sadzie Bykowskich. Po po\u0142udniu nast\u0105pi\u0142 ostrza\u0142 armatami od strony Klejw, po kilku dniach ucich\u0142o, s\u0142ycha\u0107 by\u0142o tylko pojedyncze strza\u0142y na zachodzie. Front zatrzyma\u0142 si\u0119 na linii Wigier i nast\u0105pi\u0142 spok\u00f3j do po\u0142owy pa\u017adziernika. Ojca w tym czasie nie by\u0142o, w lipcu zabrany zosta\u0142 przez Niemc\u00f3w do kopania okop\u00f3w. Pozbawieni ojca Ludwik i Ziutek kosili zbo\u017ce, w pracach jak mogli pomagali im Stach i Romek oraz matka, ciotka Teofila i babka J\u00f3zefa. W \u201eBorku\u201d pod Sejnami stacjonowa\u0142o wojsko sowieckie, \u017co\u0142nierze przyje\u017cd\u017cali do wsi i pomagali w zw\u00f3zce zbo\u017ca, za co dostawali \u017cywno\u015b\u0107. Front ci\u0105gle sta\u0142 na Wigrach, a ojca dalej nie by\u0142o&#8230;<\/p>\n<p>Tymczasem we wsi zrodzi\u0142a si\u0119 my\u015bl o organizacji szko\u0142y. Przed wojn\u0105 szko\u0142a mie\u015bci\u0142a si\u0119 we dworze dziedzica Dochy, kt\u00f3ry teraz zaj\u0119ty by\u0142 przez \u017co\u0142nierzy, wobec czego nauk\u0119\u00a0 zorganizowano tymczasowo w domu Bykowskich, a nauczanie rozpocz\u0119\u0142a przedwojenna nauczycielka, Janina Kasperowicz. 23 pa\u017adziernika 1944 r. Suwa\u0142ki zosta\u0142y wyzwolone, a gdy front przesun\u0105\u0142 si\u0119 dalej na zach\u00f3d, w listopadzie wr\u00f3ci\u0142 ojciec Ludwika, bardzo brudny i zawszony. Rado\u015b\u0107 z jego powrotu by\u0142a ogromna i rozpocz\u0105\u0142 si\u0119 nowy okres \u017cycia. Niestety, nie dzia\u0142o si\u0119 dobrze. Nie do\u015b\u0107, \u017ce ojciec postrzegany jako ku\u0142ak, by\u0142 gn\u0119biony przez w\u0142adze komunistyczne, to domostwo nachodzi\u0142y r\u00f3\u017cne bandy i zmusza\u0142y do ukrywania ich i \u017cywienia. Na wiosn\u0119 4 kwietnia 1952 r. wykryto jedn\u0105 z band i nast\u0105pi\u0142y aresztowania. Ojciec Ludwika zosta\u0142 aresztowany jesieni\u0105 1952 r. i otrzyma\u0142 trzyletni wyrok. Sp\u0119dzi\u0142 w wi\u0119zieniu\u00a0 trudne 1,5 roku, a by\u0142 s\u0142abego zdrowia i ma\u0142o odporny psychicznie. Ci\u0119\u017cary prowadzonego \u015bledztwa wp\u0142yn\u0119\u0142y na pogorszenie zdrowia tak, \u017ce pozosta\u0142e mu lata \u017cycia, sp\u0119dzi\u0142\u00a0 ca\u0142kowicie zale\u017cny od opieki Ziutka i jego \u017cony Zofii, kt\u00f3rzy pozostali na gospodarstwie w \u0141umbiach.<\/p>\n<p>W styczniu 1945 r. szko\u0142a w \u0141umbiach od Bykowskich zosta\u0142a przeniesiona do dworku Dochy. Tymczasem w Sejnach powsta\u0142a szko\u0142a \u015brednia\u2013 gimnazjum i liceum. Koledzy rozpocz\u0119li nauk\u0119 ju\u017c w 1944 r. bez Ludwika, kt\u00f3ry musia\u0142 za nieobecnego ojca pracowa\u0107 na gospodarstwie. Wystraszony poszed\u0142 do szko\u0142y dopiero 1 wrze\u015bnia 1945 r., wprawdzie uko\u0144czy\u0142 4 klasy przed wojn\u0105 i dodatkowo uczy\u0142 si\u0119 sam w czasie okupacji, ale trzeba by\u0142o zda\u0107 egzamin do gimnazjum. Z matematyki dosta\u0142 dw\u00f3j\u0119, ale mimo to zosta\u0142 przyj\u0119ty z poprawk\u0105, kt\u00f3r\u0105 oczywi\u015bcie p\u00f3\u017aniej zda\u0142 i to nad podziw dobrze\u2026<\/p>\n<p>Tak jak przed wojn\u0105, do szko\u0142y chodzi\u0142o si\u0119 pieszo lub je\u017adzi\u0142o rowerem. Natomiast zim\u0105 rodzice wynajmowali kwater\u0119 u Piotrowskiej lub Przeorskiej, gdzie Ludwik mieszka\u0142 z bra\u0107mi, Stanis\u0142awem i Romualdem, a gotowa\u0142a im ciotka Teofila. Stach i Romek pami\u0119taj\u0105, jak Ludwik troszczy\u0142 si\u0119 o nich, pomaga\u0142 w lekcjach, by\u0142 bardzo cierpliwy i wyrozumia\u0142y. Bracia wi\u0119kszo\u015b\u0107 czasu sp\u0119dzali ze sob\u0105, a jak powiedzia\u0142 Konfucjusz \u201e<em>Kto nabyt\u0105 wiedz\u0119 piel\u0119gnuje, a now\u0105 bez ustanku zdobywa, ten mo\u017ce by\u0107 nauczycielem innych\u201d.<\/em> Nie dziwi wi\u0119c, \u017ce blisko\u015b\u0107 pomi\u0119dzy bra\u0107mi, takie samo podej\u015bcie do \u017cycia, wychowanie i ambicje wyniesione z domu, w przysz\u0142o\u015bci spowodowa\u0142y wyb\u00f3r tej samej nauczycielskiej drogi&#8230;<\/p>\n<p>W czasie okupacji i w pierwszych latach powojennych Ludwik przyja\u017ani\u0142 si\u0119 z Czes\u0142awem, Janin\u0105 i Regin\u0105 Nazarek, z Jerzym i Iren\u0105 Wojtyra, z Aleksandrem i Teodorem Piotrowskimi, Wac\u0142awem, Janem, Edwardem i Marianem Kruszy\u0142owicz, Hieronimem, Alfonsem i Stanis\u0142awem P\u00f3\u0142boczkami, J\u00f3zefem i Helen\u0105 Tomczyk, Lu\u015bk\u0105 Falkowsk\u0105, Henrykiem Gniazdowskim. W niedziel\u0119 grali w siatk\u00f3wk\u0119, a wieczorem zbierali si\u0119 na pota\u0144c\u00f3wkach u Juliana Szarejki. Jeden z koleg\u00f3w, Marian Kruszy\u0142owicz wst\u0105pi\u0142 p\u00f3\u017aniej do seminarium do Niepokalanowa, a po latach zosta\u0142 biskupem.<\/p>\n<p>Natomiast w szkole \u015bredniej najbli\u017cszym koleg\u0105 Ludwika by\u0142 Wiktor Winikajtis z Nowosad. Wiktor by\u0142 zdolny i pracowity, przepi\u0119knie malowa\u0142, rze\u017abi\u0142 i bardzo dobrze si\u0119 uczy\u0142, na samych pi\u0105tkach. Uko\u0144czy\u0142 gimnazjum, ale do liceum nie poszed\u0142, bo chcia\u0142 i\u015b\u0107 do seminarium. Niestety, jego matka nie wyrazi\u0142a na to zgody, pragn\u0119\u0142a bowiem, aby zosta\u0142 na gospodarce, chocia\u017c p\u00f3\u017aniej nic nie wysz\u0142o z jej plan\u00f3w, bo zaprotestowali ojczym i siostra Wiktora. Winikajtis nigdy si\u0119 nie o\u017ceni\u0142 si\u0119 i zamieszka\u0142 w Wigrach przy ko\u015bciele, ca\u0142y czas prowadz\u0105c pustelniczy tryb \u017cycia. W klasztorze w Wigrach ci\u0105gle wisz\u0105 obrazy przez niego malowane. Zosta\u0142 ko\u015bcielnym, sprz\u0105ta\u0142 klasztor i oprowadza\u0142 wycieczki po zespole kamedulskim, a\u017c zmar\u0142 na zawa\u0142 serca na Sylwestra 1994 roku. Zosta\u0142 pochowany na cmentarzu w Wigrach, a spo\u0142eczno\u015b\u0107 wigierska wystawi\u0142a mu pi\u0119kny pomnik.<\/p>\n<p>W czasach Ludwika gimnazjum by\u0142o czteroletnie, a liceum dwuletnie. W ci\u0105gu roku Ludwik zaliczy\u0142 dwie klasy, a po uko\u0144czeniu gimnazjum zda\u0142\u00a0 tzw. ma\u0142\u0105 matur\u0119, a nast\u0119pnie\u00a0 egzamin do liceum, do klasy o profilu chemicznym, kt\u00f3ra w tym czasie, jak i ca\u0142a szko\u0142a mie\u015bci\u0142a si\u0119 w budynku Pietruszkiewicz\u00f3w (a wcze\u015bniej w klasztorze). W maju 1949 roku Ludwik zda\u0142 matur\u0119, a po otrzymaniu \u015bwiadectwa maturalnego stan\u0105\u0142 na rozdro\u017cu, czy uczy\u0107 si\u0119 dalej, czy i\u015b\u0107 do wojska? Bardzo chcia\u0142 studiowa\u0107 ogrodnictwo, ale szko\u0142a kt\u00f3ra go interesowa\u0142a, by\u0142a zbyt daleko, bo a\u017c w Pu\u0142awach. Jedynym sposobem unikni\u0119cia s\u0142u\u017cby wojskowej by\u0142o zostanie nauczycielem. Napisa\u0142 wi\u0119c podanie do Inspektoratu O\u015bwiaty w Suwa\u0142kach o przyj\u0119cie do pracy. Zosta\u0142 przyj\u0119ty i skierowany na dwutygodniowy kurs do Bia\u0142egostoku, a po kursie zatrudniony w Szkole Podstawowej w \u017bwikielach. Szko\u0142a mie\u015bci\u0142a si\u0119 u gospodarza Zdanisa, nie posiada\u0142a \u017cadnej dokumentacji, opr\u00f3cz spisu uczni\u00f3w i ich ocen. Wieczorami Ludwik prowadzi\u0142 kurs dla os\u00f3b starszych, nie umiej\u0105cych pisa\u0107 i czyta\u0107. Jesieni\u0105 i wiosn\u0105 doje\u017cd\u017ca\u0142\u00a0 rowerem, a zim\u0105 mieszka\u0142 u Zdanisa. Po roku pracy, na w\u0142asn\u0105 pro\u015bb\u0119 zosta\u0142 przeniesiony do 6. klasowej Szko\u0142y Podstawowej w Czarnem, 10 km od Filipowa. Pracowa\u0142o tam dwoje nauczycieli, w tym Eugenia Kierun z Suwa\u0142k. M\u00f3j Tata ca\u0142e \u017cycie wspomina\u0142, \u017ce do Czarnego droga by\u0142a okropna, b\u0142otnista, g\u00f3rzysta i kamienista, ale okolica by\u0142a przepi\u0119kna\u2026<\/p>\n<p>Stryj Romek z rozrzewnieniem wspomina, jak Ludwik ze swoich pobor\u00f3w kupi\u0142 do rodzinnego domu radio na baterie. Ach, co to by\u0142a za rado\u015b\u0107! Kiedy nadawano muzyk\u0119, Romek otwiera\u0142 nawet okno, \u017ceby muzyka dolatywa\u0142a do s\u0105siad\u00f3w: \u201eniech wiedz\u0105, \u017ce mamy radio\u201d.<\/p>\n<h4>18 kwietnia 1948 r.<\/h4>\n<p>w niedziel\u0119, przy kapliczce w \u0141umbiach, Ludwik pozna\u0142 Sabin\u0119 Stefa\u0144sk\u0105 z Kielczan, swoj\u0105 przysz\u0142\u0105 \u017con\u0119. Spotkali si\u0119 przypadkowo, ale szybko zacz\u0119\u0142a\u00a0 rodzi\u0107 si\u0119 przyja\u017a\u0144. W 1951 r. Sabina uko\u0144czy\u0142a Szko\u0142\u0119 Handlow\u0105 i otrzyma\u0142a matur\u0119, a 11 lipca 1951 r. w \u015brod\u0119 o godz. 17.00 w ko\u015bciele w Sejnach m\u0142odzi wzi\u0119li \u015blub. Wesele by\u0142o huczne i d\u0142ugie, u\u00a0 Stefa\u0144skich trwa\u0142o ca\u0142\u0105 noc a\u017c do popo\u0142udnia w czwartek, nast\u0119pnie pojechali do \u0141umbi i tam bawili si\u0119 do po\u0142udnia w pi\u0105tek. Dopiero 13 sierpnia pojechali\u00a0 rowerami do Krasnopola, aby w Urz\u0119dzie Stanu Cywilnego spisa\u0107 akt ma\u0142\u017ce\u0144stwa.<\/p>\n<p>Z dniem 1 wrze\u015bnia 1951 r. ju\u017c razem, rozpocz\u0119li prac\u0119\u00a0 w Szkole Podstawowej w Czarnem (70 km od \u0141umbi) razem z Romualdem Konewko. Szko\u0142a mie\u015bci\u0142a si\u0119 w trzech r\u00f3\u017cnych budynkach, a ponadto do dyspozycji by\u0142 r\u00f3wnie\u017c du\u017cy barak, gdzie urz\u0105dzano imprezy artystyczne i zabawy taneczne. M\u0142odzi ma\u0142\u017conkowie otrzymali poniemieckie mieszkanie, a ich niewielki dobytek przywi\u00f3z\u0142 furmank\u0105 ojciec Sabiny. W czasie wakacji, przez ca\u0142y lipiec Sabina i Ludwik Bykowscy w celu zdobycia formalnych uprawnie\u0144 do pracy w szkole, je\u017adzili do Augustowa na kurs pedagogiczny, a zaledwie 2 dni po jego uko\u0144czeniu, 2. sierpnia 1952 r. o godz. 21.30 urodzi\u0142 si\u0119 ich pierworodny syn \u2013 Grzegorz.<\/p>\n<p>Rodzina powi\u0119kszy\u0142a si\u0119 i Inspektorat w Suwa\u0142kach przeni\u00f3s\u0142 ich z dniem 1 wrze\u015bnia 1952 r. do Szko\u0142y Podstawowej w Ogrodnikach. Rok p\u00f3\u017aniej 1. wrze\u015bnia 1953 r. stopie\u0144 organizacyjny szko\u0142y podniesiony zosta\u0142 do siedmiu klas, a do pracy przysz\u0142a nowa nauczycielka Leokadia Doma\u0144ska z Ogrodnik. Wa\u017cnym i niezapomnianym wydarzeniem by\u0142o ca\u0142kowite za\u0107mienie s\u0142o\u0144ca. Na rok przed za\u0107mieniem w Ogrodnikach zjawili si\u0119 astronomowie i przygotowali baz\u0119 ze specjalistycznymi urz\u0105dzeniami do obserwacji. Na dzie\u0144 przed za\u0107mieniem s\u0142o\u0144ca przyjechali naukowcy z Krakowa i zagranicy, a 30 czerwca 1954 r. w pi\u0119kny, s\u0142oneczny dzie\u0144 o godz. 12.00 nast\u0105pi\u0142o za\u0107mienie. Wszystko poszarza\u0142o, wr\u00f3ble zacz\u0119\u0142y g\u0142o\u015bno \u0107wierka\u0107, kury gdaka\u0107, krowy rycza\u0142y. Tata opowiada\u0142 mi, \u017ce wtedy ja,\u00a0 prawie dwuletni Grze\u015b wzi\u0105\u0142em przydymione szko\u0142o, stan\u0105\u0142em ty\u0142em do s\u0142o\u0144ca i zawzi\u0119cie \u201eobserwowa\u0142em\u201d s\u0142o\u0144ce. Tak rzadkie zjawisko by\u0142o nam dane ogl\u0105da\u0107 do 14.00, a p\u00f3\u017aniej wszystko wr\u00f3ci\u0142o do normy\u2026<\/p>\n<p>Czasy by\u0142y ci\u0119\u017ckie, wi\u0119c Sabina i Ludwik mieszkaj\u0105c w Ogrodnikach z r\u00f3\u017cnym efektem\u00a0 pr\u00f3bowali hodowa\u0107 \u015bwinie. Nieszczeg\u00f3lnie ros\u0142y, wi\u0119c na \u015bwi\u0119ta postanowili zakupi\u0107 wi\u0119kszego kabana na jarmarku w Sejnach. Niestety, nast\u0119pnego dnia w domu pojawi\u0142a si\u0119 milicja z oskar\u017ceniem, \u017ce zakupiony wieprzek mia\u0142 nieodpowiedni\u0105 wag\u0119 (!). Tata m\u00f3j\u00a0 wezwany zosta\u0142 na posterunek Milicji w Sejnach, a nast\u0119pnie przewieziony do Prokuratury w Suwa\u0142kach, gdzie zosta\u0142 aresztowany. Rodzice powiadomili Inspektorat w Suwa\u0142kach i wy\u0142\u0105cznie dzi\u0119ki inspektorowi, po kilku dniach pobytu w areszcie &#8211; wi\u0119zieniu, w wigili\u0119 1954 r. Tata zosta\u0142 zwolniony. Niestety, po tym incydencie musia\u0142 zmieni\u0107 miejsce pracy. Zg\u0142osi\u0142 si\u0119 wi\u0119c do Inspektoratu w Suwa\u0142kach, gdzie dowiedzia\u0142 si\u0119, \u017ce s\u0105 wolne dwa miejsca w Starej Chmiel\u00f3wce. Dotarli tam 1 stycznia 1955 r. wraz z dziadkiem Stefa\u0144skim, kt\u00f3ry ponownie za\u0142adowa\u0142 ca\u0142y ich dobytek na furmank\u0119 i przewi\u00f3z\u0142 na nowe miejsce. S\u0105d nad Tat\u0105 odby\u0142 si\u0119 p\u00f3\u017aniej i \u201ewinowajca\u201d zosta\u0142 skazany na rok wi\u0119zienia w zawieszeniu, skonfiskowano r\u00f3wnie\u017c wieprza i wymierzono kar\u0119 pieni\u0119\u017cn\u0105.<\/p>\n<p>W Chmiel\u00f3wce by\u0142o oko\u0142o 6 ha gruntu szkolnego i rodzice uczni\u00f3w, szczeg\u00f3lnie Konstanty Rozmierski i Wincenty Walendzewicz zach\u0119cali moich rodzic\u00f3w do prowadzenia gospodarstwa. Zagospodarowali wi\u0119c oni oko\u0142o 2 ha, a pozosta\u0142\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 podzielili mi\u0119dzy sob\u0105 rodzice uczni\u00f3w, w zamian rewan\u017cuj\u0105c\u00a0 si\u0119 wszelk\u0105 pomoc\u0105 w uprawach. M\u0142odzi dorobili si\u0119 te\u017c krowy, \u015bwi\u0144, kur i g\u0119si, a na bagnistym Rososiu , tak jak wszyscy, kopali torf na opa\u0142. Zim\u0105 organizowali kursy dla doros\u0142ych, a gdy zakupiono adapter, szko\u0142a o\u017cy\u0142a. Organizowano imprezy szkolne i zabawy taneczne, z kt\u00f3rych pieni\u0105dze przeznaczano na potrzeby szko\u0142y. Po jakim\u015b czasie zosta\u0142a zorganizowana klasa si\u00f3dma i doszed\u0142 trzeci nauczyciel &#8211; Romualda Harasim. Pomoc bardzo by\u0142a potrzebna, tym bardziej, \u017ce obowi\u0105zk\u00f3w przyby\u0142o, i w szkole i w domu\u2026 w drugi dzie\u0144 \u015awi\u0105t Bo\u017cego Narodzenia 1958 r. urodzi\u0142a si\u0119 moja siostra Renata.<\/p>\n<p>Tata ca\u0142y czas pracowa\u0142 i uczy\u0142 si\u0119, w 1956 r. w Studium Nauczycielskim w Warszawie, na kierunku geografia rozpocz\u0105\u0142 studia zaoczne, kt\u00f3re uko\u0144czy\u0142 w 1959 r. Zaliczy\u0142 te\u017c w lipcu 1960 r. kurs dla kierownik\u00f3w szk\u00f3\u0142 podstawowych.<\/p>\n<p>Ja natomiast od trzeciego roku \u017cycia chodzi\u0142em do szko\u0142y jako wolny s\u0142uchacz, uczy\u0142em si\u0119 d\u0142ugo i dok\u0142adnie, tylko w pierwszej klasie sp\u0119dzi\u0142em a\u017c\u00a0 trzy lata. Wreszcie stwierdzi\u0142em, \u017ce nie chc\u0119 ju\u017c chodzi\u0107 ci\u0105gle do tej samej klasy i do tego bez wpisu do dziennika. Wtedy w\u0142a\u015bnie, chyba pierwszy i jedyny raz, wykorzysta\u0142em fakt posiadania rodzica nauczyciela, i to jak wa\u017cnego, bo b\u0119d\u0105cego jednocze\u015bnie kierownikiem szko\u0142y. Bowiem dopiero po formalnym uzyskaniu zezwolenia kierownika szko\u0142y (czyli mojego Taty) rok wcze\u015bniej ni\u017c r\u00f3wie\u015bnicy,\u00a0 w wieku sze\u015bciu lat formalnie rozpocz\u0105\u0142em nauk\u0119. W Chmiel\u00f3wce uko\u0144czy\u0142em pi\u0119\u0107 klas, ci\u0105gle niezadowolony, \u017ce ucz\u0105 mnie rodzice, maj\u0105 wysokie wymagania, a oceny stawiaj\u0105 niskie\u2026<\/p>\n<p>Pod koniec sierpnia 1963 roku ca\u0142\u0105 rodzin\u0105 przenie\u015bli\u015bmy si\u0119 nowo wybudowanego domu w Sejnach. Doskonale pami\u0119tam ten czas, rado\u015b\u0107 z przeprowadzki, t\u0119sknot\u0119 za ukochan\u0105 Chmiel\u00f3wk\u0105 i niepok\u00f3j, bo Tata zacz\u0105\u0142 bardzo powa\u017cnie chorowa\u0107\u2026 Pierwsze symptomy choroby pojawi\u0142y si\u0119 wprawdzie ju\u017c w 1959 r., ale chyba nikt wtedy nie przypuszcza\u0142, \u017ce to pocz\u0105tki krzy\u017ca, kt\u00f3ry Tata ni\u00f3s\u0142 przez ca\u0142e \u017cycie\u2026<\/p>\n<p>Po przeprowadzce Mama otrzyma\u0142a prac\u0119 w Szkole Podstawowej w Krasnopolu, a Tata na stanowisku kierownika w Szkole Podstawowej w Miko\u0142ajewie. W tym czasie w Komitecie Powiatowym PZPR sekretarzem od o\u015bwiaty by\u0142 Janusz Paw\u0142owski, znaj\u0105cy Tat\u0119 sprzed\u00a0 wojny ze Szko\u0142y Podstawowej w Sejnach, a po wojnie z gimnazjum. Tata by\u0142 cz\u0142owiekiem wykszta\u0142conym, a takich wtedy brakowa\u0142o, ponadto Pan Paw\u0142owski zna\u0142 Jego pracowito\u015b\u0107 i\u00a0 mo\u017cliwo\u015bci. Wyst\u0105pi\u0142 wi\u0119c z wnioskiem o zatrudnienie Taty od 1. wrze\u015bnia 1964 r. w Inspektoracie w Sejnach na stanowisku podinspektora, pod skrzyd\u0142ami inspektora Stanis\u0142awa \u015alimko. Mama natomiast znalaz\u0142a prac\u0119 w Szkole Podstawowej Nr 2 przy Liceum Og\u00f3lnokszta\u0142c\u0105cym w Sejnach.<\/p>\n<p>Rok 1969 by\u0142 jednym z trudniejszych lat w \u017cyciu moich rodzic\u00f3w. W dniu 1. wrze\u015bnia 1969 r. na polecenie w\u0142adzy administracyjnej i politycznej Tata musia\u0142 zrezygnowa\u0107 z pracy w inspektoracie (rzekomo ze wzgl\u0119du na stan zdrowia) i zosta\u0142 zatrudniony jako zast\u0119pca kierownika w Szkole Podstawowej Nr 1 w Sejnach.<\/p>\n<p>Na zawirowania zawodowe na\u0142o\u017cy\u0142a si\u0119 ogromna tragedia w \u017cyciu osobistym \u2013 w dniu 19 listopada 1969 r. zmar\u0142 m\u00f3j 21. dniowy braciszek, Januszek.<strong> Rodzice, a szczeg\u00f3lnie Mama bardzo d\u0142ugo rozpaczali po jego \u015bmierci. <\/strong><\/p>\n<p>Gdyby mi\u0142o\u015b\u0107 mog\u0142a Januszka ocali\u0107, nigdy by od nas nie odszed\u0142, ale mi\u0142o\u015b\u0107 nie wystarczy\u0142a. \u015amier\u0107 dziecka, niewa\u017cne w jakim wieku, jest czym\u015b tak nienaturalnym i niew\u0142a\u015bciwym, \u017ce po takiej tragedii trudno na nowo odszuka\u0107 sens \u017cycia. Nawet gdy zaakceptuje si\u0119 ten fakt i osi\u0105gnie w jakim\u015b stopniu r\u00f3wnowag\u0119, rado\u015b\u0107 na zawsze pozostaje niedost\u0119pna, chocia\u017c wiemy, \u017ce:<\/p>\n<p>&#8222;\u015amier\u0107 nie jest ko\u0144cem wszystkiego.<br \/>\nPrzeszed\u0142em tylko do s\u0105siedniego pokoju&#8230;<\/p>\n<p>I dla siebie jeste\u015bmy tym samym, czym byli\u015bmy przedtem.<br \/>\nZatem nazywaj mnie wci\u0105\u017c moim imieniem, m\u00f3w do mnie, jak zawsze&#8230;<br \/>\nNie zmieniaj tonu g\u0142osu, nie r\u00f3b powa\u017cnej i smutnej miny.<br \/>\n\u015amiej si\u0119, tak jak dawniej robili\u015bmy to razem&#8230;<br \/>\nU\u015bmiechaj si\u0119, my\u015bl o mnie, m\u00f3dl si\u0119 za mnie&#8230;<br \/>\nNiech moje imi\u0119 b\u0119dzie wci\u0105\u017c wymawiane, ale tak, jak by\u0142o zawsze &#8211; zwyczajnie i<br \/>\nbez oznak zmieszania.<br \/>\n\u017bycie przecie\u017c oznacza to samo, co przedtem, jest tym samym, czym zawsze by\u0142o&#8230;<br \/>\n\u017badna ni\u0107 nie zosta\u0142a przerwana&#8230;<br \/>\nDlaczego wi\u0119c mia\u0142bym by\u0107 nieobecny w twoich my\u015blach tylko dlatego, \u017ce nie<br \/>\nmo\u017cesz mnie zobaczy\u0107?<br \/>\nCzekam na ciebie bardzo blisko&#8230; Tu\u017c-tu\u017c&#8230;<br \/>\nPo drugiej stronie drogi.&#8221;<\/p>\n<p><strong>Mimo tego, \u017ce \u015bmier\u0107 pojawi\u0142a si\u0119 niespodziewanie i ukrad\u0142a ukochan\u0105 osob\u0119 oraz u\u015bwiadomi\u0142a, jacy jeste\u015bmy wobec niej bezsilni, \u201etrzeba z \u017cywymi naprz\u00f3d i\u015b\u0107, po \u017cycie si\u0119ga\u0107 nowe\u2026\u201d<\/strong><\/p>\n<p>W dniu\u00a0 1. wrze\u015bnia 1970 r. Tata zosta\u0142 powo\u0142any na kierownika Szko\u0142y Podstawowej Nr 2 w Sejnach. Plac\u00f3wk\u0119 tymczasowo umieszczono w budynku Szko\u0142y Podstawowej Nr 1, a 1.\u00a0 listopada 1970 r. przeniesiono j\u0105 do budynku poklasztornego, a dopiero 4. stycznia 1971 r. do nowego, pi\u0119knego budynku. Zmieni\u0142y si\u0119 przepisy, a z nimi nazewnictwo i Tata z kierownika sta\u0142 si\u0119 dyrektorem i by\u0142 nim do utworzenia Zbiorczej Szko\u0142y Gminnej, kt\u00f3rej dyrektorem zosta\u0142 J\u00f3zef Romantowski, natomiast on zast\u0119pc\u0105 do spraw Szko\u0142y Podstawowej Nr 2.<\/p>\n<p>28. listopada 1977 r. Tata uko\u0144czy\u0142 Studium Zawodowe w Warszawie, uzyskuj\u0105c kwalifikacje r\u00f3wnowa\u017cne z wy\u017cszym wykszta\u0142ceniem. Pod koniec 1979 roku przeszed\u0142 do pracy w zarz\u0105dzie Oddzia\u0142u Zwi\u0105zku Nauczycielstwa Polskiego w Sejnach, gdzie pe\u0142ni\u0142 funkcj\u0119 sekretarza, a prezesem by\u0142 Jerzy Zajkowski. W tym samym czasie Tata jednocze\u015bnie by\u0142 instruktorem sp\u00f3\u0142dzielni uczniowskich, kuratorem s\u0105dowym oraz dzia\u0142a\u0142 na rzecz Towarzystwa Przyjaci\u00f3\u0142 Dzieci na terenie Powiatu Sejne\u0144skiego. Po wprowadzeniu stanu wojennego w dniu 13. grudnia 1981 r. dzia\u0142alno\u015b\u0107 zwi\u0105zkowa zosta\u0142a zawieszona, a Tata powr\u00f3ci\u0142 do Szko\u0142y Podstawowej Nr 2 w Sejnach i zosta\u0142 zatrudniony jako kierownik \u015bwietlicy, a u schy\u0142ku swojej pracy zawodowej w 1983 r. mianowany zast\u0119pc\u0105 dyrektora szko\u0142y gminnej.<\/p>\n<p>Z dniem 1 wrze\u015bnia 1984 r., po 35 latach pracy w szkolnictwie Ludwik Bykowski przeszed\u0142 na emerytur\u0119, a z nim z 33-letnim sta\u017cem nauczycielskim \u017cona, Sabina Bykowska. Nie zerwali od razu\u00a0 wi\u0119zi z zawodem i jeszcze przez 3 lata pracowali na po\u0142ow\u0119 etatu. Potrzeba dzia\u0142ania i bardzo silne wi\u0119zy ze \u015brodowiskiem nauczycielskim nie pozwoli\u0142y Tacie siedzie\u0107 w domu i mimo coraz s\u0142abszego zdrowia, od pa\u017adziernika 1989 r. zacz\u0105\u0142 znowu pracowa\u0107 w Zarz\u0105dzie Oddzia\u0142u ZNP w Sejnach. Przepracowa\u0142 tam kilka kadencji wspieraj\u0105c i b\u0119d\u0105c wspieranym przez Leszka Kulesz\u0119. Wsp\u00f3\u0142praca Pan\u00f3w uk\u0142ada\u0142a si\u0119 tak dobrze, \u017ce Tata nie umia\u0142 z niej zrezygnowa\u0107, a mo\u017ce nie chcia\u0142\u2026<\/p>\n<h4>\u017bycie moich rodzic\u00f3w<\/h4>\n<p>nie by\u0142o \u0142atwe, zdominowane latami choroby Taty, kt\u00f3ry chyba ucieka\u0142 w prac\u0119, a czynny tryb \u017cycia nie pozwala\u0142 mu my\u015ble\u0107 o swoich s\u0142abo\u015bciach i poddawa\u0107 si\u0119 nim. Pami\u0119tam szczeg\u00f3lnie rok 1964, gdy Tata wys\u0142any zosta\u0142 na kurs podinspektor\u00f3w o\u015bwiaty do Warszawy, a tam stan jego zdrowia gwa\u0142townie si\u0119 pogorszy\u0142. Opowiada\u0142, jak za rad\u0105 wizytatora z Ministerstwa O\u015bwiaty uda\u0142 si\u0119 do lekarza prywatnego w sp\u00f3\u0142dzielni lekarskiej i zosta\u0142 skierowany do Przychodni Przyszpitalnej na ul. Goszczy\u0144skiego. Tam wykonano badania i skierowano go do szpitala. Wyprosi\u0142 jednak\u00a0 zgod\u0119 na wyjazd do domu i powiadomienie rodziny. W domu sp\u0119dzi\u0142 zaledwie jeden dzie\u0144, a wracaj\u0105c do szpitala by\u0142 ju\u017c tak bardzo chory, \u017ce straci\u0142 nadziej\u0119 na powr\u00f3t do bliskich.<\/p>\n<p>Okres od 1964 roku do 1992 to nieustaj\u0105ca hu\u015btawka, stan zdrowia to si\u0119 poprawia\u0142, to znowu pogarsza\u0142, to skierowanie do szpitala, to wyjazd do sanatorium. Przez 20 lat Tata znajdowa\u0142 si\u0119 pod opiek\u0105 tego samego profesora, Witolda Bartnika. Cz\u0119sto powtarza\u0142, \u017ce to na jego \u201ejelitach\u201d Bartnik zdoby\u0142 wszystkie stopnie naukowe, a\u017c zosta\u0142 profesorem. Tata coraz bardziej mia\u0142 do\u015b\u0107 wszystkiego, tylko Mama niezmiennie, ze spokojem zajmowa\u0142a si\u0119 nim i nigdy nie okazywa\u0142a zniecierpliwienia. Ostatni pobyt w szpitalu na Goszczy\u0144skiego od 15 marca do 7 maja 1992 r. by\u0142 szczeg\u00f3lnie trudny, Tata straci\u0142 15 kg i po konsultacjach trzech profesor\u00f3w, podj\u0119\u0142o decyzj\u0119 o operacji. W dniu 11 maja 1992 r. profesor Bielecki w szpitalu na Czerniakowskiej przeprowadzi\u0142 u Taty 5-godzinn\u0105 operacj\u0119, podczas kt\u00f3rej zosta\u0142o usuni\u0119te ca\u0142e jelito grube, wykonano sztuczny odbyt na cienkim jelicie z prawej strony i zaszyto odbyt naturalny. 19 maja Tata zosta\u0142 wypisany ze szpitala, ale to nie by\u0142 koniec jego cierpie\u0144. Po powrocie do domu stan zdrowia bardzo si\u0119 pogorszy\u0142 i zaledwie po jednym dniu znowu znalaz\u0142 si\u0119 w szpitalu, tym razem w Sejnach. Wygl\u0105da\u0142 okropnie i wielu my\u015bla\u0142o, \u017ce nast\u0105pi najgorsze&#8230; Chyba tylko cudem i dzi\u0119ki doktorowi Cichockiemu, po dw\u00f3ch\u00a0 tygodniach nast\u0105pi\u0142a poprawa zdrowia.<\/p>\n<p>Dolegliwo\u015bci jelitowe wprawdzie usta\u0142y, ale pojawi\u0142y si\u0119 inne, zwi\u0105zane z uk\u0142adem moczowym, prostat\u0105, kamieniami w p\u0119cherzu, zwyrodnieniem kr\u0119gos\u0142upa i staw\u00f3w,\u00a0 wreszcie choroba pad\u0142a na p\u0142uca. Wydawa\u0142o si\u0119, \u017ce los nie mo\u017ce go bardziej dotkn\u0105\u0107, gdy podczas ubierania choinki w grudniu 2011 r. Tata przewr\u00f3ci\u0142 si\u0119 i z\u0142ama\u0142 nog\u0119. Znowu zosta\u0142 przykuty do \u0142\u00f3\u017cka. Niespodziewanie jednak dla nas wszystkich, powoli, powolutku rehabilitacja zacz\u0119\u0142a przynosi\u0107 efekty i w maju 2012 r. Tata samodzielnie wyszed\u0142 do ogrodu!<\/p>\n<p>W sumie sp\u0119dzi\u0142 w r\u00f3\u017cnych szpitalach 537 dni, 36 razy by\u0142 pakowany do szpitala i 35 razy powraca\u0142 do domu, z 36 pobytu ju\u017c nie powr\u00f3ci\u0142 \u017cywy. W dniu 6 marca 2012 r o godz. 10.00 serce mojego Taty przesta\u0142o bi\u0107, a my pozostali\u015bmy bez Niego.<\/p>\n<p>Umys\u0142 ludzki ma zdolno\u015b\u0107 zapominania, cz\u0119\u015bciej rzeczy z\u0142ych ni\u017c dobrych. Wspomnienia, dobre wspomnienia pozostaj\u0105 na zawsze, c\u00f3\u017c z tego, \u017ce po latach nie zawsze pami\u0119ta si\u0119 szczeg\u00f3\u0142y. Pozostaj\u0105 drobne skrawki pami\u0119ci, prze\u017cycia i wra\u017cenia, kt\u00f3re uk\u0142adaj\u0105 si\u0119 niczym mozaika w portret ludzi niezwyk\u0142ych. Mimo up\u0142ywaj\u0105cego czasu do tych wspomnie\u0144 z sentymentem si\u0119 powraca.<\/p>\n<p>Wojenne i powojenne losy, cz\u0119sto zupe\u0142nie przypadkowo rzuca\u0142y ludzi w r\u00f3\u017cne strony kraju. Zmieniali oni miejsca zamieszkania, szukali pracy, przystosowali si\u0119 jak umieli najbardziej do otaczaj\u0105cej ich rzeczywisto\u015bci. I tak rozpocz\u0119li prac\u0119 pedagogiczn\u0105 moi rodzice, Sabina i Ludwik Bykowscy. Przyszli nie do ko\u0144ca przygotowani do zawodu nauczycielskiego. Ci, kt\u00f3rzy mieli ch\u0119\u0107, odrobin\u0119 talentu pedagogicznego i du\u017co pracowali,\u00a0 stali si\u0119 dobrymi nauczycielami i pozostali w zawodzie do emerytury. Inni, s\u0142absi, po jakim\u015b czasie odchodzili. Oceniaj\u0105c prac\u0119 nauczycieli trzeba te\u017c pami\u0119ta\u0107, \u017ce by\u0142 to okres powojenny, zmiana ustroju, brak podr\u0119cznik\u00f3w i najwi\u0119ksze nasilenie systemu stalinowskiego. Powodowa\u0142o to dezorientacj\u0119 nauczycieli w tre\u015bciach nauczania. Cz\u0119\u015b\u0107 podr\u0119cznik\u00f3w np. do historii czy biologii by\u0142o t\u0142umaczonych z podr\u0119cznik\u00f3w radzieckich przepe\u0142nionych cytatami z klasyk\u00f3w marksizmu, leninizmu i stalinizmu. Ponadto, z powodu braku pomocy dydaktycznych do wykonywania do\u015bwiadcze\u0144, nauczanie by\u0142o, nazwa\u0142bym werbalne, a teoria wypowiadana przez pedagoga szczeg\u00f3lnie musia\u0142a by\u0107 zrozumia\u0142a i \u0142atwo przyswajalna.<\/p>\n<p>Ludwik Bykowski z zawodu geograf, z zami\u0142owania ogrodnik, szybko adoptowa\u0142 si\u0119 w zawodzie nauczyciela i pi\u0119knie tej trudnej wiedzy uczy\u0142. Przedmiot przez niego wyk\u0142adany nie podlega\u0142 \u00f3wczesnej ideologii, dlatego wiedza nie budzi\u0142a w\u0105tpliwo\u015bci. Du\u017co wymaga\u0142, cz\u0119sto robi\u0142 sprawdziany pisemne i k\u0142ad\u0142 du\u017cy nacisk na samodzielne my\u015blenie. Nie by\u0142 pob\u0142a\u017cliwy, a ja musia\u0142em si\u0119 szczeg\u00f3lnie stara\u0107, \u017ceby zdoby\u0107 dobr\u0105 ocen\u0119. Jego osobowo\u015b\u0107 budzi\u0142a zar\u00f3wno respekt, jak i ogromn\u0105 sympati\u0119. Zawsze powa\u017cny, schludnie ubrany, inteligentny i kulturalny w stosunku do uczni\u00f3w. Entuzjazm i pogoda ducha, z jak\u0105 wykonywa\u0142 sw\u0105 profesj\u0119, by\u0142y zjawiskiem niezwyk\u0142ym, cho\u0107 w\u00f3wczas ja, pewnie nie do ko\u0144ca zdawa\u0142em sobie z tego spraw\u0119 i nie zawsze potrafi\u0142em to doceni\u0107. Tata uczy\u0142 mnie od zawsze, a kiedy po wielu latach wspominam swoj\u0105 edukacj\u0119 pod jego skrzyd\u0142ami, mog\u0119 stwierdzi\u0107, \u017ce mia\u0142em du\u017co szcz\u0119\u015bcia, tak jak wszyscy ci, kt\u00f3rzy wcze\u015bniej lub p\u00f3\u017aniej znale\u017ali si\u0119 w kr\u0119gu jego dzia\u0142ania.<\/p>\n<p>Nauczyciel powinien by\u0107 przewodnikiem i mistrzem na wyboistej i kr\u0119tej \u015bcie\u017cce edukacji. Dla wielu uczni\u00f3w takim przewodnikiem i mistrzem by\u0142 Ludwik Bykowski. Pewnie znalaz\u0142oby si\u0119 wyszperanych z niepami\u0119ci wiele zdarze\u0144 z \u017cycia szkolnego, kt\u00f3re by\u0142y dla mnie ekscytuj\u0105cym prze\u017cyciem, ale niekoniecznie zainteresowa\u0142o by to wszystkich. Gdy wspominam szkolne lata, my\u015bl\u0119, \u017ce Tata dla wielu uczni\u00f3w sta\u0142 si\u0119 autorytetem, o jaki w\u00f3wczas nie by\u0142o \u0142atwo. Potrafi\u0142 zmobilizowa\u0107 do nauki i zach\u0119ci\u0107 do dzia\u0142ania, a swoj\u0105 niezwyk\u0142\u0105 osobowo\u015bci\u0105 wywar\u0142 wp\u0142yw na dalsze \u017cycie i dokonywane wybory, moje te\u017c.<\/p>\n<p>Tata by\u0142, cho\u0107 to okre\u015blenie mo\u017ce dzisiaj niemodne, cz\u0142owiekiem renesansu. Potrafi\u0142 zrobi\u0107 praktycznie wszystko, co wymy\u015bli\u0142, podejrza\u0142 u innych lub na pro\u015bb\u0119 swojej Sabinki, mojej Mamy. To ona powodowa\u0142a, \u017ce uparty i nielubi\u0105cy zmian cz\u0142owiek, wr\u00f3g szybkich decyzji, stawa\u0142 si\u0119 inny. Wiele jego dzia\u0142a\u0144 by\u0142o z inspiracji kochanej \u017cony, dla niej zaakceptowa\u0142 budow\u0119 domu, dla niej modernizowa\u0142 go, upi\u0119ksza\u0142 i remontowa\u0142, dla niej troszczy\u0142 si\u0119 o clematisy, kt\u00f3re przywioz\u0142a z sanatorium z Kudowy Zdroju, a p\u00f3\u017aniej kwit\u0142y w ca\u0142ych Sejnach\u2026\u00a0 A nie by\u0142y to \u0142atwe decyzje, bo zdrowie zbyt szybko przesta\u0142o mu dopisywa\u0107. Pewnie kto\u015b inny pogr\u0105\u017cy\u0142by si\u0119 w chorobie, w cierpieniu, a swoimi s\u0142abo\u015bciami epatowa\u0142 otoczenie. Ale nie m\u00f3j Tata, on z chorob\u0105 walczy\u0142, ca\u0142e \u017cycie wspierany szczeg\u00f3lnie przez Mam\u0119 i swojego brata Stacha, dla kt\u00f3rego nie by\u0142o zbyt dalekiej drogi, by da\u0107 mu tak potrzebn\u0105 nadziej\u0119.<\/p>\n<p>Choroba tylko umacnia\u0142a ducha Taty. Z natury by\u0142 bardzo ambitny i pracowity, ca\u0142ym sob\u0105 oddawa\u0142 si\u0119 szkole, uczniom, pracy w Zwi\u0105zku Nauczycielstwa Polskiego, rodzinie, przyjacio\u0142om i ogrodowi. W\u0142a\u015bnie ogr\u00f3d to szczeg\u00f3lny rozdzia\u0142 w jego \u017cyciu. Jak napisa\u0142em wcze\u015bniej, m\u0142odziutki Ludwi\u015b ju\u017c w dzieci\u0144stwie, tak jak jego dziadek Ignacy Staniewicz, bardzo interesowa\u0142 si\u0119 ogrodnictwem. Stryj Romek do dzi\u015b\u00a0 pami\u0119ta, \u017ce od zawsze Ludwik czyta\u0142 ksi\u0105\u017cki o tematyce ogrodniczej. Razem zbierali pestki dojrza\u0142ych owoc\u00f3w, potem Ludwik je wysiewa\u0142, hodowa\u0142 m\u0142ode ro\u015blinki, sadzi\u0142 je i szczepi\u0142. W ten spos\u00f3b ko\u0142o domu rodzinnego w \u0141umbiach za\u0142o\u017cy\u0142 do\u015b\u0107 du\u017cy sad owocowy, w du\u017cej mierze zachowany do dzisiaj. Ca\u0142e \u017cycie kocha\u0142 prac\u0119 w ogrodzie, a otoczenie naszego domu w Sejnach jest \u017cywym dowodem jego pasji- praktycznie od nasionek wyhodowa\u0142 wszystkie drzewka i kwiaty. Uwielbia\u0142 pomidory i sadzi\u0142 je pod foli\u0105 w ogromnych ilo\u015bciach (nawet do 200 szt.). Oczywi\u015bcie plony z nich uzyskiwane by\u0142y zbyt du\u017ce dla rodziny, wobec czego rodzice z rado\u015bci\u0105 dzielili si\u0119 nimi z przyjaci\u00f3\u0142mi, s\u0105siadami i znajomymi. Ich smak i zapach b\u0119dziemy pami\u0119ta\u0107 zawsze&#8230;<\/p>\n<p>Tata potrafi\u0142 zrobi\u0107 praktycznie wszystko, a \u017ce w domu podzia\u0142 r\u00f3l by\u0142 oczywisty. Mama by\u0142a Dyrektorem Artystycznym, a Tata Wykonawczym, to i pole dzia\u0142ania by\u0142o ogromne: roboty wn\u0119trzarskie w domu, w tym schody, boazerie, meble z korzeni, \u017cyrandole, kwietniki, donice, wodospad z muszelek\u2026 Robi\u0142 wszystko co wymy\u015bli\u0142, podejrza\u0142 u innych lub na pro\u015bb\u0119 swojej Sabinki (i przy jej ogromnej pomocy). Wychowywanie pod czu\u0142ym okiem matki spowodowa\u0142o, \u017ce wszyscy czterej \u201eLudwiczkowie\u201d byli (i s\u0105) wra\u017cliwi na pi\u0119kno i posiadali wyj\u0105tkowe zdolno\u015bci manualne. M\u00f3j stryj Ziutek od lat zajmuje si\u0119 stolark\u0105 i snycerk\u0105, a jego dzie\u0142a zdobi\u0105 niejeden dom. Stryjowie Stach i Romek \u017cyj\u0105 otoczeni pi\u0119knem stworzonym przez siebie: stryj Stach tworzy niesamowite rzeczy\u00a0 z korzeni drzew, a stryj Romek od zawsze hoduje kaktusy.<\/p>\n<p>Nie zawsze si\u0119 z Tat\u0105 zgadza\u0142em, nie wszystkie jego decyzje rozumia\u0142em i pochwala\u0142em, ale zawsze mog\u0142em z nim porozmawia\u0107. S\u0142ucha\u0142, cho\u0107 czasem czerwienia\u0142 jak rak, a z uszu prawie lecia\u0142a para, \u017ce taki smarkacz jak ja, chce by\u0107 m\u0105drzejszy od innych. Ale s\u0142ucha\u0142, nie ucieka\u0142, nie wymigiwa\u0142 si\u0119 od odpowiedzi. Nauczy\u0142 mnie, \u017ce warto s\u0142ucha\u0107 dzieci, \u017ce warto je powa\u017cnie traktowa\u0107.<\/p>\n<p>Jego szczeg\u00f3lnym darem by\u0142 \u0142atwy kontakt z lud\u017ami i dzie\u0107mi, potrafi\u0142 dotrze\u0107 do ich umys\u0142\u00f3w i serc. Zawsze pogodny, chocia\u017c nie zawsze by\u0142o mu weso\u0142o, dla ka\u017cdego mia\u0142 dobre s\u0142owo. Osoby potrzebuj\u0105ce pomocy nie by\u0142y mu oboj\u0119tne, zawsze wyci\u0105ga\u0142 pomocn\u0105 d\u0142o\u0144 i zdarza\u0142o si\u0119, \u017ce wtedy zapomina\u0142 o sobie. Z natury kocha\u0142 ludzi i wielk\u0105 frajd\u0119 sprawia\u0142o mu robienie im przyjemno\u015bci. I tak np. \u201eprezenty\u201d, pami\u0119tam te ogromne pud\u0142a z gromad\u0105 mniejszych w \u015brodku , a na ko\u0144cu znajdowa\u0142o si\u0119 jeden ma\u0142y, malutki cukiereczek (!), a ile \u015bmiechu i rado\u015bci przy tym by\u0142o!<\/p>\n<p>W pami\u0119ci przyjaci\u00f3\u0142 Tata zapisa\u0142 si\u0119 jako serdeczny, kole\u017ce\u0144ski, starannie ubrany i zawsze szarmancki wobec kobiet. Pan Andrzej Sobu\u0144, kt\u00f3ry tak pi\u0119knie Tat\u0119 po\u017cegna\u0142, okre\u015bli\u0142 go nawet jako \u201edusz\u0119 zabaw tanecznych\u201d! Tata zawsze lubi\u0142 ta\u0144czy\u0107, a wcze\u015bniej kiedy zdrowie dopisywa\u0142o, nieraz by\u0142 wodzirejem na zabawach, a ich uczestnicy doskonale pami\u0119taj\u0105 te kotyliony, mosty, para z g\u00f3ry, para z do\u0142u, dowolny taniec z krzes\u0142em\u00a0 itp.<\/p>\n<p>Z natury spokojny i cierpliwy, ale potrafi\u0142 si\u0119 te\u017c i rozz\u0142o\u015bci\u0107. Trudno by\u0142o go rozgniewa\u0107, ale jeszcze trudniej przeprosi\u0107&#8230;<\/p>\n<h4>Dzi\u0119ki Tacie<\/h4>\n<figure id=\"attachment_18066\" aria-describedby=\"caption-attachment-18066\" style=\"width: 259px\" class=\"wp-caption alignright\"><a href=\"https:\/\/jzi.org.pl\/wp-content\/uploads\/2021\/10\/Ludwik-Bykowski1.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"wp-image-18066 size-full\" src=\"https:\/\/jzi.org.pl\/wp-content\/uploads\/2021\/10\/Ludwik-Bykowski1.jpg\" alt=\"Ludwik Bykowski w 1968 r.\" width=\"259\" height=\"355\" srcset=\"https:\/\/jzi.org.pl\/wp-content\/uploads\/2021\/10\/Ludwik-Bykowski1.jpg 259w, https:\/\/jzi.org.pl\/wp-content\/uploads\/2021\/10\/Ludwik-Bykowski1-219x300.jpg 219w, https:\/\/jzi.org.pl\/wp-content\/uploads\/2021\/10\/Ludwik-Bykowski1-9x12.jpg 9w\" sizes=\"auto, (max-width: 259px) 100vw, 259px\" \/><\/a><figcaption id=\"caption-attachment-18066\" class=\"wp-caption-text\">Ludwik Bykowski w 1968 r.<\/figcaption><\/figure>\n<p>wielu z nas po\u0142kn\u0119\u0142o jeszcze jednego bakcyla. Poznawanie \u015bwiata! Mo\u017ce brzmi to nieco patetycznie, ale tak w\u0142a\u015bnie by\u0142o, a zaczyna\u0142o si\u0119 od pieszych w\u0119dr\u00f3wek po najbli\u017cszych okolicach. Tata od m\u0142odych lat interesowa\u0142 si\u0119 histori\u0105 ojczyst\u0105, zw\u0142aszcza histori\u0105 i zabytkami tych okolic, w kt\u00f3rych przysz\u0142o mu mieszka\u0107. T\u0119 pasj\u0119 stara\u0142 si\u0119 i mnie zaszczepi\u0107 zabieraj\u0105c ze sob\u0105 na liczne bli\u017csze i dalsze wycieczki, zakupuj\u0105c przewodniki i mapy zwiedzanych okolic. Jego pasja krajoznawcza udzieli\u0142a si\u0119 wielu osobom i dzi\u015b po wielu latach mog\u0119 stwierdzi\u0107, \u017ce to dzi\u0119ki Tacie pozna\u0142em najciekawsze zabytki w Polsce, a zwiedzanie, poznawanie nowych miejsc, w\u0119dr\u00f3wki po g\u00f3rskich szlakach sta\u0142y si\u0119 moj\u0105 pasj\u0105. Po\u0142kn\u0105\u0142em tego bakcyla jako dziecko i do dzisiaj nie wyleczy\u0142em si\u0119. Tak samo jak i z grzyb\u00f3w, kt\u00f3rych Tata by\u0142 ogromnym mi\u0142o\u015bnikiem. Zdarza\u0142o si\u0119, \u017ce razem z Mam\u0105 je\u017adzili do lasu nawet 30 razy w sezonie!<\/p>\n<p>W p\u00f3\u017aniejszych latach, b\u0119d\u0105c ju\u017c na emeryturze i dzia\u0142aj\u0105c w Zwi\u0105zku Nauczycielstwa Polskiego, mimo choroby i zaawansowanego wieku, zorganizowa\u0142 wiele wycieczek po kraju i za granic\u0119, w tym St. Petersburg, Lw\u00f3w, Grodno, Nowogr\u00f3dek\u2013 Zaosie, Bohaterowicze nad Niemnem, Drezno, Praga, Wiede\u0144, Kaliningrad i inne\u2026<\/p>\n<p>Przyjaci\u00f3\u0142ka rodzic\u00f3w, Pani Maria Koperek doskonale pami\u0119ta, \u017ce ka\u017cda wycieczka by\u0142a\u00a0 starannie przemy\u015blana i przygotowana. Ludwik w autokarze podchodzi\u0142 do ka\u017cdego uczestnika, interesowa\u0142 si\u0119 i troszczy\u0142, a je\u017celi kto\u015b mia\u0142 jakie\u015b uwagi, stara\u0142 si\u0119 pom\u00f3c. Dokumentowa\u0142 te wyjazdy wykonuj\u0105c wiele zdj\u0119\u0107, zapisuj\u0105c swoje spostrze\u017cenia, robi\u0105c notatki\u00a0 co p\u00f3\u017aniej by\u0142o wykorzystywane w prowadzonych przez niego kronikach. Zebrane materia\u0142y segregowa\u0142 tematycznie, a nast\u0119pnie zasiada\u0142 do starej maszyny do pisania i pisa\u0142 \u2026By\u0142y tych materia\u0142\u00f3w ca\u0142e stosy, nie zawsze w porz\u0105dku utrzymywane. Uwielbia\u0142 gromadzi\u0107 rupiecie i\u00a0 z \u017calem pozbywa\u0142 si\u0119 czegokolwiek. Patrzyli\u015bmy z u\u015bmiechem na jego ba\u0142aganiarstwo, na jego domowe muzeum, ale te\u017c sami z niego korzystali\u015bmy sp\u0119dzaj\u0105c czas na wspominkach. Tata bardzo lubi\u0142 wszelkie jubileusze, uroczysto\u015bci rodzinne i da\u0142 temu wyraz w pozostawionych przez siebie albumach i dziennikach. Taka postawa zreszt\u0105 bardzo jednoczy\u0142a rodzin\u0119, bli\u017csz\u0105 i dalsz\u0105.<\/p>\n<p>Mimo coraz mniejszej wydolno\u015bci fizycznej wykorzystywa\u0142 ka\u017cd\u0105 okazj\u0119, aby pracowa\u0107 w ogrodzie i przy biurku, cho\u0107 godzin\u0119, cho\u0107 kilka chwil. By\u0142a w nim ogromna potrzeba ci\u0105g\u0142ych uzupe\u0142nie\u0144 i zmian w swoich kronikach, albumach i dziennikach. Pod\u015bwiadomie, a mo\u017ce z pe\u0142n\u0105 \u015bwiadomo\u015bci\u0105 chcia\u0142 przekaza\u0107 jeszcze co\u015b wi\u0119cej nam i historii. Odszed\u0142, a ja stoj\u0105c nad jego grobem pomy\u015bla\u0142em, \u017ce w naszej sejne\u0144skiej ziemi zakopana b\u0119dzie tylko niewielka jego cz\u0119\u015b\u0107, znacznie wi\u0119cej b\u0119dzie nadal przebywa\u0107 z nami\u2026<\/p>\n<p>Ju\u017c na pe\u0142nej emeryturze, bez szko\u0142y i bez Zwi\u0105zku, pozostawa\u0142 w sta\u0142ej \u0142\u0105czno\u015bci ze swoim \u015brodowiskiem. Ci\u0105gle stanowi\u0142 niejako pomost mi\u0119dzy przesz\u0142o\u015bci\u0105 i tera\u017aniejszo\u015bci\u0105. By\u0142 taki dumny, \u017ce c\u00f3rka Renata posz\u0142a w jego \u015blady.<\/p>\n<p>Za swoj\u0105 dzia\u0142alno\u015b\u0107 zosta\u0142 uhonorowany takimi odznaczeniami, jak: Krzy\u017c Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Z\u0142oty Krzy\u017c Zas\u0142ugi, Medal 40-lecia Polski, Medal za d\u0142ugoletnie po\u017cycie ma\u0142\u017ce\u0144skie\u2013 50 lat, Z\u0142ota Odznaka ZNP, 50-lecie cz\u0142onkostwa w ZNP, Odznaczenie za zas\u0142ugi dla Wojew\u00f3dztwa Suwalskiego, Medal 100-lecia ZNP.<\/p>\n<p>Na swoje odej\u015bcie Tata przygotowywa\u0142 nas od dawna. By\u0142oby sp\u0142yceniem powiedzie\u0107, \u017ce to ostatnie tygodnie sp\u0119dzone w szpitalu, czy te\u017c d\u0142ugotrwa\u0142a choroba przygotowa\u0142y nas na dzie\u0144 Jego odej\u015bcia. Na to, \u017ce nie trwamy dzisiaj w przygn\u0119bieniu i rozpaczy, chocia\u017c zawsze b\u0119dziemy za Nim t\u0119skni\u0107, z\u0142o\u017cy\u0142o si\u0119 ca\u0142e jego \u017cycie. Nie mo\u017cna powiedzie\u0107, \u017ce nie chcia\u0142 d\u0142u\u017cej \u017cy\u0107. Chcia\u0142 i to bardzo, ale \u017cyj\u0105c mia\u0142 t\u0119 \u015bwiadomo\u015b\u0107, \u017ce nadejdzie niebawem ten dzie\u0144 i przyjdzie zda\u0107 rachunek ze swego \u017cycia. Do ostatniej chwili planowa\u0142, co jeszcze ma do zrobienia tu na ziemi. Czeka\u0142 na nadej\u015bcie wiosny, aby razem z ni\u0105 nabra\u0107 nowych si\u0142, by dalej nam pomaga\u0107, s\u0142u\u017c\u0105c rad\u0105 i prac\u0105. Jego plany i to te z ostatnich tygodni, miesi\u0119cy, jak i te sprzed kilku czy kilkunastu laty, zawsze uwzgl\u0119dnia\u0142y jeden zasadniczy element, na kt\u00f3rym budowa\u0142 ca\u0142e swoje \u017cycie. Tym elementem, t\u0105 ska\u0142\u0105, na kt\u00f3rej wszystko opiera\u0142 by\u0142a mi\u0142o\u015b\u0107 do rodziny, gor\u0105ca wiara\u00a0 i nauka Ko\u015bcio\u0142a przekazana przez matk\u0119.<\/p>\n<p>Dziesi\u0119\u0107 przykaza\u0144, kt\u00f3rymi kierowali si\u0119 moi rodzice, by\u0142o dla Nich kanonami post\u0119powania, a nie pustymi s\u0142owami bez pokrycia. To by\u0142o jedyne prawo, kt\u00f3re starali si\u0119 zachowywa\u0107 w \u017cyciu i uwa\u017cam, \u017ce uda\u0142o si\u0119 im.<\/p>\n<p>Sejny, 6 marca 2013 r.<\/p>\n<p>\u201eB\u00f3lu nie gasi \u017cadne ukojenie i b\u00f3l ten chowamy skrycie, bo \u0142ez naszych nikt nie zrozumie, ale dalej, dalej jest \u017cycie\u2026\u201d<\/p>\n<p><em>Zdj\u0119cia z archiwum autora<\/em><\/p>","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>\u201eNie umiera ten, kto jest w pami\u0119ci i w sercach, bo pami\u0119\u0107 jest silniejsza ni\u017c \u015bmier\u0107\u201d Gdy zaproponowano mi napisanie wspomnie\u0144 o\u00a0 moim Tacie, w pierwszym odruchu chcia\u0142em odm\u00f3wi\u0107. Jak bowiem si\u0119gn\u0105\u0107 pami\u0119ci\u0105 kilkadziesi\u0105t lat wstecz? Jak z mg\u0142y wspomnie\u0144 wy\u0142owi\u0107 to co jest prawd\u0105, faktem, kt\u00f3ry zaistnia\u0142 w rzeczywisto\u015bci, a nie jedynie moim wyobra\u017ceniem, [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":615,"featured_media":18061,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"h5ap_radio_sources":[],"jetpack_post_was_ever_published":false,"_jetpack_newsletter_access":"","_jetpack_dont_email_post_to_subs":false,"_jetpack_newsletter_tier_id":0,"_jetpack_memberships_contains_paywalled_content":false,"_jetpack_memberships_contains_paid_content":false,"footnotes":""},"categories":[1,286],"tags":[],"class_list":["post-18058","post","type-post","status-publish","format-standard","has-post-thumbnail","hentry","category-jzi","category-ludzie"],"yoast_head":"<!-- This site is optimized with the Yoast SEO plugin v27.5 - https:\/\/yoast.com\/product\/yoast-seo-wordpress\/ -->\n<title>Wspomnienia o moim Tacie, Ludwiku Bykowskim - Jami\u0144ski Zesp\u00f3\u0142 Indeksacyjny<\/title>\n<meta name=\"robots\" content=\"index, follow, max-snippet:-1, max-image-preview:large, max-video-preview:-1\" \/>\n<link rel=\"canonical\" href=\"https:\/\/jzi.org.pl\/en\/2021\/10\/25\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\/\" \/>\n<meta property=\"og:locale\" content=\"en_US\" \/>\n<meta property=\"og:type\" content=\"article\" \/>\n<meta property=\"og:title\" content=\"Wspomnienia o moim Tacie, Ludwiku Bykowskim - Jami\u0144ski Zesp\u00f3\u0142 Indeksacyjny\" \/>\n<meta property=\"og:description\" content=\"\u201eNie umiera ten, kto jest w pami\u0119ci i w sercach, bo pami\u0119\u0107 jest silniejsza ni\u017c \u015bmier\u0107\u201d Gdy zaproponowano mi napisanie wspomnie\u0144 o\u00a0 moim Tacie, w pierwszym odruchu chcia\u0142em odm\u00f3wi\u0107. Jak bowiem si\u0119gn\u0105\u0107 pami\u0119ci\u0105 kilkadziesi\u0105t lat wstecz? Jak z mg\u0142y wspomnie\u0144 wy\u0142owi\u0107 to co jest prawd\u0105, faktem, kt\u00f3ry zaistnia\u0142 w rzeczywisto\u015bci, a nie jedynie moim wyobra\u017ceniem, [&hellip;]\" \/>\n<meta property=\"og:url\" content=\"https:\/\/jzi.org.pl\/en\/2021\/10\/25\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\/\" \/>\n<meta property=\"og:site_name\" content=\"Jami\u0144ski Zesp\u00f3\u0142 Indeksacyjny\" \/>\n<meta property=\"article:publisher\" content=\"https:\/\/www.facebook.com\/Jaminski.Zespol.Indeksacyjny\/\" \/>\n<meta property=\"article:published_time\" content=\"2021-10-25T16:27:28+00:00\" \/>\n<meta property=\"article:modified_time\" content=\"2021-12-04T21:16:48+00:00\" \/>\n<meta property=\"og:image\" content=\"https:\/\/jzi.org.pl\/wp-content\/uploads\/2021\/10\/Ludwik-Bykowski-1-e1634193277462.jpg\" \/>\n\t<meta property=\"og:image:width\" content=\"300\" \/>\n\t<meta property=\"og:image:height\" content=\"450\" \/>\n\t<meta property=\"og:image:type\" content=\"image\/jpeg\" \/>\n<meta name=\"author\" content=\"Grzegorz Bykowski\" \/>\n<meta name=\"twitter:card\" content=\"summary_large_image\" \/>\n<meta name=\"twitter:label1\" content=\"Written by\" \/>\n\t<meta name=\"twitter:data1\" content=\"Grzegorz Bykowski\" \/>\n\t<meta name=\"twitter:label2\" content=\"Est. reading time\" \/>\n\t<meta name=\"twitter:data2\" content=\"28 minutes\" \/>\n<script type=\"application\/ld+json\" class=\"yoast-schema-graph\">{\"@context\":\"https:\\\/\\\/schema.org\",\"@graph\":[{\"@type\":\"Article\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/2021\\\/10\\\/25\\\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\\\/#article\",\"isPartOf\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/2021\\\/10\\\/25\\\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\\\/\"},\"author\":{\"name\":\"Grzegorz Bykowski\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/#\\\/schema\\\/person\\\/c9ec8eb8a19348f3dcde958832cf2a56\"},\"headline\":\"Wspomnienia o moim Tacie, Ludwiku Bykowskim\",\"datePublished\":\"2021-10-25T16:27:28+00:00\",\"dateModified\":\"2021-12-04T21:16:48+00:00\",\"mainEntityOfPage\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/2021\\\/10\\\/25\\\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\\\/\"},\"wordCount\":7469,\"commentCount\":0,\"publisher\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/#organization\"},\"image\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/2021\\\/10\\\/25\\\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\\\/#primaryimage\"},\"thumbnailUrl\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/wp-content\\\/uploads\\\/2021\\\/10\\\/Ludwik-Bykowski-1-e1634193277462.jpg\",\"articleSection\":[\"JZI\",\"Ludzie\"],\"inLanguage\":\"en-US\",\"potentialAction\":[{\"@type\":\"CommentAction\",\"name\":\"Comment\",\"target\":[\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/2021\\\/10\\\/25\\\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\\\/#respond\"]}]},{\"@type\":\"WebPage\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/2021\\\/10\\\/25\\\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\\\/\",\"url\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/2021\\\/10\\\/25\\\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\\\/\",\"name\":\"Wspomnienia o moim Tacie, Ludwiku Bykowskim - Jami\u0144ski Zesp\u00f3\u0142 Indeksacyjny\",\"isPartOf\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/#website\"},\"primaryImageOfPage\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/2021\\\/10\\\/25\\\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\\\/#primaryimage\"},\"image\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/2021\\\/10\\\/25\\\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\\\/#primaryimage\"},\"thumbnailUrl\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/wp-content\\\/uploads\\\/2021\\\/10\\\/Ludwik-Bykowski-1-e1634193277462.jpg\",\"datePublished\":\"2021-10-25T16:27:28+00:00\",\"dateModified\":\"2021-12-04T21:16:48+00:00\",\"breadcrumb\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/2021\\\/10\\\/25\\\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\\\/#breadcrumb\"},\"inLanguage\":\"en-US\",\"potentialAction\":[{\"@type\":\"ReadAction\",\"target\":[\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/2021\\\/10\\\/25\\\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\\\/\"]}]},{\"@type\":\"ImageObject\",\"inLanguage\":\"en-US\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/2021\\\/10\\\/25\\\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\\\/#primaryimage\",\"url\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/wp-content\\\/uploads\\\/2021\\\/10\\\/Ludwik-Bykowski-1-e1634193277462.jpg\",\"contentUrl\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/wp-content\\\/uploads\\\/2021\\\/10\\\/Ludwik-Bykowski-1-e1634193277462.jpg\",\"width\":300,\"height\":450,\"caption\":\"Ludwik Bykowski w 1950 r.\"},{\"@type\":\"BreadcrumbList\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/2021\\\/10\\\/25\\\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\\\/#breadcrumb\",\"itemListElement\":[{\"@type\":\"ListItem\",\"position\":1,\"name\":\"Strona g\u0142\u00f3wna\",\"item\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/\"},{\"@type\":\"ListItem\",\"position\":2,\"name\":\"Wspomnienia o moim Tacie, Ludwiku Bykowskim\"}]},{\"@type\":\"WebSite\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/#website\",\"url\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/\",\"name\":\"Jami\u0144ski Zesp\u00f3\u0142 Indeksacyjny\",\"description\":\"\",\"publisher\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/#organization\"},\"potentialAction\":[{\"@type\":\"SearchAction\",\"target\":{\"@type\":\"EntryPoint\",\"urlTemplate\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/?s={search_term_string}\"},\"query-input\":{\"@type\":\"PropertyValueSpecification\",\"valueRequired\":true,\"valueName\":\"search_term_string\"}}],\"inLanguage\":\"en-US\"},{\"@type\":\"Organization\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/#organization\",\"name\":\"Jami\u0144ski Zesp\u00f3\u0142 Indeksacyjny\",\"url\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/\",\"logo\":{\"@type\":\"ImageObject\",\"inLanguage\":\"en-US\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/#\\\/schema\\\/logo\\\/image\\\/\",\"url\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/wp-content\\\/uploads\\\/2019\\\/03\\\/logo-stowarzyszenie-jzi.png\",\"contentUrl\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/wp-content\\\/uploads\\\/2019\\\/03\\\/logo-stowarzyszenie-jzi.png\",\"width\":931,\"height\":990,\"caption\":\"Jami\u0144ski Zesp\u00f3\u0142 Indeksacyjny\"},\"image\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/#\\\/schema\\\/logo\\\/image\\\/\"},\"sameAs\":[\"https:\\\/\\\/www.facebook.com\\\/Jaminski.Zespol.Indeksacyjny\\\/\"]},{\"@type\":\"Person\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/#\\\/schema\\\/person\\\/c9ec8eb8a19348f3dcde958832cf2a56\",\"name\":\"Grzegorz Bykowski\",\"image\":{\"@type\":\"ImageObject\",\"inLanguage\":\"en-US\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/secure.gravatar.com\\\/avatar\\\/29a1e610c8869be959d7d7463cdd413a3d2e934a1f1e8ac108a30b2a9d3c3fed?s=96&d=mm&r=g\",\"url\":\"https:\\\/\\\/secure.gravatar.com\\\/avatar\\\/29a1e610c8869be959d7d7463cdd413a3d2e934a1f1e8ac108a30b2a9d3c3fed?s=96&d=mm&r=g\",\"contentUrl\":\"https:\\\/\\\/secure.gravatar.com\\\/avatar\\\/29a1e610c8869be959d7d7463cdd413a3d2e934a1f1e8ac108a30b2a9d3c3fed?s=96&d=mm&r=g\",\"caption\":\"Grzegorz Bykowski\"},\"url\":\"https:\\\/\\\/jzi.org.pl\\\/en\\\/author\\\/grzegorz-bykowski\\\/\"}]}<\/script>\n<!-- \/ Yoast SEO plugin. -->","yoast_head_json":{"title":"Wspomnienia o moim Tacie, Ludwiku Bykowskim - Jami\u0144ski Zesp\u00f3\u0142 Indeksacyjny","robots":{"index":"index","follow":"follow","max-snippet":"max-snippet:-1","max-image-preview":"max-image-preview:large","max-video-preview":"max-video-preview:-1"},"canonical":"https:\/\/jzi.org.pl\/en\/2021\/10\/25\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\/","og_locale":"en_US","og_type":"article","og_title":"Wspomnienia o moim Tacie, Ludwiku Bykowskim - Jami\u0144ski Zesp\u00f3\u0142 Indeksacyjny","og_description":"\u201eNie umiera ten, kto jest w pami\u0119ci i w sercach, bo pami\u0119\u0107 jest silniejsza ni\u017c \u015bmier\u0107\u201d Gdy zaproponowano mi napisanie wspomnie\u0144 o\u00a0 moim Tacie, w pierwszym odruchu chcia\u0142em odm\u00f3wi\u0107. Jak bowiem si\u0119gn\u0105\u0107 pami\u0119ci\u0105 kilkadziesi\u0105t lat wstecz? Jak z mg\u0142y wspomnie\u0144 wy\u0142owi\u0107 to co jest prawd\u0105, faktem, kt\u00f3ry zaistnia\u0142 w rzeczywisto\u015bci, a nie jedynie moim wyobra\u017ceniem, [&hellip;]","og_url":"https:\/\/jzi.org.pl\/en\/2021\/10\/25\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\/","og_site_name":"Jami\u0144ski Zesp\u00f3\u0142 Indeksacyjny","article_publisher":"https:\/\/www.facebook.com\/Jaminski.Zespol.Indeksacyjny\/","article_published_time":"2021-10-25T16:27:28+00:00","article_modified_time":"2021-12-04T21:16:48+00:00","og_image":[{"width":300,"height":450,"url":"https:\/\/jzi.org.pl\/wp-content\/uploads\/2021\/10\/Ludwik-Bykowski-1-e1634193277462.jpg","type":"image\/jpeg"}],"author":"Grzegorz Bykowski","twitter_card":"summary_large_image","twitter_misc":{"Written by":"Grzegorz Bykowski","Est. reading time":"28 minutes"},"schema":{"@context":"https:\/\/schema.org","@graph":[{"@type":"Article","@id":"https:\/\/jzi.org.pl\/2021\/10\/25\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\/#article","isPartOf":{"@id":"https:\/\/jzi.org.pl\/2021\/10\/25\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\/"},"author":{"name":"Grzegorz Bykowski","@id":"https:\/\/jzi.org.pl\/#\/schema\/person\/c9ec8eb8a19348f3dcde958832cf2a56"},"headline":"Wspomnienia o moim Tacie, Ludwiku Bykowskim","datePublished":"2021-10-25T16:27:28+00:00","dateModified":"2021-12-04T21:16:48+00:00","mainEntityOfPage":{"@id":"https:\/\/jzi.org.pl\/2021\/10\/25\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\/"},"wordCount":7469,"commentCount":0,"publisher":{"@id":"https:\/\/jzi.org.pl\/#organization"},"image":{"@id":"https:\/\/jzi.org.pl\/2021\/10\/25\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\/#primaryimage"},"thumbnailUrl":"https:\/\/jzi.org.pl\/wp-content\/uploads\/2021\/10\/Ludwik-Bykowski-1-e1634193277462.jpg","articleSection":["JZI","Ludzie"],"inLanguage":"en-US","potentialAction":[{"@type":"CommentAction","name":"Comment","target":["https:\/\/jzi.org.pl\/2021\/10\/25\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\/#respond"]}]},{"@type":"WebPage","@id":"https:\/\/jzi.org.pl\/2021\/10\/25\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\/","url":"https:\/\/jzi.org.pl\/2021\/10\/25\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\/","name":"Wspomnienia o moim Tacie, Ludwiku Bykowskim - Jami\u0144ski Zesp\u00f3\u0142 Indeksacyjny","isPartOf":{"@id":"https:\/\/jzi.org.pl\/#website"},"primaryImageOfPage":{"@id":"https:\/\/jzi.org.pl\/2021\/10\/25\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\/#primaryimage"},"image":{"@id":"https:\/\/jzi.org.pl\/2021\/10\/25\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\/#primaryimage"},"thumbnailUrl":"https:\/\/jzi.org.pl\/wp-content\/uploads\/2021\/10\/Ludwik-Bykowski-1-e1634193277462.jpg","datePublished":"2021-10-25T16:27:28+00:00","dateModified":"2021-12-04T21:16:48+00:00","breadcrumb":{"@id":"https:\/\/jzi.org.pl\/2021\/10\/25\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\/#breadcrumb"},"inLanguage":"en-US","potentialAction":[{"@type":"ReadAction","target":["https:\/\/jzi.org.pl\/2021\/10\/25\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\/"]}]},{"@type":"ImageObject","inLanguage":"en-US","@id":"https:\/\/jzi.org.pl\/2021\/10\/25\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\/#primaryimage","url":"https:\/\/jzi.org.pl\/wp-content\/uploads\/2021\/10\/Ludwik-Bykowski-1-e1634193277462.jpg","contentUrl":"https:\/\/jzi.org.pl\/wp-content\/uploads\/2021\/10\/Ludwik-Bykowski-1-e1634193277462.jpg","width":300,"height":450,"caption":"Ludwik Bykowski w 1950 r."},{"@type":"BreadcrumbList","@id":"https:\/\/jzi.org.pl\/2021\/10\/25\/wspomnienia-o-moim-tacie-ludwiku-bykowskim\/#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"Strona g\u0142\u00f3wna","item":"https:\/\/jzi.org.pl\/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"Wspomnienia o moim Tacie, Ludwiku Bykowskim"}]},{"@type":"WebSite","@id":"https:\/\/jzi.org.pl\/#website","url":"https:\/\/jzi.org.pl\/","name":"Jaminy Indexing Team","description":"","publisher":{"@id":"https:\/\/jzi.org.pl\/#organization"},"potentialAction":[{"@type":"SearchAction","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https:\/\/jzi.org.pl\/?s={search_term_string}"},"query-input":{"@type":"PropertyValueSpecification","valueRequired":true,"valueName":"search_term_string"}}],"inLanguage":"en-US"},{"@type":"Organization","@id":"https:\/\/jzi.org.pl\/#organization","name":"Jaminy Indexing Team","url":"https:\/\/jzi.org.pl\/","logo":{"@type":"ImageObject","inLanguage":"en-US","@id":"https:\/\/jzi.org.pl\/#\/schema\/logo\/image\/","url":"https:\/\/jzi.org.pl\/wp-content\/uploads\/2019\/03\/logo-stowarzyszenie-jzi.png","contentUrl":"https:\/\/jzi.org.pl\/wp-content\/uploads\/2019\/03\/logo-stowarzyszenie-jzi.png","width":931,"height":990,"caption":"Jami\u0144ski Zesp\u00f3\u0142 Indeksacyjny"},"image":{"@id":"https:\/\/jzi.org.pl\/#\/schema\/logo\/image\/"},"sameAs":["https:\/\/www.facebook.com\/Jaminski.Zespol.Indeksacyjny\/"]},{"@type":"Person","@id":"https:\/\/jzi.org.pl\/#\/schema\/person\/c9ec8eb8a19348f3dcde958832cf2a56","name":"Grzegorz Bykowski","image":{"@type":"ImageObject","inLanguage":"en-US","@id":"https:\/\/secure.gravatar.com\/avatar\/29a1e610c8869be959d7d7463cdd413a3d2e934a1f1e8ac108a30b2a9d3c3fed?s=96&d=mm&r=g","url":"https:\/\/secure.gravatar.com\/avatar\/29a1e610c8869be959d7d7463cdd413a3d2e934a1f1e8ac108a30b2a9d3c3fed?s=96&d=mm&r=g","contentUrl":"https:\/\/secure.gravatar.com\/avatar\/29a1e610c8869be959d7d7463cdd413a3d2e934a1f1e8ac108a30b2a9d3c3fed?s=96&d=mm&r=g","caption":"Grzegorz Bykowski"},"url":"https:\/\/jzi.org.pl\/en\/author\/grzegorz-bykowski\/"}]}},"jetpack_featured_media_url":"https:\/\/jzi.org.pl\/wp-content\/uploads\/2021\/10\/Ludwik-Bykowski-1-e1634193277462.jpg","jetpack_likes_enabled":true,"jetpack_sharing_enabled":true,"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/jzi.org.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/18058","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/jzi.org.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/jzi.org.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/jzi.org.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/users\/615"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/jzi.org.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=18058"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/jzi.org.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/18058\/revisions"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/jzi.org.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/media\/18061"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/jzi.org.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=18058"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/jzi.org.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=18058"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/jzi.org.pl\/en\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=18058"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}